Opowieść o grupie skinhead'ów z australijskiego Melbourne. Wygoleni na łyso, zdegenerowani i żyjący na marginesie społeczeństwa młodzi ludzie podejmują walkę z rozrastającą się, wietnamską społecznością swojego miasta. Okazuje się jednak, że Azjaci tanio nie sprzedadzą swej skóry...
Dziwi mnie, że nie ma u nas tematu o tym. Byłem święcie przekonany, że omawialiśmy ten film już niejednokrotnie. No nie ważne, jak nie ma to trzeba założyć.
Dlaczego sobie o tym przypomniałem? Ano dlatego, że niedawno TVP KULTURA postanowiła wyemitować ów tytuł i to (podwójne zdziwienie) z lektorem, który nie tylko nie psuje filmu ale jeszcze po przez niezłe tłumaczenie nie odbiera mu brutalności i dosadności. Nie zmienia to faktu, że i tak (ze względu na niebanalną ścieżkę dźwiękową) polecam ogladać go z napisami. Tak sobie zawiesiłem oko przypadkiem skacząc po kanałach, że jednym susem obejrzałem Romper'a ponownie. I wiecie co? Było warto, nie wynudziłem się ani na jotę mimo, że widziałem to już po raz wtóry. Film zdecydowanie przetrwał próbę czasu i stanowi ciekawy obraz subkultury, którą się zajmuje. Jak to mawiała moja znajoma "zaraz, zaraz czyż oni nie wyglądają trochę jak punki?". No właśnie, bo to taki oldschoolowy filmik troszkę (niektórym się pewnie łza w oku zakręci). Czy jest to kino rasistowskie? Niekoniecznie ale można je tak odbierać. Niepoprawne politycznie? Jak na dzisiejsze standardy zapewne tak. Czy warto obejrzeć? Zdecydowanie tak. W porównaniu do mocno momentami asekuracyjnego "Fanatyka" czy "American History X" jest to film wręcz odkłamany i soczysty. Romper Stomper nie sili się na jakieś górnolotne dywagacje moralne i nachalne serwowanie moralizatorskich przystawek. RS to kino ulicy, pokazuje surową rzeczywistość bez koloryzowania i doklejanie niepotrzebnych "zderzaków". Takie studium ludzkiego stada. Paradoksalnie film zyskuje na tym w dwójnasób. Bo nie dość, że nie obcięto mu jaj polityczną poprawnością, to jeszcze pozwala odbiorcy (uwaga - trudne słowo) myśleć i samemu wyciągać wnioski. Do tego wszystkiego polewka z zadziwiająco dobrej muzyki i oczywiście młody (wówczas jeszcze szerzej nieznany chyba) Russell Crowe w roli głównej. Smakołyk, a dla wielu wręcz kultowa sprawa. Polecam.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2093 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-09-13, 08:13
Wczoraj obejrzałam przyznaję - po raz pierwszy. I bardzo pozytywne wrażenie na mnie zrobił. Niezłe postacie (lubię Crowe'a od czasu "Gladiatora" i "Pana i władcy: na krańcu świata", ale tutaj jest młodszy i przystojniejszy ), niegłupia fabuła (nieprzesłodzona jak w "American History X", bez żadnych naciąganych nawróceń i pozytywnych zakończeń), muzyka faktycznie niszcząca (akurat oglądałam wersję z tłumaczeniami kawałków - ich teksty są genialne), a do tego bardzo fajny, dynamiczny montaż. Trochę mnie irytowała ta Gabe, nie do końca rozumiem, po co ją tam umieszczono. Żeby trochę sfabularyzować obraz? Dodać ten element obcy w grupie braci? Pokazać, że "gdzie diabeł nie może, tam babę pośle"? No, ale ogólnie film bardzo na plus.
Oglądałem jak miałem jakieś 16 lat, dużo funu było, a ile imprez było z Pulling on the boots w tle to głowa mała. Ale teraz nie wiem czy by mi się podobał, jakoś nie chce mi się oglądać raz jeszcze.
Najlepszy film o skinach, ale to nie oznacza automatycznie, że jest to wybitne kino. Chociaż warto go obejrzeć. Dużo dobrych momentów, podobała mi się bitwa z żółtkami. Zakończenie przygnębiło mnie, zwłaszcza postawa głównego bohatera. Ogromnym plusem tego filmu jest muzyka. Co do Russella Crowe to śmieszne, że tu tak rzucał cytatami z Hitlera, a sam jest w 1/4 Maorysem
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2011-01-21, 23:27
Film sam w sobie fajny, ale nigdy nie skumam dlaczego cieszy się takim powodzeniem przez skinheadów właśnie (mówię o tych bardziej na prawo albo...na lewo-narodowo hehe). Przecież skinheadzi w tym filmie to banda degeneratów i debili (nie żeby w rzeczywistości debili w tym środowisku brakowało...), których od squatciarskiego lewactwa różni naprawdę niewiele.
Tak na marginesie (za imdb.com):
After being romantically involved with Romper Stomper 88 (1992) co-star 'Jaqueline McKenzie (I)', Pollock, a heroin addict, threw himself under a train after filming was finished.
Co-star Russell Crowe and his band (Thirty Odd Foot of Grunts) wrote a song about Pollock's suicide called "The Night That Davey Hit the Train."
Najbardziej podoba mi się jego filmografia - 5 filmów, z czego jego dwie przedostatnie role to "Punk" i "Junkie"
_________________ "Then that Cobain pussy had to come around and ruin it all."
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach