Millennium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet / Män som hatar kvinnor
reż. Niels Arden Oplev (Dania, Szwecja 2009)
Skazany w procesie o zniesławienie dziennikarz śledczy podejmuje się niezwykłego zlecenia. Na prośbę właściciela koncernu przemysłowego bada tajemniczą sprawę kryminalną sprzed lat. Wraz z pomagającą mu młodą hackerką Lisbeth zagłębia się w mroczną i krwawą historię rodziny. [opis dystrybutora]
Millenium: Dziewczyna, Która Igrała z Ogniem / Flickan som lekte med elden
reż. Daniel Alfredson (Szwecja, Dania 2009)
W kolejnej, po "Mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet", części trylogii Millennium główną bohaterką jest Lisbeth Salander. Seria dramatycznych wypadków wywołuje u Lisbeth wspomnienia mrocznej przeszłości, z którą raz na zawsze postanawia się rozprawić. Dwoje dziennikarzy, Dag i Mia, docierają do niezwykłych informacji na temat rozległej siatki przemycającej z Europy Wschodniej do Szwecji ludzi wykorzystywanych w branży seksualnej. Wiele zamieszanych w to osób piastuje odpowiedzialne funkcje w społeczeństwie... [opis empik]
Millenium: Zamek z Piasku Który Runął / Luftslottet som sprängdes
reż. Daniel Alfredson (Szwecja 2009)
Trzecia i ostatnia część serii Millennium zaczyna się w miejscu, w którym kończy się Dziewczyna, która igrała z ogniem. Mikael Blomkvist sięga w skrywaną przeszłość Lisbeth i rusza w pogoń za prawdą. Pisze ważny tekst, który ma oczyścić nazwisko Lisbeth Salander i wywołać trzęsienie ziemi w rządzie, służbach bezpieczeństwa i całym kraju. Lisbeth Salander w końcu ma szansę pogodzić się z własną przeszłością. [opis empik]
Mam nieco mieszane uczucia po projekcji pierwszej części. Mimo że to bardzo sprawnie zrealizowany thriller, to pozostało mi po obejrzeniu wrażenie niedosytu, jakby mimo wszystko czegoś tam zabrakło. Bardzo na plus zaliczam klimat filmu, świetne zdjęcia i bardzo dobre aktorstwo. Film jest długi, 2.5 godziny, ale nie wynudziłem się, a o to w przypadku takich tasiemców nie trudno. Jeżeli reszta książkowej trylogii Larssona zostanie zrealizowana w podobny sposób, to nie widzę powodów do narzekania. 7+/10
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-08-04, 23:17, w całości zmieniany 9 razy
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5240 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-12-06, 05:07
Od razu mówię, że książek nie czytałem. Na razie widziałem tylko pierwszą część trylogii i mogę uczciwie stwierdzić, że to bardzo dobry, pokręcony thriller kryminalny. Jest przemoc, jest seks, są naziści, gwałciciele, zaginieni ludzie, wątki biblijne, cyberszpiegostwo i inne cuda. Ogólnie klimatyczna sprawa. Polecam (i czekam na polską premierę kolejnych dwóch części).
Aske napisał/a:
Jeżeli reszta książkowej trylogii Larssona zostanie zrealizowana w podobny sposób, to nie widzę powodów do narzekania.
Już zdaje się w Skandynawii została nakręcona, tylko w Polsce jeszcze o tym cicho:
edit:
Zdecydowałem się przerobić cały temat na trylogię (bo pewnie wkrótce do polskich kin trafią pozostałe dwie części i na kryminalnej scenie - tym razem filmowej - zagości kolejny klasyk). Tymczasowo wrzuciłem opisy empikowe bo filmy z tego co widzę są wierną adaptacją książek. W razie czego (jak pojawi się opis dystrybucyjny) to się zmieni. Plakaty też póki co tylko szwedzkie.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5240 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-12-13, 17:39
Tak, druga już gdzieś tam lata. Oczywiście zachęcam do pójścia do kina (mam nadzieję, że polski dystrybutor tradycyjnie już nie oleje polskiego widza i dwie pozostałe części szybko się w normalnej dystrybucji pojawią).
Co do samej "Dziewczyna, Która Igrała z Ogniem" (Flickan som lekte med elden) to ta część podobała mi się chyba nawet bardziej od pierwszej. Tym razem wątek przewodni to handel kobietami. Ogólnie to jest po prostu świetny kryminał. Oczywiście jak ktoś nie lubi tego typu kina to i Millenium nic tu nie pomoże. To ewidentnie jest obraz, który wymaga od widza odp. nastawienia. Ciężko to np. oglądać na pół śpiąco.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Druga część jest bardzo dobra. O ile pierwsza miała jeszcze jakieś elementy thrillera, to kolejna jest już rasowym kryminałem. Film potrafi nieźle zaskoczyć, zarówno samymi zwrotami akcji jak i postaciami z życia Lisbeth, jakie się pojawiają. Oglądanie kontynuacji bez obejrzenia pierwszej części, mija się z celem, bo w filmie nie ma raczej retrospekcji która wprowadzała by widza tą część historii, którą przedstawia "Dziewczyna, która..." bardzo polecam obydwie, czekam na część trzecią.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5240 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-12-15, 13:54
To jest taki mały, żylasty karakan. Zauważyliście w niektórych scenach, że ona jest jak na taką drobniutką kobietę dosyć mocno umięśniona? W sumie wygląda to obrzydliwie ale myślę, że dobrze obsadzili tę postać i tak właśnie miała wyglądać.
W drugiej części jest taka scena jak leży nago na plecach. Dzięki tej scenie nagrodę na najmniej atrakcyjne filmowe cycki wygrywa u mnie w cuglach. Właściwie mówienie o cyckach jest w tym wypadku pewnym nadużyciem.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Wczoraj zaliczyłem drugie podejście do pierwszej części Milennium. Zasnąłem gdzieś w 2/3. Oprócz interesującego podtytułu nic ciekawego. Wątki "hakerskie" żenujące.
BM napisał/a:
To jest taki mały, żylasty karakan. Zauważyliście w niektórych scenach, że ona jest jak na taką drobniutką kobietę dosyć mocno umięśniona? W sumie wygląda to obrzydliwie ale myślę, że dobrze obsadzili tę postać i tak właśnie miała wyglądać.
Obleśna jest. Z tego co widzę zrobili z niej główną postać trylogii, więc jeżeli skończę kiedyś pierwszą część, to będzie to ostatnia jaką obejrzę.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2095 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-02, 14:41
Nie wiem, czy ktoś z Was ma porównanie między książką a filmem? Ja właśnie wczoraj skończyłam czytać powieść Larssona (I część), a dzisiaj obejrzałam jej ekranizację. Oczywiście jak zwykle zestawienie wypada na korzyść książki, ale to tak zawsze jest. Kilka mniej ważnych wątków pobocznych zostało w filmie pominiętych, ale - co mnie bardziej irytowało - główny wątek został w kilku miejscach tak zmodyfikowany, żeby nie wymagał wplatania weń wątków pobocznych, które należałoby wtedy rozwinąć (np. romanse Mikaela czy wątek jego córki). Przez kilka dobrych chwil byłam święcie przekonana, że film zupełnie przeinaczy akcję książki i wyjdzie na Haralda (tak sugerowali przynajmniej), ale całe szczęście aż takiej samowoli się nie dopuścili. Postacie z książki są dość dobrze oddane (ma się wrażenie, że "z opisu w książce" dana osoba "powinna właśnie tak wyglądać"), za wyjątkiem Harriet, jakoś w książce była opisana inaczej trochę. Lisbeth jest dokładnie taka, jaka powinna być. Plague też wygląda wzorowo (klasyczny internetowy maniak nie wystawiający nosa spoza komputera...).
Tyle, jeśli chodzi o zestawienie książki z filmem. Sam film natomiast wg mnie ma wiele plusów. Piękne skandynawskie zdjęcia i ten mroźny klimat, ciekawe poprowadzona akcja, która nie nudzi mimo długości filmu (no ale gdyby ktokolwiek spróbował zawrzeć 630 stron powieści w 90 minutach to już by była zbrodnia na fabule), dobrzy aktorzy (tu brawa dla Nyqvista, bałam się, że jego Mikael będzie bardziej misiowaty). Na temat samej fabuły ciężko mi się wypowiadać, bo znałam ją już przed obejrzeniem filmu, więc np. nie zauważyłam zupełnie, czy były tam jakieś "intrygujące momenty" lub "niespodziewane zwroty akcji".
Myślę, że spokojnie można ten film ocenić na 8/10, ciekawy, porządnie zrobiony kryminał w dobrym klimacie. Biorę się za czytanie drugiego tomu jednocześnie czekając na kolejną część filmu.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1609 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-01-04, 00:08
Cytat:
Nie wiem, czy ktoś z Was ma porównanie między książką a filmem?
ja, ja! Ja niedługo też będę miała. Wczoraj skończyłam czytać, a w najbliższych dniach wybieram się do kina. Cieszę się, że się nie zawiodłaś na postaciach, że zgadzają się z Twoim wyobrażeniem, mam nadzieję, że ja też będę zadowolona. Oczywiście, idę do kina, nie po to, żeby obgryzać paznokcie z nerwów, tylko na konfrontację - jak sobie poradzono z tak obszernym materiałem literackim, z czego zrezygnowano, co uwypuklono i czy slusznie, no i czy Mikael faktycznie taki seksowny. Ciekawi mnie Erika i Martin, a tam! wszystkich jestem ciekawa. Najmniej Lisbeth, bo ona jak jest każdy już od jakiegoś czasu dokładnie widzi. Ale, i tak ważna jest całość, jak sie porusza, jak mówi i jak patrzy (spode łba) .
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2095 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-04, 08:39
DA napisał/a:
jak sobie poradzono z tak obszernym materiałem literackim, z czego zrezygnowano, co uwypuklono i czy slusznie
Zachowany główny wątek nieco nawet okrojony - tak jak pisałam - z tego, co automatycznie wymuszałoby rozwijanie wątków pobocznych (córka Mikaela). Sporo wątków pobocznych zwyczajnie pominięto. (Spoiler zawiera zestawienie różnic w fabule między książką a filmem, dość szczegółowe, więc radzę nie czytać.)
Spoiler:
Nie ma np. ani słowa o romansie Eriki i Mikaela (wyglądają po prostu jak para dobrych przyjaciół) czy Mikaela i Cecylii, całe zlecenie trwa pół roku, a nie rok i Mikael idzie do więzienia już po wykonanym zleceniu, w sierpniu, a nie na wiosnę, w trakcie pracy. Henryk nie zobowiązuje się Mikaelowi do dostarczenia jakichkolwiek materiałów na Wennerstroma po wykonaniu zlecenia - Wennerstroma rozpracowuje w całości Lisbeth i to ona podsuwa Mikaelowi materiał na książkę, którą ten - notabene - pisze w więzieniu, a nie w swoim domku nad jeziorem, gdzie wg książki romansił się przez dwa czy trzy miesiące z Lisbeth. Co tam jeszcze? Pomysł z cytatami z Biblii - wg książki podsunięty Mikaelowi przez jego córkę, zafascynowaną sektami chrześcijańskimi, z którą Mikael rozpaczliwie poszukuje kontaktu (ciekawy osobny wątek, zupełnie pominięty, córka się ani razu w filmie nawet nie odzywa) - tutaj również jest autorską inicjatywą Lisbeth, która wysyła Mikaelowi podpowiedź na maila jeszcze zanim się spotkali i zaczęli współpracować. Zmienione są inicjały kobiet z pamiętnika Harriet i są pomieszane wśród nich te przypadki, które w książce były w pamiętniku, z tymi, na które dodatkowo wpadła Lisbeth. W filmie Lisbeth żadnych dodatkowo nie odkrywa. Co ciekawe - w filmie uśmiercono Anitę w latach siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych, dzięki czemu Harriet mogła bardziej wiarygodnie przejąć jej tożsamość. I jeszcze była jedna różnica, która mi się rzuciła w oczy - przez to, że Anita nie żyje, Mikael, Lisbeth i Plague nie mogli namierzyć Harriet po jej rozmowie telefonicznej z Anitą, więc w sumie to Lisbeth kazała Plague'owi sprawdzić dane nt. Anity Venger i ten zbadał, że jedna Anita zmarła na raka, a druga prowadzi ranczo w Australii.
Niby drobne różnice i rozbieżności, ale jednak kłuły mnie - która dzień wcześniej skończyła czytać powieść - w oczy.
DA napisał/a:
czy Mikael faktycznie taki seksowny
Weź, proszę... Z takimi dziobami na twarzy i kartoflanym nosem nie da się być seksownym. Można być co najwyżej sympatycznym. Zresztą, w książce on mi na seksownego też nie wyglądał...
DA napisał/a:
Ale, i tak ważna jest całość, jak sie porusza, jak mówi i jak patrzy (spode łba)
Z buzi jest nieco ładniejsza niż to sobie wyobrażałam czytając książkę. Ale ogólnie dobrze ją dobrali, wygląda i zachowuje się trochę jak małe, brzydkie, dzikie zwierzątko.
No, ale nie spoileruję już. Idź do kina i potem opowiadaj swoje wrażenia.
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-01-04, 09:29, w całości zmieniany 1 raz
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1609 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-01-06, 09:06
Przeczytałam i zobaczyłam. No cóż. W sumie mogę się podpisać pod tym szystkim, co napisałaś, Eva. Chociaż, moje wrażenia są chyba jednak mniej pozytywne. Ale tak jak piszesz, to chyba normalne, skoro znałam zakończenie. Ważne, że ci co nie czytali sa zadowoleni.
W filmie najbardziej zaskakiwało mnie tempo, w jakim Blomkvist i Salander dochodzili do swych odkryć, dosłownie jakby za pstryknięciem palców, hop i już mieli rozwiązanie różnych wątków. W książce byliśmy świadkiem ich długiej morderczej pracy. Oczywiście mnóstwo wątków pominiętych, jeden z ważniejszych, który tak bardzo charakteryzował Blomkvista to jego magnetyzm, jakim przyciągał do siebie kobiety (też mi bardzo brakowało ukazania jego związku z Eriką i Cecylią. Nic nie robił, był wręcz nienachalny, czy to w rozmowach, czy w czynach, a kobiety lgnęły do niego jak pszczoły do miodu. W filmie nie miał tego uroku, i tej charyzmy rzetelnego, uczciwego dziennikarza.
Poza tym, w książce jest mnóstwo mocnych scen, siejących wręcz grozę, czy raczej opisów, jak bardzo mężczyźni nienawidzą kobiet, w filmie ograniczono sie tylko do jednej, i dobrze, bo widzowie by chyba więcej nie ścierpieli. Był to jeden z niewielu mocnych momentów – czyli scena gwałtu kuratora na swej podopiecznej.
Oczywiście, każdy chyba zauważył, że ten kryminał jest rewelacyjny także dlatego, że mnóstwo w nim jest spraw niekryminalnych, tyczących obyczajów i życia społecznego i gospodarczego w Szwecji (w końcu Larsson to dziennikarz śledczy był)– a więc w kraju, gdzie tak bardzo dba się o godność i dobro człowieka, jest stosunkowo wysoka przemoc mężczyzn nad kobietami, przerośnięty system opiekuńczy państwa obraca się przeciw podoopiecznym, poza tym mnóstwo treści tyczących etyki dziennikarskiej czy kapitalizmu, etapów jego rozwoju, a przede wszystkim - faszyzujące oblicze Szwecji. Oczywiście w filmie nie są one aż tak uwypuklone, widz zajęty śledzeniem akcji kryminalnej może nawet nie zauważyć pewnych bardzo delikatnych sygnałów.
Jasne, że nie robię tu żadnych zarzutów filmowi, świadoma jestem, że trzeba było wiele skrótów, by gęstą treść ponad 600 stron zawrzeć w 2.5 godzinnym filmie. Mówię tylko, że że książka jest zdecydowanie ciekawsza i wciągająca.
Bohaterowie. Ja, niestety, troch się zawiodłam na ich wizerunku. W moje wyobraźni byli wszyscy zdecydowanie ładniejsi. Blomkvist miał u mnie łagodną twarz autora powieści Larssona, Erika była zdecydowanie bardziej seksowna, Lisbeth – miała jeszcze bardziej delikatne rysy (BM – też zauważyłam te mięśnie, jak mała klulturystka, ble!), ale wyobrażałam ją sobie jeszcze bardziej ponurą i chmurną. I Eva, masz rację, Harriet w książce była brunetką, włosy zafarbowała na blond dopiero w Australii. I też tak jak ty, bałam się na początku, że to z Haralda zrobią potwora, zamiast z Gottfrida.
Bardzo dobry natomiast był kurator Bjumvirst (?)– morda jak trzeba i świetni zagrany.
Co jeszcze? Ja chyba poprzestanę na tym filmie, dalsze cześci trylogii "Millenium" będą poznawała jednak czytając.
Szkoda, że sam autor cyklu nie może zabrać głosu w tej dyskusji.
(czy to prawda, że Amerykanie też się biorą za ekranziację Larssona?)
U mnie na studiach podniecali się tą trylogią, a masa optymistycznych opinii w internetach, m.in. w tym temacie, tylko nastroiła mnie podejrzliwie wobec filmu. I słusznie. Książkowego pierwowzoru nie czytałem - bez żalu z mojej strony, nie mam zamiaru nadrabiać tej zaległości. Zmęczyłem na raty wszystkie trzy filmy. Dawno się tak nie wynudziłem. Postaci są dla mnie nieprzekonujące i na dodatek koszmarnie zagrane - papuśny przyjemniaczek Blomkvist i tak jakoś wypada przy Salander, która jest obrzydliwym pokurczem. Włosy pod pachami i brak cycków nie haraszo - oczywiście u kobiety (?). Mniejsza o postaci - fabuła jest po prostu cienka i nic a nic się nie broni. Pierwsza część jeszcze jako tako trzyma się kupy, ale potem jest już tylko gorzej. Chociaż i tu są bzdety
Spoiler:
w ogóle śmieszą mnie takie historyjki, jak to policja przez lata nie mogła wykombinować o co chodzi, a tu przyjeżdża heros i bohater dziennikarzyna i od razu wpada na właściwy trop. A gdy tylko na początku wspomniano, że ojciec i wujowie zaginionej dziewczyny byli NS, już wiedziałem, że koniec końców będzie to miało jakiś związek ze spiskiem złowrogich faszyRtów. Przewidywalne mocno, a do tego żałosny wręcz happy end.
Przemoc na tle seksualnym, upokarzanie, bicie itd. nawet było ok, ale do fabuły 1. części ma się nijak - dopiero po obejrzeniu pozostałych nabiera to jako takiego sensu. 2. i 3. część to właściwie jeden film podzielony na 2 części. Był potencjał, żeby jakoś lepiej to rozwinąć, niestety nie udało się.
Spoiler:
biedna protagonistka pokrzywdzona przez służby specjalne - oczywiście jedynie przez ich część, NIEFORMALNĄ i NIEOFICJALNĄ (a jakże!) grupę oficerów bezpieki, który WZIĘLI W SWOJE RĘCE SPRAWY BEZPIECZEŃSTWA NARODOWEGO nie informując o tym rządu ("w Urzędzie dają broń i władzę, a wkoło kraj jak Zachód Dziki!"). Na całe szczęście zdrowy rdzeń służb specjalnych wraz z policją, wolnymi mediami i niezawisłym sądem doprowadził do ujawnienia spisku i złapania nadużywających demokratycznej władzy złoczyńców Wszystko kończy się wesołym oberkiem.
Film jest do bólu przewidywalny i nudny, a momentami żałosny. Do tego odpowiednio podlany sosem politycznej poprawności (biseksualna protagonistka chociażby).
Pan Zdzisław napisał/a:
Wątki "hakerskie" żenujące.
W końcu jakiś głos rozsądku - najbardziej bawiło mnie "włamywanie się" do cudzych komputerów. Ja nie jestem hakerem i nie mam o tym pojęcia, ale coś mi się nie wydaje, żeby było to takie proste. Mianowicie główna bohaterka włącza jakiś program, wpisuje w nim POŁĄCZ MNIE Z LAPTOPEM MICHAŁA i już buszuje po jego twardym dysku, kopiując dane do woli
tak teraz myślę, że chyba i tak zbyt wysoko oceniłem filmy w "ostatnio obejrzane" - w każdym razie nie polecam. jest cała masa o niebo lepszych thrillerów, kryminałów, filmów policyjnych itd.
Książki - szczególnie jedynka - świetne (chyba jeden z najlepszych kryminałów jakie ostatnio czytałam). Ekranizacja taka sobie, choć aktorów dobrano raczej trafnie.
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5240 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-08-19, 19:22
Zapewne słyszeliście już o tym, że amerykanie kręcą remake?
rp.pl napisał/a:
David Fincher nakręci remake „Millennium”
Reżyser David Fincher, który ma na koncie nominowany do Oscara „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” i słynny thriller „Siedem”, zekranizuje powieść „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” Stiega Larssona.
To kolejna adaptacja pierwszej części bestsellerowej trylogii o przygodach Mikaela Blomqvista i Lisbeth Salander. W zeszłym roku własną wersję nakręcili Szwedzi.
W hollywoodzkim remake’u mają wystąpić gwiazdy, choć na razie ani udział George’a Clooneya, ani Brada Pitta nie jest potwierdzony. Scenariusz ma napisać Steve Zaillian (Oscar za „Listę Schindlera”). Zdjęcia ruszają we wrześniu tego roku.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach