Bandyta / Brute / Bastard
reż. Maciej Dejczer (Francja, Niemcy, Polska, UK 1997)
Akcja "Bandyty" toczy się na początku lat dziewięćdziesiątych. Brute - recydywista, bandyta, pół-Anglik, pół-Polak - zostaje zesłany w ramach resocjalizacji do dziecięcego szpitala w Rumunii. Miejsce to okazuje się przedsionkiem piekła. Brute staje twarzą w twarz z przerażającą prawdą: jedynym ratunkiem dla dzieci jest ich sprzedaż na Zachód. Uzyskane w ten sposób pieniądze pozwalają przetrwać pozostałym pacjentom szpitala. Tymczasem w bohaterze "zakochuje się" dwunastoletnia, chora Cyganka. Dziewczynka nie ma żadnych szans na przeżycie, jedyne, co można dla niej zrobić, to udawać miłość. Brute podejmuje tę grę wbrew sobie, jednak gdy Elena [SPOILER], nie jest już tym samym człowiekiem. Teraz chce rozprawić się ze złem, które drąży szpital. Zwłaszcza że miejsce to stanowi także punkt przemytu broni. Ten zapomniany zakątek świata - jak wiele mu podobnych w tej części Europy - nasycony jest splotem tragicznych paradoksów. Jeden z nich, ostateczny, nie omija też naszego bohatera: jeśli zabije człowieka, który utrzymuje szpital poprzez swój proceder, skaże "lecznicę" na zagładę. Musi jednak dokonać wyboru . . . Najtrudniejszego w swoim życiu. [za filmpolski.pl]
Niby niezgrabne połączenie dramatu z moralitetem. Niby po najmniejszej linii oporu. Niby jest wszystko i nic, a tego "wszystkiego" jest za dużo; a wzrusza.
Świetny aktorsko - Til'a Schweigera lubię prawie tak bardzo, jak nie lubię Pete'a Postlethwaite'a (który i tak jest dobry). Aktorzy dziecięcy prowadzeni wręcz przykładowo - aż miło popatrzeć; tym bardziej, że w tym kotle narodowościowym mało kto mógł porozumiewać się bez tłumacza. John Hurt jako Babits - chirurg - klasa sama w sobie.
Scenografia - Konia z rzędem temu, kto domyśli się, że główny plan zdjęciowy znajdował się praktycznie w centrum Warszawy. Wnętrza dopracowane w każdym brudnym, odrapanym i zardzewiałym detalu.
Muzyka Michał Lorenca z kultowym "Tańcem Eleny" na czele - niezapomniana.
Cenny film, na którym wszyscy lubią wieszać psy, a i tak oglądając go, wiercą się niespokojnie w fotelu.
Nawet jeśli nie do końca osiągnięto to co zakładał nagrodzony przez Fundację Sundance scenariusz Cezarego Harasimowicza - warto
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-05-25, 22:02, w całości zmieniany 2 razy
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2010-04-27, 21:10
A to na tym filmie wiesza się psy? Osobiście bardzo lubię ten film, choć cygańskie zwyczajnie dzieci mnie brzydzą Przede wszystkim za scenografię, kreacje aktorskie i muzykę, bo sama treść raczej do mnie nie przemawia. Nawet sobie dvd w zeszłym roku kupiłem.
_________________ "Then that Cobain pussy had to come around and ruin it all."
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5239 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-04-27, 21:13
Moim zdaniem nie ma się czym specjalnie podniecać. Przeciętny film. Widziałem ze dwa razy i jakoś nie zrobił na mnie powalającego wrażenia. Gdyby nie to, że to polska koprodukcja pewnie w ogóle nie zwróciłbym na niego uwagi.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Scenografia - Konia z rzędem temu, kto domyśli się, że główny plan zdjęciowy znajdował się praktycznie w centrum Warszawy. Wnętrza dopracowane w każdym brudnym, odrapanym i zardzewiałym detalu.
Jestem w szoku, faktycznie w życiu bym się nie domyśliła. Nie sposób się z Tobą nie zgodzić Nuz. Film faktycznie dobry i Till świetnie, poza tym jest przystojny
Film oglądałam dość dawno, ale zapad mi głęboko w pamięci. Wzruszająca historia i muzyka piękna
_________________ If you were me could you defend
The given rights to all the men
Lets fuck the world with all its trend
They say its all about to end
They say its all about to end
They say they say
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach