Nie wiem, jest coś co mi w jego filmach przeszkadza. Może właśnie ilustracja polskiej mentalności ukazana przez taki lekko barejowski pryzmat. Niby patologia, ale nie raz widz uśmiecha się pod nosem. Nie wiem.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-01-10, 22:58
BM napisał/a:
Poniżej ciekawa, aczkolwiek krytyczna wypowiedź Kłopotowskiego (w ogólnym wydźwięku się z nim nie zgadzam, ale trzeba przyznać, że w kilku miejscach ma facet rację).
A... miło mi.
Arbuz:
Cytat:
Nie wiem, jest coś co mi w jego filmach przeszkadza. Może właśnie ilustracja polskiej mentalności ukazana przez taki lekko barejowski pryzmat. Niby patologia, ale nie raz widz uśmiecha się pod nosem. Nie wiem.
A wiesz, że w tym co napisałeś jest coś na rzeczy...
Pan Zdzisław nawiązał do Gruzu 200, że mu się kojarzy. Nie, rzeczywistośc w Ładunku 200 jest okrutnie przerażająca, a tu w "Domu złym" jest bardziej żałosna.
Nie, rzeczywistośc w Ładunku 200 jest okrutnie przerażająca, a tu w "Domu złym" jest bardziej żałosna.
Jak dla mnie obraz państwa socjalistycznego w obu filmach jest tak samo przerażający i oba te filmy mają ze sobą coś więcej wspólnego niż śnieg i babę w ciąży (mam na myśli te wymuszone porównania do "Fargo").
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Wiek: 25 Dołączył: 09 Mar 2009 Posty: 419 Skąd: P-ń
Wysłany: 2010-02-04, 23:15
Oglądałem już jakiś czas temu i mnie osobiście zajebiście się podobał. Mocno polski film, który przytłacza widza. Nie doceniałem Jakubika jako aktora, a dał radę "na bogato". Konkretne - ciężkie czasy PRL-u i konkretny film. Jak dla mnie top 3 zeszłej dekady w Polsce razem z "Dzień Świra", i "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" na czele.
Przekonujący obraz smutnych czasow PRLu, ale w sumie jak dla mnie nic wielkiego. Przez te wasze opinie nastawilem się na jakiś wybitny obraz, a dostalem dobry film i tyle. Co z tego, że ponury, obskurny i patologiczny? To trochę za malo żebym mial sie nad nim spuszczać. Nie wiem za bardzo co was tak niszczy w tym filmie, no ale cóż.
Mnie film zniszczył bardzo. Wyszedłem z kina i od razu poszedłem się napić , a następnie ściągnąłem Dom Zły i obejrzałem jeszcze 3 czy 4 razy. Właściwie już niemal wszystko napisali tu BM, Aske i Pan Zdzisław. Z ciekawostek dodać można, że w "Gazecie Wyborczej" zachwycali się filmem, bo pokazuje rzekomo patologie małych, odizolowanych społeczności, natomiast w "Rzeczpospolitej" stwierdzono, że świetny film, gdyż mówi o patologiach PRL-u. Z kolei Rafał Ziemkiewicz marudził, że dzieła Smarzowskiego są szkodliwe, bo to "michnikowszczyzna". Nie zgadzam się zupełnie z taką interpretacją. Na pewno "Dom zły" jest bardziej ponurym obrazem socjalizmu, tak jak "Gruz 200", lecz można tu się doszukiwać także uniwersalnego przekazu - że ludzie to chuje. Słabe istoty ze skłonnościami do czynienia zła. Dobrze tu zauważono, że nie ma tu ani jednej do końca pozytywnej, czystej i nieskalanej postaci. Każdy jest w jakiś tam sposób umoczony w coś. Przecież ze Środoniem też raczej się utożsamiamy. Zresztą podczas wizji lokalnej ewidentnie kręci (zapalniczka, siekiera), więc do końca nie wiadomo, czy wydarzenia pokazane w retrospekcjach to faktycznie to, co w domu zaszło, czy też "prawda Środonia". Przynajmniej ja to tak odebrałem. Aktorstwo świetne (poza głównymi bohaterami także np. porucznik Lisowski, prokurator Tomala czy ksiądz), podobnie montaż i muzyka (no i ten Dezerter - "on ci wskaże drogę!" )- ale to już wszystko było i w Weselu, i w Kuracji. Widać Smarzowski ma upodobanie do tych samych twarzy. Podobał mi się także scenariusz, na uwagę zasługuje wiele tekstów, które może staną się z czasem kultowymi. Ogólnie chamstwo, wulgaryzmy, pijaństwo, przemoc, brudny seks, zdrada, zbrodnia. Czegóż chcieć więcej? Świetny film, wszelkie marudzenie uznaję za niestosowne.
Za to zdziwiła mnie wypowiedź Smarzowskiego w jakimś wywiadzie, że końcówka jest jego zdaniem optymistyczna
Spoiler:
że dziecko, które się rodzi w domu, jest dzieckiem porucznika Mroza, ma jego geny i to taka nadzieja. Bzdura moim zdaniem. Dziecko rodzi się w brudzie, syfie, rzygach, koło trupa własnego ojca - jest to raczej metafora kolejnego pokolenia przychodzącego na świat w bagnie PRL - takim domu złym właśnie. Bo jednak była to jakaś Polska (a więc dla nas ojczyzna-dom), ale z całą pewnością była zła.
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-06-16, 08:12
"Dom zły" nagrodzony w Nowym Jorku
Podczas zakończonego w niedzielę 13 czerwca 13. Brooklyn Film Festival prezentowane były dwa polskie filmy - dokument "10 lat do Nashville" Katarzyny Trzaski oraz "Dom zły" Wojciecha Smarzowskiego . Ten ostatni zdobył na festiwalu nagrodę dla producentów filmu w kategorii "wybitne osiągnięcie".
Brooklyn Film Festival to święto niezależnego kina z całego świata. Festiwal ma dość długą tradycję - tegoroczna edycja była trzynastą. Projekcje "Domu Złego" w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego odbywały się w kameralnym kinie w dzielnicy Brooklyn Heights. Jak poinformował dyrektor programowy festiwalu, Nathan Kensinger, film był jedną z ponad stu amerykańskich premier, jakie wybrane zostały spośród dwóch tysięcy czterystu filmów z dziewięćdziesięciu dwóch krajów.
źródło: stopklatka.pl
_________________ tell me what you don't like about yourself
Jeżeli już miałbym na siłę porównać Dom Zły do jakiegoś innego filmu to byłby to ruski Gruz 200. Z amerykańskim kinem tego typu Dom Zły na szczęście nie ma nic wspólnego.
Bingo! Przez cały film miałam wrażenie, że gdzieś to już widziałam... Ładunek 200.
Moim zdaniem dużo stamtąd zaczerpnięto.
Chamstwo, wulgaryzmy, epatowanie biedą, syfem i malarią, to w moim przypadku zdecydowanie za mało aby uznać to za szczyt filmowej finezji. Powiem tzn napiszę więcej, każdy idiota potrafi nakręcić taki film. Wziąć jakiegoś obrzyganego chlora, niech mu wystaje z kieszeni butelka wypitej do połowy wódy i kazać mu się włóczyć po mieście i bredzić jakąś mniej lub bardziej "uczoną" gadkę. Temat z rodzaju "samograjów", które świadomie i z premedytacją są stosowane przez wielu twórców na zasadzie takiej, że każda brzydota, nihilizm i ogólnie ludzkie piekło jest bardzo fotogeniczne, czytaj, dobrze się sprzedaje w myśl, "jak fajnie, że my nie mamy tak jak oni". Inna rzecz, że jest to pójście po najmniejszej linii oporu. Jeżeli ktoś do kogoś ma o coś pretensje, coś go gniecie, itd, to najprościej kazać mu drzeć ryja i niech jeszcze najlepiej szlocha jak stado bobrów. O wiele trudniej jest pokazać pozorny spokój takiej postaci i tym samym postawić na inteligencję widza, który sam ma odnaleźć dowody na to, że bohater miota się w myślowych konwulsjach.
Poza tym, nieomal do szału doprowadza mnie ta wieczna teza co poniektórych, na dodatek lansowana też w durnych mediach, jaki to ten PRL był pojebany, jak to wszystkim żyło się chujowo i bez perspektyw i w ogóle a w szczególe, po prostu ogólna permanentna żenada. Zupełnie tak jak gdyby obecna rzeczywistość w której żyjemy była rajem nieutraconym, żyzną glebą na której wzrastają w poczuciu wiecznego komfortu nieskalane jakąkolwiek biedą ludzkie dusze. Zupełnie tak, jak gdyby nie było w dzisiejszej Polsce regionów, które przypominają świat przedstawiony w "Domu Złym" o wiele bardziej niż za czasów Polski Ludowej, jak gdyby nie było bezrobocia, napalonych, prywatnych skurwysynów wyciskających ostatnie soki z tych, którzy przyszli do nich pracować i zamienianych na "świeżą partię", zupełnie tak jak gdyby nie istniał ogólny regres w kulturze, jak gdyby nie było wszelkich Dod i innych medialnych potworków. Jak gdyby w TV nie królowały pseudo obyczajowe gówna w rodzaju rodzimych telenowel po 2000 tys. odcinków każda. Można by naprawdę ciągnąć jeszcze długo. Dość, że w opinii tych i owych PRL to najgorsza czarna dziura jaką można sobie wyobrazić. Na każdym kroku czaiło się zło plus talerze przykręcane na śrubki i łyżki na łańcuchu a dzisiaj cud, miód, malina. Tylko siedzieć, patrzeć jak wszystko wokół rozkwita w szczęśliwości i właściwym umiarze i nie chcieć niczego więcej.
Naturalnie PRL miał swoje wady, to wie każdy, który go pamięta, nie na zasadzie opowieści pijanego wujka, lecz poprzez fakt życia w tamtych czasach. A jednak zdobycze kulturalne tamtego okresu są nie do przecenienia i tylko ktoś pozbawiony resztek zdrowego rozsądku może stawiać wyżej to wszystko co odbywa się dzisiaj.
Filmy realizowane w tamtych PRL-owskich czasach zachwycają do dziś, istnieje wręcz wyraźny podział na te realizowane przed 89 i po 89 roku. Każdy gatunek, komedia, film wojenny, melodramat, kryminał, dramat. Wszystko z gestem i na poziomie plus często rewelacyjni aktorzy. Podobnie w muzyce rozrywkowej. Czy trzeba komukolwiek przypominać takie zespoły jak "Maanam", "Perfect", "SBB" "Oddział "Zamknięty"...
podobnie jeżeli chodzi o muzykę klasyczną, duet "Marek i Wacek", Penderecki, Górecki. Kabaret, "Pod Egidą", "Dudek" "Elita". Poezja, Szymborska, Świetlicki, Wojcieszek, Stachura...
Naprawdę warto o nich wszystkich i o tym wszystkim pamiętać.
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-09-23, 19:58
Thief napisał/a:
Chamstwo, wulgaryzmy, epatowanie biedą, syfem i malarią, to w moim przypadku zdecydowanie za mało aby uznać to za szczyt filmowej finezji. Powiem tzn napiszę więcej, każdy idiota potrafi nakręcić taki film. Wziąć jakiegoś obrzyganego chlora, niech mu wystaje z kieszeni butelka wypitej do połowy wódy i kazać mu się włóczyć po mieście i bredzić jakąś mniej lub bardziej "uczoną" gadkę.
Odnoszę nieodparte wrażenie, że nie udało Ci się dotrzeć do drugiego dna, przez co zupełnie tego filmu nie zrozumiałeś.
Thief napisał/a:
Naturalnie PRL miał swoje wady, to wie każdy, który go pamięta, nie na zasadzie opowieści pijanego wujka, lecz poprzez fakt życia w tamtych czasach. A jednak zdobycze kulturalne tamtego okresu są nie do przecenienia i tylko ktoś pozbawiony resztek zdrowego rozsądku może stawiać wyżej to wszystko co odbywa się dzisiaj.
Jedno pytanie natury osobistej (wbrew pozorom nie bez znaczenia w kontekście omawianego w tym temacie filmu): ile masz lat? Pytam jako osoba, która jednak PRL trochę pamięta (a konkretnie jego "szczytowy" okres rozwoju - lata 80te).
Ty mówisz Szymborska, ja mówię Herbert. Ale co do Stachury pełna zgoda. Wielkim poetą był. Trudne czasy zawsze są żyzną glebą dla poezji. Nasi najwięksi pisarze tworzyli gdy Polski nie było nawet na mapie. To samo dotyczy muzyki - złoty okres polskiego rocka przypada na lata pustych półek i masowej opresji państwa wobec obywatela. Tak to już jest na tym świecie, że gdy jest nam bardzo źle to czasem po prostu aż chce się wyć. Lata 90te w polskiej muzyce rockowej też były bardzo płodne (a był to początkowo okres niemal zupełnej anarchii, rozkładu i ulicznego bandytyzmu).
_________________ tell me what you don't like about yourself
Masowa opresja państwa wobec obywatela? Twierdzisz, że wtedy organizowano coś na wzór łapanek? Pomijając wszystkim znane incydenty związane ze stanem wojennym, generalnie tym normalnym, przeciętnym ludziom żyło się zupełnie bezpiecznie. Chodzono do kościoła, do pracy, do kina, do teatru a dzieci bawiły się na podwórku, w tym piszący te słowa, więc?
A dzisiaj? Wystarczy obejrzeć jeden z bardziej popularnych programów publicystycznych by dowiedzieć się o przypadkach jak w dobie upragnionej wolności i złotej demokracji, państwo potrafi gnoić ludzi zabierając im godność. Chociażby dzisiejszy news. Jakiś facet podpalił się przed siedzibą premiera Tuska. Myślisz. że on też dziś pluje na PRL?
Faktycznie, też zdecydowanie wolę Herberta niż Szymborską, no ale wszak Noblistka, toteż ją przywołałem.
Geez, ludzie, co tu się rozpisywać - główny bohater "Domu Złego" (znaczy się, Mróz) to idiota, reszta to buce i degeneraci, film wcale a wcale namolnie nie forsuje tezy "PRL to był syf" - dzięki ci Wojciechu Smarzowski, tyle to ja wiedziałem bez oglądania twojego freak show. Dobrze że chociaż zdjęcia, muzyka i scenerie dają radę, przecież inaczej by to było aoglądalne.
@ Złodziej — twoje rozumowanie jest kompletnie fałszywe, przyjmujesz bowiem, że poprzez krytykę PRL Smarzowski automatycznie przeciwstawia jej III RP, ukazując tą drugą w pozytywnym świetle. A tak przecież nie jest, bo o współczesności nie ma tam ani słowa. Wręcz odwrotnie — w filmie zawarto poważne przesłanki ku temu, że krytykowana jest również III RP (ostre pojazdy po "Solidarności"). Zaznaczam, że mówię o samym filmie i nie interesuje mnie w tej chwili, co potem Smarzowski opowiadał w wywiadach.
Nie chciałbym, żeby temat przerodził się zaraz w dysputę o kondycji Rzeczypospolitej, pragnę jednak zauważyć, chociaż admiratorem III RP w żaden sposób nie jestem, że statystycznemu przeciętnemu Polakowi obecnie "żyje się lepiej". Przynajmniej półki w sklepach są pełne i nie zrywają paznokci na przesłuchaniach. Oczywiście PRL miała swoje plusy, np. była dużo bardziej poważnym państwem, niż III RP, podobnie w dawnym układzie geopolitycznym byliśmy drudzy po Wielkim Bracie, a teraz?
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Tak, zasadniczo istnieje wolność słowa i wszyscy mamy telefony komórkowe a policja tylko czasami przekracza swoje uprawnienia.
Generalnie, takie kino, krzywozwierciedlane, oparte na sentymentach, czy też resentymentach związanych z polityczną przeszłością do tego podlane w dużej mierze farsowym sosem, w żaden sposób do mnie nie przemawia.
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-09-24, 12:05
Thief napisał/a:
Generalnie, takie kino, krzywozwierciedlane, oparte na sentymentach, czy też resentymentach związanych z polityczną przeszłością do tego podlane w dużej mierze farsowym sosem, w żaden sposób do mnie nie przemawia.
Problem polega na tym, że "Dom Zły" to nie jest takie kino.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Całkiem fajny klimat, można powiedzieć, że typowo polski. Chyba jeden z lepszych nowszych polskich i rola Jakubika też całkiem. Tylko początek trochę mi nie leżał. Ogólnie taka mocna średnia półka.
W sobotę byłam w kinie.
Film naprawdę rozwala, jest ponury, przygnębiający i dający sporo do myślenia.
Jeśli chodzi o porównania z Fargo i Tarantino to są moim zdaniem zupełnie z dupy.
Ja sie zgadzam całkowicie. Film pewnie zasługuje na miano Dobrego, ale ciężki... Musiałam oglądać na dwa razy.
Jakiś szceglnych tajemnic też nie odkrywa. Ot pokazuje jak to było... Dajcie mi człowieka, znajdę na niego paragraf. Na szczęśćie nie byłam w kinie, bo mogłoby się zrobić nieprzyjemnie.
Zbierało mi się na wymioty i wrzask...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach