Dołączyła: 19 Lis 2008 Posty: 79 Skąd: The Universe
Wysłany: 2008-11-24, 22:43 Fargo
Fargo
reż. Ethan Coen, Joel Coen (USA, UK 1996)
Sprzedawca samochodów Jerry Lundegaard popada w kłopoty finansowe i w desperacji wynajmuje dwóch mężczyzn, aby porwali jego żonę i zażądali wysokiego okupu od jej bogatego ojca. Niestety wynajęci porywacze okazują się prawdziwymi nieudacznikami i szybko sprawy przybierają nieoczekiwany obrót.
Jeden z najlepszych filmów braci Coen. Niepowtarzalna atmosfera, świetny scenariusz i gra aktorska bez zarzutu. Zasypane śniegiem miasteczko, pani szeryf w zaawansowanej ciąż, zdesperowany mąż i niezrównoważeni płatni mordercy, a wszystko bez pośpiechu z mocnymi akcentami. Zdecydowanie zaliczam go do moich ulubionych.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 17:46, w całości zmieniany 4 razy
Serio? Myślałem, że "To nie jest kraj dla starych ludzi". Miałem wielkie oczekiwania co do Fargo, jednak po seansie musiałem je zweryfikować. Owszem, to, że akcja dzieje się w takiej, a nie innej scenerii ma swój urok, ale cała reszta była taka sobie. Największym atutem był Steve Buscemi - ilekroć widze tego typa gęba sama mi się śmieje
zarowno "fargo" jak i "kraj" uwazam za cienizne. pierwsze przereklamowane, choc calkiem zajmujace, drugie natomiast przedumane. mistrzostwem coenow bylo "hudsucker proxy", z jajem, elegancko, "o brother where art you" tez mnie niezle pogielo.
Ja nie oglądałem ich żadnego filmu, który można by określić mianem "cienizna", a widziałem prawie wszystkie jak pewnie większość tego forum. Każdy z tych filmów to mistrzostwo i w sumie ciężko mi wyróżnić jakiś jeden. "Fargo" jest po prostu tak samo świetny jak reszta.
No i LadyKillers to tak naprawde na tle innych nie jest udanym filmem... chodz ma momenty takie że można sie zgiąc to jednak jest niedoruchany taki.Widac ze na chama dla kasiorki robiony (w dodatku to rimejk). To był okres strasznego wręcz spadku formy(te dwa filmy były pod rząd) miejmy nadzieje że juz po wszystkim.
Ja widziałem wszystko oprócz ''tajne przez poufne'' i tych dwóch nowelek z zakochany Paryż i Każdy ma swoje kino.
edit: ale reszta... nie schodzi poniżej 8/10 :*
Ostatnio zmieniony przez BM 2008-12-11, 15:28, w całości zmieniany 1 raz
To zobacz koniecznie.Mam wielką ochote przyspojlerowac z YT ale ci daruje:P co by nie psuc zabawy - moja ulubiona gangsterka/ neonoir. Dla mnie absolutne arcydzieło.
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2008-12-11, 20:05
Raoul Duke napisał/a:
"Fargo" jest po prostu tak samo świetny jak reszta.
Racja. Ich filmy maja w sobie coś niesamowitego, np. Fargo właśnie. Niby niezbyt skomplikowana historia, która mogłaby być kanwą przeciętnego B-klasowego kryminału z kosza z dvd w markecie, a wyreżyserwoane i zagrane tak, że wprost nie można się oderwać.
Jeden z lepszych, jeśli nie najlepszy film braci Coen. I tym razem, jak i w wielu innych przypadkach bracia bawią się w noir, konwencję całkiem odwracając i przekręcając. Nie ma tu charakterystycznego dla kina noir mroku, za to jest atmosfera rodzinnych pieleszy. Właśnie wydaje mi się, że na połączeniu kina kryminalnego z konwencją filmów obyczajowych spod znaku środowych "historie z zycia wzięte - rodzinne dramaty" polega wyjątkowość obrazu. Historia, tak naprawdę zwykła, która mogłaby wydarzyć się wszędzie (podobno na fakcie;)). Żonka zdaje się nie widzieć, że jej bogaty tatuś traktuje jej małżonka jak zwykłego ciecia, on sam zaś jest na wpół nieudacznikiem, a na wpół herosem, twardym człowiekiem północy sprzedającym samochody, który zwietrzył okazję i chce zmienić swój status społeczny. To wszystko prowadzi do tego, że znajdzie się on w sytaucji nie do pozazdroszczenia i tak naprawdę nie wiem czy za decyzję, którą podjął należy go potępić czy raczej mu współczuć, że przyszło mu żyć w takiej mroźnej i pustej Minnesocie (w Polsce klimat lepszy, bo umiarkowany;)). Wszystko mogłoby pójść dobrze, ale u jak to bywa u Coenów - sytuacja zupełnie wymyka się spod kontroli.
"Fargo" oglądałem wiele razy. Film ma tą właściwość, że wprost rozsadza ekran na kawałki i za każdym razem widzę tę historię inaczej. Raz się śmieję z przyrównania Lundegaarda do jodłującego bawarczyka w skórzanych portkach (ach ten montaż wewnątrzkadrowy Rodericka Jaynesa), nabijam się z ciągłych okrzyków "oł jaaa? - jaaa!", a innym razem wcale nie jest mi do śmiechu. Dwa bandziory (Buscemi i Stormare) czasem wyglądają mi na personifikację zła, a czasem, Buscemi zwłaszcza, wygląda na zwykłego sympatycznego kolesia, który do Minnesoty przyjechał sobie poruchać i jeść naleśniki. Bardzo ciekawie wygląda też tu noirowa postać detektywa na tropie, którą tym razem jest... kobieta w zaawansowanej ciąży. Zresztą męża ma bardzo kochającego, wiernego, oddanego i w ogóle.
Jest cała masa smaczków i wystarczy oglądać uważnie, aby się spodobało. Nie jest to kino szczególnie ambitne, statyczne i artystycznie przegięte, ale z pewnością dla ludzi myślących i trochę w kinie wyoglądanych.
P.S. Co tylu użytkowników zbanowanych? Mozna by było podyskutować, wszcząć polemikę, a tak...
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-04-22, 18:46
PanSardela napisał/a:
P.S. Co tylu użytkowników zbanowanych? Mozna by było podyskutować, wszcząć polemikę, a tak...
Jest ich raptem ośmiu. Akurat trafiłeś na spore zagęszczenie wypowiedzi takowych userów. Jeżeli Cię to interesuje - uzasadnienia wszystkich banów znajdują się tutaj: http://www.forum-filmowe.pl/topics1/55.htm
Film niezły. Dużo groteski, świetne zagrane były postaci bandziorów. Tylko wkurzała mnie ta policjantka w ciąży. "To nie jest kraj dla starych ludzi" podobało mi się jednak dużo bardziej, przede wszystkim
Spoiler:
ze względu na swój pesymizm. "Fargo" dopuszcza jeszcze jakąś nadzieję, tu już raczej nie ma żadnej.
Film bomba, Buscemi zagrał świetnie, uwielbiam tego gościa , i jeszcze ten sprzedawca kombinator, był czasami komiczny, przez swoja nieporadność. Historia prosta, a zajebiście się ja ogląda. Świetny film
_________________ "Jest kilka rzeczy na tym świecie, które są dla mnie święte. Moi przyjaciele, moje pieniądze, moja kobieta. Jeżeli zranisz którąkolwiek z nich, módl się, by Bóg znalazł Cię przede mną."
Jak dla mnie również film mega. Rozmowy policjantki ze zbirem granym przez Petera Stormare nie zapomnę chyba nigdy - znakomita scena. A motyw z "mielonką -
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3657 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-08-03, 20:29
Film - kult jednym słowem i najlepsza rzecz Coenów. Taką tu wykręcili historię noir w dziwacznej scenerii, że nadaje się do puszczania w kółku gospodyń wiejskich. Najbardziej niesamowity neonoir, jaki znam - totalnie skwaszony. I to o jaaa?!
W sumie to często trudno stwierdzić - śmiać się czy płakać. Esencja coenowatości.
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3657 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-08-05, 00:46
Pamiętacie w tym filmie zwrot "oł jaaaA?! - oł JAAaa!". Czy wszyscy porozumiewali się ze sobą w tak łatwy sposób, przy pomocy jednaj frazy, czy tylko stróże prawa? Się zastanawiam czy nie odświeżyć żeby sprawdzić.
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3657 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-08-08, 17:50
Simpson napisał/a:
Nie wszyscy tam tak gadali, ale niektórzy cywile owszem też, przypomnij se choćby rozmowe policjantki z dziwkami. Widać taka specyfika tego regionu.
No też waśnie mówię. "oł jaaaA?! - oł JAAaa!" przewijało się w rozmowach policjantów i niektórych przedstawicieli ludności cywilnej, tych "po dobrej stronie mocy". Dziwne i symptomatyczne jest to, że jowialne "oł jaaaA?! - oł JAAaa!" nie dobywało się z gardzieli Jerry'ego Lundegaarda, jego żony, teścia czy opryszków odpowiedzialnych za porwanie. Tak zdaje się właśnie było. Musiałbym sprawdzić, ale nie mam jak na razie siły, aby oglądać "Fargo" dziesiąty (?) raz.
Bardzo mi się spodobał. Lubię filmy, w których pokazuje się, co są w stanie zrobić ludzie, żeby wydobyć się z tarapatów - jak niedorzecznie postępują, kiedy wszystko sypie się na głowę.
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3657 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-12-15, 19:21
A moim zdaniem jest to film o tym, że ludzie się nie mogą ze sobą dogadać. Choć są siebie blisko, to jednak daleko, zanurzeni w pustce, samotności i niezrozumieniu, jak w tej wszędobylskiej w filmie bieli. To ta sytuacja, a nie ludzie - rodzi demony.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach