Siódmy kontynent / Der Siebente Kontinent
reż. Michael Haneke (Austria 1989)
Codziennie czytamy o ludzkich tragediach. Z każdym dniem rodziny coraz bardziej się alienują. Coraz mniej mają sobie do powiedzenia. Coraz bardziej załamuje się ich walka o sens życia. Ten film jest kroniką codziennie podejmowanych decyzji. Nie zawiera żadnego osądu. Nie proponuje rozwiązań. Pyta o przyczyny. "Siódmy kontynent" pokazuje brak zrozumienia i komunikacji między ludźmi, niemożność przełamania niewidzialnej bariery, która stoi między nimi. Nie umiemy wyrwać się z izolacji, tej, którą narzuciliśmy sobie sami i tej narzuconej nam przez czasy, w jakich żyjemy. Dialogi zostały zredukowane do koniecznego minimum. Z ekranu padają tylko banały. W końcu takie są realia. Najważniejszych słów tak naprawdę nigdy nie wypowiadamy. Stosuję aluzje, niedopowiedzenia i staram się jak najmniej mówić wprost. Największy problem austriackiego kina to właśnie to właśnie zapożyczona z niemieckiej telewizji konieczność mówienia wszystkiego wprost i do końca. Ta matnia tłumaczenia wszystkiego nie pozostawia miejsca dla wyobraźni i zabija myślenie. Każda informacja jest tak podana, żeby ją można było jednoznacznie zrozumieć. W rezultacie nic się nie da zrozumieć, bo wszystko jest z góry ustalone i podane jak na talerzu. [reżyser]
Benny's Video
reż. Michael Haneke (Austria, Szwajcaria 1992)
Bohaterem filmu jest 15-letni Benny, który cały swój wolny spędza czas przed telewizorem namiętnie oglądając filmy z kaset video. Z wypożyczalni wybiera tylko obrazy pełne krwi, przemocy i brutalności. Najchętniej ogląda jednak własnej roboty wideo przedstawiające zarzynanie świni w rzeźni. Z czasem niezauważalnie dla otoczenia, w jego świadomości zaciera się granica między światem realnym a fikcją filmową. Oglądanie filmów rekompensuje mu nieobecność rodziców, dobrze sytuowanych biznesmenów zarabiających duże pieniądze, ale nie mających ani chwili czasu na zajmowanie się synem. W wypożyczalni zapoznaje się ze swoją rówieśniczką. Zaprasza ją do wspólnego oglądania kaset wideo. Dziewczyna nie wie, że w Bennym powoli dojrzewa okrutny i sadystyczny plan. Prapremiera filmu, która miała odbyć się w Szwajcarii została przesunięta po tym, jak w piśmie Blick ukazała się recenzja określająca obraz Hanekego jako "najohydniejszy film roku". Celem twórcy, jak podkreśla, jest pokazanie przemocy takiej jaką jest naprawdę, pozbawionej widowiskowej atrakcyjności. [stopklatka]
71 fragmentów / 71 Fragmente einer Chronologie des Zufalls
reż. Michael Haneke (Austria, Niemcy 1994)
Film "71 Fragmentów" jest ostatnią częścią trylogii o narodowym "zlodowaceniu emocjonalnym". Impulsem do napisania scenariusza była autentyczna historia. To opowieść o 17-letnim chłopaku, który w Wigilię Bożego Narodzenia w morderczym szale zabija kilka zupełnie obcych osób. Jego zbrodnią nie kierują żadne motywacje. Haneke w wywiadzie mówił: „Dzieci, młodzież znajdują na najniższym szczeblu drabiny przemocy, zarówno fizycznej, jak i emocjonalne. Aż się prosi, aby się pochylić i tym zająć, ponieważ, pozwala to najdokładniej przeanalizować problem gwałtu i przemocy w społeczeństwach konsumpcyjnych”. "71 fragmentów" opisuje odizolowanie, rezygnację i brak porozumienia w nowoczesnym społeczeństwie europejskim. Obrazy wydają się banalne, ale jednocześnie są bardzo precyzyjne, wręcz natarczywe. Reżyser odkrywa korzenie nastroju ogólnego przygnębienia panującego w nowej Europie. [stopklatka]
Przez wszystkie filmy trylogii przewija się, jak to u Hanekego, motyw osamotnienia, wyobcowania, znieczulenia, a w końcu - przemocy. A wszystko to w poświacie ekranu telewizyjnego, z ktorego codziennie, od świtu do nocy, bohaterowie są bombardowani scenami gwałtu, zniewolenia, agresji, wszelkich wojen, konfliktów, ludobójstw, zamachów. Tak jakby, mogłoby się wydawać, wszystkie problemy świata można było rozwiązać jedynie przemocą. To i nic dziwnego, że w wypadku jakichś zaburzeń osobowościowych, czy realcji z otoczeniem, pojawiających się w obszarze pojedynczego człowieka, i on decyduje się na ich rozwiązanie za pomocą broni, agresji.
Każdy z tych filmów poraża sugestywnie, choć bardzo skromnymi środkami, przedstawioną codziennościa, jaka jest udziałem każdego z nas. Oglądamy zwyczajne rodziny, składające się z męża, żony, dzieci, gdzieś tam funkcjonują dziadkowie, o których się pamięta i pisze do nich regularne listy. Mężowie i żony utrzymują swe domy, chodzą przykładnie do pracy, po pracy robią zakupy, później spożywają wspólnie posiłki, oglądają telewizję. Dzieci uczęszczają grzecznie do szkoły, na studia, są zadbane, ale niestety... czują się nieco samotne. Próbują więc w jakiś sposób zwrócić na siebie uwagę, zarówno rodziców jak i otoczenia. Benny zainspirowany dokumentem o uboju świń kręci amatorską kamerą drastyczny film ze świeżo poznaną koleżanką w roli głównej. Dziewczynka z "Siódmego kontynentu" - mając matkę okulistkę, udaje, że traci wzrok. Dzieci w " 71 fragmentach" są bohaterem zbiorowym, jest ich tu więcej i są bardziej zróżnicowane pod względem wieku, pochodzenia, zajęcia - mamy tu bezdomnego imigranta z Rumunii, Anne z domu dziecka, kilku studentów, w tym jednego szczególnego - Maxa, grającego wyczynowo w ping ponga - wszyscy choć otoczeni ludźmi, często nawet im przyjaznymi czują się nieszczęśliwi i opuszczeni. Podobnie zresztą jak dorośli, którzy w każdym z tych filmów, nawiązują między sobą dialogi (co nie znaczy, że z sobą rozmawiają), krzątają się wspólnie wokół domowych obowiązków, a jednak... niektorzy decydują się na desperackie kroki w swoim życiu. Przerażająca konkluzja wycieka z tej trylogii, niech nam się nie wydaje, że żyjąc ileś lat pod jednym dachem, znamy się nawzajem. Układne, przyzwoite zachowania, wzajemne uprzejmości, uśmiechy, wspólne wydatki, pytania i odpowiedzi przy niedzielnym obiedzie, cotygodniowe telefony do mamusi, listy pisane regularnie do teściów, to tylko gesty, jedne mniej lub bardziej wyuczone, one nie budują bliskości, nie stanowią gwarantu szczęścia, bezpieczeństwa.
Zachęcam do oglądania i dyskusji.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-09-01, 16:51, w całości zmieniany 3 razy
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5239 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-09-01, 17:07
Dzięki za cynk! Żadnej z trzech części trylogii jeszcze nie widziałem ale twój wątek bardzo mnie zachęcił do bliższego zapoznania się z tematem. Zapowiada się solidna, filmowa uczta. Chociaż z opisów widzę, że zbyt lekkostrawna to ona raczej nie będzie.
btw
Dodałem opisy, tytuły, itd.
edit:
Można oglądać nie po kolei czy lepiej zachować chronologię j/w?
_________________ tell me what you don't like about yourself
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3149 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-09-01, 19:26
Wspaniale że założyłaś taki temat! Wczoraj, dowiedziawszy się, że istnieje również taka trylogia wyodrębniona z twórczości Haneke wygoglałem ciekawy artykuł zachęcający do biższego zapoznania się z twórczością genialnego Austriaka
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1609 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-09-03, 13:20
/BM - dzięki za dodanie opisów, tytułów i sformatowanie plakatów. To miłe, że ominął mnie ten stres związany z formalnościami przy zakładaniu tematu./
A wątek musiałam założyć, bardzo lubię i cenię Hanekego, podzielam jego poglądy, sposób patrzenia na świat i na człowieka w ogóle i w szczególe. Jego filmy są wyjątkowo głębokie, odważne, wielowarstwowe, przemyślane co do najmniejszej sceny, żadna z nich nie znajduje się w nich bez powodu, każda jest po coś i niesie oddzielny przekaz. Podziwiam, jak pieknie i celnie potrafi układać z nich mozaiki, stanowiące w finale pełną, zamkniętą całość. Jego filmy są mądre, zaangażowane, dostarczają tematu do dyskusji każdemu, zarówno znawcom rzeczy (np. politologom, filozofom, socjologom), jak i zwyczajnym widzom, nie są bowiem jakoś zagmatwane czy nieczytelne, często natomiast inspirują do pogłębienia posiadanego zasobu wiadomości, albo ich przypomnienia.
Haneke nie boi się sięgać do naszych skrywanych, upychanych w najgłębszych zakamarkach mózgu, obaw w kwestii czym, kim, naprawdę jesteśmy. Zetkniecie sie z jego filmami, ale takie dogłebne, wymaga od widza także nie lada odwagi, bowiem, często patrząc na filmy tego reżysera, może nagle zreflektować się, jeśli tylko wykaże się wspomnianą śmiałością, że ogląda na ekranie samego siebiei ludzi ktorzy nas otaczają go co dzień. Haneke wydobywa na światło dzienne, dokładnie to o czym staramy się nie pamiętać, nie mysleć, dla swego komfortu psychicznego, zarówno w skali jednostkowej, jak i społecznej ("Ukryte" na przykład).
A co do trylogii zlodowacenia i chronologii - można oglądać bez jej przestrzegania, choć można ją zachować, żeby prześledzić, jak ewoluuowały pomysły reżysera w kwestii obrazowania współczesnych stosunków międzyludzkich. Ja zaczęłam od "Benny's Video", później udało mi się upolować "Siódmy kontynent", w końcu wczoraj zobaczyłam "71 fragmentów". Każdy film stanowi oddzielną, zamkniętą całość, nie ma między nimi jakiejś fabularnej kontynuacji.
Mam pytanie do tych, ktorzy widzieli "71 fragmentów" - jak wam się podobało zakończenie filmu z Michaelem Jacksonem? Z fragmentami medialnej nagonki na tego artystę podczas afery jego domniemanej pedofilii? Moim zdaniem lepszego finału zobrazowanie tezy trylogii zlodowacenia nie można było wymyśleć. Pokazał nam człowieka najbardziej znanego na całym świecie, uwielbianego i kochanego przez tłumy rozhisteryzowanych wielbicieli (film pochodzi z 1994 roku), a w gruncie rzeczy najbardziej samotnego i nieszczęśliwego, w efekcie rozszarpanego bezlitośnie przez swego kreatora na idola, czyli media.
Człowiek zawsze w głębi był i będzie samotną wyspą, ale czy? - za zlodowacenie współczesnych tzw. "cywilizowanych" społecznosci odpowiedzialne są jednak w dużej mierze media? To one sprawiają, że ludzie odizolowują się od siebie, fizycznie i psychicznie, w galopującym tempie, to one ciągłym bombardowaniem o wszech panującej przemocy, owszem - informują, pozwalają nam czasem poczuć się dobrymi, gdy rzucimy jakiś datek na biedne dzieci w Afryce, ale także, z drugiej strony, znieczulają na ból i krzywdę, ktorą sobie ci sami ludzie oglądają do kolacji. Media pozwalają na łatwe, bezwysiłkowe, osiąganie przyjemności, nie żądając w zamian nic, oprócz pieniedzy na swe konto. Czy są realnym zagrożeniem dla wspólczesnych społeczności? Wg mnie tak, tym bardziej, ze kreują światy, manipulując widzem, wg potrzeb tych, którzy nimi władają.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3149 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-09-08, 01:03
DA napisał/a:
Moim zdaniem lepszego finału zobrazowanie tezy trylogii zlodowacenia nie można było wymyśleć.
No nie wiem, w dzisiejszych czasach mogłoby to być zupełnie coś innego, np. Polański w domku w Szwajcarii.
Tak w ogóle, słyszałem ostatnio na TVP Polonia statystyki na temat Polaków. Nie wiem na ile one są wiarygodne, gdyż prezenterka zaczęła od "Są kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki", ale wynikało z nich między innymi, że przecietny Polak spędza 8,5 godz w pracy, 3 godz dziennie przed telewizorem (sam telewizor pochłania w przeciągu statystycznego życia łącznie jakieś 15 lat), a 15 minut dziennie poswieca kontaktom z rodziną. Chciałbym pozostać jak najdalszy od świecenia dobrym przykładem, ale jesli to prawda, to w tym kontekście "trylogia zlodowacenia" zyskuje na aktualności.
P.S. Czy tylko mi "Siódmy kontynent" (ogólna wymowa + motyw symulującego chorobe dzieciaka) kojarzy się z "Czerwoną pustynią"?
_________________ I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1609 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-09-08, 13:52
Pisząc o zakończeniu "71 gramów" zaznaczyłam celowo rok jego produkcji - 1994. W tym roku może sprawa Polańskiego byłaby może dobrym przykladem, choć nie do końca. Sprawa pedofilii Jacksona nie była do końca mu udowodniona, wszystko polegało na pogłoskach, słownych oskarżeniach, badaniu genitaliów Jacksona przez policję, ale bez żadnego komunikatu, czy ich opis przez rzekomo molestowanego chłopca (ktorego wcześniej rodzice podrzucili piosenkarzowi) zgadza się z ich faktycznym wyglądem (co za publiczne upokorzenie), itd. Polańskiemu jego przestepstwo seksualne zostało udowodnione, przyznał się do niego itd. - nie ma juz co tego tematu dalej wałkować. W każdym razie Michaelowi zrobiono chyba więcej szkody na umyśle, jak i na karierze (jesli faktycznie nie byl winny)
Tak, trylogia zlodowacenia zyskuje na aktualności, tym bardziej, że w obecnych latach, dochodzi jeszcze królowanie internetu, który jeszcze bardziej wyobcowuje, rozleniwia etc.
Niestety, nie widziałam jeszcze "Czerwonej pustyni", wielki błąd, może uda mi sie go naprawić, wtedy się zgłoszę w tej sprawie.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3149 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-10-06, 16:16
DA napisał/a:
Sprawa pedofilii Jacksona nie była do końca mu udowodniona, wszystko polegało na pogłoskach, słownych oskarżeniach, badaniu genitaliów Jacksona przez policję,
Z drugiej strony, w sprawie Polańskiego można się doszukać wielu argumentów na rzecz łagodniejszego potraktowania, niż tego, co zgotowali mu Szwajcarzy: założenie obroży i wypuszczenia do domku, a faktycznie więzienia otoczonego tłumem reporterów (podobno za pierwsze zdjęcie Polańskiego w tej nowej sytuacji oferowano 1 mln dolarów!). Jego ofiara mu wybaczyła i z tego co mi wiadomo nie nosi w sobie już traumy z dzieciństwa. Polański zaś przeszedł całkowitą przemianę, prowadzi normalne życie, z żoną i dziećmi i co jakiś czas serwuje nowy film. Ale to tak nawiasem.
Chciałem napisać coś o tej trylogii, z której najsłabiej chyba pamiętam "71 fragmentów". Jeśli ktoś jeszcze nie zna, powinien podejść z ostrożnością i przygotować się na dużą jazdę. Zakończenie "Siódmego kontynentu" jest po prostu potworne! Nie mam ochoty wracać do tego filmu i chętnie bym zapomniał to, co zobaczyłem.
_________________ I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
Chciałem napisać coś o tej trylogii, z której najsłabiej chyba pamiętam "71 fragmentów". Jeśli ktoś jeszcze nie zna, powinien podejść z ostrożnością i przygotować się na dużą jazdę. Zakończenie "Siódmego kontynentu" jest po prostu potworne! Nie mam ochoty wracać do tego filmu i chętnie bym zapomniał to, co zobaczyłem.
Ja najpierw obejrzałem "Benny's video", a jakiś czas później "Siódmy kontynent" (nie wiedząc wcześniej, że są elementami trylogii), natomiast po "71 fragmentów" prawdopodobnie nie sięgnę nigdy, właśnie przez to o czym piszesz. Te filmy mają tak przytłaczającą atmosferę, że pewnie ciężko było by mi znieść kolejny seans. Chłód emocjonalny i wyobcowanie bohaterów bije z nich na kilometr i szczerze mówiąc nie bardzo mam ochotę wracać do takich wrażeń. Naprawdę trzeba mieć dzień na takie klimaty, oczywiście nie odradzam zapoznania się z tymi filmami, tylko ostrzegam na co się trzeba nastawić.
_________________ Bez bólu nie ma satysfakcji.
Wszystkie te chwile przepadną w czasie niczym łzy w deszczu... Pora umierać.
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3149 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-10-06, 17:52
smoke napisał/a:
Ja najpierw obejrzałem "Benny's video", a jakiś czas później "Siódmy kontynent" (nie wiedząc wcześniej, że są elementami trylogii), natomiast po "71 fragmentów" prawdopodobnie nie sięgnę nigdy, właśnie przez to o czym piszesz. .
Na mnie już takie końcówki, jak w "71 fragmentów" nie robią już takiego wrażenia.
Spoiler:
Już się napatrzyłem: "Słoń", "Pif - Paf i nie żyjesz", "Klasa"... i takie tam. Już to po mnie spływa jak po kaczce, dosłownie... Chłód emocjonalny - tak jak piszesz, świadczy o wyjątkowości tych filmów. Niewiele jest takich obrazów. Ja do "71... jeszcze wrócę, bo niezbyt dobrze pamiętam ten film. Nie wiem czy jeszcze wrócę do "Szeptów i krzyków", "Milczenia" i "Fanny i Aleksander" albo sobie w niektórych momentach będę po prostu wychodził z pokoju..
Morgoth napisał/a:
To ile w końcu jest tych trylogii?????????????
Dużo. Sam możesz sobie jakąś wymyślić.
_________________ I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1609 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-10-06, 22:21
To prawda, filmy Hanekego są świetne, ale tylko na jeden raz. Jakoś nie chce się do nich wracać, a właściwie, to nie ma po co - ich wydźwięk ciągle się tam gdzieś w głowie kołacze. Do tej pory tylko "Funny Games" zobaczyłam dwukrotnie /a może trzy? / plus wersja amerykańska. Planuję jeszcze wrócić do "Kodu nieznanego", żeby jeszcze bardziej uważnie mu się przyglądnąć. Może kiedyś jeszcze "Ukryte" - może coś jeszcze w tym filmie odkryję nowego?
Z Trylogii zlodowacenia, najmocniejszy jest chyba właśnie "Siódmy kontynent". "Bez bólu nie ma satysfakcji", jak głosi pewien forumowicz, coś w tym jest, Filmy Hanekego bolą jak diabli, nie chce się do nich wracać, ale pamięta się bardzo długo.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Benny's Video - duże zło, kolejny film Hanneke, który wytarł mną podłogę. Cokolwiek by nie napisać o tym filmie to i tak będzie za mało. Nie ma co się silić na jakieś nadinterpretacje, ten obraz dobija maksymalnie dokładnie w takiej formie w jakiej jest podany. 10/10 Hanneke MISTRZ!
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Der Siebente Kontinent - Kolejne duże zło, tak samo przytłaczające jak Benny's Video, ale zarówno historia jest inna jak i sposób jej opowiedzenia, więc porównywanie tych filmów nie ma sensu moim zdaniem. Kolejna pozycja która utwierdziła mnie w przekonaniu, że Haneke jest prawdziwym geniuszem filmu a historie przez niego opowiedziane praktycznie wiercą widzowi dziurę w mózgu. Można powiedzieć, że to chore kino, skłaniał bym się jednak do stwierdzenia że to nie sztuka reżysera jest chora ale życie, które takie historie pisze. Sposób opowiedzenia historii w tym filmie jest miażdżący, spokojny początek i napięcie budowane tak subtelnie że wręcz niezauważalnie aż do finału, po którym przynajmniej ja siedziałem kilka minut ze łzami w oczach.
Spoiler:
Scena z kupowaniem narzędzi w sklepie, zaraz po ogłoszeniu "wyjazdu do Australii", na mnie przynajmniej podziałała jak szok elektryczny, prawdziwa maestria!!!!
10/10 Masakra!!
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1609 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-11-14, 10:56
Cytat:
Der Siebente Kontinent - Kolejne duże zło, tak samo przytłaczające jak Benny's Video, ale zarówno historia jest inna jak i sposób jej opowiedzenia, więc porównywanie tych filmów nie ma sensu moim zdaniem.
Ależ, ma. Po to przecież Haneke stworzył tę trylogię. W każdym filmie powtarza się motyw zamierających relacji rodzinnych, alienacji człowieka i motyw mediów, mających także na te relacje wpływ, z których na dodatek sączy się na okrągło przemoc, tak jakby na świecie nie było innych mozliwości rozwiązywania problemów itd. itd. (jak wyżej).
Sposoby opowiadania niby różne, ale zawsze spokojne, prowadzące powoli ale konsekwentnie do piorunującego finału.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Pięknie umotywowana wypowiedź. Pozostaje mi tylko skorygować moje zdanie i zgodzić się z Tobą. Przekonałaś mnie, ale ja generalnie w kwestii tego reżysera mam zdanie podobne do Twojego.
A co do "7 kontynentu", na końcu pojawia się notka o rzekomym dochodzeniu i odłożeniu sprawy na półkę. To jest film oparty na faktach, czy kolejna sztuczka Hanekego?
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3149 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-11-14, 15:28
Aske napisał/a:
Kolejna pozycja która utwierdziła mnie w przekonaniu, że Haneke jest prawdziwym geniuszem filmu a historie przez niego opowiedziane praktycznie wiercą widzowi dziurę w mózgu.
Widać, wiesz co dobre.
Witamy w nieoficjalnym forumowym fanklubie M. Haneke.
_________________ I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1609 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-11-16, 11:18
Aske napisał/a:
A co do "7 kontynentu", na końcu pojawia się notka o rzekomym dochodzeniu i odłożeniu sprawy na półkę. To jest film oparty na faktach, czy kolejna sztuczka Hanekego?
No właśnie. Ciekawe, pytanie. Trudno powiedzieć, nie wiem, czy film oparty jest na faktach, nie dociekałam tego. Być może tak, że reżyser inspirował się jakimś wydarzeniem opisanym w mediach.
A być może, jest to chwyt, na pokazanie, jak trywialnie kończy się tragedia ludzka - po prostu, zostaje odłożona na półkę, i koniec, jutro będzie przecież następna wiadomość o kolejnym samobójstwie, zabójstwie, morderstwie, wojnie, rzezi, ... itd. Koło młyńskie do mielenia nieszczęść i podawania ich ludzkości, jak bułeczkę na śniadanie, nadal będzie się przecież kręciło.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1609 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-11-16, 20:07
Jazu, jeśli dobrze przeczytałam ten tekst (bardzo fajny) to z niego mi nie wynika jasno, że film jest oparty na faktach, pisze się tylko o mieście, w którym Haneke ich umiejscowił. Co nie znaczy, oczywiście, że takie zdarzenie nie było mozliwe.. A w sumie, tak naprawdę, czy to ważne? Ważne jest pytanie, które autorka tekstu sobie zadaje, - "dlaczego"?
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3149 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-11-16, 20:10
W tekście wyraźnie jest: Haneke oparł ukazywaną historię na autentycznej opowieści austriackiej rodziny, która popełnia przemyślane do ostatniego szczegółu samobójstwo.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1609 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-11-16, 20:19
Ale wiesz, to słowa autorki bloga, ona mogła swą wiedzę zaczerpnąć z osatniego zdania w filmie, tak jak i my. Ja bym wolała, potwierdzenia, jakiego autorytetu, prawdziwego znawcy w tej kwestii.
EDIT: (po notce w wiki).
No, tak, wiele fabuł bierze początek z notatek prasowych... nich będzie, że na faktach, nie chcę tego kwestiownować, broń boże, ale dla mnie to naprawdę nieistotne, bo przecież, takie rzeczy wiadomo, że się zdarzają, rodzinne zbiorowe samobójstwa.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach