FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Burza Lodowa
Autor Wiadomość
TheTrueUsurper 
bywalec



Dołączył: 13 Sie 2010
Posty: 117
Skąd: Null
Wysłany: 2010-08-19, 15:12   Burza Lodowa

The Ice Storm / Burza Lodowa
reż. Ang Lee (USA 1997)

Connecticut, 1973. Dwie sąsiadujące ze sobą rodziny (Hood i Carver) wiodą na pozór zwyczajne życie przedstawicieli klasy średniej - dość szybko okazuje się, że to tylko pozory, pod którymi ukryte są dramaty i patologie. Poznajemy ciekawe rozrywki zarówno starszego jak i młodszego pokolenia. Czy nadciągająca burza lodowa okaże się punktem kulminacyjnym historii i - być może - ucieleśnieniem ogólnego marazmu i kryzysu?

Nie wiem, czy to film aż tak lubiany, czy nie-lubiany, że nie ma jeszcze o nim tematu.
Dla mnie to jeden z najciekawszych filmów w ogóle, odkrycie jeszcze z czasów, gdy nie było szybkiego internetu i taniego dvd :) , za to dużo sobie nagrywałem na wideo z Ale Kino.
Jest wszystko za co lubię Lee - spojrzenie zdecydowanie z zewnątrz na kulturę zachodu, dbałość o szczegół, spokojne opowiadanie historii, skoncentrowanie na sprawach związanych z relacjami rodzinnymi. Taki wręcz epicki fresk przedstawiający Stany po rewolucji obyczajowej 1969.
Fabuła jest b. wciągająca i świetnie obrazuje pewien paradoks - wyzwolenie obyczajowe miało umożliwić wszystkim samorealizację, wyzwolić ich ze sztywnych konwenansów. A tu klops - dorośli nie chcą być dorośli, dzieci nie chcą być dziećmi, małżeństwo i rodzina najwyraźniej stały się tylko pustymi hasłami. Nikomu jakoś nie jest do śmiechu. Jednak Lee nie stawia jednoznacznej diagnozy, obraz jest wielowymiarowy.
B. przykra sytuacja młodych ludzi, którzy są właściwie pozostawieni samym sobie, czasy stawiają wobec nich dość specyficzne wymagania, których spełnianie tylko na pozór jest łatwe i przyjemne.
Zresztą to właśnie "zagubienie" najlepiej opisuje postawę bohaterów, którzy nie wiedzą, co ze sobą zrobić, czego chcą od życia i wikłają się w dziwne historie, powtarzając przy tym hipisowskie komunały.
Dużo znanych twarzy (Kevin Kline, Joan Allen, Tobey Maguire, Elijah Wood, Christina Ricci, Sigourney Weaver, Kate Moss, David Krumholtz) - niekoniecznie lubianych (przeze mnie), ale aktorsko wypada wszystko sprawnie.
Zdecydowanie polecam.
_________________
"For all the works of cultured man
Must fare and fade and fall."
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-08-19, 15:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
jazu 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3149
Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-08-19, 16:29   

Znany i lubiany. Nawet chciałem od razu jak tylko zobaczyłem w temacie "ostatnio oglądane" tytuł "Ice Storm" sam założyć temat, ale mnie uprzedziłeś.

Bardzo dobry, inteligentny film. Film z tego samego mieszczańskiego nurtu, co filmy Mendesa czy Solondza, jednak o wiele bardziej wyważony i stonowany w swej wymowie. Nie wiem, być może ma na to pewien wpływ fakt, że Ang Lee nie pisze z wnętrza tej kultury, którą opisuje. Jet to zjawisko dość powszechne, zwłaszcza w dialogu międzykulturowym, że bardziej krytyczne głosy wychodzą częściej z wnętrza omawianej kultury, niż z jej zewnętrza. Efekt politycznej poprawności znowu pokazuje swoje pazurki. Niemniej, nie chciałbym na tym zasadzać swojej krytyki tego filmu. Jak na moje, to nic mu nie brakuje, jest świetny. 9,5/10
_________________
I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
 
 
 
TheTrueUsurper 
bywalec



Dołączył: 13 Sie 2010
Posty: 117
Skąd: Null
Wysłany: 2010-08-22, 12:34   

Cytat:
Jet to zjawisko dość powszechne, zwłaszcza w dialogu międzykulturowym, że bardziej krytyczne głosy wychodzą częściej z wnętrza omawianej kultury, niż z jej zewnętrza.


I tak i nie - film jest ekranizację książki Ricka Moody'ego, który jest zdecydowanie z wnętrza tej kultury. Także może chodzi o styl Lee, który po prostu robi stonowane obrazy.
Ale spojrzenie z zewnątrz daje o sobie znać wg mnie przede wszystkim w skupieniu się na rozkładzie rodziny (która w kulturze chińskiej jest b. ceniona) i - paradoksalnie - w wierności odtwarzania detali. Jest to takie dopracowane, że aż widać obce spojrzenie. Taka wschodnia odpowiedź na zachodni orientalizm - azjatycki okcydentalizm. Opowiadają swoje historie w zachodnich kostiumach.
_________________
"For all the works of cultured man
Must fare and fade and fall."
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 3376
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-10-16, 21:06   

Właściwie wszystko zostało tu już powiedziane, mogę tylko napisać od siebie, że jest świetny i polecam go szczerze, takiego nagromadzenia zgnilizny, behawioralnego bagna i patologii na ekranie nie widziałem od dawna. Właściwie nie ma tu słabych punktów, cała historia jest bardzo spójna; widziałem jak dotąd 3 filmy Lee i wszystkie mi się spodobały, m.in. ze względu na sposób opowiadania historii.
Z tego, co czytałem w necie, ludziom średnio się podoba, bo oczekują na nie wiadomo jakie fajerwerki. Tymczasem nie o to w tym filmie chodzi.
Mam tylko mały problemik co do tego, jak interpretować zakończenie...
Spoiler:
czy można mówić o pewnej nucie optymizmu w ostatniej scenie, o katharsis głównego bohatera i jego rodziny?
_________________
"Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe

e-mail: admin@forum-filmowe.pl
[ kontakt, współpraca, wymiana bannerów, zapytania, uwagi, reklama ]

Page Ranking Tool stat4u