Milczenie Lorny / Le Silence de Lorna
reż.: Jean-Pierre & Luc Dardenne (Francja 2008)
Lorna, młoda Albanka, chce otworzyć ze swoim chłopakiem bar szybkiej obsługi w Belgii. Aby mogła wcielić plan w życie, musi pomóc Fabio, który planuje dla niej fikcyjne małżeństwo z uzależnionym od narkotyków Claudym. Dla Lorny jest to okazja uzyskania obywatelstwa i potrzebnych pieniędzy, więc zgadza się. Za kolejne fikcyjne małżeństwo, z rosyjskim bossem, który szybko chce się stać Belgiem, Lorna może ich dostać dużo więcej. Jedyną przeszkodą jest związek z Claudym.
Bracia Dardenne kolejny raz w wielkiej formie. Film jest bardzo oszczędny w środkach, jak zazwyczaj. Zdjęcia są bardziej staranne niż w przypadku "Rosetty", ich pierwszego filmu fabularnego, ale metoda wciąż ta sama: brak muzyki, długie travellingi kamery za bohaterami, dużo ujęć z ręki i filmowania w zbliżeniu, jak zawsze świetne prowadzenie aktorów i przede wszystkim świetny, tym razem nawet bardziej rozbudowany niż w innych wypadkach, scenariusz (nagrodzony Palmą w Cannes). Film po części szkicuje obraz współczesnej Europy i problemu emigracji. Na czoło jednak wybija się sytuacja pełna trudnych decyzji; taka dardennowska opowiastka o człowieku i jego wyborach, już zupełnie jednostkowa. Postępowanie głównej bohaterki (a własciwie jej tytułowe milczenie/bardzo dobra rola szerzej nieznanej Arty Dobroshi) może budzić spore wątpliwości, a przecież można jakoś tam ją zrozumieć. Mocna historia mogąca budzić spore emocje. Polecam każdemu, bo to bardzo ciekawy i wciągający film. Oglądał ktoś?
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-10-28, 03:42, w całości zmieniany 3 razy
_________________ If you were me could you defend
The given rights to all the men
Lets fuck the world with all its trend
They say its all about to end
They say its all about to end
They say they say
mam jedno pytanie do filmu! jak dla mnie film bardzo dobry obraz oszczędny w środkach ale swoją prostotą przykuwa uwagę. Maje pytanie dotyczy sceny końcowej.
Spoiler:
Ucieczki Lorny do lasu. Czyżby zwariowała? Czy przerosły ją konsekwencję jej decyzji a raczej jej milczenia. Bo przecież za jej sprawą Claudy zmarł. A ta wyimaginowana ciąża ? Przecież to jasne że nie była w ciąży? Może w ten sposób chciała odkupić swoją winne wobec Claudy'go ?
_________________ If you were me could you defend
The given rights to all the men
Lets fuck the world with all its trend
They say its all about to end
They say its all about to end
They say they say
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-11-05, 23:16, w całości zmieniany 2 razy
Uwieeeelbiaaaaam <3
Teraz próbuję zarazić swoim uwielbieniem kilkoro znajomych i wpycham defałde do łapek, lecz marudzą, że nie kochają Dardenne'ów, zatem więc fe
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3678 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-08-21, 16:32
sephrenia napisał/a:
Spoiler:
Ucieczki Lorny do lasu. Czyżby zwariowała? Czy przerosły ją konsekwencję jej decyzji a raczej jej milczenia. Bo przecież za jej sprawą Claudy zmarł. A ta wyimaginowana ciąża ? Przecież to jasne że nie była w ciąży? Może w ten sposób chciała odkupić swoją winne wobec Claudy'go ?
Spoiler:
Oczywiście. Dobrze kombinujesz. Zwariowała z powodu wyrzutów sumienia. Nie wiem, niektórzy zarzucają temu zakończeniu brak logiki, ale idąc tym tropem, oczywistym się staje, że z końcówką było wszystko w porządku. Zresztą, jest to zakończenie jakże podobne w swej wymowie do zakończeń innych filmów Dardenne, może z wyjątkiem "Syna", choć tu też w zasadzie pozostają oni wielkimi optymistami.
A co do tego, że była w ciąży, to nie wiem. Musiałbym sobie powtórzyć. Sprawa w sumie dyskusyjna - była nie była - za wcześnie aby pojawiły się jakieś krągłości.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-10-27, 21:04
Cytat:
Postępowanie głównej bohaterki (a własciwie jej tytułowe milczenie/bardzo dobra rola szerzej nieznanej Arty Dobroshi) może budzić spore wątpliwości, a przecież można jakoś tam ją zrozumieć.
U mnie jeszcze więcej wątpliwości, a wręcz oburzenia, wzbudziło postępowanie facetów, jej kolesiów (Fabio i jego pomocnik)chcących bogacić się na wynajmowaniu Lorny jako kandydatki na żonę dla przyszłych emigrantów ze wschodniej Europy, pragnących zdobyć beligijskie obywatelstwo.
Bo tak, jest to film w głównej mierze o winie i odkupieniu, ale także, o tym jak traktuje się jeszcze kobietę we współczesnym męskim świecie. Bywa ona jeszcze ciągle narzędziem, przedmiotem, który nabywa się w określonym celu, jesli się zepsuje, to znaczy, kiedy przestaje być cicho i zaczyna podskakiwać, to znaczy mieć swoje zdanie, wtedy ją się ją eliminuje.
Poza tym, "Milczenie Lorny" - to bardzo mądra opowieść o dojrzewaniu do człowieczeństwa i co za tym idzie - prawdziwej miłości. I oczywiście, jak już tu wspomniano - o winie, ale także próbach jej naprawienia i odkupienia, wynikających właśnie z owego dojrzewania.
Spoiler:
wspominacie tu o ciąży Lorny, czy jest ona prawdziwa, czy urojona, w wyniku szaleństwa, w jakie Lorna zaczyna może popadać w wyniku doznania traumy utraty człowieka, który skazany przez nią i jej kumpli na śmierć, okazał się nagle kimś jej bardzo bliskim. Tak naprawdę nie możemy być pewni, ani jednego, ani drugiego - mogła być w ciąży i dogadała się z lekarką, żeby o tym nie wspominała jej wspólnikom, aby dziecko uratować. Albo faktycznie, pod wpływem stresu, zaczęla czuć jej objawy. Chyba zakończenie musimy sobie wybrać i wymyśleć sami. A jakie ono będzie, zależy od tego jakimi sędziami jesteśmy, czy mniej zasadniczymi i pełnymi współczucia - wtedy pozwolimy dziewczynie przeżyć i może nawet urodzić dziecko, gdzieś pod jakimiś opiekuńczymi skrzydłami przeznaczenia. Czy skażemy ją na śmierć, albo na wieczną samotność, która będzie przypominała jej grzech popełniony, nie do końca świadomy - była jednak naiwną marionetką w rękach mężczyzn, którzy celowo, /choć poniekąd także na jej życzenie -ale nie zdawała sobie sprawy do końca z jakimi kryminalistami ma do czynienia), wkręcili ją w obywatelstwo belgijskie, po to mogła dalej dla nich zarabiać w procederze białych małżeństw
.
Wspominacie, że aktorka grająca Lornę przypomina wam Helen Page. A i owszem, mnie nawet przypominała owego czerwonego kapturka, na którego była wykreowana Page w "Pułapce". Wtedy dokładnie, gdy błąkała się (Lorna) w tych czerwonych spodniach i czerwonym sweterku po ciemnym lesie, tak samo bała się czyhających w nim wilków i podobnie obie (młodziutkie) dziewczyny wypowiedziały tym czyhającym na nie "wilkom" wojnę.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3678 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-10-27, 23:16
Czyli rozumiem, że się podobało.
Jak dla mnie, Dardenne to od początku do końca niezwykle równi twórcy. Wystarczy wziąć ich pierwszy lepszy film z brzegu, aby się nie zawieść.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-10-28, 13:28
Podobało się, bardzo. 10/10. Jak zresztą wszystkie filmy Dardennów ("Milczenie Lorny", "Dziecko", "Syn"), ktore do tej pory widziałam. Masz rację, ich tworczość nie zawodzi, jesli tylko lubi się takie kino, jakie oni robią. Bardzo oszczędne w słowach, ale za to kipiące od emocji. Bez zbędnych wszelkich ozdobników, każda scena, ujęcie, dialog, jest dopracowany, przemyślany, nie ma tu żadnej waty, wszystko co na ekranie służy czemuś, jakiemuś konkretnemu przekazowi. Ich filmy opowiadają o życiu bez zbędnej ckliwości, ale także bez brutalizacji. Ich filmy są otwarte, to znaczy nie mają konkretnych zakończeń, żadna z postaci nie zostaje do końca skreślona, ani wybielona, dają nadzieję i wiarę (jeśli tylko ktoś chce takie mieć), że pokręceni bohaterowie znajdą w końcu jakieś rozwiązanie swych skomplikowanych relacji z innymi ludźmi i ze światem. Mi takie kino bardzo odpowiada, tym bardziej, że bardzo lubię dokument, a oni są dość blisko niego. Nie wzruszają do łez, ale i nie powodują, że odwracamy się od ludzi z obrzydzeniem. Każdy ma jakąś szansę w życiu, nawet jeśli zbłądził. Tak mi się jakoś nasuwa określenie dla ich tworczości, że jest to prawdziwie męskie kino, twarde, bez żadnego mydlenia oczu, ale jednoczesnie z nutką jakieś miękkości, tkliwości.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3678 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-10-28, 14:59
Dobrze napisane. Co do jednego jednak się nie zgodzę. Określenie "męskie kino" średnio mi tu pasuje; kojarzy mi się głównie z kinem akcji i tysiącem wybuchów na minutę heh. Widzę, że już niewiele Ci z Derdenne'ów zostało, bo tylko "Rosetta" (do ich wcześniejszych filmów nie sposób dotrzeć). To też doskonały film, o bardzo podobnej strukturze jak pozostałe. Te filmy są najlepszym przykładem na to, że żadne wynalazki typu 3D nie są w stanie zastąpić szczerego zaangażowania widza w fabułę i wynikających stąd emocji. Takie kino w równym stopniu rozgrywa się w umyśle widza, co na ekranie. Niby kino minimalistyczne, ale nie do końca. Nie testuje się tu możliwości percepcyjnych widza sytuacjami bez znaczenia; każdy element jest tu ważny, konieczny, niezbędny.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-10-28, 16:20
Cytat:
Co do jednego jednak się nie zgodzę. Określenie "męskie kino" średnio mi tu pasuje; kojarzy mi się głównie z kinem akcji i tysiącem wybuchów na minutę heh.
A ja tak specjalnie, trochę prowokacyjnie, napisałam, że kojarzy mi się "jakoś", a nie "dokładnie". Na ogół męskie kino kojarzy się większości, tak jak tobie, z wybuchami, pogoniami, niezliczonymi, często nielogicznymi, akcjami, typu walka z helikopterem wręcz. Dla mnie to jest kino dla dużych chłopców. A prawdziwe męskie kino, takie robią też kobiety - np. Agnieszka Holland ("Całkowite zaćmienie, Kobieta samotna, Gorączka), to kino bardzo konkretne, takie, jak napisałam wyżej, nie bojące się powiedzieć niewygodnych prawd o życiu: o powszechnej przemocy, z którą spotykamy się od samego dzieciństwa (co nie znaczy, że trzeba nią epatować), o ludzkiej podłości i małości, o tym, że są rózne rodzaje miłości i relacji, że ludzką rzeczą jest zbaczać z prostych dróg, grzeszyć, ale także ludzką rzeczą i piękną jest chęć doskonalenia się, pracy nad swoimi słabościami etc. Męskie kino, nazwa jak najbardziej umowna, polegająca tylko i wyłącznie na skojarzeniach zaczerpniętych pewnie z dziecięcych lektur o Indianach, to kino blisko życia, odważne, szlachetne, walczące, a nie kino uciekające w bajki. (co nie znaczy, że takiego, tego quasi męskiego nie oglądam, czy potępiam, bajki też są potrzebne czasem ).
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3678 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-10-28, 20:16
A kobiece w takim wypadku, to jakie? "Karmel", Almodovar i komromy? W sumie takie kino też nie ucieka od życia. Popatrz np. topik o "Zwiąż mnie", kobiece kino jak najbardziej, takie pół żartem pół serio, ale jakaś prawda, szczerość i życiowość w tym jest.
Żeby nie było, że offtop, "Milczenie Lorny" polecamy!
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-10-28, 22:22
Cytat:
A kobiece w takim wypadku, to jakie?
A czy musi być koniecznie podział na "kobiece' i "męskie"? Może być przecież "męskie" bliskie slowu "mężny" (czyli zmagające się dzielnie z ... czymś tam) i ... "niemęskie", czyli wszystkie pozostałe... komedyjki romantyczne, melodramaty, jakieś kryminałki.... bliskie życia tematycznie, ale miałkie i do zapomnienia.
Oczywiście "Milczenie Lorny" polecamy i ja mam pytanie, czy ktoś jeszcze miał skojarzenie Lorny wędrującej po lesie, z Ellen Page z "Pułapki" i nimi dwiema z czerwonym kapturkiem, który już jako młodziutka dziewczyna napotyka na swej drodze groźne wilki, ktore mogą go zjeść!?
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-10-29, 16:00
Eeee, chyba ci się wydaje, że lewe, dlaczego? Może dlatego, że nigdy nie byłeś dziewczynką? Dobra, żartuję (trochę), dziś film ogląda moja przyjaciółka, spytam jej czy ona miała.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3678 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-10-29, 16:12
Dlatego, że Arta Dobroshi wcale nie jest podobna do Ellen Page, "Pułapka" to film ssący, a "Milczenie Lorny" nie i dlatego, że jak w ogóle jak, "Czerwony Kapturek" i artystyczne kino belgijskie z wyższej półki?!? Nic mi tu nie pasuje.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-10-29, 17:14
Ależ ty jesteś poważny. Skojarzenia są często poza naszą świadomością, i dlaczegóż to "Czerwony Kapturek", który stał się już ponadczasowym symbolem, powtarzanym jako uogólnienie zagrożeń czyhających na /małe/ naiwne dziewczynki w dżungli życia, nie pasuje do "artystycznego", jak powiadasz, (bo dla mnie ten film, owszem, jest z wyższej półki, ale czy rzeczywiście ma znamiona kina artystycznego? Ale to już inna kwestia ). Przecież są nawet opery "czerwony kapturek", teatry etc. Co ci tu nie pasuje?
Nie bez powodu, wydaje mi się, Lorna cały czas chodziła w czerwonych spodniach, a pod koniec, wędrując po lesie, miała nawet czerwony kapturek, tfu! sweterek!
Może ci coś osobiście tu nie pasować, ale nie możesz odmówić kategorycznie pewnej słuszności moich asocjacji z naiwną postacią z bajki braci Grimm, ktora miała więcej szczęścia niż rozumu, w jej finale.
A! Przyjaciółka film już zobaczyła, również stwierdziła, że obie aktorki są do siebie dość podobne, i bardzo denerwowały ją te czerwone spodnie Lorny! Widzisz, nie bez powodu miały taki właśnie kolor. Miały zwracać uwagę. U braci Dardennne nic nie jest bezcelowe. Ale, niestety, skojarzeń z kapturkiem czerwonym nie miała, ale gdy jej powiedziałam o swoich, z zastanowieniem w głosie stwierdziła - "to nie jest głupie". Słowo.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3678 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-10-29, 17:25
DA napisał/a:
U braci Dardennne nic nie jest bezcelowe.
Gdybym był przemądrzały, to bym napisał, że Dardenne, to nie bracia Coen. Ale nie jestem, więc nie napiszę. No dobra już, nie jestem babą i mi się kapturki nie wizualizują.
A czy musi być koniecznie podział na "kobiece' i "męskie"?
Sorry, że się wcinam, ale jak już kombinujecie z kinem "męskim" i "kobiecym", to...
DA napisał/a:
Może być przecież "męskie" bliskie slowu "mężny" (czyli zmagające się dzielnie z ... czymś tam)
...nawet fajnie zabrzmiało, ale w kontekście, że:
DA napisał/a:
"niemęskie", czyli wszystkie pozostałe... komedyjki romantyczne, melodramaty, jakieś kryminałki.... bliskie życia tematycznie, ale miałkie i do zapomnienia.
... to przecież komedie romantyczne też ukazują zmagania postaci z własnymi uczuciami wobec innych osób oraz proces odkrywania tego, co się naprawdę do kogoś czuje. Dlaczego to ma być bardziej miałkie od walk z Sharkoctopusem?
Pomijając potrzebę wyróżnienia "męskiego" czy "kobiecego" kina (w ogóle jej nie mam, ale mogę się pobawić) to zaproponuję coś takiego: "męskie" kino traktować będzie o facetach eksplorujących pod wpływem zewnętrznych okoliczności (np. wojna) własne dążenia i cele. Idealny przykład - "Hurt Locker", bohaterowie odkrywają, co tak naprawdę chcą w życiu robić.
Natomiast "Milczenie Lorny" to oczywiście "kobiece kino" - bohaterka pod presją ze strony facetów i ekonomii zaczyna kombinować, jak się z tej presji wyrwać. Film jest zresztą świetny, skoro taki nerd (unikający jak ognia "europejskiego kina autorskiego") jak ja obejrzał i mu się podobało.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-10-30, 14:23
Prawdę mówiąc, pisząc o filmie "MIlczenie Lorny" z określeniem, że kojarzy mi się z filmem męskim, nie miałam zamiaru czynić tu żadnych podziałów kina w ogóle, a już tym bardziej na męskie i kobiece. Chodziło mi o te cechy filmu, które wymieniłam jako męskie - odważne, szlachetne, proste, niepretensjonalne, nieprzepachnione i nieprzeozdobione. To jazu, zaraz, sprowokował tę bezcelową, ale jakże miłą dyskusję, określeniem co on uważa za kino męskie i pytaniem - "jeśli takie jest kino męskie, to jakie w takim razie, jest kino kobiece"?
A skoro już piszesz, że proponujesz:
Cytat:
"męskie" kino traktować będzie o facetach eksplorujących pod wpływem zewnętrznych okoliczności (np. wojna) własne dążenia i cele. Idealny przykład - "Hurt Locker", bohaterowie odkrywają, co tak naprawdę chcą w życiu robić.
- to ja powiem, dlaczego takimi cechami fabuły ma się charakteryzować tylko kino męskie, przecież kobiety, też odkrywają, tak jak i Lorna, pod wpływem zewnętrznych czynników, co tak naprawdę chcą w życiu robić, albo i nie robić (jak w przypadku Lorny, która odkryła, że nie chce, by z jej powodu ktoś był nieszczęśliwy albo martwy).
Ja ze swej strony kończę już tę zabawę w podział kina na męski i kobiece. Jest tylko kino dobre, albo złe.
Nawet jeśli filmy opowiadają tylko losach kobiet czy mężczyzn, bo być może do tego zmierzał twój post, można by ewentualnie mówić o tym podziale, ale po co? Po co robić jakiekolwiek podziały wg płci? To zaraz prowokuje, sugeruje, pewne oceny, a z takiej perspektywy są one zupełnie niepotrzebne.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3678 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-10-30, 14:37
John Bigboote napisał/a:
Natomiast "Milczenie Lorny" to oczywiście "kobiece kino" - bohaterka pod presją ze strony facetów i ekonomii zaczyna kombinować, jak się z tej presji wyrwać. Film jest zresztą świetny, skoro taki nerd (unikający jak ognia "europejskiego kina autorskiego") jak ja obejrzał i mu się podobało.
Skoro się podobało, sięgnij sobie po "Syna" jak będziesz miał chwilę. Gdybym miał wybierać ich najlepszy film, to chyba właśnie ten.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach