Poważny człowiek / A Serious Man
reż. Joel & Ethan Coen (Francja, USA, UK 2009)
Stany, 1967. Larry Gopnik jest wykładowcą fizyki na wyższej uczelni. Jego syn interesuje się paleniem ziela, córka wymuszaniem pieniędzy, żona knuciem za plecami, a jego bezrobotny brat drenowaniem torbieli i szukaniem matematycznego wzoru na opisanie wszechświata. Na dodatek zaczyna mieć kłopoty ze studentami (a raczej jednym ze studentów), wchodzi w konflikt z sąsiadem, a do komisji, która ma zadecydować o przyznaniu mu etatu, zaczynają napływać oczerniające go anonimy. Larry, który jest Żydem, zaczyna stawiać pytania o sens swojej złej sytuacji i próbuje uzyskać odpowiedzi od znanych mu rabinów.
A to co ci dopiero film... Bardzo Coenowski - zwłaszcza pod względem narracji, wyrazistych postaci, absurdalnych wydarzeń. Nie należy jednak oczekiwać wielkich zwrotów akcji ani wielu odpowiedzi, widzowi zostawiono duże pole do interpretacji. Trudno go jednoznacznie zaklasyfikować do jakiegoś gatunku, zwykle piszą o nim czarna komedia, ale myślę, że najbardziej pasowałoby określenie tragikomedia metafizyczno-obyczajowa.
Główny bohater to okropna łajza. Z jednej strony przykro patrzeć, jak daje się wszystkim poniżać. Z drugiej - nie mogłem się od tego oderwać i w ogóle mocno mnie to bawiło. Przez cały film człowiek zastanawia się, czy w końcu wybuchnie... Niech to zostanie niespodzianką - ale "Straw Dogs" to nie jest. B. przekonująco przedstawiono amerykańskie realia lat 60. ubiegłego wieku, dbałość o szczegół, fajnie dobrana ścieżka dźwiękowa. Jest to jeden z niewielu filmów (poza bodajże "Pi" i "Fritz the Cat"...) mocno osadzony w "żydowskich klimatach", który faktycznie mi się spodobał i nie zanudził.
Co do słabych stron - niektórzy zarzucają Coenom czystą zabawę formą. Nie zgadzam się z tą opinią, brak jednoznacznych odpowiedzi to nie brak treści. Niektórych może rozczarować zakończenie - na mnie zrobiło ogromne wrażenie, rewelacja na miarę prologu.
Krótko mówiąc - polecam nie tylko fanom Coenów. Pewnie jeszcze wrócę do tego filmu.
Gdybym był fajny i mógł oceniać - dałbym mu z 8,5/10.
_________________ "For all the works of cultured man
Must fare and fade and fall."
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-08-18, 20:45, w całości zmieniany 1 raz
Gdybym był fajny i mógł oceniać - dałbym mu z 8,5/10.
staraj się to dostaniesz prawo głosu
_________________ If you were me could you defend
The given rights to all the men
Lets fuck the world with all its trend
They say its all about to end
They say its all about to end
They say they say
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-08-18, 20:54
No proszę - tyle psioczenia już słyszałem na ten film, a tu taka ładna laurka. Trzeba będzie się jednak zebrać w sobie i obejrzeć.
TheTrueUsurper napisał/a:
Trudno go jednoznacznie zaklasyfikować do jakiegoś gatunku, zwykle piszą o nim czarna komedia, ale myślę, że najbardziej pasowałoby określenie tragikomedia metafizyczno-obyczajowa.
Zupełnie jakbym czytał opis filmu "Jabłka Adama". Szczerze mówiąc nie spodziewam się jednak, że "Serious Man" wejdzie na ten poziom (a jeśli tak, to tym lepiej - będzie miła niespodzianka). W każdym bądź razie brzmi bardzo zachęcająco.
TheTrueUsurper napisał/a:
Gdybym był fajny i mógł oceniać - dałbym mu z 8,5/10.
Jak przekroczysz 50 postów to automatycznie stajesz się fajny i możesz oceniać.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Wiek: 31 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4333 Skąd: Z fali
Wysłany: 2010-08-18, 20:58
BM napisał/a:
No proszę - tyle psioczenia już słyszałem na ten film
Bo ludzie głupi są
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-08-19, 21:06
Jestem umiarkowaną adoratorką braci Coen, są filmy, które uważam za bardzo udane, są takie, które doceniam, bo faceci, przecież nie są głupi, lecz podczas oglądania mnie męczą i do tych drugich zaliczam właśnie "A serious man". Nie jestem do końca przekonana, czy wystarczająco wczułam sie w akcję (której właściwie za wiele nie było), w psychikę bohaterów, w końcu czy właściwie go pojęłam. A wątpię w swoją lotność, wobec tylu głosów zachwytu dla tego tytułu.
Domyślam się nieśmiało, że jest to film o społeczności żydowskiej, na poważnie, bez ogródek i owijania w bawełnę. Film jest strasznie smętny, gorzki, fatalistyczny. Czy chodzi o to, że taki jest los Żydów, a jest taki bo, tak jak na początku filmu, zabili dobrego człowieka, który niósł im pomoc i słowo pociechy ?
No bo, o czym smęci sie przez 100 minut?
Spoiler:
Poważny facet, uczciwie podchodzacy do życia ma zawsze pod górkę, a to żona odejdzie od niego, by wieść życie z jego najlepszym przyjacielem, a to z uczelni go wyrzucą itd. I na nic się zdają wizyty u kolejnych mędrców, rabinów, facet dalej nie wie dlaczego za uczciwe życie nie spotyka go nagroda. A kiedy wreszcie pojmie, że w życiu opłaci się być nie do końca serious, i odczuje wreszcie odrobinę satysfakcji życiowej, kiedy sobie odpuści, to i tak ma ciągle pod górkę, bo natura postanowiła pokazać swoje groźne oblicze. Czyżby w ciele Larry'ego Gopnika zagnieździł się wspomniany na początku, pokutujący za swe grzechy dybuk?
Czy Larry jest uosobieniem całej społeczności żydowskiej, skazanej na wieczną pokutę, wieczną wędrówkę i błądzenie w poszukiwaniu szczęścia?
Czyli co, film o Żydach, którzy bez względu na to czy są uczciwi czy nie, zawsze mają przechlapane? eche, che, Hmm, wierzyć nie wierzyć? Śmiać się, czy płakać?
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-08-19, 22:59, w całości zmieniany 1 raz
Myślę, że film jest po prostu o łajzowatym gościu, który interesuje się fizyką i dają się ustawiać po kątach, niekoniecznie przypowieścią o żydach i Żydach.
Spoiler:
Co do zabijania gościa na początku (świetna scena swoją drogą) - wcale nie jest powiedziane, czy to był dybuk czy nie był. Na dodatek niektórzy utrzymują, że jest to ta sama postać, co rabin, u którego młody Gopnik ma audiencję po bar micwie... Ale wg mnie był w ogóle niepodobny. Co do motywu zbrodni i kary - zauważ, że gdy Larry poprawia ocenę studentowi zaczynają się sypać nowe nieszczęścia - dzwoni lekarz, nauczyciel nie daje rady otworzyć drzwi dla uczniów itp.
Cytat:
wierzyć nie wierzyć? Śmiać się, czy płakać?
Jedno i drugie
_________________ "For all the works of cultured man
Must fare and fade and fall."
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-08-20, 12:35
Dobry film. Taki powolny, snujący się nieśpiesznie. Klimatem odrobinę podobny do serialu Mad Men. Niby o niczym ale tak naprawdę o wszystkim. O rzeczach najważniejszych, o życiu, o przytłaczającej codzienności. Z pewnością nie pozostawia widza obojętnym (nie jest jednym z tych filmów, które człowiek zapomina dwa dni po seansie). Świetny dobór aktorów i metafizyczny klimat. Bracia Coenowie znów stworzyli obraz niebanalny. Nie ukrywam, że "Serious Men" wywiercił mi małą dziurę w brzuchu. Nie jest to film łatwy w odbiorze ale z pewnością coś w nim jest.
Spoiler:
TheTrueUsurper napisał/a:
Ale wg mnie był w ogóle niepodobny.
Moim zdaniem to nie on. Grają ich dwaj różni aktorzy
_________________ tell me what you don't like about yourself
"Poważny człowiek" podszedł mi bardzo bardzo, pewnie dlatego że ja w ogóle lubię takie śmieszno - smutne filmy o tym, czemu w życiu przydarzają się złe rzeczy i dlaczego akurat mnie. Jak już będę fajny, to wystawię ocenę 9/10.
Miałem identyczną teorię na temat dybuka co TheTrueUusurper. Jest ona w sumie odczapowa, a Coenowie sami utrzymują, że prolog nie ma sensu w powiązaniu z kolejnymi wydarzeniami a jest tylko po to, by wprowadzić widza w klimat. Ale gdyby tak nie mówili, to przecież:
Spoiler:
Ugodzony nożem Żyd jakoś przeżył i pojechał do USA gdzie został rabinem, by odpowiedzieć sobie na pytanie czemu w życiu przytrafiają się straszne rzeczy i dlaczego akurat mnie. Po przestudiowaniu wielu mądrych ksiąg i wysłuchaniu setek opowieści o strasznych rzeczach przytrafiających się innym ludziom nadal wiedział tyle, co na początku. A potem trafił mu do rąk walkman (?) z piosenką, której tekst odkrył mu prawdę: złe rzeczy przytrafiają się wszystkim a szczególnie tobie, dlatego należy mieć pod ręką kogoś do kochania, a jak się nie ma, to lepiej znaleźć. I oddał rabin walkmana chłopcu, by ten dalej słuchał piosenki i wysnuł z niej właściwe wnioski. Potem być może zapłakał, bo nie dość, że przez całe życie słuchał zupełnie innej muzyki, to jeszcze był troszkę za stary, by ze świeżo uzyskanej wiedzy zrobić właściwy użytek.
No, troszkę popłynąłem, ale to na pewno nie jest największa nadinterpretacja, jaką czytaliście.
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-08-21, 09:10
John Bigboote napisał/a:
Spoiler:
Ugodzony nożem Żyd jakoś przeżył i pojechał do USA gdzie został rabinem, by odpowiedzieć sobie na pytanie czemu w życiu przytrafiają się straszne rzeczy i dlaczego akurat mnie. Po przestudiowaniu wielu mądrych ksiąg i wysłuchaniu setek opowieści o strasznych rzeczach przytrafiających się innym ludziom nadal wiedział tyle, co na początku. A potem trafił mu do rąk walkman (?) z piosenką, której tekst odkrył mu prawdę: złe rzeczy przytrafiają się wszystkim a szczególnie tobie, dlatego należy mieć pod ręką kogoś do kochania, a jak się nie ma, to lepiej znaleźć. I oddał rabin walkmana chłopcu, by ten dalej słuchał piosenki i wysnuł z niej właściwe wnioski. Potem być może zapłakał, bo nie dość, że przez całe życie słuchał zupełnie innej muzyki, to jeszcze był troszkę za stary, by ze świeżo uzyskanej wiedzy zrobić właściwy użytek.
Świetna rozkminka. Nadal jednak twierdzę, że to dwie różne osoby.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Wg mnie to były dwie różne osoby, ale moja Żona była innego zdania, więc przejrzałem net i znalazłem takowe teoryje.
->John Bigboot: Teoria fajna ale naciągana
Spoiler:
Można by też przyjąć, że to był Dybuk, który krążył wokół konkretnej rodziny od jakiegoś czasu. A co do Jefferson Airplane - to chyba jednak postmodernistyczna zabawa i tekst zarówno nawiązuje do fabuły jak i nie nawiązuje. Swoją drogą - rabin coś tam zmienia w cytowanym tekście. Przypadek?
_________________ "For all the works of cultured man
Must fare and fade and fall."
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-08-21, 12:34
Ja myślę, że interpretacja Johna w odniesieniu do walkmana i samego motywu z piosenką jest jak najbardziej ok. Tylko niekoniecznie musi to też oznaczać, że koleś był dybukiem.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Wg mnie to film o dwudziestowiecznym Hiobie, który — w odróżnieniu od swego biblijnego pierwowzoru — się ostatecznie złamał.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Co do pierwszej sceny (moim zdaniem niszczącej) i motywu dybuka — nie wiem, czy to nie zostało przez Coenów umieszczone w filmie dla zmyłki/zabawy/wprowadzenia odpowiedniego klimatu. Może to sugestia, że film jest głęboko zanurzony w tradycji żydowskiej (co niewątpliwie jest faktem). A może udręka protagonisty to skutek postępku jego przodków? Natomiast nie przekonuje mnie hipoteza o domniemanej identyczności ze sobą dybuka (?) i rabina.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3678 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-10-01, 20:56
Obejrzałem jeszcze raz i muszę przyznać, że trochę zmieniła mi się interpretacja. Motyw z dybukiem-rabinem i muzyką z walkmana trochę naciągany, ale pasuje i wydaje się, że wszystko jest na swoim miejscu. Film jest znakomity, choć nie należy do łatwych i przyjemnych. W każdym razie ma sens i im dalej, tym lepiej.
Spoiler:
Od siebie może dodam to, że rola przypadku w tym filmie przywodzi na myśl trochę filmy Kieślowskiego, a biedny Gopnik-Hiob jest tym, który w pewnym momencie po prostu pogubił się w tym, jakimi drogami, w których momentach i czy w ogóle Bóg się z nim komunikuje. Te próby stworzenia mentaculusa... Bardzo ciekawie wypada motto filmu: "Ze skromnością przyjmuj wszystko, co ci się przytrafia", bo co to ma znaczyć dla Gopnika postawionego wobec tych wszystkich zdarzeń, które zwaliły mu się naraz na głowę? Wyciągać wnioski i się zastanawiać, w czym był zresztą mistrzem, czy po prostu wrzucić na luz.
Mi się filmik skojarzył z Procesem Kafki, sam nie wiem, dawno czytałem, ale ktoś bardziej elokwentny mógłby spróbować pójść tym tropem i to zanalizować?
Bdb wielowarstwowy film dla bardziej wymagających widzów. Coraz mniej takich filmów mogących zdobyć rozgłos. Nadzieja w Aronofskym.
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3678 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-10-02, 11:10
trzeci człowiek napisał/a:
Mi się filmik skojarzył z Procesem Kafki
Jak najbardziej. Gopnik jest jak K. poszukujący odpowiedzi... tyle że u rabinów. Te dwa światy, kafkowski i starotestamentowy, zbiegają się ze sobą podczas tych wizyt. Kolejny raz z podziwu wyjść nie mogę, jak Coenowie łącząc znane motywy uzyskują zupełnie nową jakość.
Np. motyw trąby powietrznej. W starym testamencie JHWH ukazał się Hiobowi właśnie pod taką postacią. Motyw z podglądaniem żony sąsiada i późniejszego quasi-romansu to z kolei Dawid i Batszeba.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-10-02, 13:36
Cytat:
Mi się filmik skojarzył z Procesem Kafki, sam nie wiem, dawno czytałem, ale ktoś bardziej elokwentny mógłby spróbować pójść tym tropem i to zanalizować?
Skoro tobie się kojarzy, a nie należysz przecież do ludzi małoelokwentnych, dlaczego nie pokusisz się o ten wysiłek. To mogłoby być bardzo ciekawe, taki wywód.
Skojarzenia biblijne, można znaleźć w każdym filmie, jak się tylko chce, np. W "Twisterze" także mamy motyw trąby powietrznej. Ja bym temu filmowi nie dorabiała takiej super mądrej gęby. Mysle, że gdyby Coenowie poczytali czegóż to doszukuja się w tym filmie ambitni widzowie, sami by umarli ze śmiechu. Jak niejeden zresztą reżyser, który robi kolejny film tylko dla pieniędzy, albo z uwagi na kontrakt, reszta zaś nalezy do widzów, którzy ulegną magii ich nazwiska i dorobią filmowi odpowiednią "misję" .
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3678 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-10-02, 13:51
DA napisał/a:
Skojarzenia biblijne, można znaleźć w każdym filmie, jak się tylko chce, np. W "Twisterze" także mamy motyw trąby powietrznej. Ja bym temu filmowi nie dorabiała takiej super mądrej gęby. Mysle, że gdyby Coenowie poczytali czegóż to doszukuja się w tym filmie ambitni widzowie, sami by umarli ze śmiechu. Jak niejeden zresztą reżyser, który robi kolejny film tylko dla pieniędzy, albo z uwagi na kontrakt, reszta zaś nalezy do widzów, którzy ulegną magii ich nazwiska i dorobią filmowi odpowiednią "misję" .
Oj no proszę. To nie jest uleganie magii ich nazwiska. Jakaś treść i myśl, może nawet filozoficzna, w tych filmach jednak występuje. Myślę, że ciekawie również by wyglądało zestawienie tego filmu z NCFOM, chodzi mi konkretnie o typ bohatera, ale też o rzeczywistość i to, w jak różny sposób oni się do niej odnoszą. Dupa tam, niech się Coenowie śmieją albo nie śmieją z dorabiania super mądrej gęby. A te motywy, o których piszesz Arcyznawco, mi są bliżej nieznane. Hioba pamiętam z czasów licealnych i to tylko w ogólnym zarysie znaczy, że Hiob był tym, który dostawał bęcki.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach