Kolejny film w reżyserii Eastwood'a, który mnie pozytywnie zaskoczył. Ten człowiek przenosi na ekran niebanalne historie o tym, co jest wartościowe w życiu człowieka - i to mi się podoba w jego filmach.
"Oszukana" opowiada prawdziwą historię z lat 30. ubiegłego wieku. Historię kobiety, która zawalczyła o wszystko to, co było dla niej najważniejsze, od dziecka, przez szacunek, prawdę, aż po sprawiedliwość. I wygrała. Częściowo.
Dobra historia, aktorstwo na wysokim poziomie (Jolie naprawdę udowadnia, że jest świetną aktorką, do tego John Malkovich i Jeffrey Donovan, który całkiem nieźle się sprawdził, choć dotychczas znany był chyba głównie z Blair Witch Project 2) i "based on true story" - to niezawodny przepis na nominacje do Oskarów. A "Oszukana" nominacji ma trzy, za najlepszą rolę pierwszoplanową żeńską, najlepszą scenografię i najlepsze zdjęcia. Zobaczymy, ja w sumie nie zdziwiłabym się, gdyby Jolie dostała jutro statuetkę za ten film.
Na minus natomiast zdecydowanie policzyłabym scenę, gdzie Jolie
Spoiler:
jest myta szlauchem w szpitalu psychiatrycznym.
Wiedziałam, że ona wychudła ostatnio, ale to? To się w świecie medycznym nazywa anoreksja.
Nieprawdopodobna, makabryczna historia. Trudno uwierzyć że to naprawdę się wydarzyło. NIestety ogladałam w wersji angielskiej (nie udało mi sie wygrać z media playerem classic,który nie chciał zaladować napisów,pomimo wielu próśb...) Być może dlatego kilku faktów nie zrozumiałam, np
Spoiler:
kim do cholery był ten podstawiony chłopiec, skąd sie wziął, czemu opowiadał bzdury i czy ta baba na końcu w pociągu była jego prawdziwą matką czy też jakąś podstawioną??? nie wiem też co gadał psychol morderca na tym ostatnim widzeniu z christine (znaczy sie rozumiem co gadał, ale jakoś nie kumam po co chciał się z nią w ogóle spotkać.... no i kilku jeszcze faktów czy dialogów...
Trudno mi mówić o jakimś szczególnym talencie Jolie (której nie lubię, hihi, podobnie jak tej drugiej chudej w "Księżnej", jakoś mnie odstraszają te szkieletory... ) i wydaje mi się że każda inna aktorka zagrałaby tak wyrazistą rolę równie dobrze.
Ogólnie film mnóstwo OK, choć naprawdę trudno uwierzyć że to zdarzyło się naprawdę i twórca niczego od siebie nie dodał żeby było jeszcze bardziej wstrząsające...
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2093 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-02-22, 23:08
ribit napisał/a:
Spoiler:
kim do cholery był ten podstawiony chłopiec, skąd sie wziął, czemu opowiadał bzdury i czy ta baba na końcu w pociągu była jego prawdziwą matką czy też jakąś podstawioną??? nie wiem też co gadał psychol morderca na tym ostatnim widzeniu z christine, no i kilku jeszcze faktów
Spoiler:
O ile dobrze zrozumiałam, policja kazała temu chłopaczkowi podawać się za Waltera Collinsa, skąd się wziął - nie wiem, ale ta kobitka pod koniec była jego prawdziwą matką. Psychol morderca na widzeniu z Christine powiedział, że jednak nie chce z nią rozmawiać i nie powie jej ostatecznie, czy zabił jej syna, czy nie, bo wyspowiadał się już przed śmiercią i nie chce dopuszczać się kłamstwa będąc w stanie łaski. Dlatego ona się tak darła "have you killed my son?!", ale niczego od niego w końcu nie wyciągnęła.
kim do cholery był ten podstawiony chłopiec, skąd sie wziął, czemu opowiadał bzdury i czy ta baba na końcu w pociągu była jego prawdziwą matką czy też jakąś podstawioną??? nie wiem też co gadał psychol morderca na tym ostatnim widzeniu z christine, no i kilku jeszcze faktów
Spoiler:
O ile dobrze zrozumiałam, policja kazała temu chłopaczkowi podawać się za Waltera Collinsa, skąd się wziął - nie wiem, ale ta kobitka pod koniec była jego prawdziwą matką. Psychol morderca na widzeniu z Christine powiedział, że jednak nie chce z nią rozmawiać i nie powie jej ostatecznie, czy zabił jej syna, czy nie, bo wyspowiadał się już przed śmiercią i nie chce dopuszczać się kłamstwa będąc w stanie łaski. Dlatego ona się tak darła "have you killed my son?!", ale niczego od niego w końcu nie wyciągnęła.
Spoiler:
No właśnie... czyli psychol był psycholem i generalnie bredził jak to psychol... a szkoda... mogł jednak cos powiedzieć. Bo sama jestem ciekawa czy Walter jednak przeżył czy nie : (
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2093 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-02-22, 23:18
ribit napisał/a:
Spoiler:
No właśnie... czyli psychol był psycholem i generalnie bredził jak to psychol... a szkoda... mogł jednak cos powiedzieć. Bo sama jestem ciekawa czy Walter jednak przeżył czy nie : (
Spoiler:
Mi się wydaje, że przeżył. Jedyną opcją, żeby został zabity przez Gordona, jest to, że nie udało mu się uciec razem z kolegami. Ale myślę, że uciekł i nigdy się nie znalazł. Zaczął gdzieś nowe życie, podobnie jak próbował to zrobić David, gdyby nie to, że zatęsknił za rodzicami.
Wiek: 28 Dołączyła: 18 Sty 2009 Posty: 188 Skąd: z domu
Wysłany: 2009-02-23, 16:21
ribit napisał/a:
Spoiler:
kim do cholery był ten podstawiony chłopiec, skąd sie wziął, czemu opowiadał bzdury i czy ta baba na końcu w pociągu była jego prawdziwą matką czy też jakąś podstawioną???
Spoiler:
Ten chłopiec był z innego stanu, uciekł z domu i przyjechał do Los Angeles, żeby spotkać się ze swoim ulubionym aktorem z westernów. Chłopak sam podawał się za Waltera, a policja ochoczo to podchwyciła.
Wiek: 30 Dołączyła: 17 Sty 2009 Posty: 218 Skąd: Toronto
Wysłany: 2009-02-28, 10:20
Film słaby, daję 4/10. Jak na razie najlepsza rola Angeliny to "Cena odwagi" i wydaje się, że osiągnęła tam szczyt swoich możliwości. Jest ostatnio taka tendencja, że jeżeli aktorka dużo sobie popłacze na filmie, pokrzyczy pokazując rozpacz i gniew to od razu ochy i achy. Zagrała przeciętnie, poprawnie. Zastanawia mnie jej makijaż. Był tak mocny (w ciągu dnia!), że aż mi się wierzyć nie chciało. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że kobieta w lat. 20 tak umalowana byłaby uznana za wyuzdaną (może nawet dziwkę). No i niestety, oglądanie kości pokrytych skórą nie sprawia mi żadnej przyjemności. Zimno mi się robiło, gdy widziałam jej łokieć, a jak szła i pokazywali jej kostki wstrzymywałam oddech, żeby sobie czegoś nie złamała. W scenie kąpieli widać jej żebra, a fuj (Brad musi mieć chyba dużo siniaków...).
Za co 4 pkt.? Oddali sposób w jaki były traktowane kobiety i dzieci. Czasami o tym zapominałam, że to inne czasy i się wkurzałam (dlaczego ona nie wrzaśnie!, jak on traktuje to dziecko!). Na plus Malkovich, nie wiedziałam, że tam gra i dopiero w połowie filmu go poznałam Generalnie jednak jestem zawiedziona Clintem, że zabrał się za niezbyt interesującą historię, która na pewno nie wymagała ponad 2 godzin taśmy.
Zastanawia mnie jej makijaż. Był tak mocny (w ciągu dnia!), że aż mi się wierzyć nie chciało. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że kobieta w lat. 20 tak umalowana byłaby uznana za wyuzdaną (może nawet dziwkę).
ORLY?
wiekszosc kobiet w wiekszych miastach tak sie malowalo
_________________ Potwierdzam, iż u nas w Bergen-Belsen nie było nigdy komór gazowych.
Wiek: 30 Dołączyła: 17 Sty 2009 Posty: 218 Skąd: Toronto
Wysłany: 2009-02-28, 14:33
Krwawy Świt napisał/a:
kornwalia napisał/a:
Zastanawia mnie jej makijaż. Był tak mocny (w ciągu dnia!), że aż mi się wierzyć nie chciało. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że kobieta w lat. 20 tak umalowana byłaby uznana za wyuzdaną (może nawet dziwkę).
Zastanawia mnie jej makijaż. Był tak mocny (w ciągu dnia!), że aż mi się wierzyć nie chciało. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że kobieta w lat. 20 tak umalowana byłaby uznana za wyuzdaną (może nawet dziwkę).
Jak dla mnie była to jej najlepsza rola z dotychczas obejrzanych przeze mnie filmów z jej udziałem.
Co do samego filmu - świetny obraz. Najlepszy z ostatnio oglądanych przeze mnie. Ta historia mnie poruszyła. Mówiąc szczerze byłam nieco zszokowana, gdy wyjawiono prawdę o zbrodni w Wineville.
Spoiler:
Nie dość, że Cristine nagle straciła syna, to jeszcze istniała możliwość, że został on zamordowany w iście bestialski sposób.
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-03-07, 14:13, w całości zmieniany 1 raz
Jeden z lepszych jakie widzialam ostatnio!
Angelina jak zwykle wspaniała!
Sama historia świetna.
Niestety szkoda żeby nagrać dobry film na faktach ludzie muszą tak cierpiec =(
Clint to geniusz, nakręcił dwa prześwietne filmy w rok - ten oraz "Gran Torino". Przynajmniej mnie się podobały bardzo. Aktorstwo na bardzo wysokim poziomie, Angelina Jolie kojarzyła mi się z Larą Croft i Panią Kowalską, a tu naprawdę miło się rozczarowałem. Malkovich też świetny, także ten psychol oraz glina-skurwiel. Historia wstrząsająca, tym bardziej, że to wszystko naprawdę.
Spoiler:
Jebać policję i szpitale psychiatryczne! Znowu taki libertariański klimat, jak to u Clinta - członka Partii Libertariańskiej. A scenę egzekucji to powinien sobie zobaczyć nasz autorytet moralny senator Piesiewicz. Bije 100x na łeb tę z Dekalogu V. Poza tym w ogóle kara śmierci mnóstwo ok, może nie wróciła rodzinom ich martwych dzieci, ale rytualnie ich oczyściła. A nie jakieś rozczulanie się nad mordercą. Już widzę, jakby w Polsce ktoś coś takiego nakręcił - NOT
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach