Film jest ekranizacją autobiograficznego opowiadania Michaiła Bułhakowa, zatytułowanego "Pamiętnik młodego lekarza" i powieści tego samego autora pt. "Morfina". Do prowincjonalnego miasteczka w Rosji, przyjeżdża młody i uzdolniony lekarz. Podejmuje praktykę lekarską w miejscowej przychodni. Z czasem pustka i "śnieżna rzeczywistość" miejsca, w którym zamieszkał, sprawia, że czuje się coraz bardziej znudzony i osamotniony. Szukając wrażeń, zażywa morfinę i popada w coraz większy nałóg.
Kolejny bardzo dobry film Bałabanowa, autora takich obrazów jak "Brat" czy "Gruz 200". No cóż, "Morfina" może nie jest aż tak antyludzka i niszcząca jak "Gruz", ale nadal pozostaje mocną pozycją, obowiązkową dla fanów nałogów i patologii oraz naturalizmu w kinie. Opowiadań Bułhakowa nie czytałem, więc nie mogę przeprowadzić porównania z literackim pierwowzorem. Autorem scenariusza jest tragicznie zmarły aktor, Siergiej Bodrow Jr. Mamy tu ukazaną zapadłą rosyjską prowincję, akcja rozgrywa się na przestrzeni kilku miesięcy, w czasie srogiej rosyjskiej zimy 1917–1918 roku, a więc w czasach rewolucji bolszewickiej. Doktor, główny bohater, odbiega swoimi zachowaniami od klasycznych postaci lekarzy i organiczników znanych z kart powieści okresu realizmu i naturalizmu. Żaden z niego Judym czy Siłaczka, gdyż daje w żyłę w takt rzewnej muzyki puszczanej z adaptera, pieprzy się z kim popadnie itd., końcówka to już kompletna dekadencja, szaleństwo i upadek. Warto!
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-08-18, 08:44, w całości zmieniany 2 razy
Film godny uwagi.
Jak na Bałabanowa może nie tak mocny (jak "Gruz 200" czy "O ludziach i dziwakach"), ale i tak robi srogie wrażenie.
B. sympatyczne zakończenie - apogeum absurdu i upodlenia.
Ciekawym pomysłem są śródtytułu, które wprowadzają atmosferę wyczekiwania na katastrofę. Poza tym znając tego reżysera nie należy spodziewać się szczęśliwego rozwiązania.
Spośród filmów tego twórcy tutaj wg mnie najlepiej połączony został naturalizm z pewną poetyckością obrazu.
I oczywiście ważna rola muzyki oraz motywu podróży. Brakuje tylko gwałtu, żeby było jak zawsze
_________________ "For all the works of cultured man
Must fare and fade and fall."
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3678 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-08-17, 20:42
Bardzo dobry film. Zajebisty klimat - odwzorowanie realiów życia z pierwszej połowy XX wieku wprost genialne. Zdjęcia, scenografia, wspomniana poetyka obrazu. Świetny klimat odciętego od świata białego pustkowia, kapitalny rozdział "Wołgi". Ostatni raz widziałem film zrealizowany w tak ciekawy sposób, nie wiem kiedy, może przy okazji polskiego "Lokis"
TheTrueUsurper napisał/a:
Ciekawym pomysłem są śródtytułu, które wprowadzają atmosferę wyczekiwania na katastrofę.
Może i też, jednak mi się to kojarzyło po prostu z rozdziałami książki. Zresztą ten film w ogóle mocno pachnie literaturą (niestety z pierwowzorem do czynienia nie miałem). No a końcówka rzeczywiście mocna - idealnie oddająca istotę nałogu, kiedy to, jeśli człowiek sobie nie strzeli, to nawet uśmiechnąć się nie może, a jeśli już się śmieje, to jak wariat.
Świetnie się ogląda. Teraz zacieram ręce na "Zamek", ekranizację powieści Kafki nakręconą przez Bałabanowa, którą też ostatnio zanabyłem, ale najpierw zmierzę się z książką (drugi raz w zasadzie, ale pierwszy był tak dawno, że nic nie pamiętam).
Polecam. 9/10
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3678 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-08-18, 00:04
No, obejrzyj sobie. Warto. Zresztą w ogóle, cała końcówka
Spoiler:
od momentu ucieczki głównego bohatera (swoją drogą ciekawa rola) ze szpitala psychiatrycznego, to już świadectwo konkretnego rozjebania. Patrząc na niego wprost nie mogłem uwierzyć w to, co się stało z tym obiecującym lekarzem z pierwszych scen.
No tak - dezintegracja osobowości i tym podobne miłe sprawy...
Duży plus Morfiny (jak i Gruzu czy Dziwaków) to zestawienie upadku jednostki z upadkiem społeczeństwa czy konkretnej formy jego organizacji - w tym wypadku carskiej Rosji.
Facet ma talent do pokazywania ogółu przez szczegół i szczegółu przez ogół.
_________________ "For all the works of cultured man
Must fare and fade and fall."
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-11-07, 10:16
Świetny i przepiękny film, jak każdy Bałabanowa. Rewelacyjne studium niemocy (charakteru) łamiącej moc (umysłu). Jak to z Rosją bywajet od wieków.
/Rozdziały filmowe, czyli podział życia Polakowa na poszczególne, kluczowe etapy, kojarzyły mi się także z filmem niemym - były tak ładnie wystylizowane graficznie./
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Rozdziały filmowe, czyli podział życia Polakowa na poszczególne, kluczowe etapy, kojarzyły mi się także z filmem niemym - były tak ładnie wystylizowane graficznie./
A to już nie 1szy raz taki numer wycina Bałabanow - patrz: O ludziach i dziwakach. Tam więcej tych odniesień zresztą było do kina niemego.
_________________ "For all the works of cultured man
Must fare and fade and fall."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach