Biała wstążka / Das Weiße Band / A White Ribbon
reż. Michael Haneke (Austria, Francja, Niemcy, Włochy 2009)
Na rok przed I wojną światową seria niewyjaśnionych wydarzeń zakłóca spokojne życie na jednej z niemieckich wsi. Jadący konno lekarz potyka się o rozpiętą w poprzek drogi linę, pobliska stodoła staje w płomieniach, dwójka dzieci zostaje uprowadzona i poddana torturom. Wszystko wskazuje na wykonywanie przez kogoś rytualnych kar. Nauczyciel miejscowej szkoły obserwuje rozwój wydarzeń, aby wkrótce poznać przerażającą prawdę.
[opis dystrybutora kino]
Po raz kolejny Haneke udowodnił że jest reżyserem wybitnym, zaś "Biała wstążka" jest jak dla mnie najlepszym filmem zagranicznym jaki widziałem w tym roku. Historia którą przedstawił mogła by się zdarzyć wszędzie, i jak to u Hanekego, zło przedstawione w tym filmie jest bardzo zwyczajne, ukryte pod płaszczykiem czy to religii, czy zasad moralnych i przez to naprawdę przerażające. Mimo że film nie epatuje jakimś przesadnym okrucieństwem to jednak ma swoje momenty, nie ma w nim dłużyzn, całość ogląda się z zainteresowaniem. Do tego dochodzi jeszcze świetny polski akcent. 10+/10, za całość.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-12-08, 13:30, w całości zmieniany 3 razy
Na pochwałę zasługuje produkcja filmu. Czarno-biały, bez muzyki, z ciekawą pracą kamery, która w wielu momentach nie rusza się - osoby wychodzą poza kadr i tylko je słyszymy. Mamy wrażenie, że podglądamy wręcz faktyczną sytuację. Przemocy dużo, chociaż nie wszystko jest pokazane.
Problem w tym, że przesłanie filmu kompletnie do mnie nie trafiło. To takie połączenie "Chłopów" z "Pręgami", przedstawione oczywiście z perspektywy jedynie słusznej. Krótko mówiąc "Biała wstążka" jest krytyką tzw. "ciemnogrodu" i po obejrzeniu już wiadomo, dlaczego się tym filmem tak podniecano w "Gazecie Wyborczej". Twórcy przejechali się po tradycyjnym modelu rodziny i w ogóle wychowania, mamy tu biedne zahukane przez mężów kobiety czy regularnie bite, karane i upokarzane dzieci i wiele innych tego typu "patologii" - zabawianie się z własną córką, romanse itd. Mamy tu też oczywiście zarysowany konflikt klasowy między mieszkańcami wsi a baronem - największym posiadaczem ziemskim w okolicy.
Aske napisał/a:
Historia którą przedstawił mogła by się zdarzyć wszędzie
Zgoda, mogłaby się zdarzyć. I pewno jeszcze niejedna się zdarzy, oczywiście do czasu, aż rewolucja nie odniesie ostatecznego sukcesu, bo w komunizmie takie patologie nie będą mieć miejsca. Ale nie jest przypadkiem, że rzecz dzieje się w przededniu I wojny światowej w Niemczech. Na dodatek film jest odczytywany jako geneza nazizmu - że to niby z tego wychowania się wzięło. No co za bzdura - nazizm był przecież ruchem postępowym i nihilistycznym, związanym z miastem i zatomizowanym społeczeństwem robotniczym. Hitler odwołał się do pewnych resentymentów, to prawda, ale pogardzał drobnomieszczaństwem i arystokracją, bo był komunistą tak naprawdę. Jak słusznie powiedział Korwin-Mikke: "dobry Niemiec nie znosił III Rzeszy, podobnie jak dobry Rosjanin nie znosił Związku Sowieckiego". Krytykowanie hierarchicznej wspólnoty (w sensie "Gemeinschaft" - wystarczy sięgnąć chociażby do Maxa Webera, by się dowiedzieć, że to nie to samo, co społeczeństwo) z jej wartościami i zwyczajami to zwyczajna propaganda marksistowska, niestety atakująca nas ze wszystkich stron.
Podsumowując - wykonanie ok, przekaz nie ok, obejrzeć można, ale trzeba zachować czujność. Kontrrewolucyjną
Jak słusznie powiedział Korwin-Mikke... ble, ble, ble
ta zaraza roznosi się po wszystkich forach filmowych. Czy im za to płacą? Jak by nie było, guru polskich młodych gniewnych ma zamiar startować na fotel prezydencki, hmm.
Po takim komentarzu jak wyżej nie chce mi sie na temat filmu już nic pisać. W końcu arcyznawca wie wszystko najlepiej, po co więc strzępić na darmo klawiaturę.
Na dodatek film jest odczytywany jako geneza nazizmu - że to niby z tego wychowania się wzięło.
A Hanneke jakoś się do tego ustosunkował?
Uproszczeniem jest mówić, że nazizm wziął sie bezpośrednio z surowego protestanckiego (bo o ten odłam dokładnie chodzi) wychowania.
Haneke w wywiadzie powiedział m.in.:
""Chciałbym, by "biała wstążka" była odbierana jako rodzaj ostrzeżenia przeciw wychowywaniu młodych ludzi w duchu ideologii absolutnej, dogmatycznej i jedynie słusznej. Nie chodzi tylko o nazizm. ale też o wszelkie inne, wszystko jedno- lewicowe, prawicowe czy religijne doktryny, ktore nadal mają swoich wojujących zwolenników. Tak przecież rodzą się wszelkie formy terroru. W przeszłości krwawe i łupieżcze wyprawy krzyżowe pod pretekstem krzewienia chrześciajństwa, dziś - ortodoksyjny fundamentalizm islamski. Tak się dzieje, gdy surowe reguły religii czy doktryny wykluczają inne światopoglądy.".
Tak, w wywiadzie powiedział m.in.:
""Chciałbym, by "biała wstążka" była odbierana jako rodzaj ostrzeżenia przeciw wychowywaniu młodych ludzi w duchu ideologii absolutnej, dogmatycznej i jedynie słusznej. Nie chodzi tylko o nazizm. ale też o wszelkie inne, wszystko jedno- lewicowe, prawicowe czy religijne doktryny, ktore nadal mają swoich wojujących zwolenników. Tak przecież rodzą się wszelkie formy terroru. W przeszłości krwawe i łupieżcze wyprawy krzyżowe pod pretekstem krzewienia chrześciajństwa, dziś - ortodoksyjny fundamentalizm islamski. Tak się dzieje, gdy surowe reguły religii czy doktryny wykluczają inne światopoglądy.".
Nie wiem dlaczego, ale jego wypowiedź przypomina mi pewien rysunek Mleczki gdzie pisarz prezentuje wydawcy swoją nową książkę słowami: "Jest to powieść z epoki kamienia łupanego, która porusza ważne problemy naszej współczesności." Mniej więcej tyle tam sensu, ale to jego film i chyba wie co mówi, chociaż np. ja odebrałem go na zupełnie innej płaszczyźnie. Co by nie mówił i tak nakręcił dzieło.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Na jakiej płaszczyźnie? Czy nie na takiej, że dzieci w ten sposób przedmiotowo prowadzone, są idealnym narybkiem społeczeństw podatnych na wszelkie manipulacje, do wdrażania w agresywne ugrupowania i partie polityczne etc. Popatrzmy sobie na rodzime partie, ktore na co dzień wycierają sobie gęby kościołem, Bogiem, Maryją do czego nawołują? przeciez nie do miłości bliźniego.
Doskonały film. Aczkolwiek bawią mnie recenzenci, którzy widzą w tym filmie jedynie trafną i interesującą analizę genezy nazizmu. Wg mnie ten film ma dużo szersze i bardziej uniwersalne przesłanie, a odpowiednie tło historyczne było tylko, no właśnie, tłem.
Po takim komentarzu jak wyżej nie chce mi sie na temat filmu już nic pisać. W końcu arcyznawca wie wszystko najlepiej, po co więc strzępić na darmo klawiaturę.
No no. Jeszcze wklej albo . Jak się nie ma argumentów, to najlepiej właśnie zbagatelizować rozmówcę, wytknąć ewentualnie jakiś śmieszny niuans - i wszystko się skończy wesołym oberkiem. Gdybym Korwina nie zacytował, to do czegoś innego byś się przyczepiła, czyż nie? A jeśli sam fakt zacytowania tego publicysty stanowi dla kogoś powód do wycofania się z dyskusji, to tylko sam sobie wystawia świadectwo.
Doberman-ka napisał/a:
Na jakiej płaszczyźnie? Czy nie na takiej, że dzieci w ten sposób przedmiotowo prowadzone, są idealnym narybkiem społeczeństw podatnych na wszelkie manipulacje, do wdrażania w agresywne ugrupowania i partie polityczne etc. Popatrzmy sobie na rodzime partie, ktore na co dzień wycierają sobie gęby kościołem, Bogiem, Maryją do czego nawołują? przeciez nie do miłości bliźniego.
Uprawiasz typowe pustosłowie. I co z tego? Jednocześnie te partie wprowadzają i uchwalają rozmaite przepisy, rzekomo mające "chronić" dzieci przed patologiami. I tak na przykład na podstawie "wiedzy operacyjnej", jeden urzędnik (nawet nie sąd) będzie mógł arbitralną decyzją pozbawić rodziców opieki nad dzieckiem, np. za tłumienie jego seksualności czy ograniczanie mu kontaktów z otoczeniem. Aske mieszka w Zjednoczonym Królestwie, więc zapewne zna tamtejsze realia, o wiele bardziej "postępowe", niż w Polsce, ale u nas to się też już dzieje - tu i teraz. Czyli po prostu - nie podskakujcie, obywatelu, bo ci zabierzemy dziecko do sierocińca. Ja wiem, że niejedna rodzina jest patologiczna, tylko akurat chyba nie tędy droga do poprawy sytuacji. Lepsza chyba nawet i zła rodzina, niż żadna i dom dziecka (tu zaraz ktoś z Fritzlem wyskoczy zapewne), zresztą w domach dziecka też zdarzają się patologie - raz po raz słyszy się o skandalach, że było kręcenie wora, jebanie w dupę i skakanie po głowie.
To, co reżyser mówi o swoim filmie, to jedno, a to, co ten film pokazuje, to drugie. Zresztą, ta deklaracja niekoniecznie musi być zgodna z prawdą ("jak partia mówi, że da, to mówi"). Znajdą się pewnie i tacy co powiedzą, że ten film to krytyka islamu czy komunizmu. Tylko dziwnym trafem akurat akcja dzieje się w protestanckich Niemczech na prowincji przed I wojną i pokazuje genezę złowrogiego nazizmu. Cóż za zbieg okoliczności. Dogmatyzm i ideologia jest zły - i tak dalej, dlatego raz na zawsze należy rozprawić się z przegniłymi instytucjami kultury burżuazyjnej, jak np. rodzina i Kościół. Państwo wszystkim się zajmie, wychowa dzieci na porządnych obywateli i świadomych Europejczyków. Bo taka Unia Europejska to już na pewno jest "super kurwo"! I rzecz jasna nie ma nic wspólnego z totalitaryzmem to, co się w owej Unii uskutecznia, także na naszym podwórku. To przecież dla naszego dobra.
Bo nie można tak po prostu prać dzieciom mózgów! Należy spełniać wszystkie ich zachcianki, nie zakazywać kontaktów z pedofilami (oczywiście pozytywnymi), prowadzać do burdelu - niech się dziecko uczy swojej seksualności, a co! Chcesz wciągnąć krechę, synku - proszę bardzo! Bo jeszcze szczeniak się zezłości i napisze do Szanownego Pana Gestapo.
Trzeba uważać na takie filmy. Urzeka wykonaniem i rzekomą uniwersalnością opowiedzianej historii, jednak de facto jest bardzo jednostronny. Ciekawe, czy Ministerstwo Miłości i Ministerstwo Prawdy współfinansowało ten obraz.
Na płaszczyźnie tego, że jest to studium patologii mającej miejsce w małej zamkniętej społeczności, gdzie wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich i żyją z dnia na dzień. Całe zło w tym filmie nie ma moim zdaniem jakiś wzniosłych celów typu "narodziny totalitaryzmu", głównym celem jest skrzywdzenie drugiego człowieka, takiego który jest przy nas najbliżej, członka rodziny czy sąsiada. Człowiek sam sobie znajdzie pretekst żeby wyładować swoje zboczenia czy frustracje na kimś innym, nie ważne czy pod płaszczykiem religii, wychowania czy czegoś innego, i chyba o tym moim zdaniem głównie jest ten film.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Ja nie odebrałam tego filmu jako genezę nazizmu, bardziej spojrzenie na glebę, na której nazistowską ideologię można łatwo posiać. Tutaj, jak się zastanowić, w tej niedużej niemieckiej wiosce (ale akcja mogła by się dziać równie dobrze i na polskiej katolickiej wsi), tuż przed wybuchem I wojny światowej, każdy dom jest zły. Każde domostwo, niczym twierdza, obce, szare i ponure, ma swoje niechlubne tajemnice, jest wylęgarnią kompleksów, fobii, lęków. Jest fabryką dzieci, skazanych na zatracenie swych indywidualnych cech, na emocjonalną śmierć. Surowe religijne wychowanie, wpajające maluczkim już od zarania ich istnienia, że są nikim, nie mającym prawa głosu, wiecznie obserwowanym i ocenianym bytem ludzkim, stworzonym na chwalę Pana, bytem, którego obrzydliwa cielesność jest jedną z wielkich przeszkód na drodze do zbawienia. Jednocześnie ci sami rodzice, zimne (choć zapewniające o swej miłości do dzieci) maszyny do egzekwowania posłuszeństwa, wobec siebie i kościoła grzeszą ile wlezie, i to na oczach dzieci.
Tak naprawdę, dzieci to narzędzia do zaspokajania potrzeb, pragnień i marzeń rodziców. A miłość do rodziców zastępuje wymuszony szpicrutą szacunek, co w praktyce bardziej przekłada się na strach, niż na poważanie. Mlody człowiek wychowany od małego w permanentnym poczuciu winy i grzechu musi jakoś odreagować, musi wobec kogoś poczuć się lepszym i wyższym, bilans musi wyjść po prostu na zero. I tak koło przemocy, agresji nakręca się bezustannie. I to tyle. A czy mamy sie tego filmu bać? Czy Haneke to szatan, nawołujący do zniszczenia instytucji rodziny, kościoła itd, jestem w o gole zaskoczona, że ktoś mógł sformułować taka tezę, co nie znaczy, że nie jest ona interesująca, tak to już jest, że jeśli ktoś czegoś bardzo szuka, to uda mu sie to znaleźć. Biada jeśli ktoś podniesie ręke na świętą instytucje rodziny, a czy ona taka święta? niech sie każdy rozejrzy wokół siebie, wcale nie potrzeba Hanekego, żeby zauważyć, że do świętości jej daleko. Co nie znaczy, że ma jej nie być, póki co nikt nie wymyślil czegoś innego i lepszego - natura ludzka ma swoje prawa, ale warto spojrzeć i pomysleć dlaczego tak źle dzieje sie na świecie, skoro większość wierzy w swoich bogów, na co sie ta wiara przekłada?
No właśnie - każdy dom we wsi jest zły, normalnie ciemnota i zabobon. Ja lubię filmy o patologiach, jak np. "Dom zły" czy "Gruz 200", ale to są filmy, które ukazują m.in. degenerację postępackiego ideału, jakim był Homo Sovieticus i chociaż nie stronią od próby uniwersalnego przekazu, to jednak są głównie o tym. Problem w tym, że "Biała wstążka" jest do bólu przerysowana i wyolbrzymiona. Ja nie przeczę, że patologie się dzieją (czy to na wsi, czy w mieście), ale tutaj to jest skrajnie pokazane. Wszyscy są źli i zdegenerowani, w matni NIENAWIŚCI, "koło się zamyka" - i tak dalej. Ja ten film odbieram jako postępowy (a więc - marksistowski) atak na instytucję rodziny oraz hierarchiczną i sakralną wspólnotę. Dlatego pastor to skurwiel, podobnie jak baron. Dobry jest tylko nauczyciel, a więc urzędnik Skupiono się prawie tylko na tym, miłości, przyjaźni, empatii i innych pozytywnych uczuć nie ma tu albo wcale, albo są zepchnięte na boczny tor. No chyba, że wtedy zdaniem reżysera wtedy nie było ich w ogóle.
Jeśli ktoś chce to oglądać JEDYNIE jako studium zła i przemocy, to proszę bardzo, ale to trochę zamykanie oczu na faktyczną wymowę obrazu. Więzi rodzinne czy wspólnotowe są uświęcone poprzez tradycję, "są tak proste, że muszą być stare jak wzgórza", podobnie jak prawa naturalne takie jak chociażby własność prywatna. Jakoś nie chcę, żeby ktoś "wymyślał coś lepszego", bo z tego poprawiania rzeczywistości na siłę przez rozmaitych wizjonerów nic dobrego nie wychodzi zazwyczaj. Np. Lenin, Stalin, Hitler też mieli wiele nowych pomysłów i z pełnym powodzeniem je wcielali w życie. Jeśli remedium ma być wspomniane wyżej odbieranie dzieci rodzicom decyzją jednej obcej osoby, to dziękuję bardzo. No i nie bardzo rozumiem ten atak na "surowe religijne wychowanie". Co ma piernik do wiatraka? Ludzie niereligijni to już nie mogą surowo wychowywać dziecka?
Cytat:
Ja nie odebrałam tego filmu jako genezę nazizmu, bardziej spojrzenie na glebę, na której nazistowską ideologię można łatwo posiać.
No ale to właśnie nie tak było. Nazistowską ideologię posiano w wielkich przemysłowych miastach, na ulicach, w fabrykach. To był ruch LEWICOWY, futurystyczny, rewolucyjny i postępowy, a nie konsekwencja konserwatyzmu. Część konserwatystów go poparła, to prawda, ale zrobili to ze strachu przed rosnącymi w siłę komunistami, poza tym Hitler umiejętnie zagrał na niemieckiej dumie narodowej, upokorzonej traktatem wersalskim.
Doberman-ka napisał/a:
wcale nie potrzeba Hanekego
Skoro nie potrzeba, to po co w takim razie oglądać jego film? Chyba, że dla walorów wizualnych, tak jak ja.
Oczywiście, jednak jaskółka wiosny nie czyni, a jeden film nie zniszczy od razu rodziny. Ale to jest właśnie propaganda: cicha woda brzegi rwie, ziarnko do ziarnka - i tak dalej. Lewica systematycznie opanowała kulturę i szkolnictwo, skąd powoli sączy "swoją prawdę".
Ja lubię filmy o patologiach, jak np. "Dom zły" czy "Gruz 200", ale to są filmy, które ukazują m.in. degenerację postępackiego ideału, jakim był Homo Sovieticus
oczywiście, w mysl polskiego "to nie my, to oni"! (są źli)
Cytat:
Dobry jest tylko nauczyciel, a więc urzędnik Skupiono się prawie tylko na tym, miłości, przyjaźni, empatii i innych pozytywnych uczuć nie ma tu albo wcale, albo są zepchnięte na boczny tor. No chyba, że wtedy zdaniem reżysera wtedy nie było ich w ogóle.
Nie zauważyłeś kobiet? One tu występują, naprawdę, i są nienajgorsze. Nie zauważyłeś miłości nauczyciela do wiejskiej kobiety? No tak, ale to nie sa ludzie wg ciebie. Jest miłość baronowej do syna.
Cytat:
Jeśli remedium ma być wspomniane wyżej odbieranie dzieci rodzicom decyzją jednej obcej osoby,
Pokaż mi, gdzie ktoś wyżej o taki remedium wspomina? czy ty czasem nie robisz jakichś ideolo nadużyć?
A tak nawiasem, panie adminie, czy tu aby nie za dużo politycznego podniecania się, tak niby przy okazji?
A tak nawiasem, panie adminie, czy tu aby nie za dużo uprawiania polityki, tak niby przy okazji?
Wyjaśnij zatem jak można dyskutować o filmie, który najwyraźniej jest typową propagandówką, nie odnosząc się do jego politycznych konotacji? Śmiałe tezy, jakoby ten obraz opowiadał o genezie Nazizmu, to też politykowanie, do tego bełkotliwe. Ale to jak zwykle u postęplacków, my możemy, a Ty mordę zamknij. Chętnie wskoczyłbym w dyskusję, ale jeszcze tego "dzieła" nie oglądałem.
_________________ Many years ago I met a girl and I fell in love
She was my sunshine, she was my dove
But voices in my head told me what to do
Now I stand at your grave and I'm missing you
oczywiście, w mysl polskiego "to nie my, to oni"! (są źli)
Oczywiście, jestem typowym, chorym z nienawiści polskim katofaszystą od Rydzyka i Kaczorów. I robię wstyd na forum w Europie. Problem w tym, że jak napisałem, rodzina jest stara jak ludzkość, a Homo Sovieticus był właśnie narzucanym odgórnie ideałem postępowców. Ukazanie, jak straszliwy, degenerujący wpływ miał ten system na rodzinę i człowieka, jak zrobił ludziom wodę z mózgu i do jakiej znieczulicy doprowadził - jest pozytywne.
Doberman-ka napisał/a:
Nie zauważyłeś kobiet? One tu występują, naprawdę, i są nienajgorsze. Nie zauważyłeś miłości nauczyciela do wiejskiej kobiety? No tak, ale to nie sa ludzie wg ciebie. Jest miłość baronowej do syna.
Gdybyś uważniej czytała moje posty, to zrozumiałabyś, że właśnie potwierdziłaś moją tezę. Wspomniałem i o kobietach (zahukanych przez patriarchalny model rodziny), i o pozytywnym nauczycielu. Uczucia pozytywne są, ale jak napisałem, jest ich mało a niektórych nie ma wcale.
Cytat:
Pokaż mi, gdzie ktoś wyżej o taki remedium wspomina? czy ty czasem nie robisz jakichś ideolo nadużyć?
Sama przecież nawoływałaś, że
Doberman-ka napisał/a:
ale warto spojrzeć i pomysleć dlaczego tak źle dzieje sie na świecie, skoro większość wierzy w swoich bogów, na co sie ta wiara przekłada?
Wiadomo - wszystko przez rodzinę, surowe wychowanie, ideologię i religię. Domy poprawcze wychowują przecież tylko pacyfistów i profesorów filozofii. W nowoczesnym, zlaicyzowanym mieście europejskim wcale nie ma przemocy i patologii. A jeśli jest, to też wina katofaszyzmu. "Biała wstążka" nie daje żadnego remedium, po prostu neguje tak jak Nietzsche. Problem w tym, że modernistyczna filozofia stała się właśnie podbudową dla nazizmu. Bo jak już wszystko odrzucimy i zanegujemy, no to dlaczegóż by następnym krokiem nie miał być nazizm? "To w końcu jakiś etos"
Doberman-ka napisał/a:
A tak nawiasem, panie adminie, czy tu aby nie za dużo uprawiania polityki, tak niby przy okazji?
Tak tak, poskarż się najlepiej Administracji, licząc skrycie na to, że mnie zbanują albo chociaż wywalą posty jako offtop. Zamordyzm dobry na wszystko!
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Nihilists! Fuck me. I mean, say what you like about the tenets of National Socialism, Dude, at least it's an ethos.
Tak dla rozładowania napięcia, bowiem przeczuwam, że dzielnej interlokutorce Arcziego może zaraz pęknąć żyłka.
_________________ Many years ago I met a girl and I fell in love
She was my sunshine, she was my dove
But voices in my head told me what to do
Now I stand at your grave and I'm missing you
Mam bardzo mieszane uczucia co do tego filmu.
Wszystko b. dopracowane, b. wciągające i zapadające w pamięć. Jedynie zakończenie trochę mnie rozczarowało, liczyłem na więcej. Mimo wszystko - doskonale zrealizowana ciekawa wizja artystyczna.
Z drugiej strony - przekaz filmu, ukazywanie źródeł nazizmu i ZŁA
Refleksja na poziomie artykułu w gazetce dla gimnazjalistów.
Pojawia się tu pewna sroga nieścisłość - mocno krytykowana jest tzw. "czarna pedagogika" (Schwarze Pädagogik) na punkcie której Niemcy i Austriacy mają od jakiegoś czasu obsesję i uważają ją za dzieło szatana. W klasycznej formie uprawia ją pastor - obsesja na punkcie masturbacji, opowiadaniu dziecku zmyślonych bajek o umierających rówieśnikach, manipulowanie poczuciem winy, moralizowanie itd. I niby wszystko logicznie się układa, dzieci, które dostają się pod wpływ zła same zaczynają czynić zło, a potem idą na wojnę, głosują na Szatana/Hitlera i wstępują do SS, gdzie jedzą żydów i małe dzieci.
Ale:
1. Przedstawiony w filmie tradycyjny model rodziny niekoniecznie jest taki tradycyjny. Rewolucja przemysłowa zaprowadziła ogromne zmiany społeczne i cywilizacyjne, poprzewracała wszystko do góry nogami. Np. medycyna zmniejszyła umieralność dzieci (po jakimś czasie, gdy już jej nie zwiększała) i rozprzestrzenił się model wielodzietnej rodziny, który wcale nie był tak rozpowszechniony, jak się wielu wydaje. Także to, co przedstawione jest w filmie jako odwieczny patologiczny porządek życia wiejskiego trwa od jakichś dwóch-trzech pokoleń.
2. Szkolnictwo publiczne i "opieka państwa na dzieckiem" była typowo pruską obsesją, to w tym kręgu kulturowym wprowadzono pedagogikę do grona współczesnych nauk i stworzono najpopularniejszy model szkolnictwa masowego. Nauczycieli wysłano do ludu, aby cywilizowali ciemnych dzikusów, podnosili ich na wyższy poziom egzystencji i uczyli kochać kaisera i kościół. Zresztą wspomniany pastor uprawia też klasyczny herbartyzm, czyli pierwszy współczesny nurt w pedagogice. A jak wiadomo Herbart był strasznym entuzjastą "pruskiego socjalizmu".
3. To szkoła zaprowadziła wymyślony przez teoretyków model surowego i represyjnego wychowania. Był on wprowadzany za pomocą przymusu i nie bez oporów ze strony tzw. ludu. Można sobie zresztą to zobaczyć w filmie "Bracia Witman".
4. Hitlerowcy mieli akurat tendecję do buntowania dzieci przeciw rodzicom. W relacjach byłych członków hitlerjugend przewija się motyw wciskania przez instruktorów młodzieży głupot typu "Każdy jest wyjątkowy. Może zostać, kim chcesz, tylko weź życie w swoje ręce. Nie przejmuj się rodziną, zajmij się sobą" itp. Pamiętam taką hitlerowską książeczkę dla dzieci "Trujące grzyby", w której były historyjki o tym, jak dzieci przekazują rodzicom mądrości ze szkoły albo imprez partyjnych i ratują ich od zguby z rąk żydów. Naziści mieli też obsesję na punkcie edukacji i zakazali kształcenia dzieci w domu (co zresztą utrzymano w RFNie do dziś).
Krótko mówiąc - taki kochający młodzież wesoły nauczyciel byłby wówczas ewenementem. I to po nim należałoby się spodziewać straszenia dzieci piekłem i lania trzciną.
Film ma ewidentne przesłanie propagandowe, przez co widz dostaje projekcje teraźniejszości na przeszłość.
Nie mówię, że wtedy było wspaniale, a ludzie żyli w Arkadii, nie bez powodu wkrótce ten cały system się rozpadł jak domek z kart, ale wynikało to raczej z trucizny, którą sam sobie wstrzyknął tworząc instytucje rozsiewające modernistyczną ideologią i podkopujące tradycyjne fundamenty naturalnego porządku.
Także film zrobił na mnie pozytywne wrażenie - jako fantasy z interwencjonistycznym przesłaniem.
_________________ "For all the works of cultured man
Must fare and fade and fall."
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3149 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-10-05, 18:58
Aske napisał/a:
Na płaszczyźnie tego, że jest to studium patologii mającej miejsce w małej zamkniętej społeczności, gdzie wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich i żyją z dnia na dzień.
Tak jest, żyją z dnia na dzień, wiedzą o sobie wszystko i prawie w ogóle ze sobą nie rozmawiają (a przynajmniej ja tej rozgadanej wsi nie zauważyłem na ekranie, poza może jedną sceną, dożynek, czy jak to tam się ta impreza związana z sianokosem zwie), chyba że chodzi o dzieci. O dzieciach rozmawiają i urabiają je na wszystkie możliwe sposoby (scen przemocy jednak nie widać). Poza tym, że prawie się ze sobą nie komunikują, lutują w siebie różnymi, skrytymi lub jawnymi aktami przemocy, których ofiarami często padają dzieci, ale nie tylko, są one czasem również ich sprawcami.
Spoiler:
Haneke i tu unika jednoznaczności, podobnie jak w przypadku intrygi, która nie ma rozwiązania (a przynajmniej jednego sprawcy, zgadza się?).
Modele rodziny też mamy różne, czego skrajnymi przykładami są rodzina pastora (choć on też popełnia "błąd wychowawczy") i skrajnie patologiczna rodzina lekarza. Jeśli więc chodzi o brak udziału kobiet w wychowywaniu, o czym wspomina DA, to nie mogę się zgodzić - przykładem najjaskrawiej przeczącym temu, jest rodzina baronowej (strasznie ciekawa jest scena, w której baronowa wraca z synem z Włoch). W filmie czegoś brakuje, a przynajmniej przez długi czas jego trwania. Jak dla mnie jest przede wszystkim o przekształcaniu się Gesellschaft w Gemainschaft i na odwrót, sytuacji w której Gemainschaft, wymarzony raj liberałów oparty na racjonalnym kontrakcie nabiera cech tego pierwszego. Czy można więc mówić w przypadku "Białej wstążki" o swego rodzaju prognozie?
Arcyznawca wspomina o wątkach klasowych w tym filmie. Choć nie wyznaczają głównego tematu filmu, to jednak są w nim obecne (ale myślę, że nie świadczy to o "lewicowości" filmu). Nie wiem czy ktoś zwrócił uwagę na to, że na podstawie poszczególnych, statycznych ujęć (wewnątrz budynków i na zewnątrz) można odtworzyć cały plan zabudowy wioski i co tutaj najciekawsze to, to że z okien domu zarządcy i jego synów widać dom barona. Ciekawy jest też rower, bo - co zostało w filmie wyraźnie powiedziane, w dość szczególnym momencie - był to rower, na którym jechała Eva podczas pierwszego spotkania z nauczycielem (świetna scena), a następnie posłużył on ucieczce akuszerki z wioski. A później już wybuchła wojna. Próbowałem nawet policzyć czy nikogo nie brakuje na mszy w ostatnim ujęciu filmu, bo pamiętam, jaki zabieg zastosował Haneke w "Cache" i się okazało, że są wszyscy, tylko że pastor, co wydało mi się dziwne, siada razem z wiernymi.
Po powtórce stwierdzam, że znakomity i lepszy od "Proroka". Pomylić się zawsze można.
_________________ I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach