FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Kieł
Autor Wiadomość
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1652
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-03-06, 11:58   Kieł

Kieł / Kynodontas
reż. Giorgos Lanthimos (Grecja 2009)

Ojciec i matka mieszkają wraz z trójką dzieci w domu na obrzeżach miasta. Dom otoczony jest wysokim płotem. Dorosłe dzieci nigdy jeszcze nie wyszły poza teren posiadłości. Ich edukacja, rozrywka i ćwiczenia fizyczne są pod ścisłą kontrolą rodziców, bez jakiegokolwiek kontaktu ze światem zewnętrznym. Jedyną osobą z zewnątrz, która ma prawo wejść do tego domu, jest Christina. (Filmweb)

Ten film mógłby być moim wyróżnieniem w naszej ankiecie na najlepszy film 2010. W prawdziwym wyścigu po Oskary film był nominowany w kategorii filmów nieanglojęzycznych, co i tak uważam za fakt szokujący, lecz nie udało mu się zdobyć statuetki, co akurat uważam, za fakt oczywisty.
"Kieł" greckiego reżysera Giorgosa Lanthimosa podczas oglądania przywołuje w pamieci wiele obrazów filmowych, na przykład, "Osada", "Import-Export" (tu akurat jedną tylko sceną), "Biała wstążka", starających się dać odpowiedź na pytanie czy da się żyć w kompletnej izolacji od świata zewnętrznego i jakie są tego skutki. Pod płaszczykiem historii tej konkretnej rodziny kryje się oczywiście metafora tyranii czy dyktatury. Mechanizmy działania "troskliwego" ojca rodziny są takie same jak te, którymi posługują się tzw. ojcowie narodów, typu Stalin, Kim Il Dzong itd. Zadziwiające jak łatwo można ubezwłasnowolnić jednostki jak i cały naród, skąd my to znamy - te tańce na cześć urodzin tatusia, to wmawianie, że naszym domu jest pięknie, a za murem to samo zło i przysłowiowy zgniły imperializm, amerykańska piosenka zagłuszana jest mdłą recytacją tatusia o kwiatkach i mnóstwo innych jeszcze tego typu przykładów - wychowanie w czystości ciała, tłumienie przejawów seksualności, przy jednoczesnym zaspokajanie tylko potrzeb mężczyzny - dyktaty religijne.
A na końcu zawsze pojawia się krwawa rewolucja, nie może być inaczej, po czym następuje ogłupienie i zupełny brak umiejętności wykorzystania wolności - bo o to przecież w tyranii chodzi, by tyran (były lub kolejny) okazał się niezbędny.

Przejmujący film, wpisujący sie także w naszą dyskusję filmową o filmach przemocy, czy pokazywać je dzieciom. Nie da sie wychować normalnych ludzi w poczuciu, że przemoc nie istnieje, skoro dziecko z przemoca spotyka sie od najmłodszych lat, także w domu. Tak jak tu w filmie - tatuś konfiskuje dorosłym dzieciom filmy z Rambo i za karę wali je ciężkim sprzętem po głowie.
Tłumienie wszelkich emocji złych i dobrych, jest niezdrowe, nie wierzmy, że ktoś robi to dla naszego dobra (na przykład kontrola internetu), jesli chce zapanować nad naszymi uczuciami, poglądami, czyli wolnością, to zawsze jest to tyran i należy zawczasu zrobić z nim z nim porządek, dopóki nas nie ubezwłasnowolni, czyli nie będziemy już umieli bez niego żyć.
Polecam film. Nie jest łatwy, ale warto go zobaczyć, i na pewno nie jest to komedia.
_________________
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Ostatnio zmieniony przez BM 2011-03-15, 19:57, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
smoke 
koneser



Wiek: 25
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 874
Skąd: Ziemia Obiecana
Wysłany: 2011-03-14, 16:03   

To smutne, ale nie przypominam sobie żadnego innego filmu z Grecji, który bym kiedykolwiek widział... :hmm:

Jego realizm i specyfika zachodzących patologii strasznie mi przywodziły na myśl Pana Haneke. Od scen przemocy, przez wynaturzenia na tle seksualnym, aż po wyizolowanie otoczenia, w którym dzieje się akcja filmu.
Obraz świetnie przedstawia i uzmysławia zachodzącą sytuacje w skali mikro (rodzina), jak i w skali makro (kraj, naród). "Pięknie" pokazuje jak określone działania "odgórne" wpływają na zachowania i postawy jednostek. Ubezwłasnowolnienie w sferze psychicznej, upośledzenie w postrzeganiu rzeczywistości, zatracenie barier i norm postępowania, zupełna nieumiejętność wyrażania swoich emocji i potrzeb itd., a wszystko to efektem "ochrony" i dbania o dobro innych.
Niektóre sytuacje są tak absurdalne, że aż wydają się zabawne z naszej perspektywy, natomiast dla bohaterów są czymś zwyczajnym, bo nie znają innych realiów. Ich białe odzienie sugeruje, jak bardzo są nieświadomi swojego położenia i podatni na wszelką manipulację ze strony rodziców.

Warto znać. Szczególnie członkowie Klubu Sadystycznego Michała!
_________________
Bez bólu nie ma satysfakcji.

Wszystkie te chwile przepadną w czasie niczym łzy w deszczu... Pora umierać.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3683
Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-03-14, 20:29   

smoke napisał/a:
Warto znać. Szczególnie członkowie Klubu Sadystycznego Michała!


Trzeba będzie obadać... kiedyś. Teraz nie mam jakoś ochoty na jakieś mocne, psychologiczne kino i pogłębione analizy. Jak już, to wezmę się najpierw za tą obyczajówkę o "Pipie Lee" ;], co ją DA polecała tutaj. Na FW też zbiera zachęcające opinie.
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
 
 
 
smoke 
koneser



Wiek: 25
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 874
Skąd: Ziemia Obiecana
Wysłany: 2011-03-14, 21:31   

jazu napisał/a:
Trzeba będzie obadać... kiedyś. Teraz nie mam jakoś ochoty na jakieś mocne, psychologiczne kino i pogłębione analizy.

Nie no, nie jest to kino, aż tak ciężkiego kalibru jak myślisz, do trylogii Haneke wiele brakuje. W sumie to oglądało mi się nawet lekko biorąc pod uwagę jego formę. Ja bym na Twoim miejscu rzucił "Pipie Lee" w kąt i obejrzał "Kła"!
_________________
Bez bólu nie ma satysfakcji.

Wszystkie te chwile przepadną w czasie niczym łzy w deszczu... Pora umierać.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3683
Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-03-14, 21:35   

Może i nie tak ciężkiego kalibru, ale mam zapotrzebowanie na jakiś większy lajcik. ;) Ale spoko, nie zamartwiajta się, jak już obejrzę, to dam znać. :)
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
 
 
 
kulka 
kinomaniak



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 420
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2011-03-14, 23:21   

Obejrzałam.

Wieczorem myślałam, że skończyłam oglądać pochód wykolejeńców, który stanął mi dziś na drodze.
Okazało się, że nie. Że sama zapodałam sobie 'fotoplastikon' z kolejnej porcji...

Trudno napisać coś 'ot tak' mimochodem, bo trzeba by się było zaspojlerować już przy logowaniu...

Ale warto znać!
Choćby po to, żeby móc z całą stanowczością stwierdzić, że nie jest się jednym z nich :)

DA! Dzięki :)
_________________
Nie żyć nie znaczy umrzeć.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1652
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-03-14, 23:26   

Cytat:
To smutne, ale nie przypominam sobie żadnego innego filmu z Grecji, który bym kiedykolwiek widział...

Tak, rzeczywiście. Ja pamiętam tylko "Greka Zorbę"(bardzo dawno), i coś tam z akcją w Grecji, a konkretnie bardzo dobry film "Eleni" z Malkovichem, ale wyprodukowany w USA.

Cytat:
Jego realizm i specyfika zachodzących patologii strasznie mi przywodziły na myśl Pana Haneke.

Owszem, też mi się nasuwał Michael, ale jeszcze bardziej Ulrich Seidl.
Ten film naprawdę warto zobaczyć i mieć go na uwadze.
_________________
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
 
 
kulka 
kinomaniak



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 420
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2011-03-14, 23:32   

Aj. Jeszcze jedno skojarzenie.

Ostatnia scena


Spoiler:
Bagażnik samochodu i ukryta w nim "Bruce"... Jak jedna z ostatnich scen ze 'Szklanego serca" Herzoga , gdzie wątpiący odważyli się ruszyć w podróż w o wiele za małej łodzi.... Ale wyruszyli!
I do nich należało obalenie kłamstwa o otchłani, która kryje się na linii tego, co widać...




Ale najlepiej niech każdy sam to oceni :)
_________________
Nie żyć nie znaczy umrzeć.
 
 
smoke 
koneser



Wiek: 25
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 874
Skąd: Ziemia Obiecana
Wysłany: 2011-03-15, 00:42   

DA napisał/a:
Ulrich Seidl

Tym panem też mam się zamiar zająć, bo zanosi się na coś ciekawego (w moim odczuciu).

kulka napisał/a:
Choćby po to, żeby móc z całą stanowczością stwierdzić, że nie jest się jednym z nich

W filmie jest wszystko jaskrawo i dosadnie pokazane, ale w życiu realnym kontrola, manipulacja i wszelkiego rodzaju ubezwłasnowolnienie w sposobie myślenia nie przybiera tak radykalnych form, co nie znaczy, że nie występuje wcale. Ja osobiście nie potrafię stwierdzić na ile jestem wyzwolony umysłowo, a na ile mi się tylko tak wydaje. To jest bardzo problematyczna kwestia do rozstrzygnięcia.
_________________
Bez bólu nie ma satysfakcji.

Wszystkie te chwile przepadną w czasie niczym łzy w deszczu... Pora umierać.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1652
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-03-15, 14:46   

Cytat:
Tym panem też mam się zamiar zająć, bo zanosi się na coś ciekawego (w moim odczuciu).

Jak najbardziej polecam. Powinieneś być usatysfakcjonowany, tym bardziej, że lubisz, jak boli. :)

Nie zauważyłam pierwszego postu kulki. Cieszę się, że się spodobało. Piszesz:
Cytat:
Ale warto znać!
Choćby po to, żeby móc z całą stanowczością stwierdzić, że nie jest się jednym z nich :)

O tak, możemy się cieszyć, że nie jesteśmy, co nie znaczy, że nie możemy się nieoczekiwanie stać się kimś na ich podobieństwo. Na szczęście my już jesteśmy jako tako ukształtowani. I taki tatuś-tyran narodu, gdyby sie ewentualnie pojawił, nie miałby z nami tak lekko, nam by się już nie dało wmówić, że u nas jest raj, a za murami samo zło, mu już umiemy nazywać rzeczy po imieniu, wiemy, że są bramy, przez ktore można po prostu wyjść
Spoiler:
a nie zatrzaskiwać się w tym celu w bagażniku samochodu


Smoke pisze:
Cytat:
W filmie jest wszystko jaskrawo i dosadnie pokazane, ale w życiu realnym kontrola, manipulacja i wszelkiego rodzaju ubezwłasnowolnienie w sposobie myślenia nie przybiera tak radykalnych form...

No nie wiem, może jednak przybierać takie, albo prawie takie, formy. Weźmy Koreę Północną. Czego mamy metafory w filmie - te parady na cześć wodza - przecież to jest wydawałoby się kompletny surrealizm, żeby miliony ludzi dały się tak ogłupić garstce ludzi. Albo weźmy chociażby naszą PRL - oczywiście nie było aż drastycznych ograniczeń, można było za otrzymaniem paszportu poświadczonym stosownym podpisem na MO czy SB, przekroczyć magiczny "mur", ale żeby pobyć za nim dłużej, trzeba było zostać ze statusem uciekiniera, idąc dalej - były akademie na "cześć", wszelkie marsze 1- majowe z paradami dziewczynek i chłopców ku czci, zagłuszanie zachodnich stacji, utrzymywanie narodu w przeświadczeniu, że narkomani i homoseksualiści to nie my, to oni, cały ten zgniły Zachód to jedno zło, itd.
A i choćby niedawne zdarzenia, z czasów III RP, pogoń prokuratury za bezdomnym, który jakoś tam nazwał prezydenta, podczas, gdy on sam wyzywał od ludzi od dziadów i małp, zakusy na kontrolę internetu, sprawy sądowe wytoczone smarkaczom, za jakieś tam strony, albo artystom za obrazę uczuć religijnych itd. Zawsze ktoś bedzie robił zakusy na ograniczenie naszej wolności, na robienie z nas głupków (choćby teraz ta arcymądra profesorska dyskusja na temat OFE), żeby mu sie lepiej nami rządziło.

I jeszcze co do samego tytułowego kła, symbolu rewolucji i tego co się stało po - ludzie trzymani długo w mniejszej lub większej niewoli, nie umieją (bo i skąd, skoro byli trzymani na uwięzi) żyć na wolności. Tak jak i u nas, mineło ponad 20 lat, a nami ciągle rządzi przysłowiowa wiocha, co prawda jakoś tam dokształcona, ale mentalnie ograniczona bez zmian. Co prawda ostatnimi laty, udało się ją trochę inteligencji przegnać, ale co z tego, skoro teraz sama się ona dorzyna.

No dobra, film niesie mnóstwo skojarzeń, odniesień, zresztą zrobił go Grek, którego ojczyzna doświadczyła parę ładnych lat dyktatury wojskowej, a więc miał z czego czerpać natchnienie pisząc scenariusz filmu.
_________________
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
 
 
smoke 
koneser



Wiek: 25
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 874
Skąd: Ziemia Obiecana
Wysłany: 2011-03-15, 15:54   

DA napisał/a:
Jak najbardziej polecam. Powinieneś być usatysfakcjonowany, tym bardziej, że lubisz, jak boli. :)


Nie uważasz, że zabrzmiało to trochę dziwnie? :lolokopter:

DA napisał/a:
Smoke pisze:
Cytat:
W filmie jest wszystko jaskrawo i dosadnie pokazane, ale w życiu realnym kontrola, manipulacja i wszelkiego rodzaju ubezwłasnowolnienie w sposobie myślenia nie przybiera tak radykalnych form...

No nie wiem, może jednak przybierać takie, albo prawie takie, formy. Weźmy Koreę Północną. Czego mamy metafory w filmie - te parady na cześć wodza - przecież to jest wydawałoby się kompletny surrealizm, żeby miliony ludzi dały się tak ogłupić garstce ludzi. Albo weźmy chociażby naszą PRL - oczywiście nie było aż drastycznych ograniczeń, można było za otrzymaniem paszportu poświadczonym stosownym podpisem na MO czy SB, przekroczyć magiczny "mur", ale żeby pobyć za nim dłużej, trzeba było zostać ze statusem uciekiniera, idąc dalej - były akademie na "cześć", wszelkie marsze 1- majowe z paradami dziewczynek i chłopców ku czci, zagłuszanie zachodnich stacji, utrzymywanie narodu w przeświadczeniu, że narkomani i homoseksualiści to nie my, to oni, cały ten zgniły Zachód to jedno zło, itd.


Oczywiście masz rację. Niefortunnie zawęziłem temat ze względu na wypowiedź Kulki, bo odniosłem się tylko do naszej rzeczywistości, w której obecnie żyjemy.
_________________
Bez bólu nie ma satysfakcji.

Wszystkie te chwile przepadną w czasie niczym łzy w deszczu... Pora umierać.
 
 
kulka 
kinomaniak



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 420
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2011-03-15, 16:32   

smoke napisał/a:
W filmie jest wszystko jaskrawo i dosadnie pokazane, ale w życiu realnym kontrola, manipulacja i wszelkiego rodzaju ubezwłasnowolnienie w sposobie myślenia nie przybiera tak radykalnych form, co nie znaczy, że nie występuje wcale. Ja osobiście nie potrafię stwierdzić na ile jestem wyzwolony umysłowo, a na ile mi się tylko tak wydaje. To jest bardzo problematyczna kwestia do rozstrzygnięcia.


Moja entuzjastyczna reakcja i stwierdzenie, że nie jest się jednym z 'nich' to chyba rozpaczliwa próba uchronienia przed tym całym łajnem manipulacji i wpływów, którym - niestety- coraz bardziej podlegam. Nie rozglądając się daleko poza podwórko własnego kraju dochodzę do wniosku, że czegoś chyba dosypują do wody pitnej albo rozpylają w powietrzu, bo ilość absurdalnych rzeczy, które się pojawiają, a którym w pojedynkę nie dam rady, jest w ostatnich miesiącach przerażająca. Dziś poznałam kolejną porcję zmian w podstawie prawnej obowiązującej w moim zawodzie, nowych rozporządzeń i regulacji - które sobie po prostu wchodzą w życie - i już. Moje pytanie - czy któraś z nich cokolwiek usprawnia, w jakimkolwiek stopniu ułatwia życie, w jakimkolwiek odcieniu jest dobra dla ludzi - spotkało się z krótką acz szczerą odpowiedzią - ŻADNA. A potem wskazano magiczny przycisk - ZASTOSUJ....
Może więc wczorajsza projekcja "Kła" jest tylko symbolicznym sposobem na znalezienie pocieszenia w postaci kogoś, kto ma jeszcze gorzej - ot, takiego zająca, co przed nami ucieka.
A może inspiracją? Wszak na przyszłą środę mam umówioną wizytę u stomatologa.. ;)

Sorry za off. Ale opary absurdu zaczynają mnie przytłaczać. Następny jest już chyba obłęd.
_________________
Nie żyć nie znaczy umrzeć.
 
 
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5335
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-03-15, 20:10   

9/10 od DA? To może być albo bardzo dobre albo bardzo dziwaczne. Ew. jedno i drugie. ;)

Tak czy siak trzeba będzie obadać cóż to za objawienie greckiej kinematografii nam tu wyszperałaś.
_________________
tell me what you don't like about yourself
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3683
Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-05-13, 21:09   

A mnie na przykład bardzo zastanawia fakt, że film o systemach totalitarnych powstaje w 2009 roku, w momencie gdy temat zdaje się być już wyczerpany i nieaktualny, bo dotyczący w tej chwili już naprawdę garstki państw na świecie.
Myślę, że warto spojrzeć na sprawę "dyktatury" ukazanej w tym filmie nieco szerzej, przez pryzmat założeń filozofii postmodernistów i różnych innych współczesnych relatywistów. Nieprzypadkowa jest również forma filmu, wyraźnie nawiązująca do poetyki filmów Haneke, również uznawanego powszechnie za postmodernistę. Postmoderniści-antyrealiści, realiści wewnętrzni, realiści kulturowi, w każdym razie tacy, którzy wyraźnie akcentują dualizm świata i pojęć go opisujących, tacy jak np. Richard Rorty, Donald Davidson czy Hilary Putnam twierdzą, że nie mamy dostępu do rzeczywistości pozakonceptualnej, samej w sobie, przedmioty i zdarzenia opisujemy za pomocą i wewnątrz schematów pojęciowych, w których rzeczywistość, jest rzeczywistością językową, pojęciową, przygodną, uzależnioną od "tu i teraz", od stopnia postępu naukowego, rozwoju cywilizacyjnego, kulturowego, systemu społeczno-politycznego i jako taka, związana z całym szeregiem ujęć wartościujących, tworzących razem horyzont poza który trudno jest wykroczyć (kapitalna końcowa scena w bagażniku), a które trudno uznać za rzeczywiste i prawdziwe w jakimkolwiek Rzeczywistym sensie. Dodajmy do tego przełomowe i kluczowe dla postmodernizmu twierdzenie Foucaulta o tym, że wiedza=władza i mamy pełnię obrazu i doskonałe wytłumaczenie dla tego, co zostało pokazane na ekranie. Dla Foucaulta zresztą cały świat był systemem totalitarnym. Da się to wytłumaczyć znacznie prościej. Nie myślimy jak ludzie średniowieczni, patrzymy na niektóre przeszłe praktyki z niedowierzaniem, rozbawieniem, oburzeniem, wierzymy jednocześnie że obecny porządek rzeczy jest przynajmniej mniej więcej w porządku, uważamy się za racjonalnych, nowoczesnych, postępowych. Tymczasem nie mamy żadnej gwarancji, że ludzie za 500 lat nie będą myśleli o naszych czasach, jak o okresie kompletnej ciemnoty. Jak ukazać taki względny, relatywny stan rzeczy na ekranie? Przedefiniować słownik tak żeby bolało. Odizolować parę osób od świata zewnętrznego, kazać im nazywać jabłko-łódką, kwiatki "żywymi trupami" i powiedzieć, że samoloty które widzą na niebie są tak naprawdę malutkie i jeśli spadną im do ogródka, mogą podnieść jedną ręką z trawnika i postawić sobie na półce. Itd. W takim ujęciu, jakie prezentuję powyżej, sytuacja każdej z tych osób, nad których losem tak ubolewacie, jest sytuacją każdego z nas. Za taką interpretacją przemawia również jakby celowo sztuczny charakter wypowiadanych na ekranie dialogów i zachowań i to nie tylko tych osób, których wolność (=wiedza!) została celowo ograniczona, ale także ojca i matki, którzy się do całej sytuacji przyczynili. Strasznie ciekawie zostało pokazane to miejsce, w którym pracuje głowa rodziny, jego twarz niewyrażająca jakichkolwiek emocji (chyba, że podczas tresury w domu) i rozmowy z współmałżonką. Albo sprawa kaset z filmami "Szczęki" i "Wejście smoka" i reakcja dziewczyny, która jak je zobaczyła, to najpierw udawała rekina, a później kazała mówić do siebie "Bruce". A druga na to do niej: "Bruce! Bruce!..." i tak już jej zostało. Jeden z najbardziej humorystycznych fragmentów w filmie, pokazujący jak szybko i łatwo można zostać "Brucem". :hahaha:
Wydaje mi się jeszcze, że na innym poziomie można odebrać ten film jako poruszający kwestię wychowania. Dość chyba powszechnie uważa się, że rodzice mają prawo wychowywania swoich dzieci. Film idzie o krok dalej, wydaje mi się, że w ogóle dość daleko i odważnie stąpa pytając: skoro przyznajemy rodzicom prawo do wychowywania dzieci, dlaczego nie moglibyśmy im przyznać prawa do ich tresowania? Hm.
Ostatecznie nie wiem czy ten film mi się podobał i mam problem z oceną. Z jednej strony jest to obraz strasznie monotonny i ciężko się go ogląda, ale z drugiej, skłonił mnie do snucia całkiem nieprawdopodobnych wynurzeń jak te powyżej i uważam go za obrazek inspirujący. :hahaha: Myślę, że godny polecenia, ale raczej dla osób, które nie ograniczają się tylko do kina rozrywkowego i wierzą, że kino może być miejscem służącym dyskusji i stawianiu odważnych pytań.

Tak się zastanawiam jeszcze nad znaczeniem ostatniego ujęcia.
Spoiler:
Dziewczyna uciekła i została w bagażniku. Czy to oznacza, że indoktrynacja od najmłodszych lat i jej ograniczona wiedza sprawiły, że nie było jej już stać na wyzwolenie czy może znaczyło to, że wydostając się na zewnątrz trafiła do takiego samego zamknięcia, w jakim przebywała w domu. Czy te dwa światy różniły się się jakoś od siebie? Należy przypuszczać, że nie czuła się jakoś bardziej wolna na zewnątrz w tym bagażniku? ;)
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
 
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3683
Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-06-15, 22:03   

To jest film o tym, jak pojęcia kształtują rzeczywistość, o tym jak wszyscy jesteśmy zdeterminowani i że nie ma przed tym ucieczki. Na innym poziomie jest to też film o wychowaniu. Nie wiem dlaczego wszyscy jadą najprostszym możliwym tropem, że jest to film o totalitaryzmie, tzn. jest ale o totalitaryzmie pojęć i wszelkich opisów, totalitaryzmie współczesności. Nie wiem, jaki jest sens kręcenia w 2009 roku filmu u stalinizmie czy czymś takim. Czuję się osamotniony w swojej interpretacji (tylko na IMDB znalazłem kilka interpretacji idących tym mniej więcej tropem) i sfrustrowany. :suicide: W filmie dokonano wprost podręcznikowej dekonstrukcji słów-pojęć, aby uwypuklić ich sztuczność.
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
 
 
 
Mad_X 
kinomaniak



Wiek: 25
Dołączył: 09 Mar 2009
Posty: 419
Skąd: P-ń
Wysłany: 2011-06-16, 23:12   

Dla mnie wybitnie dobry film, którego oceny de facto nie można odciąć od polityki (systemu) ale uważam, że sama próba podjęcia dialogu z widzem na temat możliwego przebiegu sytuacji w tak patologicznej (?) atmosferze jest genialna. Dla mnie reżyser trafił w sedno sprawy. Według mnie pokazał małe studium możliwych choć jednak wciąż hipotetycznych zachowań w takim, a nie innym środowisku. Ponadto film jest chyba w pewnym stopniu trafiony w pewien europejski akt nawiązujący do "fali ujawnień" wielu spraw a la J. Fritzl i jemu podobni - "polski Fritzl", "niemiecki Fritzl", "włoski Fritzl" ... Biorąc pod uwagę datę produkcji filmu (2009) i wspomniane przeze mnie sprawy, które ujawniane były mediom na rok lub trochę więcej przed premierą ma to pewien logiczny sens.

Zdecydowanie nie nazwał bym tego obrazu monotonnym. Dla mnie 9/10.
_________________
lubię dobre
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3683
Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-06-16, 23:24   

Mad_X napisał/a:
Zdecydowanie nie nazwał bym tego obrazu monotonnym.


Męczy kluchę strasznie.
Nieprzyjemny, niestrawny, bolesny seans, który jednak skłania do przemyśleń.
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
 
 
 
Mad_X 
kinomaniak



Wiek: 25
Dołączył: 09 Mar 2009
Posty: 419
Skąd: P-ń
Wysłany: 2011-06-16, 23:26   

jazu napisał/a:
bolesny seans, który jednak skłania do przemyśleń


Z drugą częścią się zgadzam z pierwszą nie mogę bo ja "łykam całość i chcę więcej".

Aczkolwiek sytuacja przyjemna nie jest ale tak jest w wielu filmach.
_________________
lubię dobre
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 28
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 2958
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-06-16, 23:42   

Cytat:
A mnie na przykład bardzo zastanawia fakt, że film o systemach totalitarnych powstaje w 2009 roku, w momencie gdy temat zdaje się być już wyczerpany i nieaktualny, bo dotyczący w tej chwili już naprawdę garstki państw na świecie.
Totalitaryzm to stan umysłu ;) Układy z totalitaryzmem w tle istnieją i na mniejszą skalę - do rodziny włącznie. Z chęci ostatecznej kontroli się nie wyrasta, szczególnie gdy sprawia to sadyście przyjemność i gdy jest on przekonany o słuszności tego co robi.

Jakoś nie potrafię uwierzyć w coś, w czym nie ma miejsce na zmianę układu sił; ani w bezgraniczną uległość i brak zaprzeczenia... :hmm: zobaczymy
_________________

We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3683
Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-06-17, 00:37   

Nuz napisał/a:
Totalitaryzm to stan umysłu ;)


No właśnie! :) Tu czytaj, zwłaszcza rozdział "Sposoby dobrego tresowania" i "Panoptyzm". Polecam!
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
 
 
 
smoke 
koneser



Wiek: 25
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 874
Skąd: Ziemia Obiecana
Wysłany: 2011-06-17, 13:45   

Nuz napisał/a:
Jakoś nie potrafię uwierzyć w coś, w czym nie ma miejsce na zmianę układu sił; ani w bezgraniczną uległość i brak zaprzeczenia... :hmm: zobaczymy

Po obejrzeniu filmu chyba zmienisz swoje zapatrywanie. Z jednej strony sytuacje są tam bardzo niedorzeczne i abstrakcyjne, ale jednak nie ma się wrażenia, że są nieprawdopodobne w realnym życiu, wręcz przeciwnie. Wydaje mi się, że to nawet duża siła tego filmu.
_________________
Bez bólu nie ma satysfakcji.

Wszystkie te chwile przepadną w czasie niczym łzy w deszczu... Pora umierać.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3683
Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-06-17, 18:47   

Tak na dobrą sprawę, to może się Wam wydawać, że myślicie jak chcecie, bo nie możecie się wybić poza własną perspektywę, która jest wypadkową różnego rodzaju wpływów, których doświadczyliście w ciągu życia (nie mówię, że ja mam inaczej). Nie rozumiem tego zdania o sadyście i możliwości stawienia oporu, Nuz. To, że coś zostało przejaskrawione na ekranie i sprowadzone do skrajności nie oznacza, że nie występuje w rzeczywistym życiu w formach mniej ekstremalnych, nieuchwytnych i bardziej przebiegłych. ;)

Czy ja jestem pretensjonalny? Jeśli jestem, to mi powiedzcie. :)
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
 
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 28
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 2958
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-06-17, 20:30   

Chodzi mi o to, że nie wyobrażam sobie tego, że ktoś tak traktowany nie staje "okoniem". Z drugiej strony kilu strażników i pies potrafi sprawować władzę nad tysiącami więźniów - kiedy włącza się instynkt przetrwania ludzie są zdolni na spore poświęcenie w dziedzinie własnej suwerenności...
_________________

We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
 
 
kulka 
kinomaniak



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 420
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2011-06-17, 20:59   

A mnie się wydaje, że dyskusja nad problemem, która się tu toczy, jest najbardziej wartościową częścią dzieła, bo znacznie wykracza poza jego zakres. I za to dzięki - jazu- bo wiercenie dziury retorycznymi pytaniami jest skuteczniejsze niż zadawanie ich w C-dur :)
Wrócę do tego, co umieściłam w spojlerze
kulka napisał/a:
Bagażnik samochodu i ukryta w nim "Bruce"... Jak jedna z ostatnich scen ze 'Szklanego serca" Herzoga , gdzie wątpiący odważyli się ruszyć w podróż w o wiele za małej łodzi.... Ale wyruszyli!
I do nich należało obalenie kłamstwa o otchłani, która kryje się na linii tego, co widać...

I wracam nie przez brak skromności :hahaha: ale z powodu, dla którego wracam też pisaniem o tym filmie. Bo są rzeczy oczywiste jak to, co napisał jazu
jazu napisał/a:
Tak na dobrą sprawę, to może się Wam wydawać, że myślicie jak chcecie, bo nie możecie się wybić poza własną perspektywę, która jest wypadkową różnego rodzaju wpływów, których doświadczyliście w ciągu życia (nie mówię, że ja mam inaczej
i sprawy mniej jasne, jak interpretacja samego powodu dyskusji - mniej jasne - bo mówimy o tym samym, tylko tak, jakbyśmy stali pod wieżą Babel.... Pozorność wolności słowa i opinii i wyostrzenie zmysłów na podobną pozorność - działania (która ma sens, dopóki mający działanie wprowadzić w czyn się nie zbuntują - co w przypadku buntu staje się żałosną groteską) - to cały czas pozorność. Ale każdy ma ukrytą tęsknotę za rzeczami do kości prawdziwymi, którym daleko do pozorów - i choćby z tego powodu "Kieł" jest wart obejrzenia, żeby oddzielić 'image' od całej reszty - i znaleźć swoją własną ścieżkę wobec obrazów z filmów i obrazów z życia - wydostać się za ogrodzenie, wejść do bagażnika, dać się wywieźć - i się nie zawieść. To ostatnie słowo trapi mnie najbardziej .....
_________________
Nie żyć nie znaczy umrzeć.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3683
Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-06-18, 03:18   

Nuz napisał/a:
Chodzi mi o to, że nie wyobrażam sobie tego, że ktoś tak traktowany nie staje "okoniem".


Ja nie staję okoniem w wielu sprawach, w których chciałbym stanąć. A te, w których nie chce mi się stawać okoniem... to w ogóle szkoda gadać (czemu nie chce mi się stawać okoniem?).

kulka napisał/a:
Wrócę do tego, co umieściłam w spojlerze
kulka napisał/a:
Bagażnik samochodu i ukryta w nim "Bruce"... Jak jedna z ostatnich scen ze 'Szklanego serca" Herzoga , gdzie wątpiący odważyli się ruszyć w podróż w o wiele za małej łodzi.... Ale wyruszyli!
I do nich należało obalenie kłamstwa o otchłani, która kryje się na linii tego, co widać...

I wracam nie przez brak skromności :hahaha:


I to jest super spostrzeżenie i porównanie kulko, naprawdę. :fingerok: Opłynęli ziemię dookoła czy co zrobili? Wrócili do tego samego miejsca? Zdali raport? Czy może odkryli prawdziwe szklane serce?
P.S. Skromność wymyślili politycy żeby powstrzymać filozofów. ;)

kulka napisał/a:
wejść do bagażnika, dać się wywieźć - i się nie zawieść. To ostatnie słowo trapi mnie najbardziej .....


Nie ma lekko. Ja już mam dwa kły wybite, lewy i prawy, i wciąż jestem głupkiem. :)
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
 
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe

e-mail: admin@forum-filmowe.pl
[ kontakt, współpraca, wymiana bannerów, zapytania, uwagi, reklama ]

Page Ranking Tool stat4u