Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-07-22, 12:01 Zabiłem moją matkę
Zabiłem moją matkę / J'ai tué ma mère / I Killed My Mother
reż. Xavier Dolan (Kanada 2009)
Bohaterem filmu jest 16-letni Hubert, który po rozwodzie rodziców mieszka z matką, a ojca widuje sporadycznie. Artystyczne talenty Huberta zwracają uwagę nauczycielki języka francuskiego. W ten oto sposób rodzi się przyjaźń dwóch osób, które połączyły bolesne doświadczenia w relacjach z rodzicami. Hubert ma też chłopaka – Antonina, lecz ukrywa ten fakt przed matką. W końcu jednak kobieta odkrywa skrywaną przez syna tajemnicę… "Zabiłem moją matkę" to historia oparta na biografii autora. [opis filmweb]
Nadzwyczaj udany debiut 20-letniego smarkacza. Każdy spojrzy na niego ze swej perspektywy. Jedni zobaczą w nim bunt młodego narcyza, drudzy szamotaninę dorastającego nastolatka, chcącego wyrwać się w dorosłość, ale jednoczesnie nie mogącego opuścić opiekuńczych skrzydeł mamusi, itd. itd.
Ja spostrzegłam w tym filmie coś,co jest bardzo ważne, a z czego nie zawsze zdajemy sobie sprawę, albo boimy się głośno o tym mówić, wychowywani od maluczkiego w strachu przed łamaniem IV przykazania. A mianowicie pozwolenie sobie, bez poczucia popełniania grzechu śmiertelnego, na uczucie nienawiści wobec rodzica. To może być naprawdę wyzwalające, odszukać w sobie pokłady takiego doznania - to może dać poczucie poczucie wolności, że nie musimy kochać, możemy nienawidzieć (w końcu matki ani ojca się nie wybiera!) a.... jednak, mimo że często zyjemy obok, a nie z nimi, to przecież kochamy, martwimy się o nich, choć denerwują nas, bo nie są tacy jakimi byśmy chcieli ich widzieć, trudno żyć bez nich i tych wspomnień, miejsc z dzieciństwa z nimi związanych.
Film ma bardzo wiele zabawnych momentów, dialogów, świetne zdjęcia, aktorstwo również ok. Jeśli wam się spodoba robota aktorki Anne Dorval (grająca matkę), albo efebowatego Nielsa Schneidera, możecie się z nimi, jak i z samym reżyserem w roli aktora, spotkać w kolejnym filmie Dolana "Wyśnione miłości". Który również zaliczam do udanych, choć bardziej podoba mi się jednak "Zabiłem moją matkę".
Polecam.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Ostatnio zmieniony przez BM 2011-07-22, 12:36, w całości zmieniany 5 razy
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3683 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-08-04, 20:27
Szczerość, naturalność. Takie słowa, nasuwają mi się w związku z tym filmem. Nic dziwnego, że ten całkiem nietypowy film, jak na takie rankingi, wpadł do Filmwebowej 20stki najlepiej ocenianych filmów przez Filmwebową społeczność. Spodziewałem się, sam nie wiem czemu, że gej z taką fajna grzywą będzie osobnikiem pretensjonalnym i zmanierowanym... Okazało się, że jest całkiem inaczej. Rozmowy z bardzo charakterną mamusią (świetna rola) wypadają bardzo szczerze i naturalnie i w tym tkwi wielka siła tego filmu. Xavier Dolan bardziej na ekranie "jest" niż "gra". Myślę, że warto to zobaczyć. Nie byłbym sobą jednak i muszę ponarzekać. Im dalej, tym bardziej konflikt wydawał mi się rozmyty i niezrozumiały. Sam nie wiem czemu. Może w tym wątku się dowiem o co chodziło.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-08-04, 22:00
jazu napisał/a:
Im dalej, tym bardziej konflikt wydawał mi się rozmyty i niezrozumiały.
Mogę w czymś pomóc? ( plakietki z takim zachęcającym napisem noszą panie kasjerki w Biedronce). O co dokładnie ci chodzi? Ale czy zdołam?
Spoiler:
że matka ma pretensje, iż jej jedyny, ukochany syn (tak, tak, wspaniała odpowiedź szeptem na prowokacyjne pytanie syna "a co byś zrobiła, gdybym jutro umarł?, nie powiedział jej o swoich skłonnościach seksualnych, o których dowiedziała się jako ostatnia.
. Może chodzi w ogóle o to, źe oni wiecznie nawzajem mają do siebie jakieś pretensje, mniej lub bardziej określone, cały czas mówią do siebie podniesionym tonem, syna jakby "z urzędu" wkurza praktycznie wszystko, co robi, co mówi i co nosi matka, a ona z kolei, ciągle czuje się niedoceniona i przez pierworodnego, który uważa, że mu się wszystko należy itd.
W sumie to tu nawet nie ma miedzy nimi jakiego konkretnego konfliktu (oprócz tego z niepowiedzeniem o orientacji), jest codzienna szarpanina, mniej lub bardziej poważna, a nie ma słów miłości, tak normalnie, na trzeźwo, bez prochów, na co dzień, od czasu do czasu, mimo, że miłość jest między nimi ogromna. Myśle, że w wielu rodzinach jest podobnie. Zapamiętałam sobie słowa Xaviera, bardzo charakterystyczne
Spoiler:
jest wiele osób które kocham bardziej niż matkę, ale tylko za nią mógłbym zabić, gdyby ktoś ją skrzywdził
.
Dobrze, że zaznaczyłeś naturalność postaci, dialogów oraz nie pretensjonalność Huberta, granego przez Dolana. Miałam to samo odczucie. A mamusia, rzeczywiście charakterna, nie może być inna, bo by zginęła. Mąż ją zostawił z dzieckiem, syn pyskuje, a dyrektor szkoły pieprzy, że musiałaby sobie poszukac faceta, żeby jej łatwiej było wychowywać syna - tu kapitalna scena!
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3683 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-08-04, 22:25
Tylko Doniu spróbuj sobie zestawić teraz jego matkę, inteligentnie i z uwagą reagującą na słowa syna, patrzącą prosto w oczy, z inna matką, tą znaną chociażby z filmu "Jakiego pięknego syna urodziłam", rzucającą zarzuty o byle co w powietrze i tępą jak kwoka. Chwilami odnosiłem wrażenie, że Xavier Dolan czepia się o nic, a przynajmniej nie sięgnął przysłowiowego dna w swoich relacjach z matką. To prawda, że zachowywała się ona chwilami jak osoba z dwubiegunówką, ale ileż było w niej jednocześnie klasy! Nie wiem, ja odniosłem wrażenie, że pod koniec nastąpiło takie nagromadzenie scen przeróżnych, z których niekoniecznie coś ciekawego dla historii wynika (Potrafisz np. wytłumaczyć tą scenę, w której główny bohater dostał oklep? Nienawiść do gejów? Po co?). To czego widz miał się dowiedzieć rozegrało się w pierwszej godzinie filmu. Później do filmu wkradł się chaos.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-08-04, 23:02
jazu napisał/a:
Chwilami odnosiłem wrażenie, że Xavier Dolan czepia się o nic, a przynajmniej nie sięgnął przysłowiowego dna w swoich relacjach z matką.
Zgadza się, napisałam też, że HUbert matki się czepia o wszystko, a ona czuje się przez niego niedoceniona, wie, że nie zasługuje na takie traktowanie. Tacy bywają synowie, niestety. Wiecznie w pretensjach, roszczeniowi, zawsze pokrzywdzeni, mało empatyczni etc. Ale kochający tak naprawdę. To nie jest zrozumiałe dla każdego, ale tak jest. Jestem tego pewna. Oczywiście są wyjątki.
jazu napisał/a:
Tylko Doniu spróbuj sobie zestawić teraz jego matkę, inteligentnie i z uwagą reagującą na słowa syna, patrzącą prosto w oczy, z inna matką, tą znaną chociażby z filmu "Jakiego pięknego syna urodziłam", rzucającą zarzuty o byle co w powietrze i tępą jak kwoka
No, zestawiłam sobie, i co z tego? Dwie zupełnie różne kobiety i matki, dwóch różnych synów. Ale i tu i tu jest obustronna miłość, ale nie ma słów miłości. Pewnie, że Koszałka może mieć teoretycznie większe pretensje, bo matka się bez przerwy na niego wydziera, ale on jeszcze jest młody, i nie rozumie, że to jest własnie wyraz niepokoju o niego i o to, że ona już nie może mieć nad nim kontroli jako matka, obawiająca się o jego zdrowie, przyszłość. HUbert ma więcej szczęścia, ale zauważ, że to są także inne czasy, inne środowisko, inna młodzież. I przecież, matka z klasą także może wkurzać. Matki zazwyczaj wkurzają swych synów, może to taki rodzaj synowskiej samoobrony, żeby nie wypadać na maminsynka, albo, żeby za bardzo nie kochać matek, a bardziej kochać dziewczyny?
Scena z pobiciem, zdarzyła się chyba
Spoiler:
po ucieczce z domu Huberta. Czy była niepotrzebna? A dlaczego nie? Przecież tak mogło być, i nawet nie chodziło o nienawiść do gejów. Facet włóczył się po nocy, po jakichś kątach, a na dodatek czytał czy pisał coś w kajecie, tacy sie przecież sami proszę, żeby dostać "po ryju". Może to miało jeszcze bardziej podkreślić bezpieczeństwo domu.
. Dla mnie ta scena, też nie była jakaś zniewalająca i wielce potrzebna, ot, ilustracja pewnej sytuacji, jakieś zdarzenie, czasem coś się wydarza ni stąd ni zowąd, i nie ma swej kontynuacji, ot incydent.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach