Glany / Steel Toes
reż. David Gow, Mark Adam (Kanada 2006)
David Dunkleman (David Strathairn) to adwokat żydowskiego pochodzenia o liberalnych poglądach. Wiedzie spokojne, dostatnie życie u boku pięknej latynoskiej żony. Mike Downey (Andrew W. Walker) z kolei jest młodym skinheadem, aktywnym członkiem brutalnego, neonazistowskiego bractwa stojącego na straży czystości rasy aryjskiej. Poznają się w momencie, gdy Mike zostaje oskarżony o pobicie ze skutkiem śmiertelnym emigranta z Indii. David, któremu sąd przydziela obronę chłopaka, szuka przyczyny jego bezinteresownej agresji wobec ludzi o odmiennym kolorze skóry czy pochodzeniu. Gdy David stara się zmienić sposób myślenia wpojony Mike’owi, rodzi się między nimi trudna więź.
[opis dystrybutora]
Polskie tłumaczenie tytułu jak zwykle celne. Można psioczyć na ten film, że temat taki a taki, że warstwa ideologiczna i w ogóle tolerancja itp. Jednak nie można mu odmówić rewelacyjnego pojedynku aktorskiego między Andrew W. Walkerem (Mike) i Davidem Strathairnem (David). Aktorstwo obydwu panów stoi na naprawdę wysokim poziomie, obydwaj dają prawdziwy popis gry. Sam film jest dość kameralny, większość akcji rozgrywa się bądź to w więziennej celi lub w pokoju przesłuchań, wszystko to ma mocną dołującą atmosferę i potrafi nieźle przytłoczyć widza. Sam pojedynek między tytułowymi postaciami przypomina nieco zmagania,być może nieprzypadkowo, biblijnego Dawida z Goliatem. Z jednej strony siła, duma, arogancja a z drugiej... No właśnie, spryt z pewnością ale i słowna żonglerka, operowanie prawdą i naginanie jej do własnych potrzeb, momentami mistrzostwo w interpretacji faktów. Obydwaj bohaterowie odnoszą w tym pojedynku rany, z jednej strony upodlenie jednego z nich, z drugiej rozpad dotychczasowego życia drugiego. Ogląda się to naprawdę bardzo dobrze, sam byłem mocno zdziwiony że mimo mojego sceptycznego nastawienia, film zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Ode mnie 8/10.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-08-28, 20:06, w całości zmieniany 1 raz
To nie jest przypadkiem na podstawie sztuki "Cherry Docs"?
Była tego polska adaptacja w teatrze TV - z Globiszem w roli adwokata.
Pamiętam, że całkiem całkiem to było - niezły pomysł i dobre postacie. Pamiętam mocną scenę, w której ten skin krzyczał, że jest członkiem Aryjskiej Armii Republikańskiej ( ) i nie poda numeru ubezpieczenia społecznego nadanego przez ZOG.
Przewidywalne zakończenie mnie trochę rozczarowało.
Jak się film kończy?
_________________ "For all the works of cultured man
Must fare and fade and fall."
To nie jest przypadkiem na podstawie sztuki "Cherry Docs"?
Jest.
TheTrueUsurper napisał/a:
Jak się film kończy?
Spoiler:
Koleś "nawraca" się, zostaje członkiem jakiegoś antyfaszystowskiego ruchu, ale jakoś tak to jest zrobione, że nie wierzyłem mu nawet na chwilę. Adwokat dostaje posadę jako współwłaściciel kancelarii, żyje sam, bo żona odeszła.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach