FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
W lepszym świecie
Autor Wiadomość
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1652
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-04-03, 10:37   W lepszym świecie

W lepszym świecie / In a better world / Hævnen
reż. Susanne Bier (Dania 2010)

Dwie rodziny zostają połączone przyjaźnią dziesięciolatków. Dwa światy. Dorosłych, którzy już dawno przestali widzieć granice pomiędzy czernią i bielą i dzieci, przekraczających barierę dzielącą niewinność od bolesnej świadomości własnych czynów. Elias wchodzi w wiek dojrzewania wraz z separacją rodziców, natomiast Christian - przy okazji radzenia sobie z niedawną śmiercią matki. [opis stopklatka]

Oskar tym razem bezdyskusyjnie dotarł w odpowiednie ręce. Susanne Bier, jak zawsze niezawodna, także współpracujący z nią scenarzysta A. T. Jensen.
Swoisty traktat o zemście, która leży u źródeł wszelkiego zła, którego odmianą są wszelkie wojny, te wielkie, i duże, i małe, i te najmniejsze, prowadzone na szkolnych korytarzach czy w zaciszu rodzinnym. Mamy tu wojny domowe w Afryce, wzajemne ksenofobiczne zachowania białych zamieszkujacych dostatnie kraje Europy (złowrogie nastawienie do Szwedów w Danii), odwety małżonków za akty zdrady, zemsty bezradnych zagubionych dzieci na dorosłych, ktorego świata nie rozumieją... itd.

Zemsta jako forma wyrażania męskości, cecha waleczności, wyrabiania sobie autorytetu itd. Do czego to może doprowadzić? Tylko i wyłącznie do wiecznych wojen.
A jednocześnie film ukazuje, jak trudno jest zapanować na tym uczuciem. Sam widz, oglądając go, niejednokrotnie doświadcza dzikiej wręcz satysfakcji w scenach, gdy pokrzywdzeni zostają pomszczeni. Nie bez powodu ukuto powiedzenie - zemsta rozkoszą Bogów. A że człowiek lubi się stawiać z Bogami w jednym szeregu to i się nie ma co dziwić, iż wojny są nieodłączną częścią jego historii.

A poza tym, zemsta jako droga na skróty - łatwiej jest bowiem komuś przywalić na odlew (dosłownie i w przenosni) w momencie niezgody, zlości, pretensji, bezsilności, niż porozmawiać i rozstać się, albo żyć, w pokoju. I to się tyczy każdej konfliktowej sytuacji, zarówno w makro, jak i mikro skali. Kapitalna scena z ojcem, który udowadnia dzieciom, że mieć jaja, to nie zawsze znaczy podejmować siłowe rozwiązania.

Piękny film, o sporym humanitarnym przesłaniu. Genialni chłopcy grający główne role, ci starsi, grający ich ojców, również. A przy okazji wielkiego wiodącego tematu, także wiele odniesień do współczesnej rodziny, roli ojca w życiu dorastających chłopców (dzieci w ogóle), nie wystarczy być kochającym ojcem, trzeba być także ojcem obecnym.

Polecam. Warto zobaczyć. To jeden z takich filmów, ktorego sceny, mogą nam czasem o czymś w życiu przypomnieć.
_________________
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Ostatnio zmieniony przez BM 2011-04-11, 14:16, w całości zmieniany 6 razy  
 
 
kulka 
kinomaniak



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 420
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2011-04-04, 18:13   

Film kończy kojąca muzyka i fantastyczne zdjęcia - jakby dodane 'na zgodę' wszystkim oglądającym - a ja i tak czułam drżenie wszystkich połączeń nerwowych odpowiedzialnych za wzburzenie, wzruszenie, gniew, zadziwienie i ulgę. I przyznaję rację DA, że nagroda temu obrazowi należy się po prostu ot tak, z klucza. Dlaczego? Bo to nie byle jaka opowiastka, tylko rzecz o tym, co dzieje się i tam, i tu. Co można zobaczyć z daleka i z bliska. Co może niejeden z nas przeżył, albo przynajmniej czego był niemym świadkiem. I nie tylko o zemście za zawinione winy, ale też o bezradności, czasem źle rozumianej, o braniu spraw we własne ręce, o konsekwencjach tego, co się robi w imię słusznych spraw, często słusznych tylko lokalnie.
To również film o wygranych i przegranych i o relatywności tych określeń. O wyborach i ich powodach - które zawsze niosą oceny i zawsze zostawiają ślady. I o tym, jak widzą je inni.
Nie da się tak komuś ukłonić, żeby nie wypiąć się na kogoś innego, a życie nie jest tylko czarne i białe. Jednak trzeba się na coś zdecydować i przyjąć w swoim życiu jakąś optykę - ze wszystkim, co ona niesie...
Film ma wiele płaszczyzn. DA już to powiedziała. I każda z nich jest poruszająca, na każdej z nich widz może odcisnąć własne emocje, z każdą wziąć się za bary....
Gdyby świat byłby lepszy....
Gdyby udało się przerwać spiralę odwetów i nienawiści.
Gdyby ludzie stali się zwyczajnie mądrzy i zwyczajnie dla siebie życzliwi....
To jeszcze byłby ten sam świat?
Któryś ze słowników definiuje 'człowieka' jako 'najokrutniejszą z istot zamieszkujących Ziemię', więc pewnie moje gdybanie jest kolejną próbą udowodnienia bielszego odcienia bieli na tle śniegu, ale może jeśli każdy zacznie od swojego podwórka, to zrobi się choć odrobinę lżej w tej drodze donikąd?
I może wtedy słowa 'frajer', 'ciota', 'mięczak' itp. stracą na mocy, a bycie fair stanie się sprawą oczywistą....?
Może. Nie wiem.
Może. W lepszym świecie....
_________________
Nie żyć nie znaczy umrzeć.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3683
Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-04-11, 21:26   

kulka napisał/a:
To również film o wygranych i przegranych i o relatywności tych określeń.


SPOILERY
Chyba przede wszystkim o tym. Idąc tropem tytułu. Świat mógłby być lepszy, ale niestety jest nijaki i znajdziemy w nim różne zjawiska, osoby dobre kierujące się ideałami i te złe, pozbawione wszelkich hamulców i zasad, krzywdzących innych z tego prostego powodu, że mają taką możliwość. Cały problem, jaki został przedstawiony w filmie bardzo ładnie ilustruje dwie skrajnie przeciwne odmiany postawy idealistycznej, tą nastawioną na przemianę świata, ale pociągającą za sobą ofiary i tą nieskuteczną. Opowiada o tym, że czasami dobry musi stać się zły, aby powiększyć ogólną sumę dobra. Wnioski płynące z filmu są bardzo przykre i wskazują na dylemat ciężki i nieposiadający dobrego rozwiązania. Bo do niektórych "po dobroci" pewne rzeczy po prostu nie docierają i myślę Doniu, że nie trzeba być jakimś mężczyzną, aby dostrzec, że tak jest. Reżyserka we współpracy ze scenarzystą próbują równoważyć racje obu stron, ale nie do końca im się to udaje. Moment z "Wielkoludem" w buszu jest przeważający i późniejsza próba odkręcenia tej jednoznacznej wymowy filmu wydaje mi się mało przekonująca. Film jest świetny, ogląda się go znakomicie, porusza bardzo ciekawe zagadnienie (aż dziwne, że nikt nie wziął dotychczas na warsztat tego problemu, bo leżał tuż pod nosem), ale wydaje mi się, że zakończenie próbuje uniejednoznacznić to, co przez cały film było jednoznaczne. Dlatego 9/10. Dobry film antypacyfistyczny. Zdumiewająco dojrzałe role młodych ludzi, zwłaszcza jednego z nich. :hahaha:
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
Ostatnio zmieniony przez BM 2011-04-25, 18:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5335
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-04-26, 09:24   

Znakomity film.

Trochę obchodziłem łukiem ten tytuł. Bałem się jakichś przekombinowanych, skandynawskich egzystencjalnych tyrad, tymczasem jak się okazuje niesłusznie. Obraz Susanne Bier jest albowiem mocno nieoczywisty i wielobarwny. Przy tym ogląda się go po prostu znakomicie. Zaskakuje nas, porusza i uwodzi niesamowitym wręcz realizmem emocjonalnym. To jeden z tych filmów, gdzie aż kipi od podskórnych emocji i niewypowiedzianych słów. Są one jak gęsta rosa, którą możemy spijać z ekranu. Zaklęte w magicznych scenach bezradności, wewnętrznej walki czy refleksji.

Spoiler:
Bardzo zapadła mi np. w pamięć scena gdy upokorzony przy synu ojciec Eliasa próbuje zachować twarz i zimną krew ale gdy jest już z sobą sam na sam to rzuca się w odmęty jeziora, policzkując się symbolicznie. Jakby upewniał się w tym, że dobrze zrobił, jakby potrzebował gdzieś skanalizować atawistyczną chęć odwetu.

Ten sam ojciec w innej scenie pęka i pozwala na lincz afrykańskiego watażki. Widać, że nie przynosi mu to satysfakcji ale działa w imię prawa "oko za oko". Jego postać jest przez to jeszcze bardziej ludzka. Widać na tym przykładzie, że każdy ma swoją granicę wytrzymałości (nawet człowiek wykształcony, zrównoważony i z natury nieagresywny).
Takich pięknych scen jest więcej. Do tego wspaniałe, przemyślane dialogi i gra duńskich aktorów. Cóż mogę powiedzieć... po prostu balsam na moją filmową, zbarbaryzowaną duszę.


DA napisał/a:
Zemsta jako forma wyrażania męskości, cecha waleczności, wyrabiania sobie autorytetu itd. Do czego to może doprowadzić? Tylko i wyłącznie do wiecznych wojen.

Oj, nie zgodzę się. To nie takie proste i oczywiste. Mały był bardzo skuteczny. Gdyby nie jego akcja z pompką to szczurek miałby pewnie codzienny terror, a tak szkolni oprawcy dali mu spokój. Czasem na przemoc trzeba odpowiedzieć przemocą (po prostu nie ma innego, skutecznego wyjścia). To może nam się nie podobać czy nie zgadzać z wizją utopijnego świata ale cóż... życie to nie bajka.


9/10 - zdecydowanie polecam! :fingerok:
_________________
tell me what you don't like about yourself
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3683
Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-04-26, 18:54   

BM napisał/a:
po prostu balsam na moją filmową, zbarbaryzowaną duszę.


Bo zdecydowanie za mało takich filmów oglądasz. Z doświadczenia wiem, że takie kino, może nawet trochę wbrew temu, co by się mogło wydawać, dostarcza najwięcej emocji. Poklikasz po forum, to znajdziesz jeszcze parę dobrych tytułów. ;)
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
 
 
 
Eva 
mama muminka



Wiek: 26
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2103
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-08-08, 18:54   

9/10 mogę dać w sumie. Za historię, za zdjęcia, za grę aktorską tych dzieciaków. Po prostu piękny film. Podobało mi się, jak wielopoziomowo pokazany został temat gniewu, odgrywania się i zemsty, na jak różnych płaszczyznach. Lubię takie filmy, o świetnie pokazanych ludzkich emocjach i lekko fatalistycznym zabarwieniu. No bo przecież ten tytułowy "lepszy świat" tak naprawdę nie ma szans zaistnieć. Pozostaje nam tylko spojrzeć na nasz niedoskonały, pełen gniewu i bezsensownej agresji świat i zobaczyć go właśnie jako ten piękniejszy, lepszy. Dostrzec w nim te momenty dobra i pokoju, i nacieszyć się nimi.
 
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3683
Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-08-08, 19:50   

Jakkolwiek film dobry, podejmujący ciekawy temat leżący tuż pod nosem, Susanne Bier nie udało się zrównoważyć racji obu stron moim zdaniem. A to, że
Spoiler:
komuś postronnemu coś się stanie, szło łatwo niestety przewidzieć.
Trochę tani chwyt niestety. Dlatego wyszło tak nierówno dla obu stron, jak wyszło.
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
 
 
 
Eva 
mama muminka



Wiek: 26
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2103
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-08-09, 13:22   

jazu napisał/a:
nie udało się zrównoważyć racji obu stron moim zdaniem.

Których obu stron? Masz na myśli Christiana i tego gościa z portu? Bo jeśli tak, to mi się wydaje, że tam z założenia nie miało być równowagi. Dla mnie pani reżyser wyraźnie pokazuje, kto ma rację, tylko metoda działania jest nieadekwatna do wagi czynu, za który Christian się mści i oczywiście działa prawo Murphy'ego - jeśli coś może pójść gorzej, to na pewno tak pójdzie. Fajnie pokazana jest samo nakręcająca się spirala coraz większego kalibru odwetu, która prowadzi prostą drogą do nieprzewidzianych i tragicznych skutków. Podczas gdy Anton próbuje wygasić konflikt, bo już wie, dokąd to może doprowadzić, gorąca krew chłopców i ich prosty życiowy idealizm gnają cały mechanizm dalej.
 
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3683
Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-08-09, 14:17   

Mam na myśli postawę Christiana z jednej strony, a z drugiej - postawę ojca Eliasa. Pisałem o tym powyżej.
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
 
 
 
Eva 
mama muminka



Wiek: 26
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2103
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-08-09, 15:29   

jazu napisał/a:
Reżyserka we współpracy ze scenarzystą próbują równoważyć racje obu stron, ale nie do końca im się to udaje. Moment z "Wielkoludem" w buszu jest przeważający i późniejsza próba odkręcenia tej jednoznacznej wymowy filmu wydaje mi się mało przekonująca.


Ok, już rozumiem. Mamy dwa sposoby działania w sytuacji konfliktowej - Antona i Christiana. Anton próbuje łagodzić, ale bez skutku, bo raz wywołany gniew nie da się tak łatwo zagasić, a Christian stara się odpowiedzieć na zło jeszcze większym złem, żeby zastraszyć przeciwnika, wybić mu z głowy kolejny atak. Jednak to też jest metoda bezsensowna, bo namnaża tragedie. Ja osobiście kibicowałam Antonowi, oczywiście, ale mając tą bolesną świadomość, że w ten sposób da się stworzyć lepszego świata. Można co najwyżej zachować czyste sumienie, co już samo w sobie jest ogromną wartością.
 
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe

e-mail: admin@forum-filmowe.pl
[ kontakt, współpraca, wymiana bannerów, zapytania, uwagi, reklama ]

Page Ranking Tool stat4u