Strefa wojny / The War Zone
reż. Sarah Radclyffe, Tim Roth (Wielka Brytania, Włochy 1999)
Z pozoru mamy całkiem szczęśliwą rodzinę - rodzice i dwójka nastolatków, po przeprowadzce z Londynu na wieś, oczekują narodzin kolejnego dziecka. Poród nie przebiega w komfortowych warunkach - matka rodzi zaraz po wypadku samochodowym, któremu ulega cała rodzina. Brzmi strasznie? To dopiero poczatek! Z biegiem czasu okazuje się bowiem...
Uwaga! Nic przed seansem więcej nie czytajcie na temat filmu i nie zaglądajcie na filmweb bo są spojlery...
Debiut fabularny Tima Rotha (tak tak tego aktora Tima Rotha). Widac w nim dużą fascynacje właśnie Haneke, Pasolinim i kinem psychologicznym. Narracja jest bardzo zimna jak byśmy ze stoickim spokojem wszystko obserwowali zza kamery. O ile pamiętam same statyczne ujęcia i ascetyczna troche teatralna scenografia właśnie przywodzące na myśl Pasoliniego. Nie ma tu jakis szczególnych scen okrucieństwa itd wszystko jest pokazane dośc sugestywnie... Jednak nie da się bez emocji tego obejrzec. Jerno zalecam na noc bo film jest bardzo wyciszony i nie da sie tego filmu zobaczyc przesuwając suwak w playerze. I ostrzegam co wrażliwsi sie będa zle czuli... ale znowu na tych niewrażliwych nie zrobi wrażenia.
ja dałem 8/10
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-09-06, 16:24, w całości zmieniany 8 razy
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-20, 01:43
[ uporządkowałem nieco temat ]
Co do samego filmu - nie powiem, zaciekawiłeś mnie, przy okazji bardzo lubię tego aktora i jestem bardzo ciekawy co tam namącił (tylko mam na dzieję, że to nie jakieś kolejne euroflaki z olejem).
Zupelnie niepotrzebnie. Ja nawet uwagi bym ne zwrocil gdyby nie poprzedni tytul tematu.
stig_helmer napisał/a:
Nic przed seansem więcej nie czytajcie na temat filmu i nie zaglądajcie na filmweb bo są spojlery...
Sie wie. Prawie nigdy tak nie robie. Opisy zwykle mnie zniechecaja do filmu. W wiekszosci sa glupie, nietrafione, infantylne i wypaczaja sens filmu. Wystarcza jakies ogolne 2-3 zdania, nazwisko rezysera/scenarzysty/aktora.
Film na pewno obejrze.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Właśnie obejrzałam. Ponury, bardzo ponury obraz patologii. Grane jakoś sztucznie, czułam sie jakbym oglądała film polski. Ogólnie temat ciekawy, ale przedstawione w sposób jakiego nie lubię. Mało realny. Za bardzo dramatyczny .. ludzie sie tak nie zachowują, a świat nigdy nie jest taki brązowo-szary...
Dla mnie realistyczny do bolu, swietny dramat psychologiczny.
Spoiler:
Kiedys zaczytywalem sie w "Detektywie", w ktorym bylo opisanych wiele podobnych historii. Ten film to doskonala ich wizualizacja. Wlasnie tak wyobrazalem sobie dramat rodziny skazonej chorym ojcem-pedofilem, gwalcacym swoje dzieci.
ribit napisał/a:
Ogólnie temat ciekawy, ale przedstawione w sposób jakiego nie lubię. Mało realny. Za bardzo dramatyczny .. ludzie sie tak nie zachowują, a świat nigdy nie jest taki brązowo-szary...
Szczerze mowiac, to nie rozumiem tych zarzutow. Dlaczego malo realny i dlaczego ludzie sie tak(jak?) nie zachowuja? A kolorystyka tego filmu jest taka a nie inna, zeby lepiej oddac stan ducha skrzywionej psychicznie rodziny. Jak wg Ciebie powinien wygladac ten film?
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Nie podobały mi sie dialogi, były sztuczne, zachowanie tych ludzi (głównie tych młodych) też. Chłopak w ogóle nie okazywał żadnych emocji, zachowywał się tak samo zanim się dowiedział o co biega i później. Ta laska też zresztą. Mieli non stop takie same miny. Nawet stary jak sie wkurzył i bluzgał był w tym jakiś sztuczny... nie wiem... może nie znam sie na ludziach.... wydaje mi się że wszyscy mają w sobie emocje, a może istotnie niektórzy ich nie mają,może to była tak zryta rodzinka że nie mieli... chociaż to dziwne bo zanim wyszło na jaw to co wyszło to raczej nie zdradzali objawów zrycia, raczej miałaby to chyba z założenia być normalna rodzina, w której zrycie miało wyjść później...
... a nie wiem, po prostu mi sie film nie podobał, chociaż tematyka dla mnie bardzo interesująca.
Spoiler:
ponadto laska chyba była psychiczna od początku,skoro to tolerowała i pewnie,gdyby nie ten młody trwało by to dalej, a w związku z tym bardziej trudno mi to zrozumieć, a jednak wolę rozumieć zachowanie bohaterów...
Chłopak w ogóle nie okazywał żadnych emocji, zachowywał się tak samo zanim się dowiedział o co biega i później.
Przeciez te emocje az w nim kipialy (co zreszta znalazlo ujscie w finale). Jak mial niby okazywac te emocje i komu? To nie jest amerykanski film, gdzie masz przerysowanych bohaterow i kazdy ma wyciety z szablonu zestaw min, odzywek i zachowan, zeby kazdy widz widzial wyraznie co sie z bohaterem dzieje i dlaczego postapil tak a nie inaczej.
ribit napisał/a:
Ta laska też zresztą.
Spoiler:
Znaczy co? Ojciec ja rucha w dupe, a ona miala sie zalic calemu swiatu jak jej zle i niedobrze? A moze ja gwalcil od malego tak jak to niemowle? Moze gwalt przez kochajacego ojca stal sie dla niej czyms normalnym? Moze w jej umysle wlasnie tak wygladalo pojecie rodziny?
ribit napisał/a:
Nawet stary jak sie wkurzył i bluzgał był w tym jakiś sztuczny
Spoiler:
Stary byl genialny. Swietnie zagrana rola zwyrodnialca, ktory nie tylko nie dostrzega swojej choroby, ale wrecz uwaza sie za modelowy wzor glowy rodziny (koncowa scena).
ribit napisał/a:
chociaż to dziwne bo zanim wyszło na jaw to co wyszło to raczej nie zdradzali objawów zrycia, raczej miałaby to chyba z założenia być normalna rodzina, w której zrycie miało wyjść później...
Z ta rodzina od poczatku bylo cos nie tak, ale mowiac szczerze to na psychola wygladal mi chlopak.
Spoiler:
ribit napisał/a:
ponadto laska chyba była psychiczna od początku,skoro to tolerowała i pewnie,gdyby nie ten młody trwało by to dalej, a w związku z tym bardziej trudno mi to zrozumieć, a jednak wolę rozumieć zachowanie bohaterów...
Tolerowala, bo co miala innego zrobic? Nie wiem czy zauwazylas, ale ona probowala z tym walczyc.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Ogólnie powiem tak: Film pokazywał b a r d z o trudną sytuacje rodzinną, z której właściwie trudno znaleźć dobre wyjście.. i to jest w porządku jeśli chodzi o treść filmu. Dobra,nie mam nic do zachowań bohaterów (poza oczywiście ojcem,do którego mam wiele) , bo naprawdę trudno sie wymądrzać w obliczu takiego czegoś.....
...chodzi mi jedynie o sposób w jaki to pokazano . Celowo bez kolorów, celowo w strugach deszczu, w dennym otoczeniu. A takie historie mogą się zdarzać też w normalnym otoczeniu, w centrum kolorowego i słonecznego miasta też sie zdarzają. Tu pokazali trochę jak dla dzieci, brudno, ponuro, zimno i mokro, wszyscy mają ponure i smutne miny, żeby każdy dobrze pojął że tym ludziom jest ciężko i źle. I to właśnie mi wydaje się przerysowane... jak w bajce dla dzieci gdzie w ponurym i brzydkim lesie mieszka brzydka czarownica, żeby podkreślić atmosferę, a naprawdę przecież zło można spotkać na słonecznym placu zabaw... i to mnie trochę raziło. Ale ogólnie to już sie nie czepiam...
A takie historie mogą się zdarzać też w normalnym otoczeniu, w centrum kolorowego i słonecznego miasta też sie zdarzają.
No moga, ale kobieto, to jest ekranizacja ksiazki, na litosc boska! Kolory masz takie a nie inne, zeby lepiej zalapac klimat znany z ksiazki, zeby latwiej bylo "wejsc" w ta historie.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Widac w nim dużą fascynacje właśnie Haneke, Pasolinim i kinem psychologicznym.
Otóż to,świetnie ujęte małe piekiełko, które może rozegrać się wszędzie. Aktorstwo moim zdaniem pierwsza klasa. Oszczędne jednak bardzo wyraziste, niektóre sceny dosłownie wbijają w fotel
Spoiler:
akcja w bunkrze, czy krew na pieluszce w szpitalu
Bardzo mi się podobało to że ten film jest taki "cichy", momentami wręcz transowy, a biorąc pod uwagę jaka historia jest przedstawiona, to zrobienie tego w ten sposób wymaga naprawdę niezłego talentu.
Aha, sceneria zajebista, co by nie mówić o Anglii to jednak wybrzeża mają konkretne, miło się to ogląda na żywo
ale kobieto, to jest ekranizacja ksiazki, na litosc boska! Kolory masz takie a nie inne, zeby lepiej zalapac klimat znany z ksiazki, zeby latwiej bylo "wejsc" w ta historie
Noż właśnie to napisałam, tyle że dla mnie to na minus , a dla ciebie na plus, ot życie, mężczyzno na litość szatańską
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach