Fish Tank
reż. Andrea Arnold (Wielka Brytania 2009)
Nagrodzony przez Jury tegorocznego festiwalu w Cannes, film w reżyserii uhonorowanej Oscarem Andrei Arnold. Przejmująca opowieść o dorastaniu i walce o swoje marzenia. Mia ma 15 lat. Nie chodzi do szkoły, nie ma przyjaciół, nie potrzebuje nikogo. Jej silny charakter i agresywna postawa budzą strach rówieśników. Gdy jest sama - tańczy. I wierzy w to, że kiedyś spełni swoje marzenia. Pewnego dnia jej matka przyprowadza do domu tajemniczego mężczyznę o imieniu Connor. Jego nieoczekiwana obecność wzburzy krew. Uwolni emocje, których nikt się nie spodziewał. [opis dystrybutora]
I znowu, kolejny film ukazujący patologie stosunków rodzinnych panujących w pewnych środowiskach na wyspach brytyjskich (lecz pewnie nie tylko). Gdy podczas "rodzinnej wycieczki" partner matki dziewczynek zadaje pytanie jakim zwięrzeciem chciałaby być każda z nich. Młodsza córka odpowiedz swojej matki: " że ta chciałaby być psem" kwituje : " O idealnie! I tak już wyglądasz jak suka!" Smutne, przerażające? Prawdziwe. Ale nic nie dzieje się bez powodu, liczne imprezy i libacje alkoholowe ktore urządza w domu ich rodzicielka na pewno nie są dobrm wzorem dla dziewczynek. No i właśnie zachowanie Connor'a...urządzanie wycieczek etc. Nie wiem czemu wkładal tyle wysiłku w budowanie fikcyjnych relacji, przez to wszystko staje się tylko jeszcze bardziej podłe...no i Mia nie raz strasznie denerwowała mnie swoimi głupimi zachowaniami...ale które były przecież próbami zwrócenia na siebie uwagi, samotna była oj tak,bo w ogóle to mało ludzi było w tym filmie xD
A w ogóle to polecam jak najbardziej
_________________ "I believe in pink. I believe that laughing is the best calorie burner. I believe in kissing, kissing a lot. I believe in being strong when everything seems to be going wrong. I believe that happy girls are the prettiest girls. I believe that tomorrow is another day, and I believe in miracles"
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-02-14, 11:18, w całości zmieniany 3 razy
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5240 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-14, 22:54
Znakomity film i bardzo przekonujący obraz brytyjskiej patologii. Te blokowiska angielskiej klasy niższej bardzo mi przypominały nasze swojskie, polskie klimaty. Do tego brak szacunku dla rodziców, zupełne rozpasanie i samowolka dzieciaków. Nikt nie chodzi do szkoły, nikt nikogo nie słucha, a życie się jakoś tam toczy. Nie jest to jednak taki zabawowy temat jak np. w serialu "Skins" (czytaj żremy piguły na potęgę, rypiemy się po kątach i jest fajnie). Tutaj rzecz dzieje się jakby bardziej na serio. Coś może trochę jak w filmach Clarka.
Cała historia nie jest pretensjonalna. Szybko pozwala się wczuć w fabułę i zanim się obejrzymy mimowolnie zaczynamy kibicować głównej bohaterce w jej pokręconej życiowej drodze. A przecież nie jest ona postacią przyjemną. To taka rozwrzeszczana gówniara, która jak ma ochotę to pije i puszcza się z kim popadnie, a innym razem wali z bani kasując nos koleżanki na boisku. Ma też jednak jakieś marzenia czy pasje i mimo wszystko da się ją polubić.
Fish Tank to taki film z prostą, niewymuszoną historią ale naprawdę znakomicie zrobiony. Ta historia się po prostu sączy jakimś takim naturalnym rytmem (w sumie całkiem dynamicznym) i widz to absolutnie kupuje. Ktoś porównywał to do "Galerianek". Osobiście myślę, że to raczej porównanie średnio trafione. Choćby dlatego, że w przypadku "Galerianek" cały czas miałem wrażenie, że cała ta fabuła jest w mniejszym lub większym stopniu naciągana. W przypadku Fish Tank nic podobnego nie miało miejsca. Postacie są bardzo autentycznie wykreowane, a scenariusz nie serwuje nam żadnych "nadprzyrodzonych" motywów czy nieprawdopodobnych, bajeranckich zagrywek.
Reasumując - zdecydowanie polecam.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-02-15, 00:11, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5240 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-14, 23:15
Zapomniałem napisać jeszcze, że uwielbiam ten hard-brytyjski akcent jaki pojawia się w filmie. Mia nawet jak drze mordę do matki lub pozuje na jakąś nigga hiphopówkę to zasuwa takim akcentem jakby urwała się z korsarskiego okrętu albo angielskiej ekipy banitów wyjętych spod prawa. Ten język jest jakby ze swojej samej natury "dystyngowany i salonowy" więc jak się go tak podaje w nikczemnej polewie to wychodzi kolosalny efekt.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2095 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-15, 00:33
Dobry. W zasadzie bardzo mi się podobał - to smutne blokowisko (takie swojskie), to zapuszczone podwórko rządzące się własnymi prawami, nieobecni rodzice, u których nie sposób szukać pomocy ani zrozumienia, skomplikowany, dorosły świat alkoholu, imprez i nie do końca jasnych relacji międzyludzkich. W tym wszystkim zamotana wrażliwa, inteligentna dziewczyna, szczelnie chroniąca się przed światem pancerzem agresji wobec wszystkich i wszystkiego. Dodatkowego smaczku dodaje oczywiście genialny brytyjski akcent ("What's wrong with me? You're wrong with me!"). Film dobrze obrazuje skomplikowany świat dorastającej dziewczyny, miotającej się pomiędzy strachem, goryczą i postawą obronną, a czułością, miłością i pragnieniem spełnienia marzeń. Ładnie to widać w pojedynczych szczegółach fabuły. Koń, siostrzane "I hate you, bitch. - I hate you too." i kilka innych.
Ale niestety muszę też trochę pomarudzić. Kilka elementów było w moim odczuciu przesadzonych, sztucznych, niepasujących do reszty. Po pierwsze w kilku momentach raziła mnie postać mamy - zbyt naciągana i nienaturalna. Po drugie - taniec Mii (przepraszam, wiem, to miało być wiarygodne i realistyczne, po prostu mam za wysokie wymagania ) no i po trzecie:
Spoiler:
Kulminacja i zakończenie akcji. Od pewnego momentu miałam wrażenie, że scenarzysta stracił pomysł na przesłanie filmu, pogubił się w tym, co chciał opowiedzieć i zakończył fabułę trochę od czapy. Jeszcze porwanie Keiry rozumiałam, wypuszczenie jej też. Ale już gonienie Mii przez Connora tylko po to, żeby strzelić jej z liścia nie do końca mnie przekonuje. Nie trafia też do mnie zupełnie finalne "chciałbym sprawdzić go na dłuższej trasie... jadę do Walii". Po co to? Na co to? Co to ma wspólnego z wcześniej przedstawioną historią? No i ostatnia klapa - wzruszająca scena wspólnego tańca mamy i dwóch córek. Ach, jakie to było przesymbolizowane, jakie pełne znaczeń i wydźwięków. Zupełnie niepotrzebne.
Ale mimo pewnych minusów, film zdecydowanie mi się podobał, faktycznie wciągnął mnie całkowicie, zainteresował, przykuł uwagę. A przecież o to przede wszystkim chodzi. Z czystym sumieniem mogę go polecić tym, którzy jeszcze go nie znają.
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5240 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-15, 01:53
Eva napisał/a:
Po pierwsze w kilku momentach raziła mnie postać mamy - zbyt naciągana i nienaturalna.
Znałem kiedyś baaardzo podobną do niej osobę. Takie mamy też są na świecie.
Eva napisał/a:
Po drugie - taniec Mii
To fakt. Ja po prostu myślałem, że się nie znam więc zwaliłem to na karb swojej ignorancji w temacie tańca nowoczesnego. Jednak przyznaję, że dla mnie też nie było to absolutnie nic niezwykłego.
Zakończenie też mi się bardzo podobało i moim zdaniem w żadnym razie nie psuje ono odbioru filmu, a decyzja jaką podjęła główna bohaterka po prostu wpisuje się w jej chaotyczny i pełen sprzeczności charakter.
_________________ tell me what you don't like about yourself
To fakt. Ja po prostu myślałem, że się nie znam więc zwaliłem to na karb swojej ignorancji w temacie tańca nowoczesnego. Jednak przyznaję, że dla mnie też nie było to absolutnie nic niezwykłego.
Mi też taniec się nie podobał, a moge powiedzieć,że choć troche się na nim znam. Szczególnie ta jej choreografia na występ. No,ale aktorke dorwali na dworcu,więc może niekoniecznie po prostu miała takie umiejętności, najważniejsze,że dobrze umiała zagrać role
Pamiętam,że jak oglądałam pierwsze sezony Skins to te relaje z rodzicami wydawały mi się naciągane, strasznie nienaturalne. Ale już teraz dotarło do mnie,że tak jest w niektórych rodzinach, tak więc jestem w stanie uwierzyć i w matke i w malą siostre (ile ona miała lat, z 8?) która pije, pali, klnie na potęge.
Spoiler:
Kurcze wiecie zastanawiam się nad tym po co Connor tak się starał budować te relacje z Mią i jej siostrą, po co zabrał ich na wycieczke, po co staral się być miły, po co motywował ją do tańca. Ech gdy ją pochwalił jak na koniec przed nim zatańczyła to pozniej stalo sie jasne po co to zrobił, ale generalnie nie wiem czemu wkładał w to tyle wysiłku. Skoro mógł przyjść przespać sie z matka i tyle. Przecież potem widzimy,że miał drugie życie z ktorego nie miał zamiaru rezygnować... A w o gole to było okropne. Jakby zrobił sobie "wakacje" od normalnego życia :/
_________________ "I believe in pink. I believe that laughing is the best calorie burner. I believe in kissing, kissing a lot. I believe in being strong when everything seems to be going wrong. I believe that happy girls are the prettiest girls. I believe that tomorrow is another day, and I believe in miracles"
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2095 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-15, 10:43
BM napisał/a:
Takie mamy też są na świecie.
Pewnie tak.
BM napisał/a:
decyzja jaką podjęła główna bohaterka po prostu wpisuje się w jej chaotyczny i pełen sprzeczności charakter.
Ale to było takie strasznie... niewynikające z niczego wcześniej w filmie.
sunshine napisał/a:
No,ale aktorke dorwali na dworcu,więc może niekoniecznie po prostu miała takie umiejętności, najważniejsze,że dobrze umiała zagrać role
Poza tym nie czepiajmy się - ona miała tańczyć jak osiedlowy samouk, może tak właśnie to powinno wyglądać.
sunshine napisał/a:
Spoiler:
Kurcze wiecie zastanawiam się nad tym po co Connor tak się starał budować te relacje z Mią i jej siostrą, po co zabrał ich na wycieczke, po co staral się być miły, po co motywował ją do tańca. Ech gdy ją pochwalił jak na koniec przed nim zatańczyła to pozniej stalo sie jasne po co to zrobił, ale generalnie nie wiem czemu wkładał w to tyle wysiłku. Skoro mógł przyjść przespać sie z matka i tyle. Przecież potem widzimy,że miał drugie życie z ktorego nie miał zamiaru rezygnować... A w o gole to było okropne. Jakby zrobił sobie "wakacje" od normalnego życia :/
Spoiler:
No jak to po co? Żeby samego siebie przed sobą usprawiedliwić, że wcale nie chodzi mu tylko o szybki niezobowiązujący seks z samotną matką. Żeby wmówić sobie, że jest fajny, czuły i emfatyczny, skoro przecież poświęca swojej kochance na boku czas i uwagę, rozmawia z jej córkami, wyjeżdża z nimi na wycieczki i w ogóle jest takim dobrym wujkiem (dla Mii może nawet zbyt dobrym...). Wydaje mi się, że to typowy schemat działania faceta, który zdradza swoją rodzinę z inną rodziną i potrzebuje się wybielić przed samym sobą, złagodzić we własnych oczach obraz sytuacji.
Natomiast cały czas mnie zastanawia i nie wiem w końcu
Spoiler:
Czy Mia była dziewicą?? Przecież to, co rzuciła do matki "I've just fucked with him upstairs!" było chyba kłamstwem wymyślonym na poczekaniu, żeby pokazać, że może być atrakcyjna dla chłopaków. Nie? Czy dlatego tak ganiała potem za Connorem, bo to był jej pierwszy facet?
No jak to po co? Żeby samego siebie przed sobą usprawiedliwić, że wcale nie chodzi mu tylko o szybki niezobowiązujący seks z samotną matką. Żeby wmówić sobie, że jest fajny, czuły i emfatyczny, skoro przecież poświęca swojej kochance na boku czas i uwagę, rozmawia z jej córkami, wyjeżdża z nimi na wycieczki i w ogóle jest takim dobrym wujkiem (dla Mii może nawet zbyt dobrym...). Wydaje mi się, że to typowy schemat działania faceta, który zdradza swoją rodzinę z inną rodziną i potrzebuje się wybielić przed samym sobą, złagodzić we własnych oczach obraz sytuacji.
Hmmm,może i dlatego. Tylko właśnie troche mnie dziwiło czemu sobie komplikował sprawy, gdyby nie wchodził z nimi w taką zażyłość to łatwiej byloby mu odejść, zatrzeć za sobą ślady potem.
Eva napisał/a:
Natomiast cały czas mnie zastanawia i nie wiem w końcu
Spoiler:
Czy Mia była dziewicą?? Przecież to, co rzuciła do matki "I've just fucked with him upstairs!" było chyba kłamstwem wymyślonym na poczekaniu, żeby pokazać, że może być atrakcyjna dla chłopaków. Nie? Czy dlatego tak ganiała potem za Connorem, bo to był jej pierwszy facet?
Spoiler:
Właśnie też się nad tym zastanawiałam! Z jednej strony to wyglądało na taką odczepke, żeby dokuczyć matce. Ale z drugiej strony strony jak byli z tym chłopakiem w jakimś mieszkaniu i pili to tak wymownie na siebie spojrzeli, takim wzrokiem który sugerowałby,że coś się zaraz wydarzy. No i zostawił czapke :P A moja koleżanka jeszcze stwierdziła,że gdyby się z tamtym nie przespała to on by za Mią tak nie latał, pamiętasz tam gorliwie ją wołał i chciał za nią iść.
A wydaje mi się że ona ganiała za Connorem bo po prostu nawet jesli nie był to jej pierwszy raz to była w nim zakochana. Pierwsza poważna osoba (bo chociażby miał stałą prace) która zwróciła na nią uwagę, doceniała ją i obsypywała komplementami.
_________________ "I believe in pink. I believe that laughing is the best calorie burner. I believe in kissing, kissing a lot. I believe in being strong when everything seems to be going wrong. I believe that happy girls are the prettiest girls. I believe that tomorrow is another day, and I believe in miracles"
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2095 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-15, 23:17
sunshine napisał/a:
Spoiler:
Właśnie też się nad tym zastanawiałam! Z jednej strony to wyglądało na taką odczepke, żeby dokuczyć matce. Ale z drugiej strony strony jak byli z tym chłopakiem w jakimś mieszkaniu i pili to tak wymownie na siebie spojrzeli, takim wzrokiem który sugerowałby,że coś się zaraz wydarzy. No i zostawił czapke :P A moja koleżanka jeszcze stwierdziła,że gdyby się z tamtym nie przespała to on by za Mią tak nie latał, pamiętasz tam gorliwie ją wołał i chciał za nią iść.
A wydaje mi się że ona ganiała za Connorem bo po prostu nawet jesli nie był to jej pierwszy raz to była w nim zakochana. Pierwsza poważna osoba (bo chociażby miał stałą prace) która zwróciła na nią uwagę, doceniała ją i obsypywała komplementami.
Spoiler:
Nie wiem, mi się wydaje, że ona się z tym chłopakiem nie przespała, tylko, że zakładając taką wersję trochę dziwne wydaje mi się, że pierwszy raz z Connorem przyszedł jej tak lekko i bez większych konsekwencji (poza zakochaniem, które zresztą było widać już wcześniej).
Wiek: 18 Dołączyła: 25 Cze 2010 Posty: 27 Skąd: póki co Polska
Wysłany: 2010-06-26, 19:27
Eva napisał/a:
Spoiler:
Ale już gonienie Mii przez Connora tylko po to, żeby strzelić jej z liścia nie do końca mnie przekonuje.
Spoiler:
A to nie jest tak, że on był na nią masakrycznie wściekły, ale jak już miał jej coś zrobić to sobie przypomniał, jakie świństwo zrobił i nie miał już odwagi tłuc?
Niesamowita była scena, kiedy ona stała na podium na przesłuchaniach i nagle było tak wyraźnie wszystko widać, te wszystkie kłamstwa, w których siedzi - opiekuńczośc Connora (płyta), umiejętności taneczne (doprowadziły ją aż do przesłuchań na taniec na rurze), wolność seksualna.
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3149 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-11-04, 16:47
BM napisał/a:
Reasumując - zdecydowanie polecam
Skoro tak zdecydowanie polecasz, sięgnij sobie po Dardenn'ów. Fish Tank bardzo mi się podobał i bardzo przypominał kino Dardenn'ów.
Niektórzy to mają dopiero w życiu przesrane. Ciekawa historia, realistyczna, ze społecznym zacięciem ukazane inne oblicze Anglii, kraju przecież o znacznie wyższym poziomie rozwoju niż Polska. Jak widać, w niektórych przypadkach jest to bez znaczenia. Bohaterka bardzo sympatyczna i kapitalnie zagrana przez Katie Jarvis. Mityczni 'pożeracze popcornu' raczej się wynudzą, pozostali powinni być zadowoleni.
BM napisał/a:
Fish Tank to taki film z prostą, niewymuszoną historią ale naprawdę znakomicie zrobiony. Ta historia się po prostu sączy jakimś takim naturalnym rytmem (w sumie całkiem dynamicznym) i widz to absolutnie kupuje.
Nie chciałbym być nachalny, ale spróbuj tych Dardenn'ów.
_________________ I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3149 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-11-04, 18:55
Cytat:
Ale po co konkretnie (jakieś tytuły zapodaj)?
Syn, Milczenie Lorny, Rosetta, Dziecko
Wszystkie są świetnie. Rekomenduję, bo napisałeś:
BM napisał/a:
Fish Tank to taki film z prostą, niewymuszoną historią ale naprawdę znakomicie zrobiony. Ta historia się po prostu sączy jakimś takim naturalnym rytmem (w sumie całkiem dynamicznym) i widz to absolutnie kupuje.
A ja mam bym właśnie identycznie opisał odbiór ich filmów ze swojej strony. Strasznie wciągają. Moim pierwszym był "Syn" i właśnie... absolutnie kupiłem.
_________________ I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1609 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-01-10, 21:08
Film robi wrażenie. Z początku powolny, z czasem nabiera coraz szybszego tempa, aż do zakończenia, które dla niejednego widza może być dość zaskakujące. Niektórzy wątpili wcześniej, czyli wyżej, czy jest możliwe, żeby były takie rodziny. Ja osobiście nie mam średniej przyjemności takich znać, ale sądząc po wielu nieszczęśliwych i agresywnych obliczach współczesnych nastolatków, śmiem twierdzić, że takich patologicznych rodzin jest co nieco.
Wspaniała jest postać głównej bohaterki. Mia to dzielna dziewczyna, wyrazy podziwu, że mając taką matkę w ogóle chce jej się żyć, zabiegać o jakąkolwiek akceptację, o uczuciach nie wspominając. Na każde dobre słowo, najmniejszy okruch zainteresowania swoją osobą rzuca się jak wygłodniały pies na byle jaką kość. To i się nie ma co dziwić, że pokochała Connora, bardziej pewnie jako uosobienie postaci brakującego ojca, niż kochanka. A że tak się stało, jak się stało z nimi, no cóż, obydwoje byli upojeni, on alkoholem, ona jego podziwem (szczerym czy nie, ale jednak) dla jej tańca.
Strasznie żal tych wszystkich dziewczyn, pochodzących (jak Mia) z zimnego wychowu, niekochanych, nie przytulanych przez rodziców. Rzucają się na każdy ochłap męskiego zainteresowania przypominający uczucie, a będący tak naprawdę tylko zakamuflowanym pożądaniem. Choć trzeba przyznać, że akurat w tym przypadku, Connor wzbudzał zaufanie - nigdy wcześniej jej nie wykorzystał , choć miał ku temu okazję (np. gdy kładł Mię do łóżka, będącą po kilku piwach).
Jeśli jest jeszcze ktoś twierdzi, że dzieciństwo to najlepszy okres w życiu, niech sobie zobaczy Fish Tank. Wcale nie potrzeba pochodzić z czarnej rodziny, zamieszkałej w nowojorskich slumsach, mieć matkę pijaczkę, gwałcącego co noc ojca i być z nim w ciąży, jak to na przykład było w "Hej, skarbie" ("Precious: Based on the Novel Push by Sapphire", który to film momentami mi Fish Tank przypominał), by poczuć gorzki smak życia. Oba filmy, opowiadają o tym samym, pomijając już tak fundamentalną sprawę jak brak odpowiedzialności, to także, jak bardzo ludzie dorośli, nie tylko rodzice, nie liczą się z uczuciami dzieci. Egoistyczni, nieempatyczni, zakleszczeni w pretensjach do całego świata, /w tym także do swych dzieci, które powołali do istnienia/, byle nie do siebie, za swój marny los, skazują siebie i swe potomstwo na przeraźliwą samotność, hodując bez końca kolejne kaleki emocjonalne na swoje podobieństwo. A wcale tak wiele nie potrzeba, by te relacje mogły być choć trochę lepsze, dotyk (ten dobry) i odrobina prawdziwego zainteresowania, czym zajmuje się i co czuje mały człowiek.
I tu musze wspomnieć o najpiękniejszej scenie tego filmu. Wiele z was uważa ją za najgorszą, wręcz pretensjonalną. Chodzi o pożegnalny taniec, hip hopowy, w wykonaniu matki i córki. Te dwie kobiety,najważniejsze dla siebie na świecie, tylko do tego są zdolne. Taniec marionetek, osobny (nie bez powodu taki jest hip hop), w milczeniu
Spoiler:
a być może widzą się po raz ostatni.
.
Jeśli jeszcze pomysleć o tytule czlowiek wpada w jeszcz większy dół.. Symboliczne "Akwarium", ktore nie daje nadziei uwięzionym w nim rybkom na wypłynięcie na szersze wody. Czyżby piękną, mądrą, dobrą Mię czekał ten sam los?
Na szczęście nie dostajemy odpowiedzi na to pytanie, możemy więc mieć nadzieję, że może kiedyś jej nadzieje i marzenia , nie zmienią się w utracone złudzenia.
Świetni aktorzy, rewelacyjny Fassbender (zagrał tak niejednoznacznie tak wydawałóby się oczywistą postać , że ho, ho!), no wszystkie trzy dziewczyny, a szczególnie Katie Jarvis, spisały się bardzo dobrze.
9/10
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3149 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-01-10, 21:25
Jak zawsze ciekawe podsumowanie. Cieszę się, że zgadzamy się co do oceny. Mnie również bardzo się ten film podobał. Rola Fassbendera nie zapadła mi jakoś szczególnie w pamięć, Katie Jarvis za to jak najbardziej tak.
_________________ I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1609 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-01-12, 14:49
Katie Jarvis, oczywiście, sprawa bezdyskusyjna. A Fassbender - podobało mi się, jak potrafił manipulować naszymi, a przynajmniej moimi, uczuciami względem Connora. Są one skrajnie różne i przez cały film ulegają zmianom.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wracając do tematu Mii i Connora - był to świetnie przeprowadzony temat. Idealnie ujęte z obu stron przyczyny fascynacji. Pomimo końcowych przepełnionych patosem morałów, akurat wątek Mii i Connora zrobił na mnie największe wrażenie. Mia pogubiona, zbuntowana, emocjonalna, naiwna i Connor - dobry tatuś rodzinki z przedmieścia, który używa sobie życia z jakąś zapijaczoną kobitą z marginesu - a przy okazji z jej dużo młodszą córką. Co za patologia. Podoba mi się sposób nawiązywania relacji między tym dwojgiem (M&C). Widać, że oboje zaczynają chcieć więcej, niestety każde w trochę innym znaczeniu. Osobiście byłam na typa wściekła, gdy gonił Mię i jej strzelił. Sam sobie winien tego całego porwania - co oczywiście Mii nie usprawiedliwia... Nie czaję też, po co Mia oddała mocz na jego dywan... zemsta? dziwna...
_________________ ** człowiek człowiekowi wilkiem,a kiwi kiwi kiwi **
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach