Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5240 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-11-24, 03:16 Metro strachu
Metro Strachu / Taking of Pelham 1 2 3
reż. Tony Scott (USA, UK 2009)
Czterech bandytów porywa pociąg metra. Ich przywódca (John Travolta) domaga się okupu. W przypadku niespełnienia żądań porywacze grożą zabiciem zakładników. Jednak nawet w przypadku otrzymania pieniędzy ucieczka z podziemia będzie trudna. Denzel Washington wciela się w postać szefa ochrony, który będzie próbował udaremnić plany bandytów. [opis dystrybutora]
Prosty i mało odkrywczy filmik, mimo to coś w nim jest. Taki trochę w starym, naiwnym stylu ale ogląda się zupełnie przyjemnie. Do tego Travolta w najbrzydszym możliwym wydaniu (w sumie pasowała mu ta kreacja). Koleś wyglądał jak wymiociny meksykańskiego kojota. Całkiem znośna propozycja na sensacyjny seansik. Spokojnie można obejrzeć i zapomnieć.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Po filmy Denzelem sięgam raczej bez specjalnego odsiewu, w tym wypadku jestem zawiedziony.
Z reguły filmy, w których gra mają ten błysk. Może odpowiadało mu towarzystwo Travolty w tym projekcie, nie wiem.
Za to drugiego z wymienionych zawsze odbieram lepiej w roli tego złego, jakby bardziej wczuwał się wtedy w rolę. Z tej akurat, jako mocno zmotywowany, nie do końca czarny charakter, moim zdaniem wywiązał się bardzo przekonująco.
Film sensacyjny, nie ma co się w nim doszukiwać jakiś głębokich treści.
Nie lubuje się w tym gatunku, film zaciekawił mnie ze względu na aktorów.
Jednak omijając ten film nie wiele się traci.
Chociaż można oszczędzić sobie żołądek od odruchów wymiotnych.
Powodem tego może być kilka scen wypełnionych solidną dawką amerykańskiego patosu, tak nachalnie scalanego z tym gatunkiem.
Obejrzałem, mocno się nie wynudziłem. Kino sensacyjne średniej kategorii, z nie najgorszymi rolami Washingtona i Travolty. Spokojnie dało się obejrzeć, trup padał równo, naiwniactwo też na poziomie, trochę takie popłuczyny po "Szklanej pułapce".
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Fabuła nie zachwyca, ale mój faworyt Denzel spisał się po raz kolejny na medal. Uwielbiam gdy oglądam kolejny film z tym samym aktorem i w każdym filmie tworzy on inny charakter. Tak jak np tu i w Training Dayu - dwie sprzeczności. Tu uczciwy, dobry człowiek od początku do końca, bez krzty kłamstwa. Tam - kłamca, przekręt, gangster
_________________ "Yes, Mr Sims, there's only two syllables in this whole wide world worth hearing... pussy. Hah!"
Nieee.. Ten film to jest jakaś farsa. Przewidywalny do bólu. Dialogi - beznadziejne. Mamy powtórkę ze ,,Speeda" , ,,Szklanej pułapki" i innych. Mogłabym wymieniać godzinami co było moim zdaniem do bani. Momentami mnie śmieszył -
Spoiler:
wóz policyjny, z pieniędzmi, który prowadzi jakiś dwóch nieudaczników i karambole po drodze to było śmiechu warte. Laska przed laptopem - ten wątek to żenada. W ogóle zabijanie i oglądanie śmierci innych - wszystkim przychodzi łatwo i zgrabnie, nikt tego nie przeżywa i naturalnie idzie po wszystkim do domu. Hah i jeszcze wątek ze szczurem w nogawce.MASAKRA! Błędów apropos scrpitu i kontynuacji jest też tyle, że aż nie chce mi się wymienać
Ten film nie podoba mi się ani pod względem scenariusza, ani realizacji. A Travolta i Washington powinni zmienić agentów. Słabizna!!
_________________ ** człowiek człowiekowi wilkiem,a kiwi kiwi kiwi **
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach