Wielki Błękit / Le Grand bleu/ The Big Blue
reż. Luc Besson (Francja, USA, Włochy 1988)
Jest takie miejsce na naszej planecie dziwniejsze od wszystkich innych - najsłabiej poznane i najbardziej tajemnicze - miejsce gdzie, podobnie jak w przestrzeni kosmicznej, ulatnia się konwencjonalne pojmowanie czasu i odległości, miejsce magiczne i niebezpieczne, do którego ludzkie ciało i ludzka dusza muszą się przystosować. Jest to zarazem jedyne miejsce, gdzie człowiek o imieniu Jacques Mayal naprawdę czuje się jak w domu. Tym miejscem jest morska otchłań - "Wielki błękit". [opis dystrybutora]
Kultowy film mojego wczesnego dzieciństwa.
Pozostaję mu niezmiennie wierna od momentu, kiedy obejrzałam go pierwszy raz - ukryta pod stołem, za długą serwetą - od razu (jak okazało się po latach) w pełnej, reżyserskiej wersji (europejskiej), dzięki TVP2.
Jeden z niewielu udanych filmów Bessona + chyba najbardziej pamiętna ścieżka dźwiękowa w wykonaniu Eric'a Serry + niezapomniane zdjęcia Carlo Varini'ego =
I nawet jeśli Barr nie znosi swojego filmowego debiutu, nawet jeśli w filmie roi się od błędów montażowych, nawet jeśli dostanie tego filmu w dobrej wersji na DVD graniczy z cudem, a wersja amerykańska (a jakże) została zbezczeszczona happy endem - to ciągle świetny kawałek kina.
Niezapomniany.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-04-04, 00:22, w całości zmieniany 4 razy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach