Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-11-27, 22:09
Cytat:
Dlaczego "Rysa" nie miała takiego szczęścia jak ma w promocji i w deszczu nagród "Różyczka" (patrz zachwyty w Australii)?
Właśnie ten news, miałam na myśli pisząc te słowa. "Rysa" naprawdę była o wiele lepsza i głębsza od Rózyczki, niestety, jej obsada to same ramole, żadnych krągłych piersi ni jędrnych ud.
A zachwytom w Australii nie ma się co dziwić. Sporo tam Polonii, może to jest pierwszy film, jaki widzieli, który ukazuje tego typu sprawy, jeszcze do niedawna spowite zasłoną milczenia, atrakcyjne, nie tylko dla Polonii, ale i dla reszty widzów, spraginonych tego typu sensacji na ekranie. Mnie ta wiadomośc mało podnieciła.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Właśnie ten news, miałam na myśli pisząc te słowa. "Rysa" naprawdę była o wiele lepsza i głębsza od Rózyczki
Zależy jak na to spojrzeć. Rysa to film kameralny, wręcz psychologiczny; Różyczka podana została w dużo bardziej atrakcyjny dla widza sposób, na dodatek operuje tym, co jest zrozumiałe dla każdego, pod każdą szerokością geograficzną - ludzkimi namiętnościami. Potrafię zrozumieć powodzenie obrazu numer dwa
DA napisał/a:
A zachwytom w Australii nie ma się co dziwić. Sporo tam Polonii, może to jest pierwszy film, jaki widzieli, który ukazuje tego typu sprawy, jeszcze do niedawna spowite zasłoną milczenia, atrakcyjne, nie tylko dla Polonii,
raczej wątpliwe
pozwolę sobie wskazać na szczęście jako główny powód tego sukcesu - poza tym, to dobry film.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-11-28, 10:40
Nuz napisał/a:
DA napisał/a:
Właśnie ten news, miałam na myśli pisząc te słowa. "Rysa" naprawdę była o wiele lepsza i głębsza od Rózyczki
Zależy jak na to spojrzeć. Rysa to film kameralny, wręcz psychologiczny; Różyczka podana została w dużo bardziej atrakcyjny dla widza sposób, na dodatek operuje tym, co jest zrozumiałe dla każdego widza pod każdą szerokością geograficzną - ludzkimi namiętnościami. Potrafię zrozumieć powodzenie obrazu numer dwa
Dokładnie, dlatego też wyrażam dla "Różyczki" akceptację, ale bez satysfakcji. Jak również, rozumiem większe powodzenie tego filmu od dwóch wspomnianych "Rysa" i "Rewers" i bardzo nad tym ubolewam, bo uważam je za o niebo lepsze i wartościowsze. Ale wiadomo, nawet okna plastikowe lepiej sprzedają się z gołą babą w tle. / wiem, wiem, ja ciągle swoje, ale mam przesyt, muszę to "zwrócić"./
Co do reszty, twych wątpliwości ze wskazaniem na szczęście dla filmu - nie potwierdzam, nie zaprzeczam, licho tam wie, jakimi ścieżkami chodzą ci, co klaszczą i nagradzają...
EDIT:
A! I jeszcze, skoro już o namiętności mowa w kontekście "Różyczki". Mam pytanie u kogo ją widzicie? Róża, kieruje się jedynie wyrachowaniem, może jakąś ledwo widoczną, bardziej w domyśle, bo słabo to jest zagrane, fascynacją Profesorem jako naukowcem, działaczem. Po czasie mamy żal, za straconą szansą bycia żoną profesora. Profesor - bardziej namiętnie opowiada o literaturze i polityce, niż kontaktuje się z Różyczką. Później, owszem, widzimy u niego raczej poczucie wstydu, niż żal nad utraconą namiętnością. A Rożek, z pozoru wygląda na prostackiego jebakę, ale my się domyślamy, że czym bardziej żałuje, iż puścił Różyczkę w profesorskie łapy, tym brutalniej z nią współżyje. Ale czy to namiętność, czy bardziej uczucie żalu i rekompensata po straconej własności? No nie mogą się przekonać, za nic, że jest opowieść o namiętnosci. Bardziej o rachunkach, strat i zysków, jakie dawała współpraca z SB.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3683 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-11-28, 14:17
DA napisał/a:
Ale wiadomo, nawet okna plastikowe lepiej sprzedają się z gołą babą w tle.
Bez przesady. Cyce były dobre, ale nie przeceniasz czasem ich roli w całej sprawie? Jeśli mnie jednak spytacie, to sam w sumie nie wiem, co może świadczyć o aż takim powodzeniu tego filmu. "Rewers" był lepszy, "Rysy" nie widziałem.
DA napisał/a:
A! I jeszcze, skoro już o namiętności mowa w kontekście "Różyczki". Mam pytanie u kogo ją widzicie?
Między profesorem, a Różyczką była namiętność. Wyraźnie to w filmie pokazano. Rożek, hm, w sumie nie bardzo wiadomo, co nim powodowało...
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-11-28, 15:25
jazu napisał/a:
Cyce były dobre
I tu dochodzimy do kluczowego problemu. Matka natura to, czy raczej zdolny chirurg?
DA napisał/a:
! I jeszcze, skoro już o namiętności mowa w kontekście "Różyczki". Mam pytanie u kogo ją widzicie?
Na pewno pojawia się u Różyczki (ale nie od razu). Na pewno pojawia się też u Rozena (przepraszam - Rożka) zarówno w odniesieniu do jego pracy jak i samej Różyczki. Można nazywać go prostakiem ale nie można mu odmówić tego, że targa nim jakaś (może i chora ale jednak) namiętność. Co do profesora to zgodzę się, że u niego ta namiętność jest bardziej ukierunkowana na życie literacko-zawodowe ale z drugiej strony to jest człowiek o wiele bardziej doświadczony życiowo niż cała reszta bohaterów. Trudno więc oczekiwać, że będzie się zachowywał jak podlotek czy młody ogier.
_________________ tell me what you don't like about yourself
A! I jeszcze, skoro już o namiętności mowa w kontekście "Różyczki". Mam pytanie u kogo ją widzicie?
Rożek - rozdarty pomiędzy pracą (sam przecież naraił Kamilę Warczewskiemu), a zazdrością, poczuciem własności i nienawiści do kobiety, która nie dosyć, że zaczyna się od niego oddalać, to jeszcze rozwija pewnego rodzaju autonomię i przestaje traktować go jako obiekt uwielbienia, jedyne źródło prawdy i życiowego oparcia.
Kamila "różyczka" - namiętność w sensie uczuciowym - skierowana ku Rożkowi w pierwszej połowie filmu. Potem fascynacja nowym zadaniem i rolą do której została wyniesiona + pewnie świadomość władzy, jaką miała nad inteligentnym człowiekiem. No i na koniec - stopniowe uwalnianie się spod uroku Rożka, rosnąca fascynacja figurantem i wyraźne rozczarowanie systemem i jego przedstawicielami (Rożek).
Ty chyba najbardziej Różyczka odbiega od pierwowzoru - prawdziwa agentka nigdy nie przestała pracować dla SB i nigdy nie wyraziła skruchy.
Warczewski to człowiek który namiętności ma już za sobą - Kamila to raczej fascynacja i nadzieja na stabilizację.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3683 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-11-28, 16:50
No dobrze, ale było też kilka momentów erotycznych między Różyczką i profesorem. To nie tak, że tylko chodzili "za rączkę". Można też mówić o tym, że ona zaczęła coś czuć w stosunku do profesora.
No dobrze, ale było też kilka momentów erotycznych między Różyczką i profesorem. To nie tak, że tylko chodzili "za rączkę"
fascynacja erotyczna profesora młodziutką pracownicą uniwerku to złe określenie tego co działo się pomiędzy nimi? Jej imponował raczej jego intelekt, doświadczenie życiowe i sposób w jaki ją traktował - z rewerencją, atencją i delikatnością.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-12-01, 11:57
Ale ja uparcie ciągle poszukuję oznak namiętności, o którą tak posądzacie bohaterów filmu.
Może zacytuję, żeby nie być gołosłowną i bardziej dla was wiarygodną, co to jest namiętność. Słownik języka polskiego określa ją jako "stan uczuciowy występujący z wielką siłą, gwałtownością, prowadzący do zaspokojenia fizycznych lub moralnych popędów, zwłaszcza gwałtowna miłość fizyczna, zmysłowość".
Wikipedia mówi: - Namiętność to stan silnego odczuwania emocji, bądź uczucie skierowane wobec danej pasji, zainteresowania.
Pojęcie namiętności w języku polskim najczęściej odnosi się do seksualności i zmysłowości. Wiąże się je ze stanem odczuwania silnego i nieodpartego uczucia do drugiej osoby, które powoduje utratę kontroli intelektualnej nad zachowaniem."
Właśnie, czy jak piszecie
Cytat:
fascynacja erotyczna profesora młodziutką pracownicą uniwerku to złe określenie tego co działo się pomiędzy nimi? Jej imponował raczej jego intelekt, doświadczenie życiowe i sposób w jaki ją traktował - z rewerencją, atencją i delikatnością.
-
albo
Cytat:
No dobrze, ale było też kilka momentów erotycznych między Różyczką i profesorem. To nie tak, że tylko chodzili "za rączkę". Można też mówić o tym, że ona zaczęła coś czuć w stosunku do profesora.
To za mało, za mało, żeby te uczucia podciągnąć pod namiętność, uczucia jedynego w swym rodzaju - gwałtownego, ogłupiającego, obezwładniająceg.
To wszytsko co się między nimi działo (profesor i Kamila), jak już pisałam wcześniej - to zafascynowanie (ale i tak dość płytkie), podziw, a jeszcze bardziej - zaspokajenie swego próżnego ego. Oto nią, szarą gąską, zainteresował się wielki i uznany profesor, a nim - starszym mężczyzną, zainteresowała się młodziutka, piekna, seksowna dziewczyna, mało, że się zainteresowąła, to jeszcze chce z nim iśc do łóżka, a nawet wyjść za niego za mąż. Między nimi nie było żadnej namiętności, a przynajmniej nie było jej na ekranie. Nam tylko zręcznie ją zasugerowano (nagie ciała, jakieś pocałunki). Czy którykolwiek z bohaterów - Profesor, Różyczka, Rożek - zgłupiał, mówiąc kolokwialnie, na czyimś punkcie? Czy profesor, zarwał jakąś konferencję z powodu Różyczki - podaję tylko przykład, jak można było pokazać namiętnośc bez golizny) Gdyby Rożek był namiętny, zaryzykowałby karierę dla kobiety, którą kochał, na przykład, ale oczywiście nie musiałby tej kariery stracić, chodziłoby o jakiś gest. Gdyby Różyczka naprawdę czuła namiętność, a nie tylko zadowolenie, że wreszcie jakis facet traktuje ją jak prawdziwą kobietę, nie byłaby taka ostrożna i taka wyrachowana. To są tylko przykłady, jak można było pokazać namiętność, a nie tylko cycki. Ale Kidawa-Błoński jest reżyserem zbyt ostrożnym, zachowawczym, woli się nie wychylać, żeby zdobyć nagrodę, byc powszechnie i bezszmerowo uznanym. Z biografii Ryśka Riedla robi film, nadający się świetnie do kampanii antynarkotykowej przeprowadzonej w szkołach ponadpodstawowych. Z filmu, zainspirowanego tragicznym życiorysem, znanego polskiego pisarza-historyka, czyni, również z ostrożności, i nadziei na poklask tłumu, film na pewno nie o namiętności, podeptanej, i zniszczonej przez SB, robi bezpieczne, dobrze skrojone, acz chłodne romansidło, będące jednocześnie i przy okazji, podsumowaniem strat i zysków jakie niosła współpraca z tym organem.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Czy którykolwiek z bohaterów - Profesor, Różyczka, Rożek - zgłupiał, mówiąc kolokwialnie, na czyimś punkcie?
i owszem
Ale ja nie potrafię namiętności definiować słownikowo wiec można przyjąć, że mi się wydawało
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Z tego co czytałem twórcy zaklinają się, że nie jest to film o Jasienicy, ale wystarczy tylko nieco poczytać, aby się przekonać, że jest to jak najbardziej adaptacja wyimka z życiorysu tego pisarza, do którego dodano parę elementów z biografii Stefana Kisielewskiego ("dyktatura ciemniaków", wpierdol w bramie). No i zakończenie inne. Generalnie film mi się nie podobał, zmęczyłem go na trzy razy. Dużo znanych aktorów, ale co z tego, skoro odgrywane przez nich postacie są skonstruowane do bólu łopatologicznie i przeciwstawione sobie w taki sposób, że ów kontrast ociera się o groteskę? I oczywiście baaardzo przewidywalny plot twist na koniec. Twórcy nie zapomnieli też, rzecz jasna, o genetycznym polskim antysemityzmie (przykładem scena w taksówce czy autobusie). Ja nie polecam, ale dziewczynom na pewno się spodoba.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach