Olśniewająca podróż do trzech zakątków świata, w którym największe namiętności współczesnego człowieka - miłość i pieniądze - nie znają granic. Gwiazdy międzynarodowego kina - Gael Garcia Bernal ("Babel", "Dzienniki motocyklowe", "Złe wychowanie") i nominowana do Oscara Michelle Williams ("Tajemnica Brokeback Mountain", "Wyspa tajemnic") jako zakochana para, którą rozdzieliły kariera i miliony kilometrów, a połączyło na nowo uczucie, potrafiące zmienić losy wszystkich dookoła. [opis dystrybutora]
Wreszcie się zmobilizowałam i zakładam wątek dla najnowszego, choć nie tak już świeżego (ma dwa lata), filmu Moodyssona, reżysera dość lubianego, nie pozostawiającego widza obojętnym do swoich filmów. Ale "Mamut" (podobnie zresztą, jak poprzedzjacy go "Kontener") przeleciał przez kina bez większego echa, nie wspominając już o aplauzie.
O czym tym razem opowiada Lukas Moddyson? Otóż o zagonieniu i chaosie, którego udziałem są współcześni mieszkańcy Ziemi, którzy zamiast siedzieć na swoim miejscu, tam gdzie ich dom i pilnować swoich dzieci, ganiają po świecie za pieniądzem. Amerykańska lekarka oraz projektant gier komputerowych zajęci pracą, nie mają czasu zajmować się swoją jedyną córką, wynajmują więc filipińską nianię, która zostawia z kolei dwójkę swoich dzieci pod opieką babci, szukając źródeł utrzymania na Zachodzie. W czasie, gdy azjatycka niania zdobywa serce dziewczynki, jej syn znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. A ojciec dziewczynki - autor gier komputerowych będący na delegacji, daje zarobić nastoletniej tajlandzkiej prostytutce - mającej na utrzymaniu niemowlaka, a matka lekarka ratuje życie chłopcu zranionego śmiertelnie w brzuch przez matkę psychopatkę. Zwariowany ten świat, wszyscy w biegu, mijają się w pośpiechu, a najbardziej cierpią na nim dzieci. A wystarczyłoby może trochę zwolnić i zacząć po prostu żyć, tu i teraz, tam gdzie nasz dom, cieszyć każdą chwilą spędzoną z najbliższymi i dbać by było ich ja najwięcej. Tylko czy tak się jeszcze da? Czy nie za bardzo się już rozpędziliśmy? Może warto spróbować. Nie ma większej wartości w życiu, zdaje się mówić reżyser, jak dzieci, rodzina, szkoda trwonić czas i aż tak bardzo przywiązywać wagę do rzeczy materialnych, jesteśmy marnym pyłem we wszechświecie, po którym, zostaną tylko kości, które może ktoś kiedyś przypadkowo odkopie, ale czy ktoś kedykolwiek będzie się nimi podniecał tak jak obecnie ma to miejsce w przypadku kości mamuta? Wątpię.
Film nie cieszył się, jak zauważyłam po kilku recenzjach wielkim, a nawet małym uznaniem. zarzuca mu się, i może trochę słusznie (ten tytuł!), pretensjonalność, jakieś arcyfilozoficzne zapędy reżysera - może niepotrzebnie. Można przecież spojrzeć na niego wprost, bez doszukiwania się większej filozoficznej głebi, która nie była zamiarem autora, jak mi się wydaje. Moddysson, nie należy raczej do wielkich myślicieli kina, skąd więc takie pretensje do niego?
Ja co prawda także nie byłam jakoś bardzo poruszona "Mamutem", mimo dobrej obsady - Gael Garcia Bernal i Michelle Williams, ale uważam, że nie jest aż taki beznadziejny. Po prostu - facet zrobił film o tym co boli miliony ludzi na świecie - zagonienie, brak czasu dla siebie i rodziny, kierat w który zaprzągnęliśmy się na włąsne życzenie i trochę znienacka i nie możemy, nie umiemy, się z niego wyrwać. I tyle. Tylko czy aż?
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Ostatnio zmieniony przez BM 2011-11-06, 23:17, w całości zmieniany 2 razy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach