Młody i zdolny inżynier Alain Getty wraz ze swoją żoną Benedicte z powodu zmiany miejsca pracy przeprowadza się do innego miasta. Któregoś wieczora zaprasza swojego nowego szefa wraz z żoną na kolację. Okazuje się, że różnica między młodym i dobranym małżeństwem, a starszym, niszczonym przez nienawiść, złość i urazy jest tak duża, że kolacja zmienia się w koszmar. Sytuacja ta, jak i znalezienie w rurze odpływowej zdechłego w tajemniczych okolicznościach gryzonia, zmienia poukładane życie Alaina i Benedicte w prawdziwe piekło.
Ten film to dość zgrabne połączenie dramatu, kryminału i czarnej komedii. Zaczyna się wprost kapitalnie, jednak im dalej w las, tym niestety gorzej. Pomieszania z poplątaniem dopełnia zakończenie, zrealizowane w konwencji oniryczno - surrealistycznej nie pasujące raczej do tego, co się działo przez cały film. Zamiast więc otrzymywać od filmu jakąś prawdę lub przynajmniej głos w dyskusji, dostajemy trochę niewiadomoco. Ale i tak myślę, że warto, bo to ciekawe kino, okraszone sporą dawką mocno czarnego humoru. A dla miłośników "Antychrysta" to jazda obowiązkowa i to nie tylko ze względu na obecność Charlotte Gainsbourg. Ode mnie 7,7/10
_________________ I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-08-23, 20:40, w całości zmieniany 1 raz
A dla miłośników "Antychrysta" to jazda obowiązkowa i to nie tylko ze względu na obecność Charlotte Gainsbourg
Obecność dwóch pań Charlotte Gainsbourg i Charlotte Rampling to również "Melancholia"
Odkurzyłam ten film i cieszę się, że jego temat został już podjęty na forum. Zgodzę się z Tobą, jazu, że zaczął się bardziej obiecująco, niż skończył. Spodziewałam się mniej grzebienia, więcej analizy czy prowokacji do rozmyślań, a w finale okazało się, że wszystko jest dość beznamiętnie uczesane, wyrównane i banalnie zakończone. Jasne, że widz sobie może sam dośpiewać, dowymyślać, ale żeby tego dokonać, powinien zostać z jakąś zadrą, pytaniem, wkurzeniem lub wzruszeniem. Po tym filmie zostałam raczej z niedosytem i przekonaniem, że mogło być głębiej i bardziej zaskakująco.
Irytował mnie swoim spokojem Alain Getty, za to Alice Pollock faktycznie zasługuje na naklejkę "Jeśli będę taka jak ona, uśpij mnie"
Zaletą tego obrazu jest świetna gra całej czwórki głównych bohaterów i - jak dla mnie - fantastyczne przestrzenie - i domku w górach i domów obu małżeństw - ale tym zachwycałam się już przy innej okazji.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach