Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5240 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-11, 18:02 Precious
Precious / Hej, skarbie
reż. Lee Daniels (USA 2009)
Film w reżyserii Lee Danielsa przedstawia historię nastolatki z Harlemu, otyłej analfabetki oczekującej narodzin drugiego dziecka. [opis onet.pl]
Naprawdę dobry dramat w dosyć nietypowym jak na amerykańskie kino stylu (nawet rozpatrując rzecz tylko w ramach gatunku). Obraz zupełnie przerąbanego życia na marginesie american dream. Momentami czułem się trochę jakbym oglądał jakiś swojski film o najgorszej biedzie i beznadziei, przy czym tutaj mamy mocne amerykańskie piętno kulturowe pt. wstań i walcz, idź do przodu. Główna bohaterka jest ekstremalnie gruba, czarna i brzydka. Bądźmy szczerzy, oglądanie jej nie należy do rzeczy przyjemnych. Mamusia też nie lepsza (a może i nawet gorsza). W ogóle cała rodzinka i otoczenie to patologia zupełna. Syf, Harlem, zezwierzęcenie i beznadzieja, do tego drugie dziecko w drodze. A dopiero początek. Wraz z rozwojem fabuły porażają nas kolejne wątki i fakty z życia głównej bohaterki. Mimo to jest w tym jakaś taka magia, próba walki o swoją przestrzeń. Jakby pod tymi zwałami tłuszczu i obojętności tliła się jakaś zwierzęca wola życia. Jednak życie to nie bajka, a "Precious" to nie smutna historia człowieka na zakręcie, który zaraz wyjdzie na prostą. To raczej taka szamotanina w szambie beznadziei. Ten obraz młodej matki - wilczycy tulącej do piersi swoje dziecko jest nam kulturowo dosyć bliski. Z drugiej strony amerykański rynsztok jaki tu widzimy szokuje.
Film ma już na koncie 6 nominacji do Oscara oraz wiele innych, prestiżowych nagród. Wybitna rola matki, praca kamery i reżyseria. Scena, w której marnotrawna mamusia spowiada się przed pracownicą urzędu decydującego o przydzielaniu zasiłków po prostu poraża swoim realizmem. Trudny obraz ale zdecydowanie polecam. Warto.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2095 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-12, 03:48
Mocny film. Faktycznie główna bohaterka nie stanowi może zjawiska szczególnie atrakcyjnego, ale przykuwa uwagę i z pewnością wzbudza.... żal? Współczucie? Sympatię? Ciężko stwierdzić, ale ja osobiście w pewnym momencie podczas seansu zwyczajnie zaczęłam trzymać za nią kciuki. Chociaż przecież wiedziałam, że prawdopodobnie jej się nie uda. Na początku filmu życie Precious przedstawione jest jako bagno, syf i metr mułu, a potem robi się tylko coraz gorzej. Tym większe wrażenie robi ta historia, że przepleciona jest marzeniami dziewczyny, przebłyskami optymistycznych wizji i jaśniejszego spojrzenia w przyszłość.
Precious przywodzi mi na myśl tonącego człowieka, któremu co i rusz doczepia się do nóg kolejne ciężary. Rzeczywistość ciągnie w dół, człowiek ciągnie w górę. Choć może się to wydać naiwne, ten film naiwny nie jest. Jest ciężki i przygnębiający, ale jednocześnie w jakiś dziwny sposób podnoszący na duchu.
Mam nadzieję, że coś temu tytułowi skapnie z Oscarowej uczty, bo uważam, że na to zasługuje.
Bardzo duże zaskoczenie moim zdaniem. Spodziewając się kolejnego filmu o "biednych murzynach", dostałem dość mocny w przekazie dramat psychologiczny, który mimo wszystko bardzo dobrze się ogląda. Film przytłacza widza zarówno rozmiarami głównej bohaterki jak i nagromadzeniem syfu lejącego się z ekranu. Problemy Precious pokazane w tym filmie są dosyć uniwersalne, i zdarzają się pewnie w każdym miejscu na świecie, Harlem jako miejsce akcji dodaje tylko "smaku" całemu obrazowi. Świetna gra aktorska jak powiedziano wcześniej, brak taniego moralizatorstwa, brak "uświadamiania" i "uczulania" widza na to co rozgrywa się na jego oczach, to kolejne atuty. Dochodzi jeszcze muzyka, dobrze dobrana, spinająca całość. Dawno nie widziałem tak bezpośredniego filmu. 9+/10.
BM napisał/a:
Momentami czułem się trochę jakbym oglądał jakiś swojski film o najgorszej biedzie i beznadziei
Trochę taki amerykański "Plac Zbawiciela".
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5240 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-20, 20:15
Aske napisał/a:
Trochę taki amerykański "Plac Zbawiciela".
Już się spotkałem gdzieś z tym porównaniem ale moim zdaniem jest ono raczej średnio trafione. Choćby dlatego, że Plac Zbawiciela to film strasznie dołujący. W przypadku Precious ten efekt jest znacznie bardziej "zbalansowany". Tutaj po seansie nie mamy wrażenia, że nasz samopoczucie sięgnęło dna. A mimo to film robi spore wrażenie i daje do myślenia.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach