Brazylia, początek XIX wieku. Francisco Manuel da Silva zdesperowany utratą majątku popełnia morderstwo. Ucieka do Bahii i przybierając pseudonim Cobra Verde zatrudnia się jako strażnik na ogromnej plantacji trzciny cukrowej.
Jej właściciel - Don Octavio Coutinha wysyła da Silvę do Dahomeyu w Zachodniej Afryce z ryzykownym zadaniem zdobycia niewolników. W rzeczywistości zamiarem najemcy jest wysłanie da Silvy na pewną śmierć z rąk króla Bossa Ahadee.
Da Silva przybywa do Dahomeyu z ładunkiem broni. Wkrótce odbudowuje i umacnia zniszczoną placówkę, wznawia regularny eksport niewolników. Mianuje siebie wicekrólem Dahomeyu, a następnie organizuje zamach stanu. [opis filmweb.pl]
Piąty i ostatni film Herzoga, w którym zagrał Klaus Kinski. Wokół filmu narosło wiele plotek i anegdot, jak to Kinski dał reżyserowi po mordzie i uciekł z planu, przez co Herzog musiał montować niedokończony jeszcze obraz. Warto wspomnieć, że "Cobra Verde" jest adaptacją (luźną, co prawda) kapitalnej książki Bruce'a Chatwina "Wicekról Ouidah". Film bardzo dobry, chociaż momentami chaotyczny i niektórych rzeczy widz musi się domyślać (być może to skutek owego niedokończenia, chociaż może to celowy zabieg Herzoga). Wspaniałe plenery afrykańskie, Kinski z wzrokiem szaleńca na czele armii Amazonek - bezcenne. Zresztą już sam początek w Brazylii jest mocny. Pod koniec, jak to u Herzoga, klimat jest mocno egzystencjalny i pesymistyczny.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-03-10, 01:13, w całości zmieniany 4 razy
Film nie cieszy się dobrą opinią - a niezasłużenie, bo całkiem udany.
Nie odebrałem go jako męczący - wbrew przeciwnie, wydawał mi się dość rozrywkowy jak na Herzoga.
Kinski jak zwykle wypadł rewelacyjnie, ale dobrze że już więcej filmów razem nie robili, bo zaczynały te postacie iść na jedno kopyto. Scena finałowa genialna, atak na czele Amazonek też robi wrażenie, ale mi najbardziej w pamięć zapadła scena, w której wyjawia na plantacji, kim naprawdę jest ("Ich bin der Bandit - Cobra Verde" ). Tutaj więcej wyszło szaleństwa głównego bohatera niż w krzyczeniu i machaniu maczetą.
Ciekawe "tło etnograficzne" - autentyczne plemiona murzyńskie, prawdziwy król, etniczna muzyka. Herzog ma dobrą rękę do takich patentów.
Od razu muszę nadmienić, że "Wicekról Ouidah" to jedna z lepszych książek, które czytałem. Oczywiście film ma z nią niewiele wspólnego.
_________________ "For all the works of cultured man
Must fare and fade and fall."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach