Taksówkarz / Taxi Driver
reż. Martin Scorsese (USA 1976)
Jodie Foster, Cybill Shepherd, Harvey Keitel, Peter Boyle i Albert Brooks partnerują Robertowi De Niro w realistycznej do granic historii nowojorskiego taksówkarza-psychopaty, który posuwa się dość daleko, aby ocalić nastoletnią prostytutkę. Motion Picture Guide Review pisał o Taksówkarzu: "Kamień milowy kina lat 70. Ten film objawił światu reżysera Martina Scorsese, scenarzystę Paula Schradera i wielkiego aktora Roberta De Niro".
Duże wrażenie zrobił na mnie ten film, polecam!
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 16:44, w całości zmieniany 7 razy
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2093 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-23, 15:48
Klasyczny tytuł, którego nie znać nie wypada. "You talkin' to me? You talkin' to me?". Fajny klimat, dobre zdjęcia, genialny DeNiro, dla mnie same plusy.
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2008-11-28, 11:50
Eva napisał/a:
Klasyczny tytuł, którego nie znać nie wypada. "You talkin' to me? You talkin' to me?". Fajny klimat, dobre zdjęcia, genialny DeNiro, dla mnie same plusy.
Ja sobie jakiś czas temu kupiłem i jest to film, który po prostu sie nie starzeje. DeNiro jest genialny, Foster też świetnie tu zagrała. Wstyd nie znać.
Przy "You talking to me?" śmiałem się przez jakieś 5 minut :D Taksówkarz to w sumie pierwsza konkretna rola De Niro i stworzył jedną z najciekawszych postaci w historii kina. Jego uśmieszek nie zmienił się od 30 lat Ostatnio oglądałem "Everybody's fine" z 2009 roku i jest identyczny Trochę mnie irytują sceny w końcówce gdy leje się krew, ale to przecież 1976 rok.
Klasyka kina
_________________ "Yes, Mr Sims, there's only two syllables in this whole wide world worth hearing... pussy. Hah!"
Potwierdzam, Taksówkarz to kvlt. Zwłaszcza godne uwagi motywy:
Spoiler:
gdy ćwiczył - opalał łapę nad palnikiem, trenował strzelanie, scena przed lustrem, jak chciał załatwić kandydata na prezydenta na złość tej lasce, no i końcówka - niezłą rzeź urządził, chociaż tak po prawdzie to on to strasznie spartaczył...niby weteran z Wietnamu a z paroma żłobami nie mógł sobie poradzić. Takie bardzo realne to było, gość miał dużego farta, że alfons drasnął go tylko strzelając w plecy albo że tamten cieć, co był u Foster w pokoiku wyraźnie nie chciał go zabić, a strzelił mu w rękę itd.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach