Rany, jak można zrobić film o twórcy strony internetowej? Jak bardzo ta strona nie była by fenomenem socjologicznym - to nadal jest TYLKO strona, a jej twórca nadal jest TYLKO studentem programowania na Harvardzie. (No dobra, może już nie jest, zdaje się, że ma teraz z 26 lat i chyba już studia skończył.)
Normalnie - głównie dlatego, że to nie jest TYLKO student, tylko najmłodszy miliarder na świecie i autor jednego z większych fenomenów współczesnej popkultury.
I ja się wreszcie przemogłem - wbrew temu, co pisałem wyżej - i...o dziwo nie żałuję. Dobry film, głównie ze względu na dialogi i tempo (które, jak już wspomniano, jest dwojakie). Aktorstwo też niezłe. Podobało mi się ukazanie tego świata amerykańskich "młodych, wykształconych, z wielkich miast", to jednak zupełnie co innego, niż Polska a sam Zuckerberg - no cóż, może i bywał czasem bezwzględny, ale tylko tacy się koniec końców wybijają i odnoszą sukces z prawdziwego zdarzenia. Zwłaszcza, że przecież to rozgarnięty gość o ogromnych umiejętnościach w tej dziedzinie. Nie ma co na niego biadolić. Przez większość filmu mu szczerze kibicowałem. Mnie bohater The Social Network imponuje - jest 2 lata ode mnie starszy i jest kimś, a ja jestem nikim. 8/10
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Usłyszałam niedawno tekst - 'Nie masz konta na facebooku, to nie istniejesz'. Wow.
Wow - dla wzmocnienia.
Obejrzałam film, wcześniej czytając to i owo o sporze - bo nie da się nie przeczytać. Dałoby się nie obejrzeć filmu, ale zobaczyłam - i?
I dochodzę do wniosku, że mój akt buntu - w postaci zlikwidowania konta na 'NK', był śmieszny - bo globalizalizacja ekshibicjonizmu wyszła poza wszelkie wyobrażenia. Sieć - jakby pokryta jakąś lepką substancją - pochłania jasność i ciemność, poważnych i żartobliwych, smutnych i wesołych, czarnych i białych - i... całą resztę. Nie odcinam się od fcebooka. To nie w tym rzecz. Nie mam na nim swojego profilu - z wyboru. Nie imają mnie 'lubię to', ani tablice aktywności. To platforma - w moimm odczuciu - dobra dla spraw społecznych - np. dla naszego forum - ale nie dla kreowania własnej, indywidualnej tożsamości. Z niezrozumiałego dla mnie powodu jest inaczej - i tym łatwiej mi nie istnieć dla świata, istniejąc dla siebie. Cała ta 'dygitalizacja' stosunków międzyludzkich obróci się przeciwko nim samym - że wszystko wolno, wszystko można, póki jest się w sieci. Póki się tworzy profil. Nie - człowieka - tylko - profil! Kurczę, to ja wkładałam zdjęcia Cylonów, żeby było dowcipnie i na temat w wersji przywitalnej, a zaraz się okaże, że każdy z nas jest Cylonem???
Czas się spotkć. Poza facebookiem i poza forum. Kombinujmy - na rzecz Szczecina przemawia fakt, że tu jest najstarsze kino świata. Czynne!!!!!
To moja refleksja po projekcji. Wierchowce forum przedkładam pomysł do rozważenia. Ja - 'Lubię to'
Po kolejnym seansie zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy aktorzy nie mieli żadnego problemu z tak szybkim artykułowaniem swoich kwestii (chodziło mi szczególnie o Jesse'go Eisenberga, strzelającego słowami jak z karabinu). Po obejrzeniu dodatków znam już odpowiedź - mieli (99 powtórzeń sceny otwierającej) - wszyscy, oprócz Eisenberga, który naprawdę tak szybko nawija Koleś ma też jakąś nerwicę natręctw - lepiej wybrać nie mogli
Nieprawda - grało ich dwóch aktorów (Armie Hammer oraz Josh Pence) po prostu temu drugiemu cyfrowo, w każdej scenie nałożono twarz Hammera... W końcu to Fincher.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach