Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3683 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-02-20, 13:03
Aske napisał/a:
71 fragmentów. Czy do tego filmu nie ma polskich napisów???
Z tego, co wiem - nie ma. Są jednak angielskie i to na dodatek takie dosyć łatwe do zrozumienia nawet dla kogoś, kto nie włada dobrze tym językiem. Mam akurat pod ręką na dysku, więc jak chcesz, to daj znać na PW.
Siódmy Kontynent - trochę trudny do ugryzienia film jak dla mnie, i to na tyle, ze przez jakąś godzinę po seansie jeszcze rzucałem mięchem i w dyskusji z kol. Azgarothem używałem określeń pokroju "pretensjonalne gówno". Teraz jednak uważam film za co najmniej intrygujący, może do jutra jeszcze bardziej ocena pójść w górę.
Generalnie aż do końcówki podobał mi się bardzo - świetnie ujęta "rutynizacja" życia, powtarzanie tych samych gestów, działań, rytuałów - dzień w dzień, dzień w dzień, dzień w dzień. Zajebisty patent również z unikaniem pokazywania twarzy bohaterów - widzimy je w zasadzie jedynie podczas wzajemnych interakcji albo wtedy, kiedy rzeczone interakcje powinny następować, ale ich nie ma. Ciekawie faktycznie pokazany brak kontaktu oraz umiejętności nawiązania dialogu wykraczającego poza a) zdawkową gadkę szmatkę b) "rozmowy, które trzeba podjąć, więc podejmiemy je, by mieć święty spokój" (listy, rozmowa dziewczynki z matką po incydencie ze "ślepotą") c)melodramatyczne puste gesty (myjnia, w sumie końcówka)
Końcówka natomiast - cóż, jak dla mnie pomysł "synchronizacji" i metodyczności działań jest mocno poroniony i niestety w tym momencie film jak dla mnie odcina się od dość ciężkiego realizmu i codzienności które reprezentował wcześniej. Już nie mówiąc o tym, że poprzez swoją długość sekwencja zamiast skopać mi dupę znużyła jedynie i zdenerwowała - poruszyć mnie zdołała jedynie scena z rybkami.
Dobry motyw jeszcze - stosunek pana reżysera do mediów i tego całego szumu informacyjnego, który otacza współczesnego człowieka. Ciekawie poruszony problem, fajnie wypunktowany ostatnim ujęciem - i chyba pod tym kątem będę musiał Funny Games ponownie obejrzeć, gdyż potraktowanie tego filmu przeze mnie w kategorii kina gatunkowego mogło być błędne.
Kontynent na razie oceniam na 7, zobaczymy, może ocena wzrośnie jeszcze. I mimo tego że film mi się podobał nadal nie potrafię się w tego Hanekego tak do końca wkręcić.
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3683 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-07-17, 03:53
Fajnie w ogóle Jarod, że sięgasz po takie sadomasochistyczne kino. Akurat na temat "Siódmego kontynentu" mam niewiele do powiedzenia ("71 fragmentów" jest moim faworytem), ale dobrze, że wyzywasz i nie podchodzisz do uberkultu Michała bezkrytycznie. Scena z rybkami na pewno jedna z mocniejszych..
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-07-17, 15:19
Cytat:
Końcówka natomiast - cóż, jak dla mnie pomysł "synchronizacji" i metodyczności działań jest mocno poroniony i niestety w tym momencie film jak dla mnie odcina się od dość ciężkiego realizmu i codzienności które reprezentował wcześniej.
Dlaczego?
Spoiler:
jeśli ktoś jest zdecydowany na 200% na samobójstwo, działa bardzo konsekwentnie i metodycznie, punkt po punkcie, wypełniając plan. No chyba, że chce tylko zawołać "ratujcie mnie, ja chcę żyć!", ale tutaj taka opcja nie ma miejsca.
Cieszę się, że chcesz spojrzeć jeszze raz na Funny Games, z uwzględnieniem bliższemu przyjrzeniu się mass mediom.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Jedna osoba - ok, ale trzy? W tym dzieciak? Bez praktycznie żadnych wątpliwości, wahania, itp?
DA napisał/a:
Ja bym raczej powiedziała "realistyczne".
Moim zdaniem nie do końca - już abstrahując od końcówki, reżyser jednak bardzo uwypukla pewne rzeczy, przemilczając inne i nagina wszystko do jednej konkretnej tezy, odrzucając niepasującą resztę. Innymi słowy, pokazuje wycinek rzeczywistości, ale brak w tym filmie jednak "szerszego spojrzenia" i wielostronności, możliwości innych interpretacji niż Jedyna Słuszna.
reżyser jednak bardzo uwypukla pewne rzeczy, przemilczając inne i nagina wszystko do jednej konkretnej tezy, odrzucając niepasującą resztę. Innymi słowy, pokazuje wycinek rzeczywistości, ale brak w tym filmie jednak "szerszego spojrzenia" i wielostronności, możliwości innych interpretacji niż Jedyna Słuszna.
No dobra, ale czego oczekiwałeś? Filmu tak realistycznego, że aż o niczym? Moim zdaniem absolutnie nic złego nie ma w tym, że reżyser robi film pod określoną tezę, chce swoim filmem przekazać określoną treść. Inna sprawa, że można się z tą treścią nie zgadzać.
Zapominasz o jednej istotnej sprawie. To jest historia jak najbardziej na fakcie.
Tak myślałem że któryś z was wyskoczy z tym argumentem Generalnie przeglądając Sieć widzę, że notatka prasowa na która powołuje się Haneke zawiera jedynie
Spoiler:
informację o zbiorowym samobójstwie rodziny dokonanym w ten sam sposób. O szopce z niszczeniem mieszkania nic nie było - poza spuszczeniem pieniędzy w toalecie.
.
jazu napisał/a:
No dobra, ale czego oczekiwałeś? Filmu tak realistycznego, że aż o niczym?
Mnie to akurat niespecjalnie przeszkadza - jak wspominałem w pierwszej wypowiedzi, forma 2/3 filmu bardzo podobała mi się. po prostu odniosłem się do wypowiedzi Donii o rzekomym realizmie tego filmu.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-07-17, 22:38
Jarod napisał/a:
DA napisał/a:
Dlaczego?
Spoiler:
Jedna osoba - ok, ale trzy? W tym dzieciak? Bez praktycznie żadnych wątpliwości, wahania, itp?
Spoiler:
Mało to takich przypadków było, że matki, ojcowie zabijają siebie i dzieci? Czemu tu się dziwić, jak się zapewne orientujesz, człowiek decydujący się na samobójstwo, oraz namawiający do tego innych, nie jest do końca normalny. Normalny człowiek posiada w pełni rozwinięty instynkt samozachowawczy, który pozwala mu przetrwać najcięższe chwile.
Pisząc, że ten film jest realistyczny, odnosiłam się do wypowiedzi jazu, który określił go, humorystycznie jak podejrzewam, że jest to film sadomasochistyczny. Nie uważam, bowiem, żeby Haneke czy Seidl, robili te filmy dla wywołania w nas strachu czy bólu (duszy) dajęcych nam satysfakcję i przyjemność, bardziej po to, by ukazać, poruszyć, jak życie wygląda naprawdę, jak ludzie zachowują się w rzeczywistości, bez żadnych osłonek. I nieważne, w ilu procentach fabuła zgadza się z faktami, ważne, że ukazuje jacy ludzie są, w gruncie rzeczy, nieszczęśliwi i jak bardzo starają się to ukrywać, oszukując siebie i innych, krzywdząc przy okazji, nie tylko siebie.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Doniu, zedytuj jakoś posta by zakryć cytowany spoiler. A co do odpowiedzi - no wiem, wiem... Ale powtarzam, że ten konkretny scenariuszowy pomysł uważam za przesadzony, tym bardziej w kontekście powoływania się przez reżysera na fakty (które i tak służyły za punkt wyjścia i zostały baaardzo podrasowane). Zdaje mi się że rozumiem "co poeta miał na myśli", ale nie kupuję tej końcówki. Ot i tyle.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach