Cinema Paradiso / Nuovo cinema Paradiso
reż. Giuseppe Tornatore (Francja, Włochy 1988)
Światowej sławy reżyser wraca do swojego rodzinnego miasteczka na Sycylii po raz pierwszy od prawie 30 lat. Wspomina swoje dzieciństwo spędzone w kinie, gdzie Alfredo, który zajmował się projekcją nauczył go kochać filmy. Wspomina również swoją pierwszą miłość Elenę. Film Tornatore jest hołdem dla kina jako fascynującego miejsca przeżywania marzeń i namiętności.
Nie sposób nie zgodzić się z ostatnim zdaniem. Cinema Paradiso to naprawdę piękny film, pokazujący niemal namacalnie narodziny miłości do kina. Do tego urokliwe, małe, włoskie miasteczko i samo ujęcie ówczesnego kina jako budynku. Wczoraj, będąc w kinie przypomniał mi się film o którym zakładam temat, a to właśnie z powodu sali kinowych: współczesne, sterylne, często kameralne salki, w których jedynym śladem po bytności człowieka są kawałki popcornu na fotelach... Odtwarzając scenę z Cinema Paradiso, kiedy kamera ukazuje salę kinową, jako gwarne miejsce (gdzie jedni żywo komentują to co się dzieje na ekranie, inni uprawiają seks, jeszcze inni jedzą i gawędzą, siedząc tam bardziej dla towarzystwa niż filmu), ogarnęło mnie uczucie pewnego rozżalenia, że teraz jest zupełnie inaczej. Naprawdę gorąco polecam obejrzeć ten film, bo sądzę, że u każdego prawdziwego kinomana wywoła jakieś uczucie związane z tym co wszyscy na tym forum chyba kochamy - kinem, oglądaniem filmu, przetwarzaniem go. Bardzo dobra rzecz.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 17:44, w całości zmieniany 3 razy
Irracjonalna sprawa z Torrnatore bo jego najlepsze filmy są mało znane...a rzeczy typu Cinema Paradiso i Malena sa przereklamowane i za nadto hołubione.Nie o to chodzi że to złe film czy cos... ale nie dorastają do pięt takim rzeczą jak ''Czysta Formalnośc'' czy ''1900: człowiek legenda''.
Widziałem prawie wszystkie filmy Tornatore, bo bardzo cenie sobie tego reżysera. Niestety poza forum mam też życie prywatne, więc nie jestem w stanie założyć tematów o wszystkich moim zdaniem dobrych/wartych uwagi filmach. Na pierwszy ogień poszły poprostu moje ulubione.
Co nie znaczy, że krytykuje twoje zdanie, więc luz
Wiek: 25 Dołączył: 09 Mar 2009 Posty: 419 Skąd: P-ń
Wysłany: 2011-02-10, 21:51
stig_helmer napisał/a:
Irracjonalna sprawa z Torrnatore bo jego najlepsze filmy są mało znane...a rzeczy typu Cinema Paradiso i Malena sa przereklamowane i za nadto hołubione.Nie o to chodzi że to złe film czy cos... ale nie dorastają do pięt takim rzeczą jak ''Czysta Formalnośc'' czy ''1900: człowiek legenda''.
Nie zgodzę się, że "Cinema Paradiso" nie dorasta do pięt filmowi "1900: Człowiek legenda" bo niby dlaczego tak jest? Oba są filmami wspaniałymi i oba uważam za wspaniałe osiągnięcia Tornatore. Co więcej wcale nie uważam, że "Cinema Paradiso" jest bardziej znane od "1900: Człowiek legenda" bo ten drugi tytuł załapał się na falę popularności zarówno Tima Rotha jak i samego reżysera, który swą markę niejako już wyrobił. Tyle w tej kwestii choć z tego co widzę kolega już mi raczej nie odpowie (zbanowany).
Co do filmu to przyznam się, że miałem wrażenie jakbym oglądał film Kusturicy. Daty produkcji filmów oraz ich działalność filmowa raczej nie wyjaśniają wzajemnej czy jednostronnej inspiracji ale odczuwalny klimat jest naprawdę podobny. Przyjaźń Toto (aktor grający młodego "Toto" - genialny, charyzmatyczny, naturalny) i Alfredo jest naprawdę wzruszającą i bardzo przyjemną opowieścią o marzeniach i pasji ,a wszystko to podane jest tutaj w nieco baśniowej konwencji. Film na którym nie raz człowiek się uśmiechnie, a za chwilę ma ochotę puścić łezkę (ale bez pedalstwa) .
Spoiler:
Ciekawy jestem waszej interpretacji historii żołnierza, który by udowodnić miłość księżniczce podjął się próby wystania 100 dni przed jej balkonem... i zrezygnował w 99 dniu.
Ja sobie to wyjaśniłem dość prosto tzn. on sam stwierdził, że nie jest warta jego uczuć pomimo tego iż jest księżniczką skoro tyle czasu kazała mu tam stać
Byłbym zapomniał muzyka E. Morricone więc rzecz jasna jest mistrzowska.
Mój pierwszy tematyczny post niech dotyczy filmu, przy którym na samo jego wspomnienie mam chęć krzyknąć z całych sił: "Plac jest mój!!!".
Bo też i klimat sycylijskiego miasteczka i koloryt jego mieszkańców - szczególnie tych drugo-, trzecio- i n-planowych - wydaje mi się być jego siłą. Historia Toto, jego dojrzewania do przyjaźni, miłości i pasji zdecydowanie wydaje mi się ciekawsza w pełnej wersji fimu, która przez swoją długość nie znalazła jednak popularności. Za to wątki mają tam uzasadnienie i prowadzą rzecz do finałowej sceny - przy której żałuję, że dziś wszystko jest dostępne 'od zaraz', a ludzie złamali czasoprzestrzeń odmładzając się do spotkań na Naszej Klasie czy innym Facebooku - i nie potrafią jak w przypadku Alfredo - puścić oka zza grobu...
A do tego ścieżka dźwiękowa w wykonaniu Ennio Moricone! W pełnej symbiozie z treścią i obrazem - świetna również osobno, kiedy trzeba zneutralizować emocje - ja przy niej wypełniałam ostatniego PITa.....
Film niewybuchowy. Ale kto powiedział, że wszystko musi wybuchać, żeby targnąć nasze emocje?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach