"Hongkong, rok 1995. Płatny zabójca Wong Chi-Ming od trzech lat przyjmuje zlecenia od swego agenta - kobiety. Spotykają się rzadko, ale jemu odpowiada fakt, że jego życie jest planowane przez kogoś innego. Zupełnie samotny, domyśla się, że jego agentka jest szaleńczo w nim zakochana i nieświadomy tego, że kradnie jego śmieci by szukać wskazówki dotyczącej jego charakteru i przyzwyczajeń.
Były więzień He Zhiwu stale ucieka przed policją, ponieważ żyje z otwierania sklepów po ich zamknięciu przez właścicieli i zmuszania klientów do nabywania od niego towaru. Przestał mówić w wieku lat pięciu po zjedzeniu przeterminowanej puszki ananasów. Mieszka z ojcem, prowadzącym dom noclegowy..."
Nie dodaję całego opisu bo praktycznie "opisuje" film cały, łącznie z zakończeniem.
Jeden z moich ulubionych filmów. Dwie równolegle biegnące historie - płatnego mordercy Chi-Minga i szalonego sklepikarza He (świetny Takeshi Kenshiro). Niesamowicie klimatyczna atmosfera filmu - ciężka, bardzo przypominająca tą z Łowcy Androidów (chociaż film nie ma z SF nic wspólnego). Zapadająca w pamięć ścieżka dźwiękowa (niezapomniana Karmacoma po kantońsku).
Szalony montaż przyprawiający o zawroty głowy, dziwaczne zabiegi operatorskie, ostre cięcia -wszystko to sprawia, że po pierwszym seansie można poczuć się trochę skołowanym - ale warto poświecić trochę czasu by się z filmem zapoznać.
Klasyka po prostu.
Wong Kar Wai' w swych szalonych pomysłach i niecodziennej ich realizacji jest podobny do Tarantino. Obydwoje potrafią okiełznać filmowy żywioł i stworzyć coś, z pozornie niepasujących do siebie kawałków.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-01-31, 22:22, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3149 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-06-30, 22:55
Świetny film, choć ciężko mi teraz coś więcej napisać, gdyż oglądałem go dość dawno i tym bardziej, że to fabuła dość niestandardowa i ulotna. Na pewno bardziej mi się podobał niż "Chunking Express" (choć ten też niezły), czyli jak na razie najbardziej z Karwaiowych (muszę sobie jego filmografię powtórzyć, czeka na półce). Jak to u Kar Waia, na tematy poważne i te najbardziej istotne, podane w bardzo oryginalny sposób. Pamiętam, że nawet się wzruszyłem (kapitalna scena z ojcem!). I do tego Christopher Doyle - co ten facet wyczynia z kamerą, to głowa mała!
_________________ I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach