Kolejny obraz reżysera znanych w Polsce filmów Brat i Brat 2. Akcja toczy się w Związku Radzieckim w roku 1984, w czasie pierestrojki i wojny w Afganistanie. Samoloty wojskowe z trumnami (tytułowymi ładunkami 200) nie omijają nawet tak małych miast jak Leninsk, w którym mieszka młoda dziewczyna – bohaterka filmu. Jej narzeczony, walczący w Afganistanie, ginie podczas wojny. Milicjant Żurow zakochuje się w dziewczynie, która jest córką sekretarza partyjnego. Po dyskotece dziewczyna przepada bez wieści. Tego samego wieczoru na peryferiach miasteczka zostaje popełnione okrutne morderstwo. Za winnego zostaje uznany gospodarz domu. Oba śledztwa prowadzone są przez kapitana milicji Żurowa... Film wywołał w Rosji wiele kontrowersji.
Duże ruskie zło. Film naprawdę solidnie "daje po ryju". Zdecydowanie polecam (choćby dla samych industrialnych pejzaży).
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 17:45, w całości zmieniany 4 razy
Duże ruskie zło. Film naprawdę solidnie "daje po ryju". Zdecydowanie polecam (choćby dla samych industrialnych pejzaży).
Bzdury.
Spoiler:
Jedyne co "daje po ryju" to scena kiedy małpopodobny rusek rżnie tą młodą obok trupa jej narzeczonego, a wokół wszystkiego krążą muchy i panuje chora-atmosfera rozkładu. To jest jedyna warta uwagi scena.
W przeciwieństwie do Ciebie nie polecam - nie ma w nim moim zdaniem nic co zasługuje na uwage, albo sprawia, że film można wspomnieć po latach. Plenery miejscami są przyzwoite, ale to sa mało, żeby pozytywnie ocenić ten film.
Jeśli chodzi o ruskich, jak chcesz dobre kino, sięgnij po klasyke - Eisenstein, Pudowkin, Tarkowski (!) - to oni podłożyli fundamenty pod kino.
Ostatnio zmieniony przez BM 2008-11-27, 17:16, w całości zmieniany 1 raz
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2008-11-18, 17:11 Re: Gruz 200
BM napisał/a:
Film naprawdę solidnie "daje po ryju". Zdecydowanie polecam (choćby dla samych industrialnych pejzaży).
Mnie po ryju nie dał. Klimat ma niezły i na pewno warto zobaczyć, ale poza jedną sceną nie jest to nic szokującego. Dla mnie "Przesłuchanie" jest znacznie bardziej poruszającym filmem.
Duże ruskie zło. Film naprawdę solidnie "daje po ryju". Zdecydowanie polecam (choćby dla samych industrialnych pejzaży).
Bzdury.
Jedyne co "daje po ryju" to scena kiedy małpopodobny rusek rżnie tą młodą obok trupa jej narzeczonego, a wokół wszystkiego krążą muchy i panuje chora-atmosfera rozkładu. To jest jedyna warta uwagi scena.
W przeciwieństwie do Ciebie nie polecam - nie ma w nim moim zdaniem nic co zasługuje na uwage, albo sprawia, że film można wspomnieć po latach. Plenery miejscami są przyzwoite, ale to sa mało, żeby pozytywnie ocenić ten film.
dokładnie. co do plenerów to sa plusem, ale pokazywane dłużej nudzą. nuda jest najwiekszą wadą tego filmu. kilka scen może delikatnie wgnieśc w fotel, ale i tak sa zbyt słabe i absurdalne żeby wywołać coś więcej, co najwyżej obrzydzenie, głownie na widok ruskich miast i ludzi. "duże ruskie zło"? że ruskie to widać, ale czy duże? no nie bardzo. swoją drogą oglądalem to dobre pół roku temu już i raczej szybko albo nigdy nie powrócę.
A mnie po ryju dał, widocznie taka wrażliwa dusza ze mnie. Bardzo dobry film, rzekłbym że napięcie w nim jest dość konkretnie wystopniowane, od kilku zwyczajowych "scen z życia Rosjan przed rozpadem ZSRR" po końcowy upadek i hmm, nie wiem co, nie nazwę tego nawet zezwierzęceniem, bo jakie zwierzęta stwarzają takie sytuacje jak te z końca filmu. Trzeba to moim zdaniem odbierać w całoście a nie patrzeć na ten film przez pryzmat kilku scen. Kawał konkretnego kina
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Film mi się podobał, wszechobecny bród, chore postacie i świat przedstawiony. Do tego nie oglądałem filmów w podobnej konwencji, parę razy byłem zaskoczony i obrzydzony. Choć w najbliższym czasie nie mam zamiaru powracać do filmu, to zdecydowanie polecam.
Po zapowiedziach spodziewałem się filmu skrajnie mocnego i przytłaczającego, a dostałem "zaledwie" względnie ciężki. Nie mówię, że zły, bo to ostatnie co mogę o nim powiedzieć, po prostu miałem inne oczekiwania, liczyłem że "molestowanie psychiki bohaterów" będzie dużo bardziej wyeksponowane.
_________________ Don't know what Dutch Rudder is?
Nie no im dłużej myślę o tym filmie to upewniam się w przekonaniu, że to zwykły średniak, ale za to ten jeden kawałek, który leci w kółko, kiedy jeden z bohaterów jedzie samochodem ryje banie - chodzi mi po głowie do dzisiaj
Wiek: 28 Dołączył: 29 Lis 2008 Posty: 24 Skąd: Poznan
Wysłany: 2008-11-29, 18:52
Nie lubie kina rosyjskiego nowego bo jest bardzo propagandowe. Jednak to chyba produkcja niezależna( srednio lubie srednio znam kino rosyjkie poza klasyka Tarkowskim itd) bo przeciez propagadna to tu nie wystepuje.
Film jest bardzo interesujacy dla polaków bo chyba obrazuje komune i tych wszystkich chamow ktorzy nami rzadzili i co tak naprawde robili. Uwazam ze ten film wpisuje sie do nurtu kina politycznego. Toć nie da sie przecież dokonać tak chaniebnych czynów jak ów wojskowy bez poparcia aparatu panstwowego...Punktem kulminacyjnym dla mnie w tym filmie byla scena gdy pada tekst "Przyjechał narzeczony".
Swojskich niestety. Przynajmniej jak ktoś mieszka na Zagłębiu / Śląsku.
TOXIC napisał/a:
Dla mnie "Przesłuchanie" jest znacznie bardziej poruszającym filmem.
Nie wytrzymuje próby czasu.
Aske napisał/a:
Trzeba to moim zdaniem odbierać w całoście a nie patrzeć na ten film przez pryzmat kilku scen. Kawał konkretnego kina
Dokładnie. Aleksiej ma dar do opowiadania historii i to jest największy atut filmu. A dziewczyna? Mogła się nie puszczać na dyskotece. Im wcześniej nas Bóg zabiera, tym mniej mamy okazję zgrzeszyć.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-01-20, 18:24
Aske napisał/a:
A mnie po ryju dał, widocznie taka wrażliwa dusza ze mnie. Bardzo dobry film, rzekłbym że napięcie w nim jest dość konkretnie wystopniowane, od kilku zwyczajowych "scen z życia Rosjan przed rozpadem ZSRR" po końcowy upadek i hmm, nie wiem co, nie nazwę tego nawet zezwierzęceniem, bo jakie zwierzęta stwarzają takie sytuacje jak te z końca filmu. Trzeba to moim zdaniem odbierać w całoście a nie patrzeć na ten film przez pryzmat kilku scen. Kawał konkretnego kina
Dokładnie. Byłam pod wrażeniem i jestem do dziś. Film na jeden raz, nie chce się do niego wracać. Zresztą nie ma po co. I starym zwyczajem, dla chętnych:
http://filmowo.blog.pl/ar...=2008&miesiac=4
Fabuła filmu Bałabanowa jest mocno ukradziona z książki Williama Faulknera "Sanctuary" (też była filmowana). Mimo tego Gruz 200 podobał mi się bardzo. Strasznie ryje beret. "Narzeczony przyjechał" czy "czarnuszek" to już kvlt.
Spoiler:
Szczególnie zniszczyła mnie scena, gdy wrzuca trupa komandosa tej lasce do łóżka, czy później, gdy ruchał ją ten menel, czy wreszcie sama końcówka. Dobra też było rozdziewiczanie butelką od wódki tudzież egzekucja tego typa z meliny - no i co, może to nie było humanitarne wykonanie kary śmierci?
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-03-09, 10:35
Ja do tej pory jak przypominam sobie niektóre sceny to mnie ciarki przechodzą. Jeden z najbardziej "dosadnych" filmów, jakie widziałam. Trudny, mocny, zdecydowanie nie dla dzieci.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach