Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5238 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-05-06, 14:19 Krótki film o zabijaniu
Krótki film o zabijaniu
reż. Krzysztof Kieślowski (Polska 1987)
Rzeczowy, niemal dokumentalny zapis zbrodni, będący piątą częścią telewizyjnego "Dekalogu" w reżyserii Krzysztofa Kieślowskiego. Akcja filmu toczy się w Warszawie, 16 marca 1987 roku. Kierowca taksówki staje się ofiarą dwudziestoletniego Jacka (Mirosław Baka), który zabija go z zimną krwią. Po dokonaniu morderstwa zjada kanapkę i zaprasza na przejażdżkę znajomą dziewczynę. Jacek zostaje szybko schwytany i osadzony w więzieniu. Jego obrony podejmuje się świeżo upieczony adwokat Piotr Balicki. [opis filmweb]
Jeden z najbardziej mrocznych i depresyjnych ale zarazem magicznych filmów w historii polskiego kina. Zapis chorego umysłu i losów mordercy pokazany w szalenie sugestywny, artystyczny sposób. Same ujęcia potrafią wbić widza w fotel. Niektóre sceny niby przypadkowe, włożone w całość jakby "przy okazji", nabierają głębokiego sensu w całościowym ujęciu obrazu. Na kliszy często uwidacznia się czarna aura. Jakby mrok wypełzł z duszy bohatera - mordercy, jakby wylazł i toczył całą brutalną, okrutną Polskę lat 80tych. Scena egzekucji skazanego na śmierć Jacka (w tej roli genialny Mirosław Baka - bez dwóch zdań rola życia) to jedna z najważniejszych scen w historii naszego kina. Polecam. Ale też uprzedzam - do takich filmów trzeba mieć odpowiedni nastój. To nie jest coś co ogląda się w południe przegryzając chipsy z bekonem. To raczej obraz, z którym winno się pobyć sam na sam. Najlepiej w nocy, w ciszy, powoli zanurzając się w wykreowaną przez Kieślowską czarną pustkę.
Takich filmów się już teraz nie robi- może właśnie dlatego, że to nie taki popcornowy film. Film dobry, mocny, przekonujący, a doskonała obsada to wykończenie dzieła.
_________________ Are we living just for pleasure, or for reasons yet unknown?
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-05-08, 12:59, w całości zmieniany 1 raz
Przypomniałem sobie niedawno o tym filmie. Geniusz od pierwszej do ostatniej minuty, bez zbędnych scen, z doskonałym aktorstwem. Moim zdaniem kino klasy światowej. Momentami miałem wrażenie że oglądam zapis wizji lokalnej, nie pominięto nawet takich szczegółów jak pręgi na twarzy kierowcy po sznurze, totalny autentyzm. No i scena wykonania wyroku, naprawdę wstrząsająca i pozostawiająca widza długo wgniecionego w fotel nawet po napisach końcowych. Baka zagrał tak przekonująco że dziwi mnie że po tym filmie nikt mu nie groził. Duże ZŁO.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5238 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-05-08, 14:05
Nie jestem pewien na 100% ale o ile pamiętam są dwie wersje tego filmu. Jedna z okrojonymi brutalnymi scenami, druga taka bardziej do telewizji. Oczywiście polecam tą nieokrojoną. Już te początkowe sceny (zabawy dzieci przy trzepaku, a tu nagle widok powieszonego kota) robią niezłe spustoszenie. W ogóle ujęcia i praca kamery w tym filmie są jakieś zupełnie obłędne. Myślę, że obok geniuszu Kieślowskiego należy tu też jasno podkreślić geniusz Sławomira Idziaka. Można konkretnie odpłynąć przy tym filmie.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Już te początkowe sceny (zabawy dzieci przy trzepaku, a tu nagle widok powieszonego kota) robią niezłe spustoszenie.
Racja, nie pamiętałem że tam było takie coś na początku,mało jest filmów gdzie nawet początkowe napisy są wprowadzeniem do całej reszty. Budowanie nastroju w "Krótkim filmie o zabijaniu" to dla mnie czysty geniusz, nawet scena u fotografa jest cholernie przytłaczająca, mimo tego że wyrwana jest jakby z całości, i dopiero pod koniec dowiadujemy się jej znaczenia.
BM napisał/a:
W ogóle ujęcia i praca kamery w tym filmie są jakieś zupełnie obłędne.
Akcja z kręceniem z zza nóg powieszonego Jacka kiedy kamera patrzy na pomocnika kata jest jak dla mnie nie do opisania,nie wiem nawet jak to określić, ale takiego czegoś nie widziałem w żadnym filmie jaki znam.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
2 wersje są dlatego, że jedna to telewizyjny "Dekalog V", a druga to film kinowy "Krótki film o zabijaniu", dłuższy o 20 minut. Głupie, że w tej dłuższej wywalono, jak
Spoiler:
na samym końcu Globisz drze się NIENAWIDZĘ NIENAWIDZĘ NIENAWIDZĘ
Mnie tam filmy Kieślowskiego jakoś nie porywają, a Dekalog prawie w całości można sobie odpuścić. Tutaj podoba mi się oczywiście naturalizm. Scena mordu jest znakomita, podobnie jak absolutnie niszczy scena egzekucji - plastikowa miska itd.
Co mnie razi w tym filmie, to po 1 parę rażących błędów w scenariuszu, a po 2 jego przekaz, będący jednoznaczną deklaracją Kieślowskiego i Piesiewicza przeciwko karze śmierci. Jako zwolennik tej kary, nie mogę się z taką wizją zgodzić.
Spoiler:
Co mnie to obchodzi, że gościu miał skrzywioną psychikę bo w pewien sposób się przyczynił do śmierci siostry? Musiał w związku z tym zamordować przypadkowego taksówkarza? Obrzydliwe są opinie internautów, jakoby taksówkarz "zasłużył" sobie na śmierć, bo był złośliwy. Taksówkarz zasłużył na śmierć, bo komuś tam zwiał taksówką sprzed nosa, ale Jacek już nie, chociaż rozłupał mu głowę kamieniem? Paranoja. Zabił i powinien zapłacić życiem za życie, co też się stało.
To dobre, bo film pokazuje zarówno proces zabójstwa jak i wykonania kary śmierci. Jeżeli odebrałeś to jako manifest przeciw karze śmierci, to moment - pokazanie jak wygląda kara śmierci jest argumentem przeciwko jej wykonywaniu? Każda "wymuszona" śmierć jest po prostu okropna i tyle. Zwróć uwagę, że zarówno zabójstwo jak i wykonanie wyroku są równie szokujące dla widza. Tylko tyle chcę powiedzieć i nie chcę się wdawać w dyskusję o zasadność kary śmierci. Jestem obcykany zarówno w Benthamie jak i Wolniewiczu, ale mimo to dyskusji nie będę podejmował.
Co do samego filmu to bardzo mi się podoba. Wersja skrócona też jest świetna i obok VI najlepsza z całego cyklu. Również Krótki film o miłości jest rewelacyjny.
eżeli odebrałeś to jako manifest przeciw karze śmierci,
To chyba oficjalne stanowisko reżysera i autora scenariusza?
trzeci człowiek napisał/a:
pokazanie jak wygląda kara śmierci jest argumentem przeciwko jej wykonywaniu?
A nie jest? Np. w Katyniu? Wszystko zależy od tego, jak to zostanie pokazane i co twórcy będą chcieli zasugerować odbiorcy.
trzeci człowiek napisał/a:
Zwróć uwagę, że zarówno zabójstwo jak i wykonanie wyroku są równie szokujące dla widza.
Zwróciłem uwagę, przecież wyżej napisałem, że to 2 najlepsze sceny w filmie.
trzeci człowiek napisał/a:
Każda "wymuszona" śmierć jest po prostu okropna i tyle.
tu się nie zgodzę. Kara śmierci w tym przypadku była karą surową, ale sprawiedliwą i Jacek absolutnie sobie na nią zasłużył. Porównywanie śmierci taksówkarza i Jacka, ukazywanie ich jako równie okropnych uznaję za błędne i głupie. Taksówkarz został bez powodu zamordowany, na Jacku wykonano wyrok w majestacie prawa za to właśnie morderstwo. Ja rozumiem, że dla co poniektórych kara śmierci to też morderstwo, ale ja tak nie uważam.
trzeci człowiek napisał/a:
Wersja skrócona też jest świetna i obok VI najlepsza z całego cyklu. Również Krótki film o miłości jest rewelacyjny.
O ile VI jest faktycznie jednym z najlepszych Dekalogów (obok II i X), to V zdecydowanie nie należy do moich faworytów. W ogóle nie lubię za bardzo Dekalogu, moim zdaniem jako seria się nie broni.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Nieprecyzyjnie się wyraziłem, właśnie problem w tym, że Kieślowski dosyć realistycznie pokazał obie te śmierci i obie są równie szokujące do widza. To nie była Zielona mila gdzie koleżka smażył się dobrych kilka minut. Reżyser zestawił dwa wydarzenia i postawił znak równości, jeżeli brać pod uwagę TYLKO, powiedzmy sobie, warstwę estetyczną. Wniosek jest taki, że zabójstwo i wyrok są czymś nienaturalnym, obrzydliwym. Oczywiście można nadal być zwolennikiem kary śmierci w imię Kantowskiego "zabił, musi zginąć". Kieślowski tylko, a może aż, pokazuje i zestawia.
Jasne, że jego stanowisko jest przeciwko, ale raczej buduje to gadkami adwokata na egzaminie, a nie samymi wydarzeniami związanymi z Jackiem. Absolutnie nie chcę się wdawać w dyskusję ideologiczną tylko w analizę tego filmiku, co chcę znowu podkreślić.
Jacek został słusznie skazany i słusznie został wykonany na nim wyrok, ale nie zmienia to faktu, że ta śmierć wyglądała okropnie i była zwiększeniem puli zła na świecie. Tylko to sugeruje Kieślowski. Ogólnie argumenty rygorystów są do bani (ochrona przez występkiem chociażby) i każdy można łatwo rozwalić, co sam Wolniewicz robi zostawiając tylko ten najważniejszy, nazwijmy go Kantowskim. Zresztą utylitaryści-abolicjoniści łapią się w swoje własne sidła i są niezwykle niekonsekwentni. Dla mnie rozstrzygające jest pytanie czy wybaczyłbyś zabójcy swojego syna? Ktoś nie wybaczyłby nigdy, ktoś spytałby o kontekst tego wydarzenia (odrzucamy tu w obronie własnej itp., zabójstwa z premedytacją, a kontekst to np. smutne życie zabójcy), a ktoś wybaczyłby w każdym wypadku. Kieślowski stoi przy drugiej opcji. Odchodzę od tematu i wprowadzam okrutny chaos, niech no ułożę myśli:
W filmie Kieślowskiego wyraźnie najważniejsze jest wspomniane zestawienie dwóch rodzajów śmierci. Oba równie ohydne choć jedno w imię prawa. Wniosek: należy nie wykonywać kary śmierci, bo jest ohydna. To mówi film. Jeżeli jakiś rygorysta uzna jednak, że jest to argument (jak chce reżyser) przeciwko i jednocześnie przyzna, że scena kary śmierci jest ciężka/szokująca to popada w niemały problem. Skoro jest za karą śmierci, a jednocześnie przeraża go ona, to coś tu nie gra. Ja wiem, że teraz jest pięknie w buiałych fartuchach strzykawki bezboleśnie... Nieważne mówimy o tamtych czasach.
Trochę jednak mnie męczyły gadki adwokata i scena NIENAWIDZĘ jest zbędna, zbyt nachalne to wszystko.
Czyli: film jest dobry, bardzo dobry, trochę zbyt jednostronny, ale odrywając pewne sceny i zostawiając tylko to genialne zestawienie dwóch typów śmierci = brawo Kieślowski. Nie można jednak tego robić, bo taka była wizja reżysera i mimo wszystko chwała mu za to. Film dodatkowo broni się od strony realizatorskiej, jest niezwykle klimatyczny. Ahoj.
Trochę jednak mnie męczyły gadki adwokata i scena NIENAWIDZĘ jest zbędna, zbyt nachalne to wszystko.
W filmie jej nie ma (siedzi tylko w aucie, ale nie krzyczy "nienawidzę"), jest tylko w krótszym skądinąd Dekalogu.
Co do reszty wypowiedzi: rzecz jasna znowu się nie zgadzam. Mnie ta scena nie przeraziła ani nie zohydziła. Dla współczesnych delikacików i postępowej młodzieży zapewne wyjdę na dewianta, sadystę i nazistę, ale nawet rozśmieszyła mnie (szczególnie ta miska i to, jak się wyrywał i wył jak zbity pies - jakoś nie był taki gieroj, gdy okładał taksówkarza kamulcem) i wywołała poczucie satysfakcji i tego, że sprawiedliwości stało się zadość. Jestem zwolennikiem kary śmierci, publicznych i krwawych egzekucji włącznie z torturami. Moje ulubione sceny w serialu o Tudorach to właśnie takie! Podobnie w Changeling, gdzie Clint wyraźnie opowiada się za (i tu szacunek dla Eastwooda, członka Partii Libertariańskiej). Sam mógłbym nawet być katem, jak bohater jednej z moich ulubionych powieści - Severian. Argumenty "rygorystów" nie są do bani, ale są jak najbardziej słuszne, za to właśnie strona "abolicjonistów" proponuje jakieś bzdurne opowieści o resocjalizacji i tym podobne smuty o zmarłej siostrze filmowego Jacka, koniec końców zostaje im argument że to jest pierwotne, rytualne zadośćuczynienie. No tak - właśnie tak jest. Moralne zadośćuczynienie rodzinie ofiary i władzy - za naruszenie porządku boskiego i ludzkiego (skażenie miru). Ale dla postępaków wszystko co tradycyjne, związane z wiarą, religią i pierwotną wspólnotą jest obrzydliwe i godne pogardy - ciemnota zabobon etc. Dla mnie film Kieślowskiego to niestety nędzna agitka, tylko te 2 sceny są ciekawe ze względów czysto estetycznych, są po prostu bardzo dobrze zrobione, przy czym jedynie morderstwo budzi we mnie sprzeciw i odrazę.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Dla mnie warte wyróżnienia jest też w Dekalogu V, przedstawienie stosunku głównego bohatera-Jacka (M.Baka) do reszty społeczeństwa. Jego odcięcie się od ludzi.
Frontalne wejście w grupkę kibiców piłkarskich, przewrócenie zadowolonego z życia i uśmiechniętego od ucha do ucha kolesia przy pisuarach, płoszenie gołębi staruszki, czy naplucie na niedojedzoną porcje w restauracji
Ja tam widziałem wyalienowanie bohatera od reszty społeczeństwa, a nawet, wrogość bohatera do innych ludzi.
Zgadzam się z Arcyznawcą w 100% a ten film Kieślowskiego uważam wręcz za nędzny w swojej manipulacji. Zwyczajny pokurwieniec w obliczu stryczka nagle zachowuje się jak skrzywdzony poeta, którego skazali za niewłaściwe rymy, płacze, pląsa, jeszcze trochę a skomponowałby jakąś odę dla potomnych. Ze sceny z "nienawidzę" śmiałem się chyba z pół roku, parodiowaliśmy ją razem z kumplami.
To, że super zdjęcia? Idziak założył filtr w celu wyzyskania zimnej, bladoniebieskiej barwy i to ma być takie zajebiste? O wiele lepszym efektem byłoby naturalne światło, ciepłe, nasycone barwy na zasadzie kontrastu pomiędzy panującą aurą a wydarzeniami a nie takie na chama wbijanie do głowy: "uuuu, ale ponuro, biednie i bezpańsko".
Ja w każdym razie w pełni popieram przywrócenie kary śmierci w obliczu najbardziej ohydnych morderstw i co najważniejsze w świetle niepodważalnych dowodów winy (vide niedawny casus w USA)
nie zaś utrzymywanie skurwysynów na koszt podatnika.
A w ogóle ta cała argumentacja, stawianie znaku równości pomiędzy morderstwem a wykonaniem kary śmierci, jest dla mnie absolutnie nie do przyjęcia! Równie dobrze, Trzeci Człowieku, mógłbyś napisać, że nie zależało ci ani na taksówkarzu ani na Jacku, a to oznacza, że jedna i druga śmierć jest dla ciebie tym samym. Absolutnie się z tym nie zgadzam. Jacka zabito właśnie w imieniu życia! Życia, które bezpodstawnie komuś odebrał. Przecież to jest proste jak rogalik. Kiedy ktoś pobije kogoś z moich bliskich a ja wiem kto to zrobił, to idę po niego i odpłacam mu tym samym. Dlaczego to robię? Dlatego , że jestem moralnym nihilistą? Przeciwnie, dlatego, że ktoś skrzywdził mocno kogoś na kim mi bardzo zależy, zaś stopień odwetu jaki odczuwam jest wprost proporcjonalny do stopnia przywiązania do osoby, która została skrzywdzona. Mówiąc najprościej, ktoś kto umie kochać, musi też umieć nienawidzić a ten pseudo postępowy bełkot, że kara śmierci jest złem, że tylko Bóg może odbierać życie, że nie można zabijać w imieniu prawa itd, itp, to tak naprawdę nic więcej jak takie moralne rozmemłanie, zacieranie granicy pomiędzy dobrem a złem. Nie ma dobra, nie ma zła, a jakieś jebane ludzkie ścierwa, które bez zmrużenia okiem zamordowały dziewczyny pracujące w jednym z warszawskich banków maja takie same prawo do życia jak ich ofiary. Gówno prawda! Wała! Nie mają takiego prawa. Są śmieciami, chwastami, niegodnymi tego aby nazwać ich ludźmi i tak jak napisał Arcyznawca, napiszę również ja. Z wielkim oddaniem nałożył bym tym chujom pętlę na ich łeb, uruchomił zapadnię i miałbym z tego dużą satysfakcję, dlaczego? Czyżbym był psycholem? Nie! Dlatego, że kocham życie.
Zaraz, chwilka...
Doceniam, Twoją ocenę tego filmu Thief. Bardzo merytorycznie, i co ważne-syntetycznie powiedziane.
Ale odnoszę wrażenie, że do tematu podchodzisz zbyt jednostronnie!
To co się mi nasuwa jako pierwsze to to, że tak samo zlewasz film w aspekcie jego wykonania jak i przesłania. Poprostu "hujowe" wykonanie, "hujowy" przekaz. I robisz to w taki sposób, że ja trace wiare że pisałeś z choć odrobiną obiektywizmu.
Ustaliłeś że wszytsko jest na "nie" (klimat filmu-porażka, dialogi-porażka, ostatnia scena filmu-śmiech an sali! no i przekaz filmu-porażka jak stąd do Wałbrzycha!
No sory, dobrze się Ciebie czyta, barwny język, konkretne słowa, ale jak na mnie zrobiłeś takie wrażenie, że mniemam, iż Ty widząc propagandowe pięciominutowe filmiki z egzekucji w Chinach (widziałeś takie filmiki?-tam strzelają w łeb klęczącym skazańcom, ustawionym jednocześnie w szeregu), krzyczysz:
-tak jest!!!
-zajebiście!
-cóż za reżyseria!! ja chce mieć tego reżysera u siebie!!
-a jak dobrze dobrane filtry ale profesjonalnie zrobiony film!
Rozumiesz co mam na myśli? Tak ostro krytykujesz film i przekaz że mam wrażenie, że w ogóle tych rzeczy nie rozdzielasz. A zatem przekaz Ci się nie spodobał, to i napewno wykonanie filmu do bani!
A ja, o ile nie będę dyskutował co do zasadnośći kary śmierci (na marginesie mówiąc że na takową zasługuje chociażby każdy pedofil), o tyle z chęcią pogadam o wykonaniu tego filmu!
No ale jak o tym porozmawiać skoro widzę że przekaz filmu, i jego wykonanie chcesz koniecznie ze sobą połączyć i wrzucić do śmietnika o nazwie "Kieślowski-kompromitacje" ??
A scena "nienawidzę" jest bardzo dobra. Wystarczy tylko ruszyć głową i oddzielić główny wątek filmu od wątku adwokata. Patrząc przez ten pryzmat widzimy jak wielkie wrażenie zrobiłą sprawa zabójstwa i przegranej na młodym adwokacie. Kieślowski doskonale to ujął. Ale żeby to dostrzec nie można odrzucać całego filmu tylko dlatego że nie zgadzamy się z jego ideą.
Pozdrawiam i mam nadzieję że mojej wypowiedzi nie skrytykujesz tak ostro jak Dekalgu V bo ja nie ruszam tematu kary śmierci-żeby było jasne, nie polenizuję, mówię tylko że film jest zrobiony dobrze a nawet świetnie i przekazuję szacunek twórcom.
Nie, no, Albi. Trochę się nie rozumiemy. Wiesz, generalnie bardzo cenię Kieślowskiego i naprawdę bardzo żałuję, że od dawna już go nie ma i nie będzie. Jego "Przypadek" osobiście uznaję za najlepszy polski film w historii rodzimej kinematografii, no ale w przypadku "Krótkiego... o zabijaniu" trochę go poniosło. Odgórnie postawił się w roli przeciwnika kary śmierci, czego jako twórca nie powinien był robić. Do tego dokonuje wrednej, ohydnej wręcz manipulacji pokazując JAKOBY ofiary Jacka zasługiwały na śmierć. W moim odczuciu jest to wyjątkowo wredny zabieg niemal dyskredytujący cały film. Tak, masz rację, "Krótki film o zabijaniu" nie podoba mi się pod niemal każdym względem. Postać mordercy narysowana jest bardzo grubą krechą, w dodatku zbudowana na wątpliwym kontraście, który miał uwiarygodnić przekaz a tak naprawdę, w moim odczuciu, jedynie pogłębił sztuczność. Jacek mordując jest wyjątkowo opanowany, zimny, wyzuty z wszelkich uczuć, istny "terminator" aby będąc już w celi i oczekując na egzekucję zamienić się w rozczulającego się nad swym losem wrażliwca. Kompletnie tego nie kupuję. Oglądałeś "Dead Man Walking"? Niby temat podobny, a wykonanie kompletnie inne, wiarygodne, z szacunkiem podejmujące wątek winy i kary.
Nie widziałem chińskich filmów z egzekucji, nie oglądam takich rzeczy a już na pewno nie wyobrażam sobie jak coś takiego może mi imponować pod względem filmowego rzemiosła? Nawiasem mówiąc, wszelkie inscenizowanie kary śmierci jest z gruntu łatwe.
To inscenizacyjny samograj na który istnieje odgórny, określony wzór a widz i tak będzie skupiony choćby przez sam fakt ukazania mu czegoś o czym wielokrotnie słyszał, ale nigdy w tym nie uczestniczył.
W ogóle z Kieślowskim to jakaś dziwna sprawa. W żaden sposób nie trawię "Dekalogu". Dla mnie jest to wszystko za bardzo wprost, zbyt oczywiste i wymuszanie przyjęcia pozycji klęczącej. Kieślowski wg mnie zrobił trzy świetne filmy: "Personel" "Amator" i "Przypadek" no i może jeszcze "Bez Końca" posiadającym bardzo ciekawy klimat. Potem dał się ponieść politycznej poprawności i nakręcił nie wiadomo po co koszmarnie pretensjonalne "Podwójne życie Weroniki" i te nieszczęsne "Trzy kolory". Stopień natężenia narcyzmu w "Czerwonym" powoduje, że choćbym naprawdę bardzo się starał to nie potrafię tego filmu obejrzeć do końca. W dodatku muza Prisnera, którego i której nie znoszę. To tyle chyba. Z poważaniem.
Dołączył: 16 Maj 2010 Posty: 631 Skąd: brać pieniądze ?
Wysłany: 2011-09-26, 17:29
Thief napisał/a:
Potem dał się ponieść politycznej poprawności i nakręcił nie wiadomo po co koszmarnie pretensjonalne "Podwójne życie Weroniki" i te nieszczęsne "Trzy kolory". Stopień natężenia narcyzmu w "Czerwonym" powoduje, że choćbym naprawdę bardzo się starał to nie potrafię tego filmu obejrzeć do końca. W dodatku muza Prisnera, którego i której nie znoszę
Taaa , ja pierdole żeś dosrał
_________________ - Jeśli plotki się potwierdzą, ten film zarobi mnóstwo kasy.
- Jakie plotki?
- Internetowe...
- A co to kurwa jest Internet?
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1609 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-09-26, 17:42
Thief napisał/a:
Jacek mordując jest wyjątkowo opanowany, zimny, wyzuty z wszelkich uczuć, istny "terminator" aby będąc już w celi i oczekując na egzekucję zamienić się w rozczulającego się nad swym losem wrażliwca. Kompletnie tego nie kupuję.
Dlaczego nie założyć, że właśnie dlatego, iż jest zimnym i opanowanym typem zamienia się celowo we wrażliwca, licząc na złagodzenie kary. Całe szczęście, że się jeszcze nie nawrócił na wiarę chrześcijańską i nie darowano mu kary, jak się to zdarzało w amerykańskim więziennictwie, w realu, nie w filmach,. A dlaczego nie założyć, że faktycznie, miał czas i sposobnośc na przemyslenia swego życia i swej postawy. Może zaczął żałować, że takim jednym lekkomyślnym czynem, zmarnował sobie życie. To takie dziwne i nieprawdopodobne?
Thief napisał/a:
Nie widziałem chińskich filmów z egzekucji, nie oglądam takich rzeczy a już na pewno nie wyobrażam sobie jak coś takiego może mi imponować pod względem filmowego rzemiosła? Nawiasem mówiąc, wszelkie inscenizowanie kary śmierci jest z gruntu łatwe.
Nie chodzi o fabularyzowane czy inscenizowane kary śmierci, Chińczycy filmują prawdziwe, masowe wyroki smierci, coby później w telewizji nadawać je ku przestrodze niefrasobliwym rodakom.
Thief, pogratulować jednoznacznego osądu w kwestii kary śmierci, obyś nigdy nie musiał korygować swego podejścia w tej kwestii. A poza tym, zobacz sobie "Sekret jej oczu" - może zastanowisz się nad tym, że czasem kara śmierci może być wybawieniem i czymś o wiele lepszym od życia przez kilkadziesiąt lat w mentalnej pustce.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Dlaczego? Koryguję cały czas. Sam wspomniałem chociażby o niedawnym wykonaniu kary
śmierci w USA na gościu oskarżonym o zabicie policjanta. Było sporo wątpliwości, nie znaleziono przy nim narzędzia zbrodni. Nie wiadomo dlaczego nie zgodzono się, choć właściwie wiadomo, na przetestowanie go wykrywaczem kłamstw, i wyrok wykonano.
Także, bywa różnie. Jednak mentalna czy nie mentalna pustka, dla szczególnych oprawców powinna być jedna kara. Owszem, w Stanach zapadają wyroki skazujące na łączną karę 320 lat pozbawienia wolności, ale w Polsce? Mentalna pustka a po 15 latach wychodzi się na wolność za dobre sprawowanie, nawet dożywocie w ich mniemaniu jest tam jakąś szansą na opuszczenie więzienia, choćby myśli o ucieczce. Zdarzały się przecież takowe.
Trzymajmy się jednak filmu.
Odnieśćby można wrażenie że niektórzy przeoczyli albo zapomnieli o scenie rozmowy Jacka z adwokatem po sprawie, gdy jeden drugiemu wyjawia zdarzenie z młodszą siostrą. Jak... nie umyślnie doprowadził do jej śmierci.
Na Boga! przecież to jeden z najważniejszych elementów "Krótkiego filmu o zabijaniu" jak dla mnie...
Jacek, ile premedytacji by włożył w zabicie taksówkarza, nie jest w gruncie rzeczy zimnym skurwysynem, który od dziecka żył by zabić...
Jestem przekonany że takich Jacków jest w Polsce mnóstwo: prostych rolników orzących swoje pola i pijących wódke z traktorzystami po robocie. Szczęśliwych i żyjących w zgodzie ze sobą.
Ale Jacek przestał takim być, po śmierci najdroższej mu osoby w życiu. Po śmierci, do której się przyczynił...
Odtąd zaczyna się jego destrukcja; jako człowieka. I choć nie o tym jest ten film, to nie można tego nie wziąć pod uwagę! To wątek poboczny, jak i wyrzuty adwokata po sprawie, ALE rozpatrując ten film należałoby o tym pamietać...
Ależ ja o tym pamiętam, tyle, że w żaden sposób Jacka to nie usprawiedliwia.
A tak w ogóle, przecież to stara śpiewka jak zbrodnia długa i szeroka. Nikt tak naprawdę nie rodzi się psychopatą, socjopatą, mordercą, tylko w ciągu przeżywanych lat, dziecięcych zazwyczaj, styka się z kimś, lub z czymś, lub z brakiem tego kogoś, lub czegoś, co wpływa na to, że staje się potworem. I co z tego? Mam mu współczuć? Starać się zrozumieć jego zbrodnie? Bo twoja analiza może nie wprost ale do tego właśnie dąży. Ostatecznie ojciec Stalina krótko go trzymał, napierdalał bez końca, karma boląca... a ojciec Hitlera ciągle go napierdzielał Tyle, że ja współczuję ich ofiarom a nie tym dwóm historycznym pojebom.
To samo dotyczy reszty. Współczuję pewnemu polskiemu małżeństwu żyjącemu w Londynie. Pewnego dnia wybrali się na zakupy i kiedy wrócili, zastali swoją nastoletnią córkę leżącą w kałuży krwi z rozpłatanym gardłem. Mordercą okazał się sąsiad z naprzeciwka, którego dziewczynka naturalnie dobrze znała i wpuściła bez obawy do mieszkania. I gwarantuję ci, że gdyby się sprawcy tego mordu przyjrzeć, na pewno znalazłby się jakiś zalążek, który spowodował, że stało się z nim tak a nie inaczej. Tylko pytam raz jeszcze, co z tego? Czy wtedy jego zbrodnia przestaje być mniej zbrodnicza? Bardziej wytłumaczalna???
Zresztą, współautorem scenariusza do "Krótkiego filmu o zabijaniu" był Krzysztof Piesiewicz. Kim jest teraz Krzysztof Piesiewicz? Albo inaczej. Jaki okazał się być Krzysztof Piesiewicz? Mało wiarygodny? I niech to co spotkało znanego mecenasa, senatora i współscenarzystę filmów Krzysztofa Kieślowskiego, także cyklu pt "Dekalog" będzie smutnym, ironicznym akcesem do omawianego tutaj filmu a może i pewną przestrogą aby nikogo na siłę nie próbować umoralniać.
W dalszym jednak stopniu, mówiąc stricte o wykonaniu tego filmu, nie zmieniasz zdania co do materii że jest mocno do kitu....
a nie jest. I mam wrażenie że na Twoją ocene za bardzo wpływa mocno zasadnicze podejście w kwestii przesłania. (na wzór: "nie lubie tego kierowcy autobusu, to i nienawidzę całej komunikacji miejskiej")
Dla mnie sprawa jest prosta. To, że jakiś przygłupi wieśniak po pijaku przejechał traktorem dziecko nie daje mu moralnego prawa do pozbawienia życia przypadkowej osoby. Wszelkie próby usprawiedliwiania czy racjonalizowania tego postępku są po prostu obrzydliwe. NA PAL!
natomiast wykonanie jest ok, jak już napisałem, zwłaszcza Baka wyjący ze strachu i popuszczający w gacie na stryczku
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
lWszelkie próby usprawiedliwiania czy racjonalizowania tego postępku są po prostu obrzydliwe
ja nie racjonalizuje, ani nie usprawiedliwiam postępowania głównej postaci dekalogu V ![u]
Mówie tylko, że od kiedy doszło do tego nieszczęśliwego wypadku z jego siostrą, nastąpiła destrukcja tej postaci jako człowieka! To w filmie jest dobrze pokazane, ale Wy kurna nie dopuszczacie do głosu żadnej innej sceny jak tylko zabicie taksiarza i wykonanie wyroku na Bace, wszystkie inne wątki puszczacie kantem, to na huj Kieślowski się trudził ze zrobieniem całego filmu, skoro wam wystarczają tylko dwie sceny.
Patrzenie na film tylko z jednej płaszczyzny, przez pryzmat tylko jednego, głównego wątku to pójście na łatwiznę.
Upraszczacie rzeczywistość jak jebany prezez PiSu, i tylko nie pomyślcie że ja jestem zwolennikiem jebanej PO czy innych ugrupowań
Mówie tylko, że od kiedy doszło do tego nieszczęśliwego wypadku z jego siostrą, nastąpiła destrukcja tej postaci jako człowieka!
Zgoda, nastąpiła. Jest to wyłożone aż nazbyt łopatologicznie. Tylko co z tego?
Albicelestes napisał/a:
to na huj Kieślowski się trudził ze zrobieniem całego filmu
tego właśnie nie wiem, bo przecież dużo lepiej by było, gdyby nie zrobił go wcale.
Albicelestes napisał/a:
Upraszczacie rzeczywistość jak jebany prezez PiSu,
rzeczywistość generalnie jest bardzo prosta i można ją opisać za pomocą kilku słów. Nie widzę najmniejszego sensu w dzieleniu włosa na czworo w takiej sytuacji, jak przedstawiona w filmie. Krótka piłka: zamordował — na szubienicę. Swoim postępkiem sam sobie dał bana na życie. Nie ma o czym dyskutować.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach