FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak zostać królem
Autor Wiadomość
John Bigboote 
koneser



Wiek: 29
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 680
Skąd: Uć
Wysłany: 2011-02-06, 21:02   Jak zostać królem

Jak zostać królem / The King`s Speech
Reż. Tom Hooper (Australia, USA, Wielka Brytania 2010)

Fascynująca opowieść o człowieku, który uratował królestwo i w przełomowym momencie historii mężnie poprowadził Anglików w walce przeciwko najeźdźcy. Po szokującej abdykacji Edwarda VIII książę Albert musi, mimo wielkich oporów, zasiąść na tronie Anglii jako Jerzy VI. Ogromną przeszkodą w wypełnianiu monarszych obowiązków jest dla niego... problem z wysławianiem się. Jedyną osobą, która może pomóc Jerzemu w odnalezieniu własnego głosu i stawieniu czoła groźbie inwazji hitlerowskiej, okazuje się australijski specjalista o wielce nieortodoksyjnych metodach pracy nad wymową. Wkrótce rodzi się przyjaźń, która odmieni życie dwóch niezwykłych ludzi i zadecyduje o losach największej z wojen. [opis dystrybutora]

Całkiem przyjemny film, wyróżniający się doskonałą obsadą i niezłymi dialogami. I to by było na tyle. Nie wiem skąd te 12 nominacji do Oscara, szczególnie za montaż, zdjęcia i muzykę, bo w tych kategoriach film nie proponuje niczego poza porządnym rzemiosłem. Generalnie film troszkę po mnie spłynął i jestem pewien, że za dwa tygodnie będę miał trudności z przypomnieniem sobie, o co w nim chodziło. Scenariusz też nie należy do wymyślnych (kudy mu do "Social Network"), ale przynajmniej unika łopatologii w portretowaniu przyjaźni (czy aby na pewno można tak określić ich relację?) księcia Alberta i Lionela Logue`a.

Aktorsko rzecz stoi mocno, świetny jest oczywiście Firth, urocza Bonham - Carter także w formie, rola Logue`a jest dla Rusha wymarzona, choć (subiektywne wrażenie) aktor nadużywa nieco spojrzenia, które daje się określić jako "próbuję-usilnie-dostrzec-co-jest-za-twoimi-plecami". Może na drugiego Oscara wystarczy? Fajny jest też Timothy Spall w epizodziku Winstona Churchilla. Nic więcej nie przyciągnęło mojej uwagi, ale abstrahując od wielkiej pompy i celebry to miły i staroszkolny filmik, który powinien znaleźć zwolenników, może nawet zagorzałych.
Ostatnio zmieniony przez BM 2011-02-12, 22:17, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 28
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 2958
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-02-06, 22:37   

Ogólnie - zgadza się z przedmówcą.
Dialogi kapitalne. Bardzo dobre role Rusha i Firtha -zacny drugi plan + urocza Bonham - Carter (wreszcie wyglądająca na kobietę;) )

Brawa dla reżysera - niełatwo zrobić film o jąkale; a zrobić go w sposób, który przyciąga widzów do kin i budzi autentyczny entuzjazm - arcytrudne (byłam w moim mieście, w lokalnym kinie - film 3 dzień na afiszu - przy pełnej sali).

Przyznaję, że nigdy z taką uwagą nie słuchałam niczyjego wystąpienia (końcowe) :)


Przyjdzie podziękować Fordowi za rolę Firtha w "Samotnym mężczyźnie" (który podobał mi się chyba jeszcze bardziej), dzięki niej wreszcie dostrzeżono w nim aktora dramatycznego.

Jako ciekawostkę dodam, że na planie spotkali się ponownie Firth i Jennifer Ehle :D
_________________

We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
 
 
mr Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 1757
Skąd: Lublin
Wysłany: 2011-02-06, 22:47   

Mi się bardzo podobał. Jest lekki i przyjemny (wprawdzie nie aż tak jak się go w tv reklamuje, ale i tak), pokazuje ciekawy, powiedziałbym nowatorski, temat jakim jest jąkanie. Świetnie zagrany. Dla Firtha oskar wg mnie murowany, który należy mu się jeszcze za Single Man'a. Rewelacyjnie pokazał postać, wiecznie spiętą, niemogącą znaleźć ujścia dla niektórych emocji ze względu na swój problem. Role drugoplanowe, też na przyzwoitym poziomie.

Wielu ludzi pluje na ten film, że wojna była a tu film o jąkaniu itp. Pierdoły. Filmów o wojnie jest dużo, a o jąkaniu...

Z filmów które dostały nominację do głównej kategorii, ten jest najlepszy (chociaż wątpię w jego zwycięstwo). Polecam bardzo :fingerok:
_________________
"Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy
"This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
 
 
eugenia 
świeżak



Dołączył: 12 Lut 2011
Posty: 1
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-02-12, 13:28   

jak sobie przypomnę Colina Firth w "Love actually" :love: na pewno jest cudowny w roli Jerzego VI dostojny piękny zabawny momentami...
namówiłam mojego faceta na pójście do kina na King's speech w Walentynki
ogólnie polecam wszystkim ten konkurs z wycieczką w tle http://www.kinograj.cinema-city.pl/walentynki/
nie ma znaczenia czy dostanie Oscara, jak dla mnie ta nagroda jest na tyle komercyjna, że aż żałosna wybaczcie.
 
 
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5335
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-02-27, 10:45   

Świetna rzecz! Byłem bliski dania dychy. Właściwie powstrzymało mnie tylko to, że 10/10 daję dla tytułów w osobistym mniemaniu absolutnie kultowych. Minusów żadnych tu nie widzę. Świetne dialogi, znakomita, wzruszająco-komediowa historia. Moim zdaniem to jest jeden z najmocniejszych faworytów do tegorocznej drogi po Oscary. To trochę taki film w stylu Forresta Gumpa. Publika kocha takie rzeczy i trudno nie dać im się uwieść.

Ja w sumie podchodziłem do tego filmu trochę jak pies do jeża. Przyznam, ze głównie nasze filmożery mnie zmobilizowały żeby nadrobić ten tytuł bo pewnie długo jeszcze bym to przeciągał. I bardzo niesłusznie (sam sobie teraz pluję w brodę). Film o królu jąkale (myślałem sobie)? Nie no - to musi być jakaś łzawa histeryjka dla niezbyt wymagającego widza. Nic z tych rzeczy. Film albowiem prezentuje się znakomicie na bardzo wielu płaszczyznach. Historyczna - niesamowicie oddany klimat imperialnej Brytanii. Coś wspaniałego. Po prostu czuć ducha wszechpotężnej kolonialnej metropolii, na której ziemiach "słońce nigdy nie zachodzi". Dialogowa - humor, wzruszenie i brylantowy akcent. Czego chcieć więcej? Scenografia i zdjęcia - dbałość o każdy szczegół, stroje z epoki, architektura miejsc i wystrój pomieszczeń, naprawdę można było się zapomnieć. Podsumowując. Świetny film dla masowego widza (ale w dobrym znaczeniu tego słowa). Taki przekraczający ramy gatunku, pokoleń i mody. No po prostu oskarowy pewniak (również w tym dobrym znaczeniu).

9/10 Polecam zdecydowanie! :fingerok:
_________________
tell me what you don't like about yourself
 
 
smoke 
koneser



Wiek: 25
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 874
Skąd: Ziemia Obiecana
Wysłany: 2011-02-27, 13:24   

No właśnie ja też długo zwlekałem z obejrzeniem, bo nadrabianie świeżych produkcji to dla mnie marginalne zajęcie, a same opinie były na temat filmu raczej umiarkowane, więc wyszło jak wyszło, jednak zupełnie niepotrzebnie. Chociaż od początku miałem bardzo dobre przeczucia i wszystko się właściwie potwierdziło. Bardzo byłem też ciekaw roli Firtha, co do którego nie mam już wątpliwości, gdyż faceta ogląda się niezmiernie dobrze.
Film jest lekki i przyjemny, ale przy tym inteligentny i posiada swój urok. Wszystko bardzo dopracowane w każdej warstwie. Zdecydowanie interesująca jak dla mnie płaszczyzna historyczna oraz przyjaźń księcia(króla) z "doktorem". Świetnie oddany klimat epoki, cudownie prezentujące się wystroje wnętrz. Do tego praktycznie każda rola zagrana tak jak należy i na miarę filmu. Firtha szczególnie sobie chwalę, bo potwierdza się, że jest to naprawdę konkretny aktor z bardzo dużym potencjałem. Jedynie postać Churchilla wydała mi się nieco wymuszona, ale to już niuans przy całości. Co by nie mówić, to ewentualny Oskar dla tego filmu na pewno nie będzie Oskarem zmarnowanym.
Dodam jeszcze, że przeszły mnie autentyczne ciarki na zakończenie
Spoiler:
gdy król po zakończonej przemowie wychodzi do obywateli i wszyscy mu wiwatują, a on ich pozdrawia swoim królewskim gestem, bardzo wymowna scena i czuć w niej emocje, co najbardziej sobie cenię.
_________________
Bez bólu nie ma satysfakcji.

Wszystkie te chwile przepadną w czasie niczym łzy w deszczu... Pora umierać.
 
 
maybac 
świeżak



Wiek: 18
Dołączył: 25 Maj 2010
Posty: 8
Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-02-27, 18:35   

Mimo, że cały film jest o tym czy 'ombre nauczy się przemawiać, to trzyma w napięciu baaaardzo mocno. Niby pierdoła- odtwarza płytę ze swojej terapii, a siedzi się jak na Recu (ofc nie boimy się). Co do zagrania ról. Firth pokazał, że opinia, iż nadaje się tylko do filmów pokroju Bridget Jones, to przejaw głupoty wrodzonej. Zasłużona nominacja, IMO pewniak do nagrody. W rolach drugoplanowych Bonham Carter, która jak zwykle nie zawodzi, oraz Geoffrey Rush, który rozpierdala system. Za wielki + należy uznać otoczkę. W międzyczasie akcji głównej, mamy przeddzień wybuchu II WŚ. Dla mnie to genialne, bo o czym byśmy nie słuchali, to coś się dzieje. Mocne 8/10 Incepcję rozpierdoli na wejściu.
 
 
 
migootka 
bywalec



Dołączyła: 16 Lut 2011
Posty: 161
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-03-15, 01:07   

Zacznę od tego, że jestem pod wrażeniem realizacji filmu. Świetne zdjęcia - kadrowanie, które ma swoje wytłumaczenie, jest konsekwentne (np. z widoku żaby jako ukazanie przerażenia Bertiego i jego poczucia maluczkości , albo bohaterowie ,,pozamykani" w kadrze - może na znak tego, że są w innych światach, albo czują się samotni ze swoimi problemami).
Psychologicznie ten film też jest bardzo dobry. Chociaż zabrakło mi negatywnego pierwiastka u Logue'a, który mógłby okazać jakoś swoje ,,niespełnienie" i niezadowolenie, gorycz za życie w cieniu (jako ktoś marzący o aktorstwie).
Firth pokazał klasę tą rolą. Role drugoplanowe też bardzo dobre. Muzyka też, świetnie wkomponowana...

Niestety, ten film jest dla mnie jakimś małym rozczarowaniem. Owszem, podejmuje dość oryginalny temat i prowadzi to wszystko płynnie, lekko i bez dłużyzn. Odczuwalny jest też ,,chłód" królewskich progów - pewnie to zasługa jakiś filtrów i scenografii, bo z ekranu wręcz wieje surowością i chłodem...Ale to i tak nie wywołuje u mnie fali zachwytu i olśnienia. Po prostu nie zaczarował mnie. Ale uważam, że jest naprawdę bardzo dobrym filmem.

Muszę jednak, w zgodzie z sumieniem dać mu 7/10. Ale takie najmocniejsze 7/10 jakie tutaj dałam. To tylko za to, że z tej historii w sumie nic nie wyniosłam dla siebie, a myślałam, że będzie tego wiele.

peace&love :kotyeee:
_________________
** człowiek człowiekowi wilkiem,a kiwi kiwi kiwi **
 
 
Eva 
mama muminka



Wiek: 26
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2103
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-03-17, 00:53   

Zawsze urzekają mnie historie, gdzie oklepany motyw ujęty jest z jakiejś zupełnie nietypowej perspektywy. W "The King's Speech" mamy dwa takie motywy - nieśmiałego chłopca jąkałę i wybuch II wojny światowej. Niby nic specjalnego, ale splecenie tych wątków, kiedy nieśmiały chłopiec jąkała musi odnaleźć się w trudnych wojennych czasach na tronie światowego imperium, daje mieszankę wybuchową.
Smaku dodaje postać jego "kumpla" - nadętego, niespełnionego aktorzyny, którego głównym i jedynym talentem jest nieprawdopodobny tupet. Całkowite przeciwieństwo Bertie'go.

Wystarczy przyprawić szczyptą świetnego aktorstwa (Firth + Rush + Bonham Carter), pięknych scenografii i - jak już zauważyła Migootka powyżej - ciekawego montażu, żeby uzyskać danie z najwyższej półki. Ciekawa rzecz, że z wyżej wspomnianej trójcy aktorów tylko Colin Firth nie kojarzy mi się z żadną konkretną rolą. Rush zawsze ma w sobie trochę kapitana Barbossy, a Bonham Carter - którejś kolejnej szajbniętej wiedźmy Burtona. Firth za to jest w mojej ocenie aktorem zupełnie nieszufladkowalnym.

Może faktycznie jest odrobinę zbyt pięknie, zbyt gładko i oskarowo, ale gdybym miała na to narzekać, byłoby to narzekanie już tylko dlatego, że coś wypada zjechać dla przyzwoitości. "The King's Speech" nie ma w zasadzie słabych punktów. Zdjęcia, montaż, dobór aktorów, fabuła, postaci, muzyka - no do czego tu można się przyczepić w ogóle? :hmm:

Cieszę się, że obejrzałam ten film i trzymam kciuki, żeby zajął wysoką pozycję w Filmożerze, bo jestem przekonana, że na to zasługuje. Ja w każdym razie umieszczę go gdzieś na moim rankingu przy oddawaniu głosów. :fingerok:

migootka napisał/a:
Chociaż zabrakło mi negatywnego pierwiastka u Logue'a

Tak? A ja właśnie przez całą drugą część filmu miałam nieodparte wrażenie, że widzę w kąciku jego oka to jego rozbuchane ego czyhające na szansę wybicia się przy nowym królu. Szczególnie kiedy rozsiadł się jak u siebie na tronie w Westminster i w ostatniej scenie, kiedy sprawiał wrażenie, jakby chciał wyjść za królem na balkon. :paranoik:
 
 
 
Wietkong 
świeżak



Dołączył: 15 Mar 2011
Posty: 24
Skąd: Elbląg
Wysłany: 2011-03-17, 11:48   

Eva napisał/a:
i w ostatniej scenie, kiedy sprawiał wrażenie, jakby chciał wyjść za królem na balkon. :paranoik:


To był kapitalny motyw. : )

King's Speech podobało mnie się. Jest bardzo poprawny we wszystkich aspektach, z kilkoma przebłyskami (przede wszystkim aktorskimi) i niestety poprawny tylko. Ta cała "od-linijkowość" moim zdaniem zabiła tą fascynującą historię z naprawdę olbrzymim potencjałem. Reżyser/scenarzysta powinien sobie pozwolić na trochę więcej niepokorności w paru momentach i mielibyśmy film kapitalny, a tak ... kolejna podoskarówka (chociaż b. dobra).
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 3779
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-04-02, 17:16   

Mnie też się podobało. Dobry film z mistrzowską pod każdym względem obsadą aktorską, solidnym scenariuszem, do tego zrealizowany całkiem sprawnie. Historii i wielkiej polityki było tu co prawda niewiele, ale i słusznie, bo to był przede wszystkim film traktujący o władcy, wobec którego oczekiwania są wielkie, a jego królewskie prerogatywy malutkie, który ma też swoje ograniczenia, lęki i słabości, tak jak zwykły człowiek.
_________________
"Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
 
 
kulka 
kinomaniak



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 420
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2011-04-08, 19:48   

Zazwyczaj najciszej staram się przejść koło tego, wokół czego robi się najwięcej hałasu - nie zawsze słusznie - tak było też tym razem - długo zwlekałam z obejrzeniem tego filmu. I kiedy w końcu to się dokonało, odetchnęłam z ulgą, że pozytywy, jakie wysypywały się zewsząd na jego temat, nie okazały się zwielokrotnioną wersją pustego balonu:)
Przychylam się do zdania przedmówców - choć pierwszym określeniem, jakie przyszło mi po obejrzeniu na jego temat, było słowo 'rzetelny'. Nie: genialny, świetny, znakomity, rewelacyjny itp. tylko 'rzetelny'. Dobrze wymyślony, dobrze obsadzony, dobrze zagrany, dobrze zrealizowany, dobrze wszystko...
Nie szukam minusów - już się tego oduczyłam - ale w moim poszukiwaniu plusów jak zazwyczaj znajduje się człowiek drugiego planu. Ten nie z pierwszej ilustracji, ale bez którego to wszystko miałoby inny sens. To oczywiście 'pan doktor', tyle, że nie znalazłam w nim
Eva napisał/a:
nadętego, niespełnionego aktorzyny, którego głównym i jedynym talentem jest nieprawdopodobny tupet

Jakoś mnie ujął od samego początku, zaufałam mu :) Stałam obok niego w scenie, w której usłyszał, że jest nikim... Szelmowski błysk w oku dostrzegłam dopiero w odpowiedzi na pytanie jak król może mu okazać wdzięczność - "Tytuł szlachecki" (?) - bo czy to był żart, czy całkiem serio pomysł - to już każdy może sam zinterpretować :)
No i dwukrotne wychylenie w kierunku balkonu - niczym kogoś, kto jest pewny swego!

Cieszę się, że nie podarowałam sobie tego obrazu. Myślę, że bym straciła...
_________________
Nie żyć nie znaczy umrzeć.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3683
Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-04-08, 20:15   

No bo on jest właśnie taki dobry i rzetelny... :hmm:
Fajnie, że w końcu ktoś wziął taki temat pod lupę, niby takie nic, a jak wielu ludziom potrafi skutecznie uprzykrzyć wiele spraw i sytuacji. Dla mnie po prostu tylko dobry. Obejrzyjcie sobie "Na skróty"! :hahaha:
_________________
Miód pszczeli z własnej pasieki
 
 
 
kulka 
kinomaniak



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 420
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2011-04-08, 20:19   

Namówiłeś mnie. Zaraz odpalam, bo umieram z ciekawością :) co też polecasz :) (sorry za off :nakolana: )
_________________
Nie żyć nie znaczy umrzeć.
 
 
Mad_X 
kinomaniak



Wiek: 25
Dołączył: 09 Mar 2009
Posty: 419
Skąd: P-ń
Wysłany: 2011-04-08, 21:02   

Dobry film i kreacje panów Firth - Rush. Jak widać najbardziej patologiczna rodzina na świecie miewa przyziemne problemy. Znakomicie się to ogląda, a moje wrażenia po filmie były jak najbardziej pozytywne. Nie mogę jednak nie napisać, że czułem jakbym oglądał mocno kameralne kino. Nie jest to wada. Być może ten wysublimowany język angielski i przytulne świetnie wystrojone pomieszczenia (scenografie) oraz doskonale skrojone garnitury sprawiły, że poczułem się jak w domu kultury. :wyglodnialy: :paranoik:
_________________
lubię dobre
 
 
waldus 
świeżak



Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 2
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-04-08, 23:37   

w rozaczarowaniu stwierdzam, że film absolutnie nieoskarowy :/
na początku ciekawy, przyjemny w doborze wnętrz, klimacie, ale na prawdę musiałem się powstrzymywać żeby po pewnym czasie nie zasnąć.

miłe zaskoczenie, że jest to film oparty na faktach, bo nie wiedziałem o tej historii.

6/10
 
 
Wietkong 
świeżak



Dołączył: 15 Mar 2011
Posty: 24
Skąd: Elbląg
Wysłany: 2011-04-11, 16:43   

waldus napisał/a:
w rozaczarowaniu stwierdzam, że film absolutnie nieoskarowy :/


Jak to?
 
 
Echiko 
świeżak



Dołączyła: 27 Kwi 2011
Posty: 19
Skąd: P-ń
Wysłany: 2011-05-12, 11:47   

Mad_X napisał/a:
Dobry film i kreacje panów Firth - Rush.


Film naprawdę dobrze nakręcony, rewelacyjne dialogi, idealnie wprowadza w klimat, jednocześnie nie razi tutaj ta swoista angielska "sztywność". Film przełamuje mit nabzdyczonego, poważnego Anglika w sposób bezceremonialny. A jąkanie Colina rozbraja - zwłaszcza sławetne przekleństwo ;) Nie ma jednak co się oszukiwać - gdyby nie Firth, Rush wraz z Heleną Bonham Carter, ten film nawet w połowie nie byłby tak świetny i przyciągajacy uwagę! Brawo!
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 28
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 2958
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-05-12, 15:10   

Echiko napisał/a:
jednak co się oszukiwać - gdyby nie Firth, Rush wraz z Heleną Bonham Carter, ten film nawet w połowie nie byłby tak świetny i przyciągajacy uwagę! Brawo!
Wtedy mówilibyśmy o zupełnie innym filmie...
_________________

We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 3779
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-05-31, 12:03   

Mad_X napisał/a:
Jak widać najbardziej patologiczna rodzina na świecie miewa przyziemne problemy.

Nie rozumiem, co niby w brytyjskiej rodzinie królewskiej takiego patologicznego, a już zwłaszcza "najbardziej na świecie"? Zwłaszcza w tym filmie tego nie widać. Może i Dawid/Edward VIII ukazany został jako nieodpowiedzialny drapichrust, ale żeby zaraz patolog?
Echiko napisał/a:
Film przełamuje mit nabzdyczonego, poważnego Anglika w sposób bezceremonialny.

Ta, zwłaszcza że dynastia Windsorów (do 1917 r. Koburgów) to boczna gałąź saskich Wettinów, a więc nie tyle są to Anglicy, co Niemcy - jeśli w ogóle o domach panujących można mówić w kategoriach narodowych. Ostatnim władcą Anglii o angielskim rodowodzie była Elżbieta I (zm. 1603) :hahaha:
_________________
"Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
 
 
Echiko 
świeżak



Dołączyła: 27 Kwi 2011
Posty: 19
Skąd: P-ń
Wysłany: 2011-05-31, 14:14   

Arcyznawca napisał/a:
Ta, zwłaszcza że dynastia Windsorów (do 1917 r. Koburgów) to boczna gałąź saskich Wettinów, a więc nie tyle są to Anglicy, co Niemcy - jeśli w ogóle o domach panujących można mówić w kategoriach narodowych.


Hmmm... niekoniecznie chodziło mi o realia, co o rolę Firtha i całą otoczkę filmu ;)
Choć przyznaję, nie wiedziałam o pochodzeniu "bocznej gałęzi saskich Wettinów", dziękuję za cenną lekcję ;P
 
 
Mad_X 
kinomaniak



Wiek: 25
Dołączył: 09 Mar 2009
Posty: 419
Skąd: P-ń
Wysłany: 2011-06-02, 17:00   

Arcyznawca napisał/a:
Nie rozumiem, co niby w brytyjskiej rodzinie królewskiej takiego patologicznego, a już zwłaszcza "najbardziej na świecie"? Zwłaszcza w tym filmie tego nie widać. Może i Dawid/Edward VIII ukazany został jako nieodpowiedzialny drapichrust, ale żeby zaraz patolog?


Przyziemnym problemem było jąkanie się, a sformułowanie "najbardziej patologiczna rodzina na świecie" odnosi się tylko do tego jak ja pojmuję brytyjską rodzinę królewską. Otóż etykieta dworska spada na nich "z nieba" i są oni całkowicie odrealnieni. Patologia według mnie polega tutaj na całkowitym i z góry narzuconym braku znajomości tzw. "prawdziwego życia". Jasne, że jest to sformułowanie dość na wyrost ale ja to tak czuję choć wiadomo iż taki Fritzl powiedzmy to zupełnie inna bajka.
_________________
lubię dobre
 
 
Echiko 
świeżak



Dołączyła: 27 Kwi 2011
Posty: 19
Skąd: P-ń
Wysłany: 2011-06-06, 15:43   

A swoją drogą... polskie tłumaczenie tytułu STRASZNE ;P
 
 
Eva 
mama muminka



Wiek: 26
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2103
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-06-07, 00:18   

Jak zwykle. ;)
 
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 28
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 2958
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-06-07, 21:43   

Tytuł elegancki jak rzadko się zdarza - wolę to niby mieli polecieć w jąkanie
_________________

We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe

e-mail: admin@forum-filmowe.pl
[ kontakt, współpraca, wymiana bannerów, zapytania, uwagi, reklama ]

Page Ranking Tool stat4u