Choć trudno w to uwierzyć, Mark Brandon Reed, znany jako Chopper, istnieje naprawdę. Między 20 a 38 rokiem życia spędził zaledwie 13 miesięcy na wolności. Nie przeszkodziło mu to stać się medialną gwiazdą i poczytnym pisarzem. W 2000 roku Andrew Dominic nakręcił na podstawie jego opowieści film, który choć z pozoru może być wodą na młyn egotyzmu Choppera, to w rzeczywistości jest ostrym i niezwykle trafnym studium psychopatii.
Niektórym nasuwają się pewnie skojarzenia z "Bronsonem", jednak poza ukazaniem losów dwóch recydywistów oba te filmy nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego. O ile wesoła działalność Bronsona miała na celu głównie zdobycie sławy, tak Chopper okazuje się być prawdziwym, niezrównoważonym świrem i paranoikiem. Nie jest to mroczny ani przesadnie brutalny film. Chopper wręcz wzbudza sporą sympatię swoja inteligencją i poczuciem humoru, przez co obraz jest po prostu lżejszy w odbiorze i kilka razy można się szczerze roześmiać. Dobre, przemyślane, męskie kino z krainy kangurów, ogląda się bez chwili znudzenia.
_________________ Czy kobieta to człowiek?
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-01-03, 09:32, w całości zmieniany 2 razy
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-01-03, 11:38
No nie wiem, czy Chopperowi nie chodziło głównie o zdobycie sławy.
Film widziałam rok temu z hakiem, bo będąc pod olbrzymim wrażeniem „Zabójstwa Jessego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda” w reżyserii właśnie Andrew Dominika koniecznie musiałam zobaczyć jego debiut.
Zestawiając te dwa filmy (Chopper i Zabójstwo...) można wysnuć wniosek, że A. Dominik zainteresowany jest procesem powstawania wizerunku bożyszcza, w czym duży udział ma ludzka fascynacja złem i podatność na różnego rodzaju "drapieżne" prowokacje.
O Chopperze nie wiemy nic ponad to, że ma problemy z emocjami, nie potrafi ich utrzymać na wodzy, jest osobowością dążącą bezwzględnie i za wszelką cenę do dominacji we wszystkich dziedzinach życia. Nie znosi sprzeciwu, czy obecności rywala pod swoim bokiem, zarówno w celi więziennej, na szczeblach organizacji przestępczych, jak i na parkiecie dyskoteki. Jeśli takiego spotyka, wpada w niekontrolowaną furię. Może zabić albo okaleczyć każdego, także siebie, jeśli zajdzie taka potrzeba. Ma jakiś swój specyficzny, tylko jemu znany, kodeks wartości, który gdy bielmo wściekłości opada mu z oczu, sprawia, że i zaklnie ze złości na siebie w obliczu pogromu, którego był przyczyną.
Mark wchodzi także na drogę współpracy z policją w tropieniu handlarzy narkotyków. Ale, nie jesteśmy do końca pewni jakie pobudki nim kierują, czy nie jest to po prostu zwykła zemsta na rywalach, ktorzy wzbogacili się i zajęli najwyższe miejsce w gangsterskich szeregach, podczas gdy on siedział w więzieniu. Trudno bowiem podejrzewać go o ludzkie odruchy. Tak jak trudno uwierzyć, że samodzielnie napisał swą autobiografię, skoro śmieje się z siebie, że jest analfabetą, współczując biednym uczonym, którzy nigdy w życiu nie zobaczą takiej góry pieniędzy jak on. A może bleffuje? Nie wiem, i na tym to polega, że my tak naprawdę nie jesteśmy pewni kim on oprócz tego, że psychopatycznym przypadkiem, tak naprawdę jest.
Prawdopodobnie ktoś temu przestępcy, w zamian za sporą kasę, pomógł znacznie w napisanie swej biografii, w oparciu o którą nakręcono film. A i być może w jej krwawym ubarwieniu także. Jak wieść niesie, wersja ekranowa opowieści o Chopperze jest o niebo łagodniejsza od literackiego pierwowzoru. Nie od dziś wiadomo, że nic tak dobrze się nie sprzedaje jak obrazy ze złem i degrengoladą w tle. To nikt inny jak tylko australijskie media przyczyniły się do stworzenia legendy o Chopperze. I Chopper, tak jak Urodzeniu Mordercy u Olivera Stone’a, dobrze o tym wie. A że jest osobnikiem chełpliwym o niezaspokojonym ego, świadomie i sukcesywnie buduje swój masakryczny wizerunek. Jest taka sekwencja w filmie – w więzieniu, kumpel, który ma już dość zabijania na polecenie Choppera, buntuje się i dźga go kilkakrotnie nożem w brzuch. Czyja ksywa na drugi dzień bije po oczach w podnieconych australijskich dziennikach, Choppera czy tego drugiego, który miał już dosyć więziennych jatek? Oczywiście Choppera, z obowiązkowymi fotkami zalanego krwią korpusu. A co to się dopiero działo, gdy Chopper obciął sobie uszy, by dostać się na salę chorych! To był wręcz ogólnokrajowy orgazm. Chopper, niby taki psychopata, ale swój rozum ma! (albo ktoś go dokształcał w tej kwestii). Wie, niczym współczesne sztaby od wizerunku gwiazdeczek zwanych szumnie ikonami, co i gdzie trzeba nacisnąć, by zaistnieć, a następnie zarobić masę szmalu. Wie, że zapach krwi znęci każdego szmatławca, którymi karmią się masy. Nawet więcej, Chopper nie tylko wie , ale śmieje się w nos społeczeństwu, które najpierw osadziło go za kratami, za to czym się ono ukradkiem podnieca, a następnie wyniosło go na ołtarze popkultury (zresztą podobna sprawa była z Charlesem Mansonem zabójcą m.in. żony Polańskiego, którego podobizny ozdabiały koszulki noszone przez inne pop gwiazdy).
Warto również wspomnieć o Ericu Banie. Chopper to nie jest rola, w której może zniewalać swą urodą. W tej kwestii jest wręcz odrażający. Ale jeśli chodzi o grę aktorską, spisuje się świetnie. Momentalnie i bezbłędnie przeistacza się na przemian w ogarnietego furią niebezpiecznego psychopatę czy uśmiechniętego łagodnie i przyjacielsko nastawionego kumpla z celi albo zaufanego policyjnego informatora. Bana stworzył postać bardzo groźną i zagadkową, taką którą trudno rozgryźć do końca. Tak naprawdę, nie wiemy, kim ten człowiek jest, kiedy mówi poważnie, kiedy drwi, i z kogo, z siebie czy z nas.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-01-03, 15:22
Dziękuję. Może i racja, że za dużo opisów pewnych scen, ale wydaje mi się, że forum dyskusyjne, a na takim się chyba zaczęłam udzielać, polega na rozmowie o filmach widzianych, a nie tych których nie widzieliśmy, bądź chcemy zobaczyć. Jeśli ktoś filmu nie widział, a chce się na jego temat coś dowiedzieć, np. ile ma gwiazdek w skali X niech sięgnie do innych źródeł.
Simpson, bardziej oczekiwałam odpowiedzi, czy zgodzisz się ze mna, czy cię przekonałam, że W grze jaką prowadził Chopper chodziło mu wyłącznie o zdobycie sławy.
Oczywiście w dużym stopniu chodziło mu o popularność, temu nie przeczę. Ale nie możesz powiedzieć, że chodzilo wyłącznie o to, zważywszy że to po prostu świr, który podejmuje decyzje pod wpływem chwili nie mysląc raczej o konsekwencjach.
DA napisał/a:
wydaje mi się, że forum dyskusyjne, a na takim się chyba zaczęłam udzielać, polega na rozmowie o filmach widzianych, a nie tych których nie widzieliśmy, bądź chcemy zobaczyć
Rzecz jasna masz rację, oby więcej takich wyczerpujących postów jak Twój
Już dawno temu miałem to obejrzeć, znajomy mi polecał z tego co pamiętam. Rzeczywiście film inny od Bronsona, choć skojarzenia nasuwają się automatycznie. Jak dla mnie za mało brutalny i zbyt spokojny, liczyłem na większe szaleństwo, ale ogólnie ok.
_________________ Bez bólu nie ma satysfakcji.
Wszystkie te chwile przepadną w czasie niczym łzy w deszczu... Pora umierać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach