Gosford Park
reż. Robert Altman (Niemcy, USA, UK, Włochy 2001)
Rok 1932. W Gosford Park, wspaniałej wiejskiej posiadłości należącej do Lady Sylvii i Sir Williama, odbywa się przyjęcie z polowaniem. Beztroską zabawę zakłóca nagła śmierć gospodarza. Ponieważ nie ulega wątpliwości, że Sir William został zamordowany, do Gosford Park przybywa inspektor Thompson. Policjant zarządza, iż nikt z obecnych na przyjęciu nie może opuścić posiadłości i zaczyna szukać motywu zbrodni. Jeszcze nie wie, że czeka go trudne zadanie - niemal każda z zamieszanych w zabójstwo osób ma swoją mniej lub bardziej wstydliwą tajemnicę... [opis filmweb]
Jeden z tych filmów, do których wracam z uporem maniaka.
Nie sposób jednoznacznie sklasyfikować go jako kryminał, czy dramat obyczajowy. Z jednej strony mamy tu do czynienia z fascynującą i trzymającą w napięciu historią, której motywem przewodnim jest zbrodnia; z drugiej, jesteśmy świadkami osobliwego zjawiska polegającego na istnieniu dwóch równoległych światów, rządzących się swoimi prawami - upadającego świata angielskiej arystokracji, oraz służby.
To w jaki sposób Altman oddał relacje panujące pomiędzy ludźmi należącymi do dwóch (a właściwie trzech) różnych grup społecznych - to absolutne mistrzostwo świata.
Sama intryga kryminalna prowadzona jest w sposób bardzo klasyczny - odizolowany dom pełen podejrzanych, ciało, detektywi, ale to, w jaki sposób widzowi dostarczane są kolejne podpowiedzi i szczególiki niezbędne do rozgryzienia zagadki - przywraca mi wiarę zarówno w dobre aktorstwo, jak i istnienie instytucji reżysera z powołania.
Nikt nie robi z nas idiotów.
A wszystko to przedstawione zostało z pewną dozą nostalgii i czułości - jesteśmy bowiem świadkami ostatecznego upadku tradycji i konwenansów. Koniec jednego świata, pociąga za sobą koniec drugiego.
Specyficzny film - komentarze widziałam rożne. Jak dla mnie 9/10 za całokształt, oraz 10/10 za kreacje aktorskie (coś pięknego).
Widział ktoś? Ma swoje zdanie? Czy taki rodzaj kina was rajcuje?
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-01-26, 23:44, w całości zmieniany 5 razy
Stanowczo rajcuje. Świetnie się oglądało różnice między "państwem" a służbą, tajemnice, słabości, miłostki, które mają zarówno pierwsi jak i drudzy. Sporo nierzucającego się w oczy humoru i ironii. Pierwsze określenie, które przyszło mi do głowy po seansie to "stylowy". Film ma masę klasy, jest dopracowany, brak w nim pośpiechu w realizacji fabuły. Oglądanie go jednym okiem nie ma sensu. Trzeba usiąść i się rozkoszować.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach