W dolinie Elah / In the Valley of Elah
reż. Paul Haggis (USA 2007)
W kilka dni po powrocie ze służby w Iraku Mike Deerfield znika z bazy wojskowej w Nowym Meksyku i zostaje uznany za dezertera. O jego zaginięciu poinformowani zostają rodzice - emerytowany lekarz wojskowy Hank Deerfield i jego żona Joan. Hank sam rozpoczyna poszukiwania syna. Z pomocą, początkowo niechętnie, przychodzi mu miejscowa policjantka – Emily Sanders. Kolejne dowody wskazują na popełnienie przestępstwa, co powoduje konflikt detektywów z dowództwem bazy. Prawda o misji Mike’a w Iraku sprawi, że świat jego ojca legnie w gruzach. Poznając losy syna, Hank będzie musiał podważyć swoje dotychczasowe ideały...
Kumpel opowiadając mi o tym filmie, oceniał go bardzo pozytywnie. Ja nie miałem jeszcze okazji go obejrzeć, ale może ktoś na forum już tak. Warto po niego sięgnąć? Jest coś czym się wyróżnia?
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 17:20, w całości zmieniany 5 razy
Szczerze mówiąc to nudny i jakiś taki nijaki, Tommy Lee Jones zblazowany i widocznie zmęczony życiem, Charlize Theron schowana gdzieś na drugim planie. Historia kiepsko trzymająca się kupy i zwyczajnie nużąca. Do tego wszechobecny amerykański patetyczny patriotyzm i koszmarnie skopana końcówka. Tyle ode mnie.
_________________ Don't know what Dutch Rudder is?
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-08-07, 09:29
A dla mnie ten film był wielką niespodzianką, otrzymałam bowiem dość subtelną opowieść o cierpieniu, będącym udziałem zwykłych Amerykanów, wierzącym ślepo swoim politykom i maszerujących pokornie na wojny w różnych zakątkach świata na każde ich skinienie, czyli nie owijajac w bawełnę, o głupocie tychże obywateli.
Ojciec zaginionego (Tommy Lee Jones), weteran wojny w Wietnamie, dba o to, by tradycja wojaczek w rodzinie nie zaginęła. Już jeden z jego dwóch synów zginął w ostrzelanym śmigłowcu w pierwszej irakijskiej wojnie. Niestety, było za mało. Ojciec wysyła 19-letniego syna na drugą, w celu, jak sam mówi, wyrobienia charakteru (!).
O zgrozo, ojciec pragnie, by jego jedyny syn przeżył na wojnie swoją męską inicjację, by sprawdził się jako nieustraszony mężczyzna walczący … no właśnie - z kim? W obronie – kogo? - zawsze bawią mnie tego typu sformułowania – "zginął za ojczyznę" - w domyśle: na obczyźnie, rzecz jasna!
Niestety, ten stary, głupi człowiek dopiero pod koniec życia dowiaduje się, że wojna nie buduje a rujnuje, także ludzkie charaktery. Co prawda, znane powiedzenie mówi, że na naukę nigdy nie jest za późno, ale tym razem, chyba to się nie sprawdziło. Tak jak i nie sprawdza się w przypadku USA, która co rusz, wykrwawia się na kolejnych wojenkach, zapełniając kasy trzymających w ręku przemysł zbrojeniowy.
Bo dlaczegóz tytuł "Dolina Elah"? Jest to, jak wiemy, miejsce zwycięstwa mizernej postury pasterza Dawida nad olbrzymem Goliatem. Goliat to oczywiście USA. Dawid – to prosty, pasterski, innowierczy Afganistan, czy także jak w filmie Irak, wokół których USA od lat się kręci i drażni. Ten film to artystyczne ostrzeżenie Goliata-USA przed zadzieraniem z niby niepozornym Afganistanem, czy innymi państwami islamskimi które choć nie mają wielkich i uzbrojonych po zęby armii, mogą jednak, długotrwałym i skutecznym oporem, wykrwawić na śmierć Amerykę (nie bez powodu ten film przypomina się akurat teraz).
To miłe, że właśnie taki film zrobiono o wojnie, bez żadnych sensacji, bez krwi, walk, bez fotogenicznych helikopterów, nawet bez zemsty za jakieś przekręty narkotykowe na terenie wojennym. Otrzymaliśmy obraz o bolesnej prozie życia, będącej udziałem żołnierza po powrocie z pola bitwy, o nieodwracalnych spustoszeniach w psychice człowieka, jakie niesie udział w napaści na obcy kraj i dalej jego okupacja. . Bo na wojnie, owszem można się sprawdzić, ale chyba rzadko kto jest usatysfakcjonowany tego typu sprawdzianem na człowieczeństwo (np. jeśli o zadźganiu nożem kolegi mówi się, z głupawym, acz nerwowym, uśmiechem na ustach, jak o krojeniu chleba).
Myślę, że film nie znalazł wiekszego uznania w USA i czym prędzej, ku pokrzepieniu serc, pospieszono z produkcją "The Hurt Locker", a następnie nagrodzono go licznymi Oskarami.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wszystko pięknie i w 100% zgoda co do oceny "W Dolinie Elah" tylko że
DA napisał/a:
Myślę, że film nie znalazł wiekszego uznania w USA i czym prędzej, ku pokrzepieniu serc, pospieszono z produkcją "The Hurt Locker", a następnie nagrodzono go licznymi Oskarami.
Nagrodzono tymi Oscarami film z bardzo podobnym przesłaniem: NIE JEDŹ NA WOJNĘ.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach