Człowiek słoń / Elephant Man
reż. David Lynch (USA, Wielka Brytania 1980)
Wiktoriańska Anglia. Lekarz Frederick Treves trafia przypadkowo do jarmarcznej budy cyrkowej, w której wystawiono na pokaz istotę nazywaną człowiekiem słoniem. Zaintrygowany jej widokiem, dobija targu z właścicielem i wypożycza dziwną postać, aby dokładniej zbadać tak rzadki przypadek medyczny. Nieszczęśnik nazywa się John Merrick. Wycieńczony astmą i nieludzkim traktowaniem, zostaje przewieziony do szpitala. Okazuje się, że straszliwie zdeformowane ciało kryje człowieka o niezwykłej inteligencji i wrażliwości. Osiem nominacji do Oscara. [opis Beta, FilmWeb]
Jeden z najlepszych filmów Lyncha, z wybitnymi kreacjami Anthony'ego Hopkinsa i John'a Hurt'a. Film oparty na historii życia Josepha Merrick'a (w filmie John Merrick) - młodego Brytyjczyka straszliwie zdeformowanego przez nieznaną chorobę (obecnie podaje się, że z dużym prawdopodobieństwem była to któraś z odmian zespołu Proteusza + kilka innych niezwykle rzadkich chorób genetycznych), zaszczutego przez tłum ludzi, widzących w nim monstrum i ciekawostkę przyrodniczą. Kontrast pomiędzy wyglądem zewnętrznym Johna, a jego osobowością jest doprawdy skrajny.
I jeszcze ciekawostka. Oto autentyczne zdjęcie Merrick'a wraz z wizerunkiem jego zrekonstruowanej przez naukowców twarzy
Spoiler:
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-01-31, 22:21, w całości zmieniany 2 razy
Wiek: 24 Dołączyła: 03 Sty 2010 Posty: 57 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-31, 17:51
Świetny film Może łatwo się wzruszam, ale strasznie na nim płakałam. Pomysł na to, że potwór okazuje się najmniej potworny może i nie jest tak bardzo innowacyjny, ale podany w takiej formie, naprawdę zachwyca.
Kolejny film dowodzący, że Lynch wielkim reżyserem jest i doskonale sprawdza się w filmach, ktore nieco odbiegają od tematyki większości jego dzieł. No i super że jest to czarno-bialy obraz.
_________________ stoję ponad tym wszystkim z aroganckim uśmiechem na twarzy!
Pomysł na to, że potwór okazuje się najmniej potworny może i nie jest tak bardzo innowacyjny
Hehe, przecież to nie jest pomysł Lyncha, film bazuje na wydarzeniach autentycznych, przede wszystkim na wspomnieniach lekarza, który zaopiekował się Merrickiem.
Piękny film, bardzo smutny i wzruszający. Lynch i Hopkins pokazali wielką klasę. Jeszcze ta muzyka, zwłaszcza Adagio for strings (nie chodzi o wersję DJ Tiesto, haha).
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach