FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Debiutanci
Autor Wiadomość
mr Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 1757
Skąd: Lublin

Wysłany: 2011-12-10, 23:57   Debiutanci

Debiutanci / Beginners
reż. Mike Mills (USA 2010)

Olivier (Ewan McGregor) prowadzi poukładane życie i uważa, że nic nowego i niespodziewanego już mu się nie przydarzy. I właśnie wtedy jego 75-letni ojciec (Christopher Plummer) postanawia wyznać mu prawdę, którą ukrywał przez całe życie – jest gejem. Ta informacja to dla Oliviera szok, ale pozwala mu on na nowo zbudować zaniedbaną relację z najbliższym człowiekiem, którego jak się okazało zupełnie nie znał. Wkrótce Oliver spotka Annę (Melanie Laurent) i przekona się, że jest możliwe coś, w co już dawno przestał wierzyć – prawdziwa miłość po trzydziestce. Taka zupełnie nastoletnia. "Debiutanci", najnowszy film Mike'a Millsa, to słodko-gorzka komedia o tym jak zaskakujące, zabawne, ale i poważne potrafi być życie. I o tym, że odwaga i nadzieja mogą zdziałać cuda. W każdym wieku.

Super film. Klimatem przypominał mi trochę "Schmidta", co oczywiście zmusza mnie do polecenia filmu jazusowi :kotyeee: Zasiadłem do tej perełki głównie dla najiękniejszej aktorki świata czy pani Laurent, ale nie jest ona jedynym powodem, dla którego warto.

Historia prowadzona jest na trzech płaszczyznach, jednej jakby informacyjnej (dlaczego Olivier jest taki jaki jest), drugiej będącej mostem (który O. buduje między niemożnością, a prawdopodobieństwem możności) i trzeciej, w której Olivier już sam sprawdza czy może. "Debiutanci" to film o miłości, ale zdecydowanie należący do kategorii tych dobrych o miłości. Jest trochę śmiesznie i trochę tragicznie - tragikomedia bym rzekł. I mimo, że na wyświechtany temat aj low ju powiedziano już wszystko to tym razem udaje się reżyserowi trochę okłamać nas że patrzymy na coś innego, albo że inaczej patrzymy. Nie wiem, ale zachowania bohaterów, ich motywacje i historie mnie całkowicie kupiły. I abstrahując już od głównego wątku to w tle przewija nam się kilka pięknych historii. Story matki, która próbowała wygrać ojca i jego samego bo też tak długo się starał. Wątek psa ( :kotyeee: ), czy Andy'ego - wszystkie są świetne, ale żeby je poczuć potrzeba od widza ciut zaangażowania bo reżyser starał się je poukrywać.

Aktorsko - bezbłędnie. Sposób posklejania trzech historii i narracja też perfekcyjne. Oglądać!
_________________
"Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy
"This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Ostatnio zmieniony przez Eva 2011-12-11, 09:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
kulka 
kinomaniak



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 420
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2011-12-11, 00:20   

Ano obejrzane! I to na świeżo, jeszcze ciepłe wrażenia i niewiele do dodania - bo wylistowałeś to, co istotne, pozwalając odbiorcy schować pod pazuchę, co jego... :)
Mnie - poza naturalnością narracji na wszystkich poziomach - spodobało się oko puszczone do widza w postaci (sprzecznych) psich komentarzy - i jako osobę doszukującą się polskich akcentów - plakaty z polskimi napisami :)
A tak na poważnie - na znalezienie siebie nigdy nie jest za późno, ale żeby dogonić - trzeba zacząć biec już teraz....
Film wart obejrzenia!
_________________
Nie żyć nie znaczy umrzeć.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3683
Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-12-11, 02:53   

Bardzo szeroki, złożony, wielowymiarowy, przemyślany film. Bardzo dobijający. Nie wiem kto wymyślił mu miano komedii, było kilka zwariowanych zrywów, ale porównałbym je co najwyżej do Sasnala, który też jest na swój sposób wesoły. Bardzo mi się podobały i wywarły na mnie wielkie wrażenie te wywody na temat posiadania osobowości czyli o tym z czego się składamy. Czy z sumy wpływów różnych czy jednak stanowimy w tej złożonej z wrażeń konstrukcji jeno pewien fenomen (i tak i tak niedobrze). I w takim razie będąc tym tylko jak możemy czy może jak śmiemy się dogadywać z takim drugim fenomenem. Ała, film na pewno nie jest komedią i nakreślając taką bardzo niewesołą sytuację egzystencjalną kojarzy mi się z tym, co mówili Bergman czy Antonioni. Celuje wysoko ale trafnie i nie ma w tym kiczu czy pretensjonalności. Pozwolę sobie tylko jedną wadę wymienić. Marcin Pietrzyk z Filmwebu mógłby już w sumie przestać pisać po takiej recenzji. Żyjmy chwilą napisał i zarówno świetnie zinterpretował ten film, jak również go strasznie spłaszczył. Wkurzył mnie głupi chuj. Ale jest w tym filmie błąd czy pewnego rodzaju przesada, która nakreśla pewne ramy rozumienia tej historii, a która jakoś nie pasuje do historii młodych. Przypowieść o lwie i żyrafie, która jest jak najbardziej okej, ale wypada jednak trochę niefortunnie wygłoszona z ust geja w wieku 73 lat, który do tej pory z braku czegoś lepszego tkwił w małżeństwie z kobietą, prawdopodobnie unieszczęśliwiając przez cały ten czas siebie i wszystkich dookoła...
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
 
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe

e-mail: admin@forum-filmowe.pl
[ kontakt, współpraca, wymiana bannerów, zapytania, uwagi, reklama ]

Page Ranking Tool stat4u