The Pillow Book
reż. Peter Greenaway (UK, Holandia, Francja, 1995)
"Nagiko to młoda japońska dziewczyna. Gdy była dzieckiem, ojciec malował na jej ciele przeróżne historie i wiersze. Teraz Nagiko szuka mężczyzny, który, tak jak jej ojciec, będzie potrafił kaligrafować na ciele. Zafascynowana książkami, wierszami i pisaniem na ciele rozpoczyna erotyczną odyseję z Anglikiem Jerome..." (wybaczcie ten cherlawy opis- to i tak najlepszy z najgorszych:P)
"The Pillow Book" to przepięknie przedstawiona miłość, nie zwyczajna lecz pożądliwa, zazdrosna wręcz mistyczna, gdyż najważniejszym elementem aktu miłosnego jest kolejna strofa na plecach, brzuchu, pośladkach, języku. Do tego zemsta i niesamowicie piękne obrazy dalekiego wschodu. Bardzo specyficznie łączone na jednym ekranie zdjęcia z kilku kamer dopełniają klimatu delikatnej mgiełki tajemniczości tego obrazu."
Pod względem wizualnym ten film wciska w fotel. Pod względem obyczajowym - rożnie bywa. Są tacy, którzy go kochają, są tacy- którzy nienawidzą. Podobnie rzecz ma się z osobą jago reżysera
Ja zdecydowanie należę do pierwszej kategorii. Film miałam okazję zobaczyć wiele lat temu, dzięki uprzejmości TVP (teraz zdobycie go nie nastręcza już trudności) - zdaje się - głuchą, ciemną nocą.
Tytułowa Pillow Book jest dla głównej bohaterki rodzajem osobistego pamiętnika w którym opisuje "Things that make the heart beat faster." A, że dziewczyna to pełnokrwista kobieta ...
Film jest zdecydowanie dla osób dorosłych - i nie mówię tu o wieku; chodzi mi o podejście do kina. Wszyscy lubiący zaciskać poślady i rzucający "pedałami" niech dla własnego dobra trzymają się od niego z daleka - bo tu się szanowni Państwo dzieje . Dużo i w rożnych konfiguracjach.
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2095 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-31, 23:15
Film jest zainspirowany japońskim dziełem literatury średniowiecznej, "Makura no soshi" (dosłownie "Zapiski spod poduszki", stąd tytuł angielski "The pillow book") - pamiętnikiem z życia codziennego pisanym przez damę dworu cesarskiego, Sei Shonagon, pod koniec X wieku naszej ery. Literacki pierwowzór nie jest jakoś specjalnie przeerotyzowany ani nie ma nic wspólnego z kaligrafowaniem na kobiecym ciele. Jednak ukazuje podobną historię kobiety, kobiety czującej i przeżywającej, a jednocześnie zafascynowanej sztuką słowa, maniakalnie wręcz próbującej uchwycić własne przemyślenia i odczucia.
Film oglądałam już dobre ileś lat temu, pamiętam, że zrobił na mnie dość duże wrażenie. Mimo, że jest trudny. Spokojnie można polecić, ale raczej dla ciekawych.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach