Zagubiona Autostrada / Lost Highway
reż. David Lynch (USA 1997)
Film ukazujący rzeczywistość z pogranicza snu i jawy. Muzyk jazzowy podejrzewa swą żonę o niewierność. Potem zaczyna otrzymywać tajemnicze przesyłki z kasetami video. Wezwana policja prowadzi dyskretne śledztwo, aż znajduje zwłoki zamordowanej żony.
Nie sądzę, by ludzie zarejestrowani na tym forum, nie znali tego filmu. Ale, ale nie ma co już pisać o 'kulcie' na starcie, bo Autostrada (mimo, że zasługuje na to miano) jest czymś więcej. Jak dla mnie to doskonałe studium ludzkiej psychiki (uczucie zapętlenia czasu z którego nie sposób uciec!). Lynch świetnie, a przy tym niejedoznacznie ukazał złożoność istoty ludzkiej. Największe wrażenie zrobiła a mnie przemiana Freda - na czym polega tak naprawdę ten dualizm? Jaka zależność łączy 'bohaterów'? Czułem się jak w labiryncie, idąc za bohaterem trochę po omacku, szybko próbując poskładać niechronologiczne fakty do kupy.
To co napisałem powyżej to w większości odtworzone uczucia, jakie towarzyszyły mi kiedy pierwszy raz obejrzałem to dzieło. Mimo wszystko to dziś nie mogę wyjść z podziwu jak udało się w tak błyskotliwy sposób, w ciągu 135 minut, zamknąć to z czym człowiek boryka się nierzadko przez całe życie? A może to właśnie nie zamknięcie, a otworzenie pewnej furtki, zaproszenie do interpretacji własnego "ja"? Własnie za to kocham ten film - za wieloznaczość, mnogość właściwych kluczy. Sądze, że obejrzeć te film 2-3 razy w życiu to mało.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 18:07, w całości zmieniany 3 razy
Lynch jest d z i w n y. poza 'twin peaks' (albo i czymś czego teraz nie pamiętam) nie zrobił niczego co taka zwykła baba jak ja mogłaby uznać za dobry film. tzn, ten film na pewno j e s t dobry, ale dla miłośników gatunku,głównie ludzi młodych i zbuntowanych, ja też byłam młoda i zbuntowana kiedy to oglądałam, i wtedy istotnie mi sie podobało,był wtedy na topie, mówiono o tym w tv, co najlepsze usłyszałam o tym w programie 'przytul mnie',gdzie trzy ślicznotki polsatowskie wyginały sie i chichotały nocną porą, im się podobało i przeżywały scenę , gdzie gość rozbija sobie głowę na szklanym stoliku,być może nic więcej z tego film im w głowach nie zostało (mi też w sumie niewiele) generalnie, wkładam to do wora z filmami 'wydumanymi' i 'oderwanymi od rzeczywistości'..
Lynch jest cudowny, a w lost highway wszystko jest idealne, idealnie skomponowane.
Magiczne sny, surrealistyczne obrazy, podświadomość, piękna psychodelia.
Poza tym artyzm niesamowity, za każdym razem mam dreszcze na lost highway, od samej czołówki z genialnym i'm deranged bowiego. Zresztą i'm deranged w początkowiej piosence mówi samo za siebie.
- Sam film jak najbardziej logiczny, tylko trzeba kilka razy obejrzeć.
Niesamowity obraz, klimatem też zachwyca.
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-21, 00:08
madonna napisał/a:
Lynch jest cudowny, a w lost highway wszystko jest idealne, idealnie skomponowane.
Magiczne sny, surrealistyczne obrazy, podświadomość, piękna psychodelia.
Poza tym artyzm niesamowity, za każdym razem mam dreszcze na lost highway, od samej czołówki z genialnym i'm deranged bowiego. Zresztą i'm deranged w początkowiej piosence mówi samo za siebie.
- Sam film jak najbardziej logiczny, tylko trzeba kilka razy obejrzeć.
Niesamowity obraz, klimatem też zachwyca.
Generalnie to to albo się czuje albo nie czuje, nie trzeba nic rozumiec...Lynch tak jak Cronenberg w kółko kręci filmy o tym samym uczuciu - jesli ktos tego ''czegos'' nie doznał,bądz film tego nie wywołał to nie ma szans.Ponad to można tylko walnąc definicje ''postmodernizmu w filmie'' i tym film bronic.Ale ciesze się że nikt nie chciał zabic Lyncha.
To że ten film włożyłam "do wora" wcale nie oznacza że tego wora nie lubię. Zdarzają sie kwiatki w worze. A akurat Lost Highway mnie kompletnie nie zainteresował tematyką i tyle. Hmm, w zasadzie z Lyncha interesujące bylo Twin Peaks, Dzikość Serca i Diuna (w sumie nie wiedziałam że to Lynch, LOL) , cała reszta tego co widziałam (czyli Mulholland Drive, Eraserhead,Prosta Historia) po prostu mnie znudziła :irytacja: Muszę się zabrać za Blue Velvet i Człowieka Słonia.
Niektórzy twierdzą że gdy reżysera więzią jakieś ramy i nie moze szalec to lepiej mu to wychodzi... więc ''człowiek słoń'' ma szanse ci sie podobac bo narracja jest klasyczna.
Blue Velvet jest pierdolnięte po całej linii.Ale mimo wszystko jeszcze pomiędzy twin peaks a zaginioną i trochę w formie nawiązuje do europejskiego kina(słyszałem nawet opinie gdzie ktoś się wpływu Fassbindera dopatrywał -a to średnio dla ciebie ) i klasycznych czarnych filmów amerykanskich.Więc możesz spróbowac...ale nie gwarantuje.
"Twin Peaks", zarowno serial jak i film, ale oczywiście przede wszystkim serial, i "Dzikość Serca" to moje ulubione dzieła Lyncha. O "Zagubionej Autostradzie" na razie nie wypowiem się, bo oglądałem to bardzo dawno i byłem wtedy bardzo nietrzeźwy. Ale od dawna noszę sie z zamiarem obejrzenia ponownie, podobnie jak "Muldholland Drive", ktore też juz slabiutko pamiętam. Jestem fanem gościa, mimo że czasem potrafi wybitnie przynudzić.
"Muldholland Drive", ktore też juz slabiutko pamiętam.
Na dobrą sprawe to odcinanie kuponów od zaginionej...ale było od czego te kupony odcinac.Zresztą tysiące twórców do tej pory próbuje od niej odcinac z premedytacją i miernym skutkiem.
Właśnie jeszcze nie mimo że mam ją od roku na płycie. Muszę mieć odpowiedni nastrój do obejrzenia tego. Tak jak do obejrzenia "Królików", za które też jeszcze się nie zabrałem.
Królików i tego nowego to znowu ja nie widziałem... No na Głowe do wycierania musisz się przygotowac bo skurwiel grzebie widzą pogrzebaczem w mózgu:/ ... ja pierwszy raz oglądałem po ciężkim dniu w szkole i nie wytrzymałem do konca (myslalem że se w palnik strzele).No ale podszedłem nastenym razem gdy miałem świerzy umysł i rozjebał mnie na kawałki.Obok autostrady to jest uznawane za takie opus magnum.
Inland Empire znaczy się? Bylby doskonały, gdyby był o połowę krótszy. Niestety nie był i wynudzilem się wybornie. Sam się sobie dziwię, że obejrzałem to za jednym posiedzeniem, bo potem juz usypiałem i marzylem o tym, żeby się wreszcie skończyło Ale jakby go tak ogladnąć na dwa razy, to pewnie byłoby inaczej.
No ja odczekam jeszcze z dwa lata z tym filmem...Nic mi w spojrzeniu na Lyncha nie zmieni bo oprucz królików już wszystko przejechałem po pare razy.Nawet shorty i reklamy .
Wiek: 31 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4333 Skąd: Z fali
Wysłany: 2008-12-28, 17:40
Nie chcę powtarzać po innych lub opinii (pozytywnych) które już kiedyś wygłosiłem. Jedno trzeba sobie powiedzieć. Praktycznie w każdym filmie Lyncha jest scena motyw (lub sceny/motywy) dla których warto dany film obejrzeć, jak dla mnie w Lost Highway jest to motyw (nie sądzę by ktoś nie ogladał ale zakryję)
Spoiler:
Mystery Man: We've met before, haven't we.
Fred Madison: I don't think so. Where was it you think we met?
Mystery Man: At your house. Don't you remember?
Fred Madison: No. No, I don't. Are you sure?
Mystery Man: Of course. As a matter of fact, I'm there right now.
Fred Madison: What do you mean? You're where right now?
Mystery Man: At your house.
Fred Madison: That's fucking crazy, man.
Mystery Man: Call Me. Dial your number. Go ahead.
[Fred dials the number and the Mystery Man answers]
Mystery Man: [over the phone] I told you I was here.
Fred Madison: [amused] How'd you do that?
Mystery Man: Ask me.
[Fred remembers the anonymous video tapes]
Fred Madison: [angrily into the phone] How did you get inside my house?
Mystery Man: You invited me. It is not my custom to go where I am not wanted.
Fred Madison: [into the phone] Who are you?
[Both Mystery Men laugh mechanically]
Mystery Man: Give me back my phone.
[Fred gives the phone back]
Mystery Man: It's been a pleasure talking to you.
Niedawno obejrzałam ten film po raz pierwszy, ale coś mi się widzi, że to będzie no.1 na mojej liście powtórkowych obrazów. Niby cholernie zagmatwany, ale tak idealnie prosty do zrozumienia dla widza, że chce się go oglądać w kółko i w kółko. Na początku mną wstrząsnął, nawet można by rzec, że przestraszył. Wzrok Tajemniczego Mężczyzny jest po prostu nieziemski! Aż dreszcz przechodzi po moich plecach <hihihi>.
Spoiler:
Nagle Fred znika, pojawia się Pete, zamiana żon, znikające żony. Motyw gangsterski, podglądanie, dziwne filmy, zdrada, kochankowie, śmierć, pustynia.
No po prostu mistrzostwo. Film trzyma w napięciu od początku do końca. A - i świetna muzyka
_________________ -Spójrzcie w niebo! To ptak!
-To samolot!
-To SUPERMAN!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach