Alex urodziła się interseksualna. Rodzice pozostawili jej możliwość wyboru własnej płci. Teraz, jako piętnastolatka, musi podjąć decyzję czy przez resztę życia chce być mężczyzną czy kobietą. Do jej domu przybywa znajomy chirurg plastyczny wraz z żoną i synem Alvaro. Między nastolatkami rodzi się uczucie. Oboje poszukują swej tożsamości płciowej. Decyzja Alex staje się coraz trudniejsza...
Takie rzeczy zwykle rozwiązuje się szybko, zdecydowanie i po cichu - za pomocą skalpela i medykamentów. Zanim dziecko cokolwiek zrozumie i zanim inni się dowiedzą - dla wygody, ze strachu, z jak najlepszych chęci.
Rodzice Alex to twardziele - od piętnastu lat wychowują dziecko bez tożsamości płciowej, przenosząc się z miejsca na miejsce w celu uniknięcia niewygodnych pytań. Dają Alex szansę na samodzielną decyzję - czekają, aż okres dojrzewania sam wszystko wyjaśni - ale czekają już bardzo długo, a sprawę - szczególnie zdaniem matki Alex - trzeba wreszcie zakończyć. Tym bardziej, że Alex (do tej pory prawie zdecydowana by zostać kobietą) odrzuca swoją kurację hormonalną - jej ukochana, mała dziewczynka wkrótce zacznie zmieniać się w chłopca.
Genialny film o prawie do bycia sobą i nie podejmowania żadnych decyzji w świecie, w którym istnieje wyraźna dychotomia płciowa. Oczywiście pojawiają się zgrzyty, a pewne rzeczy dzieją się na moje oko trochę zbyt szybko i łatwo - ale całość pozostawia bardzo dobre wrażenie. Do tego świetne role młodziutkiej Inés Efron, partnerującego jej Martína Piroyansky'ego (bo i jego rola ma w filmie niemałe znaczenie), oraz Ricardo Darína w roli Krakena, ojca Alex.
Całość można lepiej ogarnąć po seansie
Klasyka kina genderowego.
Jeśli ktoś nie chce czytać wywodów sfrustrowanego biotechnologa; tudzież wgłębiać się w tajniki genetyki i fizjologii - niechaj nie czyta Jestem miłosierna.
Spoiler:
Nie ma dobrego polskiego opisu tego filmu, ponieważ piszą je kompletni ignoranci
W co drugim doczytać możemy co następuje: "Alex ma rzadki układ chromosomów: XXY. Nie jest w pełni chłopakiem ani dziewczyną"- zupełnie jakby istniało jedno, uniwersalne, medyczne pojęcie płci.
A nie istnieje.
Alex jest hermafrodytą - ale dlaczego nim jest w filmie nie zostaje wyjaśnione. Rodzaje obojnactwa są różne, tak jak różne bywają jego przyczyny. Tytuł filmu także niczego nie wyjaśnia, tylko dodatkowo gmatwa sprawę - XXY to skrót oznaczający osobę dotkniętą zespołem Klinefeltera (Kariotyp 47,XXY) - genetycznego mężczyzny, którego fenotyp (w skrócie - wygląd zewnętrzny) może, ale nie musi, nosić znamiona choroby.
Tak wiec sprawa jest zbyt skomplikowana, by zamknąć ją jednym zdaniem (nawet wielokrotnie złożonym).
Biorąc od uwagę to, że płeć jest tym co, determinuje całe nasze życie - fakt istnienia osób, u których pod tym względem nic nie jest jednoznaczne, przenosi nas na zupełnie inny poziom "niesamowitości".
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-11-01, 20:22, w całości zmieniany 2 razy
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-11-03, 02:12
Widziałam, pamiętam dobre wrażenie, choć już bardzo niewiele z treści. Ciężkie do rozwiązania sprawy i niepodlegające żadnej ocenie. Ludzie, którzy nie mają takich problemów powinni się cieszyć i dziękować naturze, a nie wytkać palcami tych, którym gdzieś tam na etapie rozwoju płodowego coś zazgrzytało. Kiedyś czytałam trochę, w mocno spopularyzowanej wersji, na ten temat / ale już nic kompletnie nie pamietam - to sa strasznie skomplikowane rzeczy - podziwiam, że ty to rozumiesz/, jak to się wszystko przetasowuje dopóki się nie wykształci człowiek o tzw. określonej płci.
To chyba dobry film na dzisiejsze czasy, kiedy tyle klepie się o wolności, a już prawie od kołyski decyduje się jakiej płci ma być dziecko (w przypadku takich dylematów) i czy oraz w jakiego Boga ma wierzyć.
Ale, w sumie nie ma się też co dziwić, ani oceniać, tak jak pisałam wcześniej, że przerażeni "innością" swego dziecka rodzice, podejmują szybkie decyzje wybierając płeć dziecku. Rzadko kogo chyba stać na taką zimną krew, na taką mądrość i takie poświęcenia, jak tych rodziców w filmie. Ale czy to, że rodzice są/byli tacy nieporadni, czy wystraszeni i za szybcy usprawiedliwi ich z kolei, w oczach dziecka, które niezbyt dobrze czuje się w skórze, jaką mu narzucili? Brrr, co za życie!
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wiek: 25 Dołączył: 09 Mar 2009 Posty: 419 Skąd: P-ń
Wysłany: 2010-11-03, 13:50
"XXY" jest rewelacyjnym filmem - świeżym, trudnym, brutalnym i przepięknym zarazem.
Do dziś, a oglądałem go dawno temu wspominam mistrzowską muzykę i zdjęcia oraz kreacje Darina (ojca) + Efron (hermafrodyty). Wspaniały autorski film Lucii Puenzo nominowany zresztą do Oscara. Wszystko od początku do końca w XXY jest napędzoną machiną rozwiązującą się w dzieło niebanalne.
jego ojca pewnie szlag by trafił, gdyby wiedział którą stroną osobowości ( i nie tylko) Alex, chłopak się interesuje i dlaczego.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Tutaj bardziej nawiązując do tematyki, niż do filmu, bo nie oglądałem. Poznałem kiedyś koleżankę/kolegę.. Ph, nawet nie wiem jak w końcu nazywać. Była adoptowana, wychowywana w porządnej rodzinie, później sobie stwierdziła, że zostanie chłopakiem. Dla mnie od początku do końca wyglądało to tak, jakby sobie postanowiła, bo taka wizja bylł wygodniejsza. Sprawa nie jest lekka, taka prawda. To nas właściwie podzieliło, ona chciała grać w Gears of War, a ja w niej widziałem piękno. Debilizm ze strony twórcy i klątwa dla dziecka okrutna.
Filmu raczej nie dam rady obejrzeć, ale do zapoznania się z tymi sprawami polecam. Ciekawe i straszne zarazem.
Co to ma do rzeczy? Transseksualizm to zupełnie co innego niż obojnactwo. Poza tym nie można tego sobie "postanowić i już" - w Polsce operacja jest refundowana o ile rozwiązanie zostanie zaakceptowane przez lekarzy chirurgów i psychologów a cały proces trwa bardzo długo, jest bardzo bolesny i skomplikowany - zarówno pod względem prawnym jak i zwykłym - życiowym.
Bodajże żabojady przestały transseksualizm traktować jako zaburzenie i chorobę.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Wiek: 25 Dołączył: 09 Mar 2009 Posty: 419 Skąd: P-ń
Wysłany: 2011-01-13, 15:05
K4DUK obejrzyj sobie film bo nie jest on o transseksualizmie, a dotyczy zupełnie innego tematu - obojnactwa, o tyle trudniejszego iż nie każdy "musi chcieć" się zmieniać.
Poza tym powtórzę się jest to film rewelacyjny i jeden z tych, które się pamięta.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach