Rudi i Trudi są niczym stare drzewa. Czas rozkwitu ich wieloletniego związku przypadł na okres wychowywania trójki dzieci. Rytm dni w ich małżeństwie odmierzają małe rytuały. Spokój i bezpieczeństwo tego zapiętego na ostatni guzik życia mąci wiadomość o chorobie męża. Trudi postanawia nieść ciężar sama i nie informuje Rudiego o diagnozie. Odwiedziny u ich dzieci wywołuje obustronną frustrację - dzieci czują się zażenowane nagłą wizytą. Najwięcej zrozumienia i sympatii okazuje im obca osoba - Franzi - partnerka życiowa córki. Dzięki niej spełnia się dosyć nieoczekiwane marzenie Trudi. Idą razem na spektakl tańca Butoh, którym Trudi fascynuje się od lat. W czasie wizyty w nadbałtyckim hotelu nieoczekiwanie dla Rudiego jego życie zmienia się diametralnie. Rudi wyrusza w podróż do Japonii, która staje się wędrówką w głąb siebie, jego związku z żoną, istoty życia oraz bezinteresownej miłości.
Film genialny. Jest to niezwykła historia o miłości dwojga dojrzałych ludzi. O współczesnych relacjach między ludzkich (chociażby relacje między rodzicami a dziećmi). Mnie osobiście ten obraz zachwycił, wywołał we mnie głębokie przeżycia. Jest to film, który dotyka duszy. Całość filmu to swoisty spektakl tańca Butoh.
_________________ If you were me could you defend
The given rights to all the men
Lets fuck the world with all its trend
They say its all about to end
They say its all about to end
They say they say
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-08-14, 09:50, w całości zmieniany 1 raz
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-08-13, 21:03
Zgadzam się z Tobą. Film niesamowity, bardzo oddziałujący na emocje. Widziałam go na festiwalu ENH i nie przesadzę, jeśli powiem, że cała sala Capitolu płakała podczas jego projekcji.
Tak jak piszesz, niezwykła historia miłości, która dojrzewa szczególnie wtedy, gdy wydaje się, że jest już za późno. Ale są tu także historie najrozmaitszych zderzeń: kultur Wschodu i Zachodu, pokoleń, mężczyzny i kobiety, męża i żony, życia i śmierci. Ale nie każde zderzenie musi być katastrofą. Czasem możę być, wbrew pozorom, początkiem harmonii i spokoju. Ważnym przesłaniem filmu jest, by żyć z uwagą i ciekawością dla drugiego człowieka, tym bardziej, jeśli żyjemy z kimś na co dzień. Żebyśmy się nie dowiadywali, jakimi interesującymi, bogatymi wewnętrznie, ludźmi byli nasi bliscy dopiero po ich śmierci (tu mi się przypomina także inny film, o podobnej wymowie "On, ona i on").
Film widziałam raz, mimo możliwości powtórki (Cinemax), nie zobaczyłam go. Tak czasem bywa, że coś co zachwyci, boimy się ruszać po raz kolejny, żeby broń Boże nie zepsuć tego pierwszego wrażenia.
A przy okazji, polecam dokument na Planete, "Wiśniowy front", który mocno przybliża nam istotę święta kwitnącej wiśni - prawdziwy fenomen obyczajowy, tylko pozazdrościć.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Ale są tu także historie najrozmaitszych zderzeń: kultur Wschodu i Zachodu, pokoleń, mężczyzny i kobiety, męża i żony, życia i śmierci. Ale nie każde zderzenie musi być katastrofą. Czasem możę być, wbrew pozorom, początkiem harmonii i spokoju. Ważnym przesłaniem filmu jest, by żyć z uwagą i ciekawością dla drugiego człowieka, tym bardziej, jeśli żyjemy z kimś na co dzień. Żebyśmy się nie dowiadywali, jakimi interesującymi, bogatymi wewnętrznie, ludźmi byli nasi bliscy dopiero po ich śmierci
Świetnie to ujęłaś, niezwykle trafnie
Spoiler:
Mnie najbardziej poruszyła scena śmierci Trudi, ten przeraźliwy krzyk, gdy Rudii próbował obudzić żonę => wstrząsający...
btw, Hannelore Elsner to niezwykle piękna kobieta ( choć już po 60tce)
_________________ If you were me could you defend
The given rights to all the men
Lets fuck the world with all its trend
They say its all about to end
They say its all about to end
They say they say
gdy zaraz po przyjeździe do Tokio, zakłada jej sukienkę (na swoje ubranie) i wychodzi tak na ulicę?
.
Oczywiście, że pamiętam. To było wręcz przykre do oglądania
Oglądałam też z nią taką holendersko-niemiecką produkcje pt "Zycie". Bardzo ciekawy film.
jazu napisał/a:
Oto dowód że nie jest piękna.
Jeju weź pod uwagę to, że na tym zdjęciu jest już po 60tce.
_________________ If you were me could you defend
The given rights to all the men
Lets fuck the world with all its trend
They say its all about to end
They say its all about to end
They say they say
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-08-16, 19:17
Co do urody pani Elsner i komentarza jazu - ja mu życzę, by w wieku 68-ciu lat prezentował sie tak dobrze jak ona. Nie wiem, jak ta aktorka wygląda w rzeczywistości, ale w filmie była naprawdę i piękna i interesująca. Co tu gadać, nie wszyscy mają urodę Jessici Alby, trzeba się z tym pogodzić, prawda?
A film "Życie" będę miała na uwadze.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-08-16, 22:33
jazu:
Cytat:
DA napisał/a:
Co do urody pani Elsner i komentarza jazu - ja mu życzę, by w wieku 68-ciu lat prezentował sie tak dobrze jak ona.
Jazu dziękuje serdecznie, ale kolejny raz powtarza, że płci zmieniać nie będzie. A dżesika, no cóż - chrum chrum mniam mniam
Nie napisałam, że życzę Ci, byś wyglądał tak jak ona, tylko byś prezentował się tak dobrze (w domyśle: porównywalnie) jak ona.
A co do "Życia" - tytuł wypłynął przy okazji nazwiska Elsner, ta pani również gra w tym filmie. Oj, jak tylko zacząłeś chrupanie dże-siki pogubiłeś się kompletnie.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach