Szkolny chwyt / Half Nelson
reż. Ryan Fleck (USA 2006)
Dan Dunne, nauczyciel w szkole średniej na Brooklynie, miał kiedyś wielkie plany i przyświecały mu wielkie ideały. Zarówno jedne, jak i drugie umarły jednak w zderzeniu z brutalną rzeczywistością. Mimo to, każdego dnia udaje mu się znaleźć energię, aby zainspirować swoich uczniów do tego aby myśleli samodzielnie i nie obawiali się zmian. Choć Dan jest błyskotliwy, dynamiczny i zawsze udaje mu się utrzymać porządek w klasie, poza szkołą nie potrafi poradzić sobie ze swoja nieśmiałością, a wszystkie zawody i rozczarowania, które przeżył, sprawiły, że uzależnił się od narkotyków. Potrafi jednak kontrolować swój nałóg i utrzymywać go w tajemnicy. Aż do momentu kiedy jedna z jego uczennic, sprawiająca sporo problemów wychowawczych, Drey przyłapuje go na gorącym uczynku.
Godny uwagi z dwóch powodów. Po pierwsze wstrząsająca kreacja aktorska Ryana Goslinga. Po drugie konstrukcja głównego bohatera. Gosling gra nauczyciela historii uzależnionego od narkotyków. Uczy w oparciu o teorię dialektyki Marksa według której rozwój człowieka i rozwój społeczny postępuję dzięki ścieraniu przeciwieństw występujących naturalnie w materii. W oparciu o teorię reżyserowi udało się przedstawić wiarygodny portret współczesnego człowieka. Rzecz bez precedensu we współczesnej kinematografii. Kreacja aktorska Goslinga to... sam nie wiem jak to ująć. Ja nigdy nie widziałem tak intensywnej gry aktorskiej, wibrującej od napięcia i prawdy wewnętrznej. I chyba prędko nie zobaczę. Do Polski film nigdy nie trafił do szerokiej dystrybucji, skierowany wyłącznie na rynek DVD- pies jebał to, że niesłusznie. W Polskim przekładzie tytuł brzmi "Szkolny chwyt" gubiąc tym samym sens oryginału. Half Nelson to nazwa chwytu zapaśniczego, używanego w amatorskich walkach zapaśniczych. Nie muszę dodawać że cholernie trudno się z niego wydostać. Równie ważna jest semantyka wyrazu "half". Połowa czyli część, pozbawiony drugiej połowy, niepełny, częściowy. Moim zdaniem jeden z najważniejszych filmów po 2001 roku. Gdybym mógł zmusiłbym każdego do jego obejrzenia.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 17:19, w całości zmieniany 5 razy
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-05-02, 22:45
Film zdecydowanie jednego aktora, ale ta jedna rola jest faktycznie wybitna. Nie sądziłam, że Gosling będzie w stanie tak zagrać, reszta postaci właściwie niknie na dalekim trzecim planie. Cały film krąży wokół głównego bohatera i jego "radzenia sobie ze światem". Jest kilka scen dość dosadnych a całość - przynajmniej na mnie - wywarła przygnębiające wrażenie. I jeszcze ta jego dialektyka. Jego nauki o przeciwieństwach, które siłują się ze sobą. Film ma sporo smaczków, myślę, że gdybym obejrzała go jeszcze raz - wyłapałabym ich jeszcze przynajmniej kilka.
Połowa czyli część, pozbawiony drugiej połowy, niepełny, częściowy. Moim zdaniem jeden z najważniejszych filmów po 2001 roku. Gdybym mógł zmusiłbym każdego do jego obejrzenia.
Tym zachęciłeś mnie do ponownego jego obejrzenia.
Ciężko mi sobie przypomnieć coś o tym filmie, ale polecam Broken Social Scene, którzy zrobili muzykę: Stars and Sons użyty w filmie, to jeden z ich najlepszych kawałków z ich najlepszej płyty. Mocno mi się wkręcila kiedyś.
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach