Wysłany: 2008-11-21, 23:52 Lot nad kukułczym gniazdem
Lot nad kukułczym gniazdem
One Flew Over the Cuckoo's Nest
reż. Milos Forman (USA 1975)
Randall Patrick McMurphy outsider i obibok trafia na obserwację do zakładu psychiatrycznego, która ma wykazać czy jest chory czy symuluje. Jego spontaniczne zachowanie zyskuje mu przychylność innych pacjentów, ale przez to popada on w konflikt z siostrą Ratched. Realistyczny obraz szpitala psychiatrycznego będący sugestywną metaforą represyjnego systemu niszczącego jednostkę, jeśli tylko wyróżnia się inną od narzuconej postawą.
Niesamowity Jack Nicolson w świetnej dyspozycji. Buntownik kontra system. Zinterpretowałem szpital jako metaforę małego świata z własnymi surowymi zasadami. Nicolson (McMurphy) próbuje to wszystko rozwalić, pokazać "wspólwięźniom", że istnieje inna rzeczywistość. Bardzo podobałi mi się utrzymanie cienkiej linii pomiędzy scenami komediowymi, a napięciem (a także scena imprezki w psychiatryku, doskonałe wyważenie środków. Musowa pozycja.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 17:42, w całości zmieniany 5 razy
Fajny film, ale tylko fajny, bo niestety dużo wcześniej przeczytałem książkę, a ta jest zdecydowanie lepsza od filmu. Lepiej pokazuje o co w tym wszystkim chodzi, dodatkowo posiada świetny klimat.
Dołączył: 20 Lis 2008 Posty: 24 Skąd: bagna i bajora
Wysłany: 2008-11-25, 08:41
Też najpierw czytałem ksiażkę i film w porównaniu z nia jest kiepsciutki, płytki i mocno okrojony, mimo że obsypany nagrodami i dobra gra aktorska. Nie mogę wypowiedzieć się na temat tego filmu lepiej. Gdybym ksiażki nie czytał może i nawet powiedziałbym że to dobry film.
Dołączyła: 19 Lis 2008 Posty: 79 Skąd: The Universe
Wysłany: 2008-11-25, 16:34
emanrehtona napisał/a:
Fajny film, ale tylko fajny, bo niestety dużo wcześniej przeczytałem książkę, a ta jest zdecydowanie lepsza od filmu
Żaba Monika napisał/a:
najpierw czytałem ksiażkę i film w porównaniu z nia jest kiepsciutki, płytki i mocno okrojon
Tez czytalam książkę i była świetna (tym bardziej, ze autor sam przeżył troche z tego co opisywał, gdyż jego filozfią życiowa było spróbowanie wszystkiego, wiec zaliczyl i wiezienie i psychiatryk), ale nie ma co przesadzac, ze film byl plytki i kiepski. Film nie moze trwac 12 godzin i zawierac wszystkiego co jest w ksiazce. A i atmosfere inaczej sie odbiera. Opisane slowami postacie czesto sa trudne do pokazania za pomoca obrazu. Poza tym jesli najpierw sie czyta kasiazke i wyobrazisz sobie wszystko na swoj sposob, to potem wkurza cie to jak widzi to scenarzysta czy rezyser.
Film na prawde swietny i rola Nicolsona jak zwykle rewelacyjna.
Chyba popełnię kolejną myślozbrodnię, ale film uznaję jedynie za niezły. Widziałem go raz w telewizji, było to oczywiście późno i niestety trochę nudził konia. Nicholson oczywiście bardzo dobry, podobnie jak ten Indianin. Książki nie czytałem. Z klimatu szpitali psychiatrycznych dużo bardziej podobał mi się spektakl Teatru TV w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego "Kuracja".
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Widziałem go raz w telewizji, było to oczywiście późno i niestety trochę nudził konia.
Może spróbuj go obejrzeć jeszcze raz? W komfortowych warunkach?
chyba już mi się nie chce do tego podchodzić. Obejrzałem i nie zachwycił mnie.
Spoiler:
Rzucają piłką do kosza, a potem umywalką w okno, przedtem udusiwszy kolegę poduszką. No fajnie.
Wiem, że ten film ma status kvltowego, ale naprawdę "Kuracja" była dla mnie dużo bardziej pokręcona, na pograniczu zdrowego rozsądku i szaleństwa ("gdzie zaczyna się choroba? a gdzie zaczyna się łysina?"), snu i jawy itd. Pod koniec już niczego nie jesteśmy pewni. Z filmów o psychiatrykach większe wrażenie zrobił na mnie również "Szpital przemienienia" (zachwalany przeze mnie w innym temacie, zresztą autor sztuki zekranizowanej przez Smarzowskiego chyba się musiał książką Lema posiłkować).
Książkę czytałem, ale mimo tu uważam film za wybitny. Kreacja Nicholsona jest rewelacyjna, a film dobrze oddaje klimat książki. Pisałem niedawno kilkustronicową pracę o beat generation i trochę się wypociłem o Locie (książce), który uważam za jedną z najważniejszych książek XX wieku. Kesey napisał coś niesamowitego, polecam też Kerouaca.
Jedna z lepszych scen to ta, w której McMurphy próbuje podnieść ten kawał betonu, W książce też mnie niezwykle poruszyło i dokładnie tak to sobie wyobrażałem. Udana adaptacja, choć jak zwykle książka cenniejsza.
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-08-05, 02:44
Arcyznawca napisał/a:
Chyba popełnię kolejną myślozbrodnię, ale film uznaję jedynie za niezły. Widziałem go raz w telewizji, było to oczywiście późno i niestety trochę nudził konia.
Obejrzyj jeszcze raz, wróć i posyp nikczemny łeb popiołem. Uczciwie poświęć temu filmowi jakiś nocny seans. Warto. Bo tak się składa, że to JEST kult. I w ogóle jeden z tych filmów, które na zawsze zapadają w pamięć.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Chyba popełnię kolejną myślozbrodnię, ale film uznaję jedynie za niezły. Widziałem go raz w telewizji, było to oczywiście późno i niestety trochę nudził konia.
Obejrzyj jeszcze raz, wróć i posyp nikczemny łeb popiołem. Uczciwie poświęć temu filmowi jakiś nocny seans. Warto. Bo tak się składa, że to JEST kult. I w ogóle jeden z tych filmów, które na zawsze zapadają w pamięć.
No cóż, mnie jakoś nie przekonał — dla jednego kult, dla drugiego niekult. Szczerze mówiąc nie chce mi się już do tego wracać.
To właśnie TEN FILM, który się pamięta... nawet po latach. I Jacka, i twarz tej okropnej pielęgniary i młodego Danny'ego De Vito :]
Kwintesencja dobrego filmu, świetne aktorstwo (absolutnie wszystkich), zdjęcia, muzyka, cisza, akcja...rozegrane to wszystko przy użyciu niewielu środków.
Milos! Dziękuję!
_________________ ** człowiek człowiekowi wilkiem,a kiwi kiwi kiwi **
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach