Malena / Malèna (Włochy, USA 2000)
reż. Giuseppe Tornatore
Trzynastoletni Renato mieszka w sennej mieścinie na Sycylii. Pewnego dnia spotyka kobietę, której przeznaczeniem jest zmienić jego życie. Kobietę, której nigdy nie zapomni. Ciepła i zmysłowa opowieść o sekretach kobiecości, intrygach, odwadze i niezatartych wspomnieniach pierwszego uczucia.
Kolejny świetny film Giuseppe Tornatore, ale do założenia tematu sprowokował mnie nie tyle on, co wątek aktorskich umiejętości Belucci, grającą w Malenie główną rolę.
W tym filmie, w przeciwieństwie do "Nieodwracalne", pokazuje tak na prawdę na co ją stać. Bardzo dobra kreacja, sprawiająca wrażenie, że widz cały czas jest "za" Maleną, pomimo jej przewinień (jakkolwiek częściowo uzasadnionych). Historia jest całkiem prosta, niemal z życia wzięta (wiele kobiet, by utrzymać się przy życiu podczas IIWŚ romansowało z Niemcami) - ale osadzenie jej we włoskiej scenerii jeszcze bardziej podnosi walory filmu.
Jak tutaj oceniacie jej grę i generalnie sam film?
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-06-30, 22:39, w całości zmieniany 5 razy
Zaraz, do którego z tych gatunków ten film sie zalicza? Filmy wybitne, kino offowe, artystyczne, ambitne, filmy krótkometrażowe, teatr telewizji, wasze produkcje? Moim zdaniem to nudny i schematyczny melodramat bez żadnego konkretnego punktu zaczepienia, od początku do końca mamy...NIC, nic się nie dzieje, gra aktorska delikatnie mówiąc utyka, robiona na siłę "senna" atmosfera potrafi konkretnie uśpić,polecam jeśli macie solidne kłopoty z zasypianiem, insomnia nie ma żadnych szans.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-21, 01:19
Ok, przyjmuję Twoje argumenty i przenoszę to do innego działu ale w sumie znam spore grono osób, które są tym obrazem oczarowane i uważają go za film wybitny. Jak dla mnie jest to na pewno kino magiczne, no ale to w sumie subiektywna opinia.
Dołączyła: 25 Mar 2009 Posty: 48 Skąd: z krainy skrzatów
Wysłany: 2009-05-08, 12:14
Nie pamiętam dokładnie jakie ten film zrobił na mnie wrażenie.. więc nie uważam, żeby był wybitny, jednak w jakiś sposób mi się podobał.
Jeżeli zaś chodzi o Bellucci, to jest ona, dla mnie przynajmniej, ideałem kobiety, więc samą przyjemnością dla oka było oglądanie jej. A scena, w której
Spoiler:
Bellucci idzie prostą drogą ze spuszczoną głową i nikt nie może oprzeć się, żeby na nią nie spojrzeć jest wręcz magiczna
_________________ "Fakt, że jestem paranoikiem, nie oznacza jeszcze, że cały świat nie sprzymierzył się przeciwko mnie"
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-06-30, 22:52
Wytrzymałam pierwsze 10 minut sennego bzyczenia muchy na rozpalonej słońcem, pylistej ulicy we włoskim miasteczku. Niestety, jako kobieta heteroseksualna jestem odporna na uroki Moniki Belucci (choć nie przeczę, że obiektywnie jest ona piękna i czarująca), więc - skoro film poza jej osobą ma mało do zaoferowania - wyłączyłam po niedługim czasie. Młodzi włoscy chłopcy wystający pod domem Maleny nie byli wystarczająco interesujący, żeby to dzieło obejrzeć do końca.
Świetny film i wspaniała kreacja Moniki Bellucci. Ta fascynacja u gówniarza też była ciekawie ukazana,
Spoiler:
dobre jak starzy najpierw przyprowadzili księdza a potem ojciec zaprowadził go do burdelu (chłopaka, nie księdza)
. Końcówka bardzo nieprzyjemna
Spoiler:
chyba nie powinno się sympatyzować z kobietami, które prowadzały się z Niemcami - u nas też golono takim głowy czy w ogóle dostawały kulkę, ale z drugiej strony patrząc, kobiety są słabe i w "czasie pogardy" niektóre robiły wszystko, żeby przetrwać. Poza tym, jak te stare baby ją tam obdzierają z ubrań i golą jej głowę, to raczej nie wydaje mi się, żeby to z pobudek patriotycznych było - raczej zwyczajna zawiść, zazdrość o urodę, która z powodów politycznych mogła znaleźć ujście i usprawiedliwienie. I jeszcze potem, gdy wszyscy udają, że nic się nie stało, gdy mąż Maleny wrócił z niewoli i znowu są razem
,,Czy naprawdę warto być piękną?" ...takie pytanie pozostaje w głowie każdej kobiety po projekcji filmu ,,Malena" :D
Belluci to chodzące marzenie... Ona sprawia, że nawet kobiety heteroseksualne mają z nią grzeszne myśli
Ale, ale...co do filmu ..Działał na mnie ten cały klimat. Małe, zakłamane, zawistne miasteczko! Ach! Kocham takie historie, bo obnażają w widoczny sposób wszystkie społeczne zachowania i obłudę największych dewot :-)
_________________ ** człowiek człowiekowi wilkiem,a kiwi kiwi kiwi **
Wiek: 28 Dołączyła: 18 Sty 2009 Posty: 188 Skąd: z domu
Wysłany: 2011-02-25, 13:38
Aske napisał/a:
Moim zdaniem to nudny i schematyczny melodramat bez żadnego konkretnego punktu zaczepienia, od początku do końca mamy...NIC, nic się nie dzieje, gra aktorska delikatnie mówiąc utyka, robiona na siłę "senna" atmosfera potrafi konkretnie uśpić,polecam jeśli macie solidne kłopoty z zasypianiem, insomnia nie ma żadnych szans.
Podpisuję się pod tym, jedyny atut tego filmu to atrakcyjna Monika w roli głównej, poza tym scenariusz jest dość idiotyczny - Malena chodzi ulicą ze wzrokiem wbitym w ziemię, ścigana natrętnymi spojrzeniami napalonych samców, ot i cała filozofia - chociaż może nie rozumiem po prostu uwarunkowań kulturowych - podobno w południowych Włoszech kobieta (nawet niekoniecznie tak ładna jak Bellucci) naprawdę może się poczuć na ulicy jak potencjalna ofiara gwałtu.
migootka napisał/a:
Małe, zakłamane, zawistne miasteczko! Ach! Kocham takie historie, bo obnażają w widoczny sposób wszystkie społeczne zachowania i obłudę największych dewot :-)
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-02-25, 18:12
Simpson napisał/a:
migootka napisał/a:
Belluci to chodzące marzenie...
Eee, jak dla mnie jest przeciętna. Nie lubię takiej zbyt oczywistej urody
Dokładnie, Simpson. To znaczy, grzechem byłoby powiedzieć, a ja byłabym posądzona, że jestem zazdrosną jędzą, że Monica B. jest przeciętnej urody, owszem, jest piękna, tak bardzo, że aż nudnie.
A "Malena" to piękny film o pięknej kobiecie, która miała słodkie życie, ale do czasu. Wielka uroda to nie tylko blaski życia, ona także naraża jej właścielkę na zazdrość, na obsceniczne zachowania panów, na wieczne podejrzenie o brak miłości z ich strony, a tylko o zafascynowanie wyglądem, nie mówiąc już o czasie wojny, kiedy wszystko wywraca się do góry nogami. To także fajny film o pierwszych fascynacjach miłosnych. Mnie się bardzo podobał, jak zresztą każdy film Tornatore.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Raczej Ty, skoro się podniecasz takimi laskami. Jakbym wyszedł na miasto, to w 10 minut znalazłbym kilka kobiet, które mi się podobają 28 razy bardziej niż jakaś Belucci.
Jarod napisał/a:
To samo mam co w przypadku Jolie - wolę jakiś bardziej nietypowy, nieidealny typ urody.
Dokładnie. Zresztą Jolie to też panna dla facetów z wieśniackim gustem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach