Męstwo i honor / Jacquou le croquant
reż. Laurent Boutonnat (Francja, 2007)
Ekranizacja poczytnej powieści Eugene Le Roy. Francja, rok 1815. Jacquou spędza szczęśliwe dzieciństwo na wsi u boku swoich niezbyt bogatych, ale bardzo kochających się rodziców. Jednak okrucieństwo i arogancja miejscowego hrabiego sprawiają, że chłopiec zostaje sierotą. Wychowywany przez księdza Borala z biegiem lat wyrasta na silnego i atrakcyjnego mężczyznę, który ślubuje pomścić rodziców oraz walczyć z niesprawiedliwością, jaka dotyka prostych, ciężko pracujących ludzi. Udowadnia, że chłopak z ludu wie, co znaczy honor i odwaga.
Ostatnio na forum posucha jeśli chodzi o nowe tematy, toteż sięgam nieco głębiej do wora z filmami obejrzanymi jakiś czas temu.
Dumne dziecię francuskiej literatury poszatkowane na potrzeby adaptacji kinowej (mało wiernej). Nie da się ukryć - trąci cepelią. Miało być kino kostiumowe z historycznym zacięciem - a momentami mamy ni to dreszczowiec, ni to film akcji z elementami komedii (niezamierzonymi).
Gdyby nie Gaspard Ulliel i Judith Davis śliczni jak z obrazka (momentami +100 do walorów wizualnych) zabrakłoby pretekstu do zaznajomienia się z tym dziełem.
Żabojady mają słabość do rewolucji (ten film potwierdza to w całej rozciągłości), ale kiedy zaczynają uderzać w patriotyczne tony wychodzi im to równie nieporadnie jak nam - co znajduję pocieszającym
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2011-05-18, 00:18, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach