Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5338 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-03-02, 14:36
O tak, dworzec PKP w Katowicach zdecydowanie mógłby być miejscem nakręcenia polskiego Slumdoga (nie wiem jak teraz ale dobrych kila lat temu z pewnością). Kiedyś wysiadłem tam na peronie i w tunelu podbiega do mnie jakiś koleś z oświadczeniem, że zaraz obije mi mordę (oczywiście pierwszy raz na oczy go widziałem), nim zdążyłem ogarnąć tę zaskakującą sytuację podbiega kolejny koleś i obija twarz temu, który przed chwilą mi groził. Nie bacząc na nic poszedłem dalej i zostawiłem typów we własnym gronie. Potem jeszcze zaczepiło mnie ze dwóch bezdomnych, jakiś narkoman (ale to już raczej typowo dworcowa, nieszkodliwa sytuacja). Na do widzenia pożegnał mnie widok faceta rzygającego na cały ten gmach czymś co przypominało arię gruźlika - nie wiem, nie byłem ciekawy żeby się bardziej przyglądać. To wszystko na dworcu jednego z większych polskich miast, stolicy województwa.
Gdy kilka dni później wracałem do Warszawy i wysiadłem na Centralnym to wydał mi się on miejscem niemalże sielankowym.
Wiek: 30 Dołączyła: 17 Sty 2009 Posty: 218 Skąd: Toronto
Wysłany: 2009-03-02, 16:21
Moje dworcowe hardcorowe wspomnienie to Dworzec Główny w Bydgoszczy. Kupuje bilet w kiosku i podchodzi do mnie dziewczyna, krew jej się leje z szyi jakby miała tętnicę przeciętą, ma krew na rękach. I pyta mnie czy mam 50 gr pożyczyć...
Niedawno byłem tam pierwszy raz w życiu. Polazłem się odlać i mało brakowało, a dodatkowo zrzygałbym się z powodu wrażeń zapachowo-wizualnych. Żeby nie było, że nie w temacie - filmu nie widziałem i raczej nie mam zamiaru, kinowe zwiastuny bardzo skutecznie mnie do tego przekonały.
Obejrzałem, pierwsze wrażenie to Forrest Gump robiony w Indiach i chyba przy tym pozostanę. Za co te Oskary? Za dzieciaka w gównie? Dobre do obejrzenia na raz, jakiś wielkich emocji ten film nie wywołuje moim zdaniem, i kompletnie nie rozumiem szumu jaki wokół tego filmu powstał.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Obejrzałem, pierwsze wrażenie to Forrest Gump robiony w Indiach i chyba przy tym pozostanę. Za co te Oskary? Za dzieciaka w gównie? Dobre do obejrzenia na raz, jakiś wielkich emocji ten film nie wywołuje moim zdaniem, i kompletnie nie rozumiem szumu jaki wokół tego filmu powstał.
Otóż to.
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
Jak dla mnie nawet ciekawy film. Ogólnie dobrze mi się go oglądało, ale chyba coś przegapiłam, bo nie zauważam w nim tego "czegoś" co zasługuje na Oscara za najlepszy film. Ogólnie nie lubię filmów, które wywołują na mnie wrażenie fajnego filmu, bo była fajna historia o fajnym rodzeństwie z fajnym zakończeniem fajną muzyką, fajnymi "zwrotami" akcji. Kurde no co tu mówić - dla mnie zakończenie jest do bani.
Spoiler:
Główny bohater nie umarł, tylko jego brat, który i tak z resztą zasługiwał na wieczne potępienie, główny bohater dostał główną nagrodę, główny bohater dostał piękną kobietę - główny bohater ma wszystko. Żadnej rozpaczy, żadnych łez. Kurde, twórcy filmu mogliby chociaż zabrać mu ten "milion"
Taki film dla uszczęśliwienia ludzi.
_________________ -Spójrzcie w niebo! To ptak!
-To samolot!
-To SUPERMAN!
Wiek: 25 Dołączył: 09 Mar 2009 Posty: 419 Skąd: P-ń
Wysłany: 2009-03-23, 07:50
Jak tu ocenić "Milionera z ulicy". Ja w sumie przyznam, że nie nudziłem się na tym filmie i obejrzałem go z zainteresowaniem. Czy zasłużył na te wszystkie Oscary? Nie. Ogólnie ciężko też powiedzieć by były one jakimś wyznacznikiem jakości...
"Slumdog" - to kino antydepresyjne i na pewno da się "to" obejrzeć ale...
Przedstawiony w filmie obraz Indii jest krzywdzący. Przeczytajcie ten ciekawy artykuł, który o tym mówi.
Ciekawy artykuł. Choć dla mnie właściwie oczywistym było to, że "Slumdog" jest robiony przez Amerykanów dla Amerykanów (o Indiach). Podobnie było z "Ostatnim Samurajem" czy naszym swojskim "Oporem".
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5338 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-03-23, 12:16
Eva napisał/a:
Ciekawy artykuł. Choć dla mnie właściwie oczywistym było to, że "Slumdog" jest robiony przez Amerykanów dla Amerykanów (o Indiach). Podobnie było z "Ostatnim Samurajem" czy naszym swojskim "Oporem".
No nie, bez przesady. Jest robiony przez Anglików i Hindusów dla Amerykanów i reszty świata jeżeli chodzi o ścisłość (ale głównie przez angoli). Myślę, że ich (to znaczy Anglików) widzenie Indii jest jednak znacznie prawdziwsze niż amerykańskie spojrzenie na Japonię czy Polskę - w końcu Indie były przez długi czas bardzo istotną częścią ich imperium brytyjskiego (perła w koronie jak sami je określali).
Wiek: 31 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4305 Skąd: Z fali
Wysłany: 2009-03-23, 17:48
Eva napisał/a:
Amerykanów dla Amerykanów
Film jest robiony przez Brytyjczyków. I popraw temat. To koprodukcja UK/Francja (sprawdź imdb,filmweb itd itp.), USA nie miało z produkcją, finansowaniem filmu nic wspólnego.
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
Moim zdaniem nie warto się oburzać nieco naiwną fabułą - przecież to tylko pogrywanie z konwencją Bollywood - w tych filmach po prostu tak ma być bo są tworzone nie po to, po co są tworzone filmy europejskie. Mają być uroczą bajką a nie jakimś moralizujacym obrazem rzeczywistości.
Moim zdaniem nie warto się oburzać nieco naiwną fabułą - przecież to tylko pogrywanie z konwencją Bollywood
Tak jest. Połączone z obrazem nędzy i kultury na zakręcie daje w ogóle ciekawe efekty. "Slumdog" nie jest może żadnym arcydziełem - oglądany przeze mnie po raz trzeci w kinie mocno męczył już plastikowością, ale sprowadzanie wszystkiego do podbudowującej, pozytywnej historii w stylu Franka Capry, prostej rozrywki, albo Bollywoodzkiego romansidła jest dużym upraszczaniem sprawy.
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Nie próbuję trywializować. Uważam, że film jest bardzo eklektyczny i łączy w sobie kilka konwencji. Po prostu jestem daleka od uznania baśniowo-bollywoodzkich akcentów za argument przeciwko temu obrazowi.
Film jednokrotnego użytku niestety, traci swój urok przy kolejnym oglądaniu i nie przekonują mnie argumenty typu że została ukazana w prawda o Indiach, o tamtejszych slamsach - jakdla mnie to zwykły chwyt marketingowy, granie na odczuciach widza ...
nie rozumiem tego fenomenu Slamdoga a także tego dlaczego ten film właśnie dostał Oskara- uważam że bardziej na to zasługiwał chociażby LEKTOR
_________________ If you were me could you defend
The given rights to all the men
Lets fuck the world with all its trend
They say its all about to end
They say its all about to end
They say they say
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach