Wiek: 29 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 3811 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-03-23, 02:35 Miasto ślepców
Miasto ślepców / Blindness
reż. Fernando Meirelles (Japonia, Brazylia, Kanada 2008)
W niewyjaśnionych okolicznościach mieszkańcy pewnego miasta tracą wzrok. Nagła choroba rozprzestrzenia się z taką prędkością, że wkrótce porzucone zostają wszelkie próby znalezienia lekarstwa, gdyż każdy kontakt z zarażonym powoduje utratę wzroku. Wśród ludzi wybucha panika. Władze są coraz bardziej bezradne, w obliczu szerzącej się epidemii decydują się odizolować chorych w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym i poddać ich kwarantannie. Wraz z gwałtownie rosnącą liczbą pacjentów dramatycznie pogarsza się ich sytuacja. Stopniowo wyczerpują się zapasy jedzenia, zaczyna się walka o władzę. [skrócony opis dystrybutora]
Właściwie ciężko zaklasyfikować ten film. Z jednej strony dramat, z drugiej thriller psychologiczny, a przede wszystkim rzecz o człowieczeństwie i jego upadku wobec określonych uwarunkowań. Nasuwają mi się luźne skojarzenia z filmem "Władca much" ale to głównie ze względu na pewne tendencje bohaterów do przejawiania okrutnych, zwierzęcych instynktów. Film mi się generalnie podobał i myślę, że zdecydowanie warto rzucić okiem. Trzeba jednak przyznać, że ma się pewne wrażenie, że to i owo można było pociągnąć ciut lepiej. Końcówka mnie nieco rozczarowała ale były też w tym filmie momenty naprawdę świetne. Jak to się ma do książki nie wiem bo nie miałem okazji się zapoznać, mogę tylko powiedzieć, że w zupełności nie uznaję czasu spędzonego z tym obrazem za zmarnowany, więc wszystkim zainteresowanym polecam (choć pewnie opinie na temat filmu będą podzielone). Z pewnością ciekawsze to niż wszystkie ostatnie propozycje w zbliżonych klimatach. Nie sposób jednak rozstrzygnąć czy jest to zasługa samego filmu czy niewątpliwie genialnego scenariusza adaptowanego na jakim się ów obraz opiera.
Wiek: 28 Dołączyła: 17 Sty 2009 Posty: 237 Skąd: Toronto
Wysłany: 2009-03-23, 11:24
A ja postanowiłam jednak nie oglądać (chyba, że za parę miechów mi się odwidzi). Kumpela widziała, opowiedziała i z książką nie ma to za wiele wspólnego. Znaczy pod względem fabularnym raczej ma (choć koniec chyba inny), ale postawili na coś innego, coś co w książce nie jest tak istotne, więc ja podziękuję.
Wiek: 35 Dołączył: 20 Lis 2008 Posty: 1317 Skąd: England
Wysłany: 2009-03-23, 12:25
Obejrzę bo fabuła wydaje się całkiem ciekawa.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta "W tym co zostało z włości, w dziedzictwie po Waszmościach, brakuje nam mądrości...kochamy się w mądrościach!" J. Kaczmarski
Wiek: 24 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 1827 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-03-30, 00:39
Książkę przeczytam chętnie - to swoją drogą. Natomiast film podobał mi się bardzo.
Spodziewałam się, że będzie to coś w stylu "28 dni później", "Ludzkich dzieci" czy innego "Zdarzenia" z serii "nagle z niewiadomych przyczyn ludzkość wymiera i zaczyna się chaos". Faktycznie momentami dominowały barwne i często obrzydliwe sceny ogólnego upadku, ale z drugiej strony nie to było - wydaje mi się - motywem przewodnim. Przez cały film bowiem przewija się ten wyjątkowy punkt widzenia (sic!) głównej bohaterki. Bardzo mi się podobało to rozebranie na części pierwsze jej psychiki i procesów zachodzących w niej samej. A przecież nie jest to temat zbyt szeroko omówiony. Wszystko, co najważniejsze, opowiada sama Julienne Moore swoją grą aktorską (która, nie wiem czy się ze mną zgodzicie, jest tutaj na naprawdę wysokim poziomie - wszystkich innych raczej pozostawia daleko w tyle), stanowiąc centrum i główny obiekt, wokół którego kręci się fabuła.
Wg mnie nie jest to film o
BM napisał/a:
człowieczeństwie i jego upadku wobec określonych uwarunkowań.
Raczej o poświęceniu, sile i wrażliwości na ludzkie cierpienie (czyli o wartościach tak rzadko spotykanych we współczesnym świecie) oraz o izolacji i ukrywaniu się przed światem.
Spoiler:
Nie wiem jak się końcówka ma do oryginalnego zakończenia książki, ale wg mnie to właśnie puenta stanowiła najsilniejszy punkt "psychologiczno-analitycznej" części filmu. Dopiero pod koniec zwraca się uwagę na to, jak musiała się czuć główna bohaterka wiedząc, że nikt jej nie widzi. Sama stała się po części niewidzialna, pozbyła się wstydu, zewnętrznej powłoki, ciała, które mogłaby komukolwiek pokazywać. Tak jakby przestała istnieć na zewnątrz. Jakim szokiem musiała być dla niej świadomość, że teraz nagle może znów zostać przez kogokolwiek "zobaczona". Jak bardzo musiała się przestraszyć tego powrotu do własnej skóry, do tej "siebie", którą widzą inni. Najlepszy dowód: "Wyobraziłam sobie tych wszystkich ludzi na ulicach krzyczących: 'Ja widzę!'" - ja też sobie to wyobraziłam i szczerze mówiąc ta właśnie scena, przecież w końcu niepokazana w filmie, scena, której tak naprawdę nie zobaczyłam, przeraziła mnie najbardziej. Za to właśnie "Blindness" ma u mnie naprawdę sporego plusa.
_________________ Jeśli coś jest warte tego, żeby to zrobić,
To jest również warte tego, żeby to zrobić dobrze.
Pierwsza połowa tego filmu to zbiór kolejno następujących po sobie absurdów wskazujących na absolutny brak zrozumienia tematu (choroby zakaźne) przez autorów.
Zachowanie se strażników jest tak idiotyczne, że można po prostu paść ze śmiechu.
Jedynym plusem są tu ciężkie i w sumie realistyczne sceny z życia chorych, którzy od nowa budują zhierarchizowane społeczeństwo na zamkniętym obszarze. Sceny
Spoiler:
obrazujące handel żywym towarem i zbiorowe gwałty
są naprawdę poruszające i co wrażliwsi widziałam kulili się w fotelach.
Druga część filmu - zdecydowanie lepsza i ciekawsza.
_________________ Just what do you think you're doing, Dave?
Wiek: 23 Dołączyła: 03 Sty 2010 Posty: 77 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-31, 18:06
Najpierw czytałam książkę i byłam zachwycona. Jak dowiedziałam się o planach nakręcenia filmu i o tym, że w ekranizacji wystapi Juliane Moore to liczyłam na świetny film. Niestety bardzo się zawiodłam. Filmowi brakowało głębi książki, trochę jakby nie było tematu przewodniego. Nawet "mocne" sceny nie zrobiły na mnie aż tak wielkiego wrażenie. Pamiętam, że kiedy czytałam książkę strasznie mną wstrząsnęły.
Wiek: 24 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 1827 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-31, 23:04
A ja najpierw widziałam film a potem dopiero przeczytałam książkę. Film mi się podobał, ale prawdziwie zauroczona zostałam dopiero ksiażką, która w mojej ocenie jest dużo lepsza. Film jest... cóż, ciężko by to było nakręcić inaczej, lepiej. Sama historia jest dość wymagająca dla reżysera. No bo jak tu oddać na wielkim ekranie uczucie ślepoty?
_________________ Jeśli coś jest warte tego, żeby to zrobić,
To jest również warte tego, żeby to zrobić dobrze.
Wiek: 23 Dołączyła: 03 Sty 2010 Posty: 77 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-01, 17:41
Eva napisał/a:
No bo jak tu oddać na wielkim ekranie uczucie ślepoty?
No nie bardzo się da. Dlatego też film raczej nazwałabym "szlachetną porażką". Mama jednak wrażenie, że skoro i tak nie można było nakręcić wiernej adaptacji książki, to może trzeba było skupić się na takich aspektach, które na ekranie wypadłyby ciekawie. Cały czas miałam wrażenie, że to bardziej film o konkretnej postaci a nie o relacjach międzyludzkich w takiej czy innej sytuacji.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach