FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Głód
Autor Wiadomość
mr Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 1757
Skąd: Lublin

Wysłany: 2011-07-29, 13:26   Głód

Głód / Hunger
reż. Steve McQueen (Irlandia, UK 2008)

Film "Hunger" to debiut reżyserski Steve'a McQueena. Irlandia Północna, członkowie paramilitarnej armii IRA w więzieniu przeprowadzają protest czystości. Walczą o to aby ich status więzienny zmienić ze zwykłych kryminalistów na więźniów politycznych. Jeden z więźniów to Bobby Sands zatrzymany po strzelaninie z policją. Oddany sprawie postanawia przeprowadzić strajk głodowy....

Debiut McQueena, który nakazuje przyglądać się temu panu bardzo uważnie. Prawdziwa historia strajku głodowego w irlandzkim więzieniu rozpoczętego przez lidera IRA w celu wywalczenia statusu więźniów politycznych dla siebie i innych członków tej organizacji (i chyba nie tylko tej). Strasznie ciśnie mi się na usta pewna moralna ocena zachowań strażników, Sandsa i innych więźniów, stwierdzenie czy było to słuszne, kto miał rację itp. ale wydaje mi się, że w tym filmie jest to nie istotne. Podczas seansu, jeśli wcześniej nie wiedzieliśmy kim był Robert Sands, za dużo się o nim nie dowiemy. Ot gość, który ma jakąś władzę nad ludźmi w więzieniu, można się domyślać, że zajmuje jakieś wyższe stanowisko, ale za co konkretnie siedzi nie będzie dane nam się dowiedzieć. Wydaje mi się, że w ten sposób reżyser podpowiada nam żebyśmy nie zastanawiali się nad słusznością zachowań bohaterów, daje znak, że jego to też nie obchodzi, a kieruje nasz wzrok na ich wiarę w słuszność swoich postępowań, na cenę jaką są gotowi zapłacić za swoje przekonania i mowa tu nie tylko o więzionych bojownikach, ale też o strażnikach, którzy w więzieniu nie mają lekkiego życia.

Film jest niesamowicie zagrany, chociaż mówimy tu tak naprawdę tylko o jednej osobie bo cały obraz stoi na kunszcie aktorskim Fassbendera, pana, który mnie zachwycił (i nie mam tu na myśli zrzucenia miliarda kilogramów do roli, chociaż to też godne podziwu). Polecam zwrócić szczególną uwagę na scenę rozmowy z księdzem bo jest to istny majstersztyk.

Co tu dużo gadać. Oglądajcie bo warto! Na zakończenie powiem jeszcze, że jest to dosyć ciężki film, więc radzę oglądać w odpowiednim humorze, w spokoju i raczej wieczorem. Umarł McQueen niech żyje McQueen! 9,5/10
_________________
"Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy
"This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Ostatnio zmieniony przez Eva 2011-07-31, 14:53, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1652
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-07-29, 23:21   

No, dobra, przeklejam prawie w całości, to co było wcześniej. Nie mam czasu, żeby dopasowywać tekst stricte odnosząc się do wypowiedzi Mr Orange. Ale mysle, że on już mi tam wynajdzie i wytknie to co będzie chciał. :)

To co się rzuca w oczy przede wszystkim po zobaczeniu "Głodu" to to, że jest to film przepięknie nakręcony (zdjęcia -Sean Bobbitt). Pełna asceza - jak na obraz o więzieniu przystało. Z kolorów dominują szarości, do tego stopnia, że musiałam chwilę pomyśleć, przed pisaniem tych słów, czy był kolorowy. Tak, był. Krew była czerwona, woda w więziennej wannie, w której obmywano po przesłuchaniu ciało Bobbyego Sandsa, była różowa. Bobby Sands (rewelacyjna rola Michaela Fassbendera!) miał niebieskie oczy i rudawy zarost itd.
Statyczne i długie ujęcia, wspaniałe artystyczne wręcz kompozycje kadrów, z których wiele mogłoby brać udział w jakichś wystawach fotograficznych. Na dodatek estetyzacja ludzkiej fizjologii - przed protestem głodowym osadzonych ma miejsce protest "czystościowy" - zamknięci w celach nie godzą sie na założenie więziennych uniformów, załatwiają się na podłogę, a z ekskrementów tworzą kompozycje malarskie na ścianach. Wszystko to w zestawieniu jeszcze z praktykami potwornego poniżania i upodlania człowieka przez aparat państwowy, w majestacie prawa, robi niesamowite wrażenie.

A idzie tylko, albo aż, zależy z czyjego (irlandzkiego czy brytyjskiego) punktu spojrzeć na sprawę, o dwa słowa "więzień polityczny", jakich domagają się pojmani terroryści, czy dla innych - bojownicy IRA, na określenie powodów ich osadzenia.
Nie chcą, by ich zabójstwa były podciągnięte pod pospolite przestępstwa kryminalne. Hm, wszystko na tym świecie jest względne, tu jest sprawa sporna, każdy spojrzy na nia po swojemu. Ja nie będę stała ani za IRA ani za panią M. Thatcher - bo żeby kogoś oceniać, jak mówią Anglicy, trzeba pochodzić jakiś czas w jego butach.
Nie wiem jakie intencje kierowały twórcą (debiutujący reżyser i współscenarzysta czarnoskóry Steve McQueen, wcześniej znany jako artysta plastyk, malarz), nie można ich jasno odczytać z filmu, czy jest za, czy przeciw tym protestom głodowym, zakończonych przecież śmiercią 9 osób. Strajkujacy wiedzieli na co się godzą. W brytyjskim więzieniu nie karmiono głodujacych na siłę (tak jak to miało miejsce w przypadku np. strajkujacych głodowo członków Baader-Meinhof w Niemczech, tam karmiono ich, wbrew ich woli, jak gęsi, wpychając jedzenie do przełyku), patrzono jak umierali, a personel szpitalny dbał, by im niczego nie brakowało przed śmiercią, na przykład ich wychudzone, zamierajace ciała, okrywano, o ironio!, ciepłymi bielutkimi, kołdrami, czy futrami.

Niektórzy, być może, odbiorą ten film jako obraz męczeństwa "za sprawę". Ja nie miałam takiego wrażenia. Mimo, że nie pokazano w ogóle działalności terrorystycznej Sandsa i jego kompanów. Cały czas pamiętałam, jednak, że znalazł się w więzieniu za zabójstwa. Wszystko jedno czy polityczne, czy nie. Zresztą, wiadomo, jak łatwo jest podszyć wszelką działalność zbrodniczą pod etykietkę politycznej. Widać, ci faceci, nie mogli przestać walczyć, nawet w więzieniu. Narażali sie na straszne szykany, później w okropnych cierpieniach umierali z głodu, w imię tytułów, nazw, mianowań. Ja w każdym razie, nie czułam jakiegoś wielkiego poparcia dla Sandsa i akcji głodowej. Bardziej stałam po stronie jego przyjaciela księdza (Liam Cunningham). Ich rozmowa to istny majstersztyk aktorski. Jedna scena, jedno ujęcie - trwało 22 minuty, nie chciałam wierzyć, że aż tyle, bardzo szybko minęła. Nie czułam poparcia dla Sandsa, ale też i nie potępiałam (przypominam - buty!), że skazał siebie i swoich współwięźniów na taką śmierć. Na usta jednak cisnęło się pytanie, czy to było konieczne?
_________________
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
 
 
mr Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 1757
Skąd: Lublin

Wysłany: 2011-07-30, 10:22   

DA napisał/a:
To co się rzuca w oczy przede wszystkim po zobaczeniu "Głodu" to to, że jest to film przepięknie nakręcony (zdjęcia -Sean Bobbitt). Pełna asceza - jak na obraz o więzieniu przystało. Z kolorów dominują szarości, do tego stopnia, że musiałam chwilę pomyśleć, przed pisaniem tych słów, czy był kolorowy. Tak, był. Krew była czerwona, woda w więziennej wannie, w której obmywano po przesłuchaniu ciało Bobbyego Sandsa, była różowa. Bobby Sands (rewelacyjna rola Michaela Fassbendera!) miał niebieskie oczy i rudawy zarost itd.


O tym filmie nie można powiedzieć, że jest np. przepiękny wizualnie, ale tak ciekawego dla oczu filmu (nie wiem jak to inaczej wyrazić :hmm: ) nie widziałem od dawna (może ostatni Jarmusch) i nie chodzi mi tylko o kolory, ale też o sceny takie jak np. czyszczenie celi. McQueen jest bezbłędny w kręceniu zajebistych ujęć. Minimalistyczny, oszczędny, surowy, ale w zapierający dech w piersiach sposób (np. wspomniana 22 minutowa scena).

DA napisał/a:
Wszystko to w zestawieniu jeszcze z praktykami potwornego poniżania i upodlania człowieka przez aparat państwowy, w majestacie prawa, robi niesamowite wrażenie.


Oj nie wiem czy nie zaczynasz ciut oceniać :badcop: Znęcali się na nimi, racja, ale przecież nie było tak, że robili to z nudów czy dla frajdy jak np. w "Uśpionych", wydaje mnie się że to była po trosze kwestia my albo oni.
_________________
"Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy
"This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1652
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-07-30, 13:02   

mr Orange napisał/a:
wydaje mnie się że to była po trosze kwestia my albo oni.

Owszem, ja to rozumiem, dlatego nie oceniam (skąd taki wniosek?), strażnicy taką pracę sobie wybrali, za to im państwo płaci, co nie znaczy, że nie upodlali, nie byli może czasem za sumienni, oczywiście w imię świętego prawa, ustanowionego przez jakichś ludzi dla jakichś ludzi. prawdopodbnie, gdyby role się odwróciły, to ci strażnicy trafiliby pod opiekę tych których ustawiali do pionu i dostawali by takie wciry, jakie wcześniej sami dawali.

A czy taki film, jak "Głód" nie może być przepiekny wizualnie? Tu bym dyskutowała, dla mnie był, ze względu własnie na owe ujecia, kompozycje kadrów, tak jak pisałam, to gotowce na wystawy artstyczne, kolorystykę, gdzie jedynym wybijającym się kolorem z szarości tła był kolor krwi. A później biel szpitalnej pościeli i tych eksluzywnych białych futer. :)
_________________
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
 
 
mr Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 1757
Skąd: Lublin

Wysłany: 2011-07-30, 13:28   

DA napisał/a:
A czy taki film, jak "Głód" nie może być przepiekny wizualnie?


Ależ oczywiście, że jest przepiękny, po prostu to słowo ciut nie pasuje do tego obrazu.
_________________
"Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy
"This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1652
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-07-31, 12:50   

Może, pozornie nie pasuje (ale jest) bo więzienie, kał, mocz, brud, nędzne ciało i ta jego fizjologia, od której jednak siłą woli można się oderwać, a nawet wprzęc ją w artystyczne tworzywo (mocne!), ale z drugiej strony - ta cała ideowość, nieupadający duch, konsekwentna walka, wolność, miłość, wierność. Te kontrastowe kolory, szarość - czerwień, szarość -jaskrawa biel, jeszcze bardziej tę ideowość uwypuklają. Bo ten film jest jak obraz, pada w nim niezyt dużo słów (oprócz tej jednej sceny rozmowy z księdzem), jak to w więzieniu. Słowa nie są tu niezbędne, wystarczy chłonąć sceny, barwy, postaci, portrety ich twarzy. A Fassbender mnie tą rolą kupił na zawsze ( mocno także zapunktował w Fish Tank), teraz może już chałturzyć, ja mu wybaczę.

No i trzeba by, wkrótce, obejrzeć "Shame" Steve McQueena. Jego drugi film. Z opisu wynika, że też może być niezły.
_________________
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
 
 
mr Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 1757
Skąd: Lublin

Wysłany: 2011-07-31, 16:31   

DA napisał/a:
Słowa nie są tu niezbędne, wystarczy chłonąć sceny, barwy, postaci, portrety ich twarzy.


To zdanie wystarczyłoby za całą recenzję "Głodu" :fingerok:
_________________
"Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy
"This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3683
Skąd: z Polski
Wysłany: 2012-03-23, 14:35   

mr Orange napisał/a:
Debiut McQueena, który nakazuje przyglądać się temu panu bardzo uważnie.


No właśnie, dokładnie. Zajebiście perfekcyjny film. Długo się z nim mijałem, myśląc sobie, że co mnie tam jakiś film o buncie IRA w więzieniu. I bardzo niesłusznie. To skończona doskonałość, tak pod względem reżyserii, jak i gry aktorskiej. I myślę sobie, że na przykładzie tych więziennych protestów film powiedział więcej o istocie tego konfliktu, niż niejeden, który starałby się dokładnie relacjonować jego przebieg (taki przykładowo nudny "Wiatr buszujący w jęczmieniu"). Film bardzo surowy, naturalistyczny, nieprzyjemny, prawie w całości opowiedziany samym obrazem, cholernie dopieszczony pod każdym względem. Chwilami kojarzył mi się z najlepszymi dokonaniami Haneke - nie dlatego, że podobny do Haneke, ale styl obu reżyserów jest podobnie minimalistyczno-naturalistyczny i obu Panów charakteryzuje wielkie wyczucie materii filmowej.

Wszystko jest idealne w tym filmie i tyle, nie wiem co jeszcze mógłbym dodać, a scena rozmowy Boba z księdzem skręcona w jednym, kilkunastominutowym ujęciu, to prawdziwy majstersztyk. "Głód" jest filmem zrobionym z taką wprawą i wyczuciem jakby to był nie pierwszy, ale dziesiąty film pełnometrażowy McQueena. Po filmie sobie poczytałem na filmwebie kim jest i czym się wcześniej zajmował ten reżyser i wszystko w sumie pasuje i nic dziwnego, że jego debiut jest filmem tak dobrym. Prawdziwy talent. A Fassbender jest zajebistym aktorem, coraz bardziej zaczynam rozumieć te zachwyty nad nim.

Gorąco polecam! :fingerok: A poczynaniom McQeena będę się przyglądał z naprawdę wielką uwagą.
9,5/10 czyli 10 ;) Moc!

P.S. Chciałem jeszcze zapytać: czy Fassbender tak straszliwie schudł do tej roli czy może go jakoś komputerowo zrobili? Jeśli to pierwsze no to po prostu :Oo:
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
  
 
 
 
Jarod 
jaśnie oświecony



Wiek: 26
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 1918
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2012-03-23, 15:55   

Mnie też się podobało, ale z entuzjazmem bym nie przesadzał; scen bardzo dobrych i zajebistych jest tu od grona, ale drażniła mnie momentami łopatologia (płaczący strażnik, retrosy w końcówce), trochę też irytowała epizodyczna konstrukcja tej... historii (tam w ogóle jakaś była?)? Ale jak już mówiłem, ogólnie bardzo mi się podobało i słowa powyższe traktujcie jako czepialstwo.
_________________
Power is power
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3683
Skąd: z Polski
Wysłany: 2012-03-23, 16:17   

Jarod napisał/a:
słowa powyższe traktujcie jako czepialstwo.


Nie musiałeś pisać. Tak byśmy potraktowali. ;)

Płaczący strażnik podobał się. Retrosy w końcówce (połączone z Fassbenderem, który jest zajebisty) też bardzo. Może nieco tylko łopatologiczna za bardzo była mucha, ale nie będę się czepiał, bo to kawał świetnego kina.
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
 
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1652
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2012-03-23, 18:46   

Jarod napisał/a:
trochę też irytowała epizodyczna konstrukcja tej... historii (tam w ogóle jakaś była?)


Ręce opadają, jeśli ktoś pyta, czy była tam jakaś historia. Konstrukcja epizodyczna... Jasne, trzeba się przestawić, to nie serial 60-odcinkowy. :)

jazu, ups, jaz, wreszcie. :fingerok:
_________________
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3683
Skąd: z Polski
Wysłany: 2012-03-24, 01:49   

DA napisał/a:
jazu, ups, jaz, wreszcie. :fingerok:


Wiesz, odmieniaj jak chcesz. Najlepiej tak, jak poprzednio. Jak by co, to ślij przecinki do BM. To on mi nie pozwolił na bycie Cerebro albo Krwawy Łukasz.
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
 
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe

e-mail: admin@forum-filmowe.pl
[ kontakt, współpraca, wymiana bannerów, zapytania, uwagi, reklama ]

Page Ranking Tool stat4u