Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2009-07-25, 08:57 Pianistka
La Pianiste / Pianistka
reż. Michael Haneke (Austria, Francja, Niemcy, Polska 2001)
Erika Kohout to czterdziestoletnia nauczycielka gry na fortepianie w konserwatorium w Wiedniu. Jest bardzo poważana ze względu na swój niezwykły talent i silną dyscyplinę, ale poznano ją również jako ostrą i wymagającą nauczycielkę. Choć jest kobietą w średnim wieku, wciąż mieszka razem z matką, z którą jest silnie związana i po której odziedziczyła surową naturę. Nie ma męża, ani kochanka, ale swoje potrzeby emocjonalno-seksualne umie zaspokajać i to w niestandardowy sposób. Regularnie bywa w kinach porno i peepshowach, gdzie uwalnia się spod wpływu matki. Jej seksualizm jest mieszanką chorobliwego voyeuryzmu (podglądactwa) i praktyk masturbacyjnych o podłożu masochistycznym. Erotyczny świat Eryki i jej codzienne życie nauczycielki biegną różnymi drogami. Jednak pewnego dnia, jeden z jej studentów - Walter postanawia ją uwieść... [z filmweb.pl]
Bardzo dobry, ciężki psychologiczny film z rewelacyjną rolą Isabelle Huppert w roli tytułowej. Ze względu na wolno rozwijającą się akcję koncertującą się głównie na codziennym życiu bohaterki i jej trudnych relacjach z matką i zakochanym w niej studentem nie jest to obraz łatwy w odbiorze. Z pewnością jest on jednak wart obejrzenia - choćby ze względu w/w rolę Huppert i dosadny, surowy urok (nie wiem czy w tym wypadku to dobre słowo) całości. Wyszło to chyba w jakiejś gazecie, więc pewnie można kupić dvd za grosze. Polecam!
_________________ "Then that Cobain pussy had to come around and ruin it all."
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-07-25, 13:47, w całości zmieniany 3 razy
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-07-25, 09:57
Zdaje mi się, że kiedyś to widziałam, bardzo przygnębiające wrażenie na mnie zrobiło. Główna bohaterka mająca poważny problem jeśli chodzi o relacje z matką i równie poważny z własnym życiem seksualnym. Nie wiem nawet, czy obejrzałam to do końca, pamiętam, że był to jednak ciężki obraz.
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2009-07-25, 10:05
Eva napisał/a:
Zdaje mi się, że kiedyś to widziałam, bardzo przygnębiające wrażenie na mnie zrobiło.
Bo od strony wziualnej to jest jak najbardziej przygnębiajacy film. Sama główna bohaterka jest przygnębiająca - surowa, nieatrakcyjna, praktycznie pozbawiona poczucia humoru (jakiś turpista na filmwebie napisał, że piękna hehe) .
_________________ "Then that Cobain pussy had to come around and ruin it all."
Mocny, ciężki, doskonały od strony wizualnej obraz. Przy okazji bardzo dla Haneke reprezentatywny. Piszesz TOXIC "dosadny, surowy". Ja mam dla filmów Henekego zarezerwowane dwa inne słowa: "zimny, wypracowany", bo takie są jego filmy - ciężkie, nawet okrutne ("Benny's Video", "Funny Games", jak i pozostałe heh) i mocno intelektualne.
"Pianistka" jest świetna i wydaje mi się, że można odczytywać ten film na kilku płaszczyznach. Sam preferuję odczytanie alegoryczne ;], bo gdybym odczytywał dosłownie, to musiałaby mnie ta historia szokować. A opinii na temat Huppert się wcale nie dziwię, bo pomimo upływu lat, zachowała wiele ze swej urody, choć akurat w tym filmie - w genialnej zresztą kreacji - wygląda dość dziwacznie.
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2009-07-25, 16:19
PanSardela napisał/a:
Mocny, ciężki, doskonały od strony wizualnej obraz. Przy okazji bardzo dla Haneke reprezentatywny. Piszesz TOXIC "dosadny, surowy". Ja mam dla filmów Henekego zarezerwowane dwa inne słowa: "zimny, wypracowany",
Generalnie chodziło nam o to samo, przy czym w tym momencie chodziło mi właśnie o czysto wizualną strone filmu - szorstką, pozbawiona jakichkolwiek ozdobników próbujących ułatwić jego odbiór.
PanSardela napisał/a:
A opini na temat Huppert się wcale nie dziwię, bo pomimo upływu lat, zachowała wiele ze swej urody, choć akurat w tym filmie - w genialnej zresztą kreacji - wygląda dość dziwacznie.
Dla mnie 'dziwacznie' w tym wypadku oznacza 'nieatrakcyjnie'. To prwada, że mimo upływu lat trzyma się całkiem nieźle, ale jej wygląd w tym właśnie filmie w pewnym sensie odzwierciedla okaleczoną psychikę jej bohaterki, jej wnętrze.
_________________ "Then that Cobain pussy had to come around and ruin it all."
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-07-25, 17:37
Dobry, mocny obraz. Świetnie pokazał patologiczne sytuacje w typowo europejskim kontekście. Na wierzchu piękne maski i role, a wewnątrz aż kipi od chorych akcji.
PanSardela napisał/a:
Mocny, ciężki, doskonały od strony wizualnej obraz. Przy okazji bardzo dla Haneke reprezentatywny. Piszesz TOXIC "dosadny, surowy". Ja mam dla filmów Henekego zarezerwowane dwa inne słowa: "zimny, wypracowany", bo takie są jego filmy - ciężkie, nawet okrutne ("Benny's Video", "Funny Games", jak i pozostałe heh) i mocno intelektualne.
Dobrze powiedziane.
A tak w ogóle mimo, że film porusza dosyć ciężkie i intymne tematy to jest po prostu genialny i o dziwo nie przytłacza (nie dołuje widza) jakoś zupełnie. To coś jakbyśmy zobaczyli trochę surowej prawdy o życiu na ekranie. Absolutna magia kina. To jeden z tych filmów, po których człowiek myśli "cholera, to było coś". Zdecydowanie polecam.
_________________ tell me what you don't like about yourself
porusza dosyć ciężkie i intymne tematy to jest po prostu genialny i o dziwo nie przytłacza (nie dołuje widza) jakoś zupełnie.
Ja bym to przypisał temu, o czym już wczesniej po części pisałem, zn. wszystkie chyba historie przedstawione przez Haneke są jakby przepuszczone przez filtr, opowiedziane z analitycznego dystansu. Emocje mogłyby byc znacznie większe, a są przytłumione i chyba każdy film Haneke odbieram nie przez pryzmat zaangażowania emocjonalnego w opowiadaną historię, a jedynie obserwuje określony model pewnego problemu/zagadnienia/tematu. Innymi słowy, warstwa fabularna jest niejako jedynie pretekstowa do przedstawienia problemu i służy jako podstawa dla rozmyslań 'właściwych'. I to nie są w gruncie rzeczy bardzo złożone filmy, tylko trzeba do każdego z nich sobie jakiś klucz poszukać (a wiele wypowiedzi z filmwebu chociażby pokazuje, że ludzie sobie i z tym nie radzą). Najbardziej to widać chyba po "Funny Games", "Cache".
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Ja ten film widziałam może ze 2 razy, a doskonale go pamiętam. Przecudowna i uwielbiana przeze mnie Isabelle Huppert, stworzyła swoją postać od A do Zet. Mamy żywą kobietę, ze swoim dystansem, dewiacjami i wstydem. Mamy kobietę, świetnie wkomponowaną w poważny świat muzyki klasycznej. I mamy też jego. Intrygującego młodzieńca. Magimel bardzo odważnie partnerował Isabelle, co pozwoliło nam obserwować - jak daleko się jeszcze posuną. Świetnie przedstawiona chora relacja z matką i cały jej wpływ na osobowość Eriki. Polecam. Mocny!
_________________ ** człowiek człowiekowi wilkiem,a kiwi kiwi kiwi **
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach